Tym razem Bars była dla mnie inspiratorką. Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy gonią za szczegółem jakiegoś dzieła, fascynują się tym. Można to robić ogólnie, w postaci przejścia przez Alpy tą samą drogą co Hannibal lub ulicami Dublina śladami Leopolda Kwiatka. Można – za czym ja nie przepadam – badać klatka po klatce taśmę filmową w poszukiwaniu np. słynnej butli gazowej w rydwanie „Gladiatora”.
Ale jest dla mnie cudowne odkrywanie szczegółów i błędów, nazwijmy to kulturalnych, cywilizacyjnych. Dam kilka przykładów, część moich, część z Internetu, już wstęp mieliśmy przy obrazie o „pompie próżniowej”, a później przy „Ambasadorach”. Na początek obraz Normana Rockwella pt. „Portret potrójny”.

Nie wiecie, gdzie on na portrecie zgubił okulary? I dlaczego jest dużo młodszy? A co to są za portrety, które mają stanowić inspirację dla artysty? Postanowiłem to rozwikłać: ten pierwszy z lewej na górze to na pewno Dürer, na samym dole niewątpliwie van Gogh, ponad nim Pablo Picasso, ale zastanawiam się nad czwartym. Strona poświęcona Rockwellowi podaje, że to Rembrandt, ale ja takiego autoportretu tego słynnego Holendra nie znam.
Ale są i inne cudowne kwestie. W filmie „Indiana Jones i ostatnia krucjata” Sean Connery grający Profesora Henry’ego Jonesa mówi: „Przypomniał mi się cytat z Karola Wielkiego – niechaj moją armią będą skały, góry i ptaki w niebiosach”, tymczasem tekst „Niech moją armią będą drzewa, skały i ptaki na niebie” wypowiedział … Aleksander Wielki.
W filmie „Troja” bohaterowie walczą mieczami żelaznymi, a mnie się wydaje, że walki Achajów były w XII – XIII wieku p.n.e., a wtedy to w Grecji była epoka brązu, epoka żelaza dopiero się zaczynała i wątpię, żeby już było tak dużo broni z tego surowca.
W „Czterech pancernych” niektórzy strzelają z karabinu Kałasznikowa, mimo że do produkcji wprowadzono go … po wojnie.. W „Stawce”, w moim ulubionym odcinku „Żelazny Krzyż” całą aferę rozpoczyna Standartenführer Sibelius grany przez Ignacego Machowskiego, odkrywając skrytkę w łazience u hrabiego Edwina Wąsowskiego (Władysław Hańcza). A na samym końcu Kloss z Wąsowskim wmawiają Niemcom, że to właśnie Sibelius był podstawowym zdrajcą i spiskowcem. To po cholerę odkrywał tę skrytkę?
We wszystkich filmach o II Wojnie Niemcy jeżdżą tysiącami „Tygrysów”, był to czołg o niebo lepszy od alianckich, ale wyprodukowano ich jedynie … 1.355 sztuk.
Fajne jest takie wyszukiwanie szczegółów. Żeby człowiek miał tylko trochę więcej czasu.
A na samym końcu mała zagadka. To jest obraz Hendricka Avercampa: “Zimowy widok z jeżdżącymi na łyżwach”.

Mam pytanie – co to takie białe wystaje z komórki?

Poznaję! To sam autor spogląda na swoje dzieło!
Przez: zeen w 02/03/2008
o 12:15
Brawo zeen! Spogląda, ale … drugą stroną
Przez: Torlin w 02/03/2008
o 12:31
Czy to ta nowa nowość, te komórki z białymi antenkami?
Kiedy pojawią się w ogólnej sprzedaży?
A skoro jesteśmy już przy tematach mieszkaniowych, to tak całkiem na poważnie. Tych dwóch /cykliniarzy/ z poprzednich wpisów to chętnie bym wypożyczył. Znacznie poprawiliby ogólny widok moich parkietów.
Przez: arkadius w 02/03/2008
o 13:46
Torlinie Drogi!
Upraszam byś się z orężem o nazwie Sturmgewehr 44 zapoznał, choćby tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_StG44
a potem może jakiej noty o plagiatorze Kałasznikowie popełnił:) Co się “Tigrów” tyczy, to pewna, że się realia planu swoimi prawami rządzą, a Pzkmpfw II, III i insze IV już tak fotogeniczne nie są:))… nawiasem znów; może by się i zdało rzec nareszcie, że więcej jak trzecia część tego, co gmin za czołgi uważał, działami jeno pancernemi było?
Kłaniam nisko:)
Przez: Wachmistrz w 02/03/2008
o 16:57
Na filmie o ostatnich dniach Hitlera w bunkrze (produkcja ma jakies 3 lata) Niemcy rowniez lataja z kalaszami. Szkoda, ze takie szczegoly przemycane sa przez zaniedbanie realizatora, a przeciez nie brak atrap szmajserow w rekwizytorniach wytworni filmowych bylych demoludow.
Zwracam uwage na takie zaniedbania i anachronizmy w filmach. Np. scena z przelomu XIX-go i XX-go wieku filmowana na dworcu, a w tle siec trakcyjna.
POzdrawiam.
Przez: Jacobsky w 02/03/2008
o 17:51
Torlinie, a w powieściach cos takiego spotkałeś? Bo na filmy to szkoda czasu…
Przez: Hoko w 02/03/2008
o 18:47
Obraz: Tak, to ewidentnie ‘podróbka’ Rembrandta. Ale on namalował masę autoportretów…
Mnie bardziej interesuje tak Myszka Miki, czy może Kaczor Donald po lewje.
Odmłodzenie jest oczywiste, poodbnie jak pogodne oblicze na portrecie; tak jak tu:
http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://imagecache2.allposters.com/images/AWI/f754-magritte.jpg&imgrefurl=http://rene-magritte-paintings.blogspot.com/2007_08_01_archive.html&h=300&w=400&sz=22&hl=pl&start=9&tbnid=Ip098ulWhmVxXM:&tbnh=93&tbnw=124&prev=/images%3Fq%3DMagritte%2Bbird%26gbv%3D2%26hl%3Dpl%26sa%3DX
Co do Tygrysów — pokonanie Tyrgrysa było prestiżowe, nie to co jakieś Pzkmpfw IV. (Swoją drogę te czołgi trochę podobne z wyglądu, przynajmniej dla laika były.) Swoją drogą specjaliści raczej stawiają na Panterę, jako na najlepszy czołg, jeśli nie wojny, to Wehrmachtu.
Co do Troi — oczywiście racja. Ale kto powiedział, że to film historyczny
Swoją drogą czytałem, że także biblijny Goliat, ubrany jak hoplita jest nie z tej epoki
(Choć z drugiej strony wiem, że pojedyncze zbroje były i wcześniej.)
Przez: PAK w 03/03/2008
o 08:58
Ups… Zły namiar. Miało być:
http://imagecache2.allposters.com/images/AWI/f754-magritte.jpg
Przez: PAK w 03/03/2008
o 08:58
W Turcji był podobno taki film historyczny, gdzie obok wspinającego się na mury zamku żołnierza z epoki Kary Mustafy pojawia się wykonany sprayem napis “Galatasaray wins!”
Ja tam zegarek elektroniczny na ręce muszkietera jakoś przeboleję. Znacznie bardziej drażnią mnie nielogiczności w zachowaniu się bohaterów. Kiedyś półświadomie dałem się wyciągnąć na film “Piła”. To dopiero była męczarnia dla szarych komórek.
Przez: dru' w 03/03/2008
o 10:16
Paku!
Cudne.
Przez: Torlin w 03/03/2008
o 10:17
Dru’!
Masz racje, na ten temat są całe stronice w Internecie. Samochody nie zawsze wybuchają, bomby nie mają zegara, ale mnie zawsze najbardziej drażnią właśnie zachowania ludzi: samotna kobieta musi w zagrożeniu łazić samotną ulicą, morderca zawsze znajduje się raptownie koło ofiar (nikt nigdy w całkowitej ciszy nie podejdzie do przerażonej osoby), bohaterów zawsze więzią nie wiadomo po co, zamiast ich od razu zabić.
Obejrzałem sobie z przyjemnością Bondowskie “Złote oko”, ale jak on potrafił ustawić się czołgiem w tunelu, jak pociąg już ruszył? Bez sensu.
Przez: Torlin w 03/03/2008
o 10:23
[...] Original post by torlin [...]
Przez: Historia » Blog Archive » Poszukiwacze szczegółów w 03/03/2008
o 11:10
Torlinie
mam nadzieję, że przeczytałeś w ostatniej Polityce artykuł o Kosowie i jego historii. Mam nadzieję, że wyleczyłeś się z poglądu o tym, że “Albańczycy zawsze tam mieszkali”, bo równie dobrze mógł byś przyłączyć się do głosów Niemców twierdzących, że czeska Praga czy polski Kraków to starodawne niemieckie miasta.
Dodam Ci jeszcze parę szczegółów o historii Kosowa i w nim Albańczyków.
Państwo serbskie powstało w IX wieku, a więc słowiańska Serbia jest rówieśniczką słowiańskiej Polski ma około 1000 lat. Na terenie Kosowa Słowianie osiedlali się już w VII wieku, stąd, mimo dzisiejszej muzułmanizacji tego regionu, 98% nazw geograficznych Kosowa ma źródłosłów słowiański. Kosowo w XII wieku stało się integralną częścią, a dwa wieki później centralną częścią państwa serbskiego, pełną miast, wsi, zamków tudzież chrześcijańskich monastyrów i kościołów. Od tamtej pory Serbowie nigdy nie przestali mówić, że ziemia kosowska jest kolebką narodu serbskiego. Jej utrata staje się dla nich tym samym, czym dla Polaków byłaby utrata ziemi krakowskiej lub gnieźnieńskiej.
Jest Kosowo dla Serbów również ziemią świętą, głównym terenem narodowej i religijnej martyrologii. Tam Serbowie próbowali zatrzymać muzułmański potop. 28 czerwca 1389 roku 40 tysięcy serbskich witezi przyjęło przedśmiertną komunię świętą wokół kościoła Samodrerza i stanęło na Kosowym Polu przeciwko 120 tysiącom Turków. Nie mieli żadnych szans i nie mieli złudzeń wiedzieli, że zginą. Lecz mieli świadomość konieczności swej ofiary dla obrony krzyża i państwa. Zginęli co do jednego, a Kosowe Pole zostało ich ciałami uświęcone jako serbskie Termopile. W kwietniu roku 1982 serbski kler ogłosił (tekstem o serbskich sanktuariach), że dla narodu serbskiego nie ma droższego słowa niż Kosowo, ani cenniejszej rzeczywistości niż Kosowo, ani wspanialszegosanktuarium niż Kosowo święte. Napływ muzułmańskich Albańczyków do Kosowa zaczął się po klęsce antytureckiego buntu Serbów (1689) i wzmógł w stuleciu XIX, bo wtedy Serbia toczyła szczególnie ciężkie walki o wyzwolenie, więc Turcy chcieli tu mieć sprzymierzeńców. Zgodnie z planem Stambułu imigranci (kosowscy Albańczycy) chętnie brali udział w zwalczaniu narodowowyzwoleńczej walki Serbów; chętnie i okrutnie już wtedy okrucieństwo Albańczyków było ich cechą przysłowiową. Serbia odzyskała niepodległość w roku 1878, lecz bez Kosowa, dlatego przez następne dekady Turcy dalej masowo zaludniali Albańczykami kolebkę serbskiego narodu. Gdy armia serbska wyzwoliła wreszcie Kosowo (1912) i gdy wróciło ono do serbskiej macierzy (1913) nie stało się areną zemsty zwycięzców; muzułmanom dano pełną swobodę religii i kultury.
Odwdzięczyli się po swojemu trzy dekady później, kiedy Kosowo
zostało zajęte przez wojska Hitlera i Mussoliniego. Nigdzie w Europie naziści i faszyści nie znaleźli równie chętnych sprzymierzeńców, co wśród bałkańskich muzułmanów (Albańczyków
i Bośniaków). Notabene Europejczycy nie pamiętają już o tym, że Hitler był idolem całego świata muzułmańskiego właśnie za to, że masakrował chrześcijańsko-żydowską Europę (a Polacy nie pamiętają o tym, że wrześniowa klęska i kapitulacja państwa polskiego była w stolicach państw muzułmańskich fetowana
jak święto narodowe, wybuchem entuzjazmu!). Włączone przez hitlerowców i faszystów do Wielkiej Albanii, Kosowo stało się muzułmańską rzeźnią eksterminującą Serbów. Komanda albańskich oprawców zwanych ballistami (oddziały Balii Combetar), jak również muzułmańskie dywizje Waffen SS (bośniackie Hanczar i Kama, albańska Skanderbeg) wymordowały kilkanaście tysięcy Serbów (nigdy nie policzono dokładnie ofiar), a ponad 100 tysięcy Serbów zdołało uciec z Kosowa. Na ich miejsce Hitler i Mussolini sprowadzili tyle samo (ponad 100 tysięcy) Albańczyków z Albanii, co stało się fundamentem późniejszej (powojennej) silnej przewagi etnicznej Albańczyków w Kosowie.
Bohatersko walczący z Hitlerem Serbowie zbudowali po wojnie nową Jugosławię, znowu nie mszcząc się na Albańczykach,
tylko dając Kosowu mocą konstytucji bardzo szeroką autonomię, obejmującą m. in. sądownictwo i struktury władzy wykonawczej. Przedstawiciele Kosowa zasiadali we władzach Federacji i mogli podejmować samodzielne decyzje bez zgody rządu Republiki Serbii. Muzułmanie zaś mogli nie tylko bez przeszkód krzewić swoją kulturę i wyznawać swój kult, ale i regularnie zwiększać na swoją korzyść dysproporcję liczbową między nimi a kosowskimi Serbami. Zwiększali dubeltowo metodą szybszej rozrodczości i metodą stałego nacisku na swych serbskich sąsiadów. Tylko w latach 1968-1988, przy cichym wsparciu lokalnych albańskich urzędników, zmuszono do opuszczenia Kosowa aż 220 tysięcy Serbów, dzięki czemu liczba muzułmanów wzrosła aż do 74% wszystkich mieszkańców Kosowa (jak podaje Mała Encyklopedia PWN 1995). Kolejne fale emigracji Serbów zostaną spowodowane zbrojnym terrorem albańskim, co da muzułmanom przewagę 80:20 (80%, choć propaganda NATO mówiła aż o 90%)
pozdrawiam
Przez: Olhado w 03/03/2008
o 11:21
“1389 roku 40 tysięcy serbskich witezi przyjęło przedśmiertną komunię świętą wokół kościoła Samodrerza i stanęło na Kosowym Polu przeciwko 120 tysiącom Turków”
Nie wiem jak gospodarz odniesie sie do faktu ze go w jego apolitycznym blogu dosiegla msciwa pogon Witezi nie byle jakich bo Serbskich. To troche tak jakby Torlina pogonily Myszy co zjadly Popiela.
Traktuje ten wpis jednak nie jako polityczny ale jako rewelacje metodologiczna.
Ustalenie ilosci uczestnikow bitwy o ktorej nie wiadomo kto wygral ale wiadomo po co wygral!!!
Czy sily serbskie zostaly ustalone na podstawie rozdanych komunii? Pod jaka postacia ta komunia byla rozdzielana? Jesli bylo to wino to jak przeliczono uwczesne jednostki pojemnosci?
Jesli to byl chleb to ja rozumiem, policzono na wage ale jaka
Jak policzono Niewiernych i Strasznych Turkow?
A Krakow o Piastowie wydarli Czechom, a ksztalt nadali mu niemiecko jezyczni przybysze.
Ale co z tego wynika Olhado!!!
Przez: dana 1 w 03/03/2008
o 11:42
Olhado!
W drodze wyjątku zostawiam Twój wpis w tym blogu. Mój blog jest apolityczny i tego się będę trzymał, tymczasem Twój komentarz nie ma nic wspólnego z moją notką, a jest par excellence polityczny. Odpowiedzi nie będzie.
Przez: Torlin w 03/03/2008
o 11:46
właściwie to nie do końca polityczny, Torlinie. Chodzi o historię i też o prawdę. Twierdzisz, że Albańczycy mieszkali w Kosowie od zawsze, w przeciwieństwie do Serbów. Moim zdaniem kłóci się to z prawdą historyczną.
Oczywiście można przełożyć to na bieżące wydarzenia polityczne, ale nie to było moim celem.
Oczekiwał bym od Ciebie ustosunkowania się – chociaż do artykułu w Polityce. Do spraw historycznych, pomińmy wydarzenia bieżące. Ja obiecuję do nich nie wracać. Wnioski sam sobie wyciągniesz, do tego moja pomoc nie będzie już potrzebna
Pozdrawiam.
Przez: Olhado w 03/03/2008
o 12:38
Olhado!
Odpowiem dopiero jutro wieczorem, nie mam teraz czasu. Jedna tylko drobna uwaga – nigdy w życiu nie napisałem “w przeciwieństwie do Serbów”. Nigdy nie napisałem, że Serbowie nie są tam od zawsze.
Przez: Torlin w 03/03/2008
o 13:07
Od zawsze, czyli od kiedy?
Przez: Hoko w 03/03/2008
o 13:50
Hoko
Matka Ewa byla Albanka a Adam byl Turek.
Eden byl w Kosowie, a Serbowie jak wiadomo pochodza od Archaniola co na zlecenie Jahwe zrobil w Edenie kuku wszystkim. Z kim Archaniol mial Serbskie potomstwo zrodla milcza ale dusza spiewa ze byla to Lilith pierwsza kobieta Adama.
