
Pierre-August- Renoir (1881) „Śniadanie Wioślarzy”, obraz, jak się śmieją oglądający, na którym malarz umieścił wszystkich, oprócz wioślarzy. Gustave Caillebotte siedzi pierwszy z prawej i zamiast interesować się tym, co mówi do niego aktorka i modelka Angele oraz włoski dziennikarz Maggiolo, on woli podpatrywać narzeczoną Renoira Aline Charigot, bawiącą się kotkiem.
Gustave Caillebotte – zapomniany impresjonista, a nawet jeżeli go ktoś zna, to z jednego obrazu „Paryż w deszczu”, który dla mnie jest naprawdę arcydziełem. Tymczasem Caillebotte był bardzo zdolnym malarzem – impresjonistą, a to, że nie był w ogóle znany w I poł. XX wieku było spowodowane … jego bogactwem. Był tak strasznie bogaty, że nie musiał sprzedawać swoich dzieł, zrobili to dopiero jego spadkobiercy.

“Cykliniarze” (1875) – zdaniem krytyków “ramiona jego cykliniarzy są za chude, ich klatki piersiowe zbyt wąskie”.
Caillebotte czuł zawsze pociąg do malowania w stylu impresjonistycznym, ale związek z innymi Wielkimi spowodowały dwa czynniki: pierwszy to ten, że jego obraz „Cykliniarze” został odrzucony z oficjalnego Salonu, a drugi, że zaprzyjaźnił się z Edgarem Degasem, który go wprowadził do Grupy. W roku 1875 odbyła się pierwsza sprzedaż dzieł impresjonistów zorganizowana w domu aukcyjnym Hôtel Drouot. Caillebotte robi tam swój pierwszy zakup, nabywa „Zakątek nad rzeką” Claude’a Moneta i jest to zaczątek bogatej kolekcji kompletowanej tyleż dla satysfakcji posiadania podziwianych dzieł, jak i chęci niesienia pomocy młodym artystom nękanym kłopotami finansowymi. Całość kolekcji, 67 dzieł: 19 obrazów Pisarra, 14 Moneta, 10 Renoira, 9 Sisleya, 7 Degasa, 5 Cézanne’a, 4 Maneta i 1 własne płótno – przekazał Państwu Francuskiemu, a dokładniej mówiąc Muzeum Luksemburskiemu. I dzisiaj nie możemy tego pojąć, ale oferta wykonawców jego testamentu została przez Muzeum … odrzucona. Trzy lata trwały pertraktacje i w końcu Muzeum raczyło je przyjąć (ale tylko 40 obrazów).
Nie chcę się za dużo rozpisywać, ale Caillebotte nie powinien być zapomniany, albo znany wyłącznie z jednego dzieła. Monet pisał: „Gdyby żył, zamiast umrzeć przedwcześnie, szczęście uśmiechnęłoby się do niego, jak do nas wszystkich, był bowiem ogromnie utalentowany”. Caillebotte był mistrzem perspektywy, umiał wydobyć w obrazie głębię, był również cudownym malarzem kwiatów i martwej natury.
Ja wiem, że są więksi od niego impresjoniści. Ale lubię jego obrazy, a te moje najukochańsze postanowiłem zaprezentować swoim Gościom tego blogu. Już milknę – obejrzyjcie proszę.

“Mężczyzna na balkonie, Bulwar Haussmanna” (1880)

“Słoneczka, ogród w Petit Gennevilliers” (1885)

“Róże, ogród w Petit Gennevilliers” (1886)

“Most w Argenteuil” – miejscowość, w której tak lubił przebywać razem z Claudem Monetem.

“Równina Gennevilliers”

“Dachy Paryża w śniegu” – ten obraz daję tylko dlatego, że był w Warszawie na wystawie impresjonistów i muszę szczerze powiedzieć – oryginał robi wrażenie, to nie to, co zdjęcie.
Nie będę Was więcej zanudzał. Ale powtarzam, Gustave Caillebotte nie zasługuje na to, aby wszyscy o nim zapomnieli.
Torlinie chyba nie jest tak całkiem zapomniany … przeglądając galerię z jego obrazami zobaczyłam komercyjne podejście do jego twórczości w postaci parasoli, toreb na zakupy, kubków itd. ….
http://images.google.pl/images?q=Gustave+Caillebotte+&hl=pl&rlz=1T4GZEZ_plPL244PL244&um=1&ie=UTF-8&sa=X&oi=images&ct=title
Przez: Jolinek51 w 21/02/2008
o 09:49
Czy z tymi wioślarzami to chodzi o to, że żaden wiosła nie trzyma?
Przez: Hoko w 21/02/2008
o 09:59
Ja zas zastanawiam sie nad zrodlem mojej sympatii dla Caillebotte.
Mysle ze u jej podstaw nie lezy, a raczej nie tylko, jego talent. Mam po prostu ogromna sypatie dla tworcow, a takze intelektualistow, ktorych aktywnosc nie wynika z przymusu czy to materialnego czy psychicznego.
Ok Van Gough wielkim byl!!! Ale jak pomysle o tej nedzy (nie koniecznej) o tym szalenstwie (choroba czy poza?), o tym fryzjerstwie laryngologicznym. Ech!
Ok Dostojewski wielkim pisarzem byl ale…
ta presja wierzycieli, ten wyscig do honorarium. Uch.
Albo taki Tolstoj. Niezwykle utalentowany chlopoman erotomam. Przymusu materialnego do pisania nie mial ale ta nachalna chec naprawy swiata, pouczanie. Cerkiew miala racje ze przeklnela Wielkiego Tryka Rosyjskiej Literatury.
Lubie tez takich co potrafia powiedziec stop, nie musze, jak Rimbaud. Z traumy po gwalcie dokonanym na nim przez upitych Komunardow nigdy sie nie wyzwolil ale z “musu” tworczego, tak. Nikt nie ma watpiwosci ze geniuszem byl. Potrafil sie jednak od tego Geniusza uwolnic. Podobno byl calkiem dobry w handlu bronia. Gdyby nie rak?
Lubie Caillebotte bo nie musial. Nie rozsiewal paniki faceta co ucieka przed bieda lub takiego co niedosc ze chce zbawic samego siebie to jeszcze nachalnie chce pomoc w tym innym. Pomagal przyjaciolom.
Mam nadzieje ze nie wspolczul obcym cykliniarzom, co najwyzej cykliniarzom znajomym.
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 10:08
chcesz powiedzieć dana, że bez przymusu umysł jest otwarty i bez klapek ….
Przez: Jolinek51 w 21/02/2008
o 11:15
Niekoniecznie. Przymus moze stymulowac. Jak zreszta widac po podamych przykladach.
Ale ta Powaga Wysilku, Patos Egzystencji?
Wole homo ludens od homo fabera taka ze mnie cholera.
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 11:23
Hm… a ja tak sobie myślę, że jeżeli ten wpis miał być zachętą do Caillebotte’a, to w żadnym razie nie należało pokazywać na początku Renoira…
Przez: Hoko w 21/02/2008
o 11:36
Hoko
Renoir czy Caillebotte?
Torlin chciel pokazac “Towarzyszy broni”.
Zreszta popatrz na Paryz w deszczu i Parasolki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Parasolki1883nationalgallerylo.jpg
przeciez to towarzysze
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 11:53
Ja chcę powiedzieć, że umysł mam zamknięty, z przymusem pisania na komputerze, z klapkami na oczach, moje czoło bruździ Powaga Wysiłku, a Patos Egzystencji trawi moje trzewia. Mam “mus twórczy”. W związku z tym tylko będę zaglądał do swojego blogu i pisemnie interweniował wyłącznie w sytuacjach beznadziejnych.
Przez: Torlin w 21/02/2008
o 11:55
E tam.
Chodz Torlin do piaskownicy, ulepimy Zamczysko.
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 12:00
impresjonizm zawsze mi się z latem kojarzy …. a słoneczne lato uwielbiam ….
podobno żurawie już na mazury wróciły …. a na dworze prawie 10 stopni ciepła ….
Przez: Jolinek51 w 21/02/2008
o 14:28
Malarz zapomniany? No tak, nazwisko wylatuje mi szybko z głowy, ale przynajmniej dwa obrazy (nie licząc “Śniadania wioślarzy”
) znałem i pamiętałem. Więc chyba nie jest tak źle?
Przez: PAK w 21/02/2008
o 14:49
A w Gdansku zuraw nawet sie ruszyl.
To dopiero wiosna.
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 14:49
Torlinie! Czy wolno mi zamiescic zagadke?
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 14:54
Rzecz jasnooczywista.
Przez: Torlin w 21/02/2008
o 14:57
Kto i o kim ten pornograficzny kawalek napisal?
“Tuli nas do ziemi, zbliża, na łono jej kładzie, a serce nasze jest w jego ręku jako kwiat mdlejący, który on w ziemię wciska, ziemię umacnia, ziemię zasila, iżby mógł w niej ożyć”.
Dla ulatwienia Ona pisze o Nim. On literat, Ona literatka (kobieta piszaca).
NIE CHCE BY ZAGADKA BYLA PRZESZKODA W ROZMOWIE O CAILLEBOTTE.
Zgadujcie “mimochodem”.
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 15:06
Maria Konopnicka do Henryka Sienkiewicza. Wracam do roboty.
Przez: Torlin w 21/02/2008
o 15:17
E tam. Juz po wszystkim?
http://goscniedzielny.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1134508846&dzi=1104795897&katg=
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 15:21
Jak Kuba Jakubowi, tak Piotr Pawłowi
Przez: Torlin w 21/02/2008
o 15:23
Nu, pogodi!!!Zajec!!!
Przez: dana 1 w 21/02/2008
o 15:45
Wiadomość kulturalna i apolityczna
Studio Filmów Animowanych w Białej Podlaskiej realizuje projekt wybitnego polskiego rysownika (inicjały nazwiska zbieżne z inicjałami jednego z Wieszczów). Projekt ten przewiduje produkcję filmu rysunkowego mającego w zamierzeniach twórców wyprzeć z rynku zużyte kopie znanej radzieckiej animacji.
Białystok 21 02 2008 godz. 18:31
Przez: dana1 w 21/02/2008
o 18:31
czyli “Wilk i Zając” ??????????????
Przez: Jolinek51 w 21/02/2008
o 19:46
Tak, tak Jolinku Zając wodny
Przez: dana1 w 21/02/2008
o 19:59
Aleśmy cenzurę wykiwali!!!
Przez: dana1 w 21/02/2008
o 20:01
Hoko!
Ależ ja jestem daleki od porównywania Renoira z Caillebotte pod względem klasy, ale jest moim zdaniem coś niepokojącego, że o lepszym wie cały świat, a o drugim ludzie mówią: “nie słyszałem takiego nazwiska”. A przyczynę pokazania “Śniadania…” świetnie wytłumaczył Ci Dana1. Oprócz tego bardzo lubię ten obraz i fascynuję się zawsze “drugim dnem” dzieł kultury (tak jak w “Weselu”, kto jest kim), chłonę wszystkie ciekawostki.
Przez: Torlin w 22/02/2008
o 09:45
Przyczyny to ja się domyślam, ale chodzi o to, że jak kto zobaczy Renoira, to Caillebotte’m moze potem wzgardzić…
Przez: Hoko w 22/02/2008
o 13:41
Hoko
To zalezy od jakosci ekranu.
Przez: dana 1 w 22/02/2008
o 14:32