
Moda lat 60., kiedy to kobieta wyglądała jak kobieta.
No a teraz, jak mawiał nieoceniony Wieniawa; „Panowie, skończyły się żarty, zaczęły się schody”. Koniec spokoju w moim blogu, zabieramy się za najcięższe, za najbardziej kontrowersyjne tematy, a większość z nich związana jest z tzw. poprawnością polityczną. Poprawność polityczna charakteryzuje się tym, że nie dopuszcza do wypowiadania prawd ogólnie znanych, jasnych jak słońce, lecz na to miejsce wprowadza prawdy objawione, które z chwilą wypowiedzenia są obowiązkowe i niepodlegające dyskusji. Jedną z takich prawd jest nierównouprawnienie kobiet i w związku z tym wprowadzenie feminizmu na sztandary. Ja od razu podkreślam, że nie mówię o kaleczeniu kobiet w Afryce (chociaż mężczyźni są kaleczeni w USA i w Izraelu), o sytuacji kobiet wiejskich i moherowych, czy o czasach Boyowskich. Ja mówię o przeciętnej kobiecie z mojego środowiska dzisiaj, tu i teraz.
Przez wiele lat zastanawiałem się nad tym problemem. Stale słyszałem, że kobiety źle zarabiają w stosunku do mężczyzn, są molestowane, nie awansują, i za nic tego problemu nie potrafiłem dostrzec w przedsiębiorstwach, w których pracowałem. Stawki płac były takie same dla wszystkich, połowa z moich szefów to były kobiety, wszyscy mieliśmy po równo.
Postanowiłem zrobić badanie socjologiczne kobiet z szeroko rozumianej mojej rodziny wraz z wywiadem z zainteresowanymi. Wziąłem na tapetę kobiety w przedziale wiekowym 26 – 36, gdyż sądzę, że młodsze jeszcze bardzo mało mogą powiedzieć na ten temat, starsze mogą się nie móc odnaleźć w nowej rzeczywistości. Mam takich dziesięć, i nie wybierałem, wziąłem wszystkie, a dla niepoznaki politerowałem je polskim alfabetem.
Dziewczyna A – 28 lat, samotna, rozrywkowa, własne mieszkanie, samochód, bezdzietna, świetna praca w zachodnim koncernie, wakacje typu Dominikana, Kenia, Malediwy – „Nie mogę znaleźć odpowiedniego mężczyzny, chętnych jest mnóstwo, ale oni nie są dla mnie”.
Dziewczyna B – 33 lata, samotna, rozrywkowa, 2 mieszkania (jedno na wynajem, trzecie w trakcie kupna też na wynajem), bezdzietna, preferująca wakacje europejskie typu Monte Carlo, - „Mężczyźni albo nie mają odpowiedniej ilości pieniędzy, albo nie umieją się zachować w towarzystwie”.
Dziewczyna C – 36 lat, mąż, mała córeczka, prowadzi swój własny sklep w małym miasteczku – „Dyskryminacja kobiet? W moim własnym sklepie?”
Dziewczyna D – 30 lat, samotna, bezdzietna, pracuje w wielkiej firmie typu „Akcja Humanitarna”, dużo wyjeżdża, zna mnóstwo ludzi. „Dyskryminację to ja dopiero tam widzę”.
Dziewczyna E – 36 lat, w tym roku wyszła za mąż w jednym z państw zachodnich, ma mieszkanie swoje i tam, i tu. „Chciałabym mieć dziecko, ale słuchaj, czy to nie jest za późno?”.
Dziewczyna F – 26 lat, kończy drugi fakultet, dalej u mamy i taty, nie pracuje, bezdzietna, samotna, acz rozrywkowa. „Powiem ci prawdę, dyskryminuję to ja swoich własnych rodziców. Ale oni są zachwyceni tą dyskryminacją”.
Dziewczyna G – 28 lat, sekretarka, samotna, bezdzietna. „Ja nie chcę być samotna, może ktoś będzie chciał mnie trochę podyskryminować!”.
Dziewczyna H – 28 lat, samotna, bezdzietna, siedzi w Brukseli (jest tłumaczką przy Unii), zlikwidowała tu mieszkanie i kupiła sobie tam. Werbalnie aktywna feministka, a więc udowadniająca, że jej życie z powodu prześladowań mężczyzn skończyło się całkowitą porażką.
Dziewczyna G – 29 lat, mąż, córeczka, mieszkanie, praca w państwowej firmie. „U mnie w firmie jest większość kobiet, my same się dyskryminujemy”.
I moja córa: mąż, moja Oleńka, praca w prywatnej firmie. Jej nie pytałem.
I mnie się wydaje, że jest dokładnie na odwrót. To mężczyźni zaczynają być dyskryminowani przez kobiety. To my powinniśmy jednocześnie:
- Bardzo dobrze zarabiać
- Mnóstwo na nie wydawać
- Wydawać rozsądnie
- Żyć z gestem
- Żyć oszczędnie
- Dużo pracować, aby coś osiągnąć w życiu i mieć dużo pieniędzy
- Mnóstwo czasu poświęcać jej
- Przestać się interesować piłką nożną, hokejem, koszykówką, piwem, innymi dziewczynami, kolegami
- Wiedzieć od razu, o czym ona pomyślała.
Powiedzmy sobie szczerze, kobietom w głowach się przewróciło od sukcesów i niezależności. I to byłoby w porządku, gdyby nie te sztandary feminizmu. Jesteśmy prześladowane. Jesteśmy dyskryminowane. Jesteśmy molestowane. „To oburzające, że Smerfetka tak wygląda” – mówi dama zapięta pod brodą na ostatni guzik. „To jest emanacja seksu”. „To jest seksizm”. A jak mężczyzna się spyta, dlaczego mogą być salony odnowy tylko dla kobiet, a dla mężczyzn nie mogą. Dlaczego mogą być kluby dla kobiet powyżej 50. roku życia, jakby został stworzony taki dla mężczyzn – to unieśmy sztandary – to jest dyskryminacja.
Na początku napisałem, że w poprawności politycznej nie dopuszcza się do wypowiadania prawd ogólnie znanych, jasnych jak słońce. Ale ktoś musi się zdobyć na odwagę i powiedzieć kobietom prawdę prosto w oczy – „Z punktu widzenia ewolucji po to jesteście na świecie, aby rodzić dzieci”. „I je wychowywać”. I to jest tak jak z jeżdżącymi na gapę. Jak 99 % płaci za bilety, to ten 1 % może mówić; „I tak nikt nie zauważy”. A jak wszyscy nie będziemy płacić? To się ten środek transportu zlikwiduje. A co zrobimy, gdy wszystkie kobiety będą takie wygodne i niezależne? Jakby tak postępowały Wasze matki, to nie byłoby Was na świecie. A co się dzieje, widać na powyższych przykładach. Ale przecież to wszystko jest i tak winą mężczyzn. W razie czego ludzkość się zlikwiduje. Nie ma sprawy.
Categories: