Posted by: torlin | luty 25, 2008

Cudowne wspomnienie

Chciałbym sobie powspominać. Ale chciałbym również przerwać bajkę, bo autorzy wyraźnie nie mają na nią pomysłu. I po trzecie – to naprawdę nie będzie notka o malarstwie, ona jest tylko inspiracją. I po czwarte – ja już opisywałem tę historię kilka lat temu w blogu u Pana Piotra Adamczewskiego.

Przez całe lata 70. włóczyłem się po Demoludach, kończąc zawsze na Bułgarii. To jest cudowny kraj, pełen słońca, zapachów, zabytków, cudownych mieszkańców. Włóczyliśmy się po całym kraju, po górach, wsiach, małych miasteczkach. Żeby zrozumieć tę moją historię, muszę powiedzieć dwa zdania o geografii Bułgarii. Układ gór jest u nich równoleżnikowy i człowiek lądujący w Sofii pojedzie na wybrzeże południową częścią przez Płowdiw, a nie będzie się pchał na północ w góry. A tam, z dala od szlaków turystycznych, leży Wielkie Tyrnowo, dawna stolica Bułgarii, miasto całe uznane za zabytek klasy „0”. Strasznie chciałem je zobaczyć.

Postanowiliśmy pojechać szlakiem najwybitniejszego bułgarskiego malarza ikon Zacharija Zografa, więc najpierw trafiliśmy do Trojanu, aby obejrzeć m.in. Ikonę przedstawiającą Cyryla i Metodego (patrz zdjęcie), a później po zwiedzeniu Wielkiego Tyrnowa pojechaliśmy już wieczorem do Preobrażeńskiego Monastyru, leżącego 5 kilometrów od Tyrnowa, a zawierającego mnóstwo ikon Zografa. I spotkała mnie (nas) niespodzianka, którą będziemy pamiętać do końca życia. Nasze dysputy z oprowadzającym nas mnichem przyciągnęły innych braci. Brama została zamknięta, minął już czas zwiedzania, a nam było mało. Mnisi zachwyceni, że tyle wiemy jako Polacy o monastyrach, ikonach i Zografie zaprosili nas na wino. Weszliśmy na górę, a później na duży taras z drewnianymi stołami i ławami. Było całkowicie ciemno. Gospodarze chyba świadomie nie powiedzieli nam, że tuż nad naszymi głowami jest ażurowa konstrukcja, z której zwisały dorodne kiście winogron na wysokości głowy. Oczywiście pierwszą rzeczą było po ciemku pacnięcie nosem w winogrona i … śmiech braci. Trzeba było iść zygzakiem omijając krwawe bomby. Siedzieliśmy później chyba ze cztery godziny, piliśmy wino, śmieliśmy się, rozmawialiśmy o rzeczach wielkich, o świecie, jak i małych, zadawali mi pytania, na które nie umiałem odpowiedzieć (Jakich znam polskich malarzy malujących Święte Obrazy). W oddali widać było tylko odblask miasta.

Dostaliśmy nocleg w pojedynczych celach, a rano śniadanie. Później zaprosili nas do biblioteki, dotykałem bezcennych rękopisów i inkunabułów. Dopytywałem się staruszka - bibliotekarza, czy nie ma czegoś o Państwie Wiślan, mogli być w Wiślicy. marzyło mi się, że zostanę odkrywcą nieznanego dotąd źródła historycznego polskiej historii. Ale niestety stwierdził, że nie natrafił dotąd na nic, co byłoby związane z historią Polski. I tak nie zostałem odkrywcą.

Minęło od tego czasu 25 lat, a ja ten taras pamiętam jak dzisiaj.

Responses

Torlinie! Nie włócz się po tarasach, tylko do roboty! Zlecenia czekają! :-)

Na bycie odkrywcą nigdy nie jest za późno — wszystko jeszcze przed Tobą!

A po jakiemu rozmawialiscie?
Ech!!! Zostac mnichem.

Dana1!
Po rosyjsku. Ja zresztą z pobytów w Bułgarii wyciągnąłem 2 wnioski językowe. Po pierwsze - jeżeli Bułgar nie zna rosyjskiego, to nie zrozumie ani jednego zdania, ani Ty jego. W czasach komunistycznych znajomość rosyjskiego była powszechna w Bułgarii, aczkolwiek poznałem dziewczynę nieznającą tego języka - to wiem. Po drugie - najlepiej porozumiewali się Bułgarzy z Polakami, gdy obie nacje źle mówiły po rosyjsku - wtedy szło najlepiej .
Zobaczyłem ludzi szczęśliwych, uśmiechniętych, brodatych, pijących wino, śpiewających, robiących kawały, lubiących ludzi, otwartych, wspaniałych gawędziarzy, uwielbiających kulturę… Dobrze się wśród nich czułem.
Ale powołania to ja nie czuję … :(

Nawet po cudownym ocaleniu?

Moczymordyzm internacjonalny i tyle :)

Będziesz co miał opowiadać Torlinie swoim wnuczkom …. :)

W Bułgarii byłam 2 razy nad morzem z dzieciakami … wspomnienia mamy wszyscy bardzo miłe ….. zwłaszcza dzieci bo pierwszy raz leciały samolotem :) … trzeba zobaczyć jak oni tam sobie radzą teraz …. :)

No popatrz, Torlinie, a ja mam z Bułgarią związane ambiwaletne wspomnienia.
Z jednej strony piękno ich miasteczek i wsi. Pamiętam, jak w Mielniku zobaczyłem wysoko na zboczu uroczy dom - śnieżnobiałe ściany, wielkie okna, duży taras. Przekonany, że to współczesna willa jakiegoś komunistycznego prominenta (był koniec lat siedemdziesiątych), podszedłem bliżej, by na tablicy informacyjnej przeczytać, że jest to zabytkowy dom kupiecki z XVII wieku. Oni umieli mieszkać!
Z drugiej strony kilka epizodycznych zapewne, ale niemiłych sytuacji. Jak z tymi leśnikami w Pirynie, którzy skonfiskowali nam na biwaku siekiery, żebyśmy nie rąbali kosodrzewiny, a paliliśmy akurat w ognisku kosówką już wyrąbaną przy okazji prowadzenia linii telefonicznej do schroniska, której całe stosy leżały w pobliżu. Albo scysja w schronisku, gdzie spaliśmy z braku miejsc na podłodze w jadalni i jakiś gość urządził nam o siódmej rano nieludzką awanturę, że zajmujemy miejsce, a on chce zjeść śniadanie.
I brak kultury górskiej u bułgarskich turystów: ciągłe wrzaski, a raz mało nie zostałem uśmiercony przez wycieczkę z wyżej położonego szlaku, która dla zabawy rzucała sobie z góry kamienie.

Zeen pisze: “Moczymordyzm internacjonalny i tyle”

Zgadzam się. :-) Mnie tamte czasy mile kojarzą się nie z bułgarskimi mnichami, ale raczej z bezpruderyjnymi dziewczynami z enerdówka. :-) Ech, komunizm - każdemu dawał według jego potrzeb… :-)

Hmm. Enerdowki? Jako czlowiek niezbyt biegly w uwodzeniu i zwodzeniu wspominam jednak.
I. studiowala matematyke, wysoko cenila sobie zycie towarzyskie i lubila w sposob mily i cieply dopasowywac do swych potrzeb polskie meskie puzzle.
We wtorki wieczerami byla jednak niedostepna. Okazalo sie ze studenci Enerdowscy spotykaja sie w jednej z sal wykladowych i przesluchuja sie nawzajem z samodzielnie pisanych referatow. Zainteresowala nas tematyka. Nasza Niemiecka matematyczka wyjasnila nam ze w gronie Enerdowcow sami z siebie ustalili iz problematyka ideowo-polityczna jest w PL uczelniach traktowana po macoszemu. Zorganizowali wiec sami z siebie kolo samoukow politrukow i sie wzajemnie dotruwali.
Ten Niemiecki masochizm wcale nie obnizal atrakcyjnosci I. jako obiektu seksualnego, a nawet wprowadzal pewna nute perwersji.
Trzeba by bowiem siegnac jedno lub dwa pokolenia do tylu by znalesc wsrod moich przodkow taka czy takiego ktorzy mieli seks z prawdziwym komunista.

Torlinie, no i zeszło na seks i to chyba wyrafinowany, bo dla mnie Enerdówka jako obiekt seksualny to oksymoron :)
A tu aż dwóch panów o tym typie….

Zeen
Stanowczo staje w obronie enerdowskich dziewczat i kobiet. Wyzwolone, niezalezne i z jasno sprecyzowanymi celami zyciowymi.
To typowa kobieta z NRD.
Oczywiscie to wszystko na pozionie zycia prywatnego. :D
I ten cudowny brak chichotliwej gry i zafalszowania.

Zeen, żałuj, że Cię z nami nie było. :-)

Ja tam nie mam wielkich doswiadczen w tej dziedzinie ale koledzy mi mowili ze Enerdowki byly jak swietliste punkty na erotycznej mapie PRL. Za to kolezanki ich nie lubily.

Dana, nie wycofuj się, niech Zeen żałuje, że przegapił to, co było w komunizmie najlepsze (każdemu według jego potrzeb). Chyba, że miał inne potrzeby… :-)

Nie cofam sie. Nadaje tylko sobie samemu wlasciwe proporcje.

Co do dziewcząt z Enerdowa to się zgadzam, ale ten pobyt związany był z Marią z Bratysławy.

No nie spotkałem widocznie tych, co Wy. Ja miałem kontakt z robotami o urodzie wczesnego Szwarzenneggera i wdzięku Pudziana. Za to polskie dziewczęta - oooooo! to dopiero było!
Pruderii zbyt wiele nie było, ot, tyle ile trzeba, by facet czuł się dobrze :)

a chłopakom enerdowcom to się polskie dziewczyny podobały :) …. te dziewczyny enerdówki to jakieś toporne były i bez wdzięku … :D

Nie uroda byla wazna ale charakter. :D

Zeen pisze: “o urodzie wczesnego Szwarzenneggera i wdzięku Pudziana”

No nie. Nie kręcą Cię ci siłacze? Dziwne… :-)

Zeen
A czy to by bylo zle gdyby cię Pudzian z imprezy do domu odnosił?

Miał pożytek Zeen z Pudziana,
Bo go nosił na barana.
Pudzian Zeena oczywiście -
Chyba się domyśliliście?

dana1,
nie uroda, powiadasz, tylko charakter, no, no, no….
Bezpruderyjne, bez urody, ale za to z charakterem, hm…. Gratuluję Ci, no i TesTeqowi także :)

Entuzajazm i upór w dążeniu do miłego końca Zeen. :D

Co tam będziemy przywoływać minione peerelowskie zgrzebne zombie? Świat stanął przed nami otworem.
Jest cudownie.

Końca NRD oczywiście :)

Jest dobrze, acz nie beznadziejnie ;)

zeen
co chcieć od nrd?
Panie miały rajstopy, Panowie koleżanki.

No to niech żyje NRD!
Oczywiście we wdzięcznej pamięci….

Zaczęło się od monastyru i ikon a skończyło na nostalgii za paniami z NRD - bardzo ciekawe zestawienie :)

Temat zadany przez Torlina brzmiał “Cudowne wspomnienie” i spotkał się z żywą reakcją czytelników. :-)

Trzeba przyznac ze nie wiadomo czemu zareagowali prawie wylacznie panowie. Czy panie nie maja cudownych wspomnien?
Tylko prosze mi nie tlumaczyc ze dyskrecja, elegancja, francja….
Wspomnienia sa po to by je opowiadac. A dzieci i wnuki tez powinny wiedziec ze przodkowie nie zoofile i bocianow nie ploszyli.

[...] Original post by torlin [...]

Dana - zglaszam sie na wezwanie, bo owszem mam wspomnienie o Bulgarii, z dawnych lat: bardzo chcialam tam pojechac, bo brat byl i przywiozl min gumy do zucia, takie kulki kolorowe. Byly wspaniale - teraz nie potrafie powiedziec dlaczego ;) Zbieralam w tym celu pieniadze na SKO i po doliczeniu oszczednosci z ksiazeczki PKO taka wyprawa wydawala sie bardziej niz realna. Tak bardzo chcialam pojechac!! Niestety. Przyszla infacja i zjadla moje oszczednosci i marzenia o gumach-kulkach.
Znioslam to z godnoscia, tym bardziej, ze te frykasy juz wkrotce zaczely sie pojawiac rozniez w naszych sklepach ;)

pajeczaki
To moze pamietasz cos z Ustki, albo Iwonicza Zdroju?

pajeczki
Zaraz, zaraz.
Oszczednosci w SKO inflacja zjadla?
Dziewczyno! Ty z demoludow niewiele mozesz pamietac.

oczywiscie, ze niewiele - bo bylam zbyt mala. moje wspomnienie jest znacznie pozniejsze :)

“Czy panie nie maja cudownych wspomnien?”
Owszem, maja, ale nie zwiazane z Enerdowkami :D

Wlasnie. Czy twoja generacja ma jakies preferencje etnicne?

Oczywiście Dana1, Etna to jest piękna góra/piękny wulkan, ja takie góry preferuję. :D

Ależ właśnie tak!!! Permanentna erupcja!!!
Oczywiście że literówka. ;)

Chyba pajeczaki wspomina wcześniejszy rabunek z 1948 r., kiedy państwo przy wymianie pieniędzy było łaskawe odebrać 2/3 oszczędności obywatelom, a kto nie wymienił tracił wszystko.

Drogi Cyprianie, ale ja wątpię, żeby w 1948 roku istniała Szkolna Kasa Oszczędności. Trudno do tego mówić w tym czasie o inflacji

Leave a response

Your response:

Categories