Przez: dana 1 w 03/03/2008
o 14:20
Zanim Torlin odpowie Olhadowi proponuję zapoznanie się zainteresowanych z tragifarsą pt “Bitwa na łopatki pod Biskupinem”.
Występują:
prof.Gustaf Kossinna
prof.Józef Kostrzewski
prof.Obersturmbahnfuhrer SS Hans Schleif
prof.Zdzisław Rajewski
Przez: dana1 w 03/03/2008
o 21:12
Miło mi, Torlinie, że mogłam Ci się przysłużyc. Nawiasem mówiąc uwielbiam szczegóły w malarstwie, po prostu kocham rozgadane niderlandzkie malarstwo Breuglów, Boscha, zacytowanego przez Ciebie Avercampa i innych. Ich obrazy mogę oglądac godzinami i pewnie dlatego nigdy nie obejrzałam do końca całej ekspozycji malarstwa w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu, choc mieszkając w tym mieście, bywałam tam wielokrotnie. Jest w nim sala poświęcona malarstwu Breuglów, w której “rzucałam kotwicę” i siedziałam aż do godziny zamknięcia muzeum. Także z powodu gadulstwa właśnie, lubię malarstwo Dudy-Gracza.
Jest taki obraz, pt. bodaj że “Pejzaż z Wisielcem”- tytułu pewna nie jestem, bardzo możliwe, że jest on mojego autorstwa – na którym rzeczonego wisielca trzeba niemalże z lupą szukac – szubienica ma tam chyba 1cm wysokości, a tytułowy niszczęśnik przypomina fruwający na wietrze przecinek. Szukałam tego obrazu w internecie, ale nie znalazłam. Czy ktoś z Szanownych Blogowiczów mógłby mi pomóc go odszukac?
No i jeszcze wdzięczna będę ogromnie za pomoc w znalezieniu w necie reprodukcji “Koncertu w jaju” – któregoś z Breuglów, na który także nie umiem trafic.
Jestem też winna Danie kolejne przeprosiny ! Zamiast zachwycic się wizją hożej dziewoji w stylu Malczewskiego, zaserwowałam mu perpendekla a la Wyspiański. A wszystko przez to, że próbuję uporządkowac ogromne, odziedziczone po Tacie archiwum fotograficzne – jestem ostatnią osobą, która wie “who is who” i która może je uładzic i opisac. Dlatego też, zeżarłszy tę smakowitą magdalenkę, jak w dym popędziłam, w związane z podsuniętym mi przez Danę obrazem, wspomnienia.
I – dzięki Ci za to, Dana !
Pozdrawiam.
Przez: Bars w 04/03/2008
o 13:32
A swoją drogą, Torlinie, jak tyś wypatrzył tę sempiternę ? Ja nic takiego nie widzę, ja w ogóle nic tam nie widzę, co gorsza ! A to coś, co nazywasz komórką, to moim zdaniem łódź postawiona na rufie i oparta o ścianę budynku znajdującego się za nią. Druga taka sama łódka leży na wodzie płynącej obok strugi. Hmmm…No coś takiego…:-)
Przez: Bars w 04/03/2008
o 13:41
Hippiski ( ale ty tego nie mozesz pamietac) nie byly hoze z zalozenia. Jesli juz mamy sie trzymac ulic Warszawy to nie byly takze wilcze, ani wronie.
Byly dalekie i sienne.
Pozdrawiam
Przez: dana 1 w 04/03/2008
o 14:24
Drogi Dana, ależ pamiętam, pamiętam ! To były czasy mojej najmlodszej mlodości, a że szwendałam się wtedy po Europie, to i hippiski oglądałam raczej w europejskim, szczególnie austroniemieckim wydaniu, a te miały sylwetki raczej z Malczewskiego niż z Boticellego. Nawet moja amerykanska przyjaiółka Gale, podobnie jak i inne znajome Amerykanki, niespecjalnie była wiotka.
W Wiedniu takim hippisowskim forum była Theseus Tempel na terenie Ogrodu Różanego obok Hofburga, w którym, mieszkajac po sąsiedzku, bywałam właściwie codziennie, czasem nawet po kilka razy, bo w godzinach otwarcia stawał się on dla mnie wyśmienitym skrótem w drodze do centrum miasta.
Pod Świątynia Tezeusza odbywały sie często spontaniczne “festiwale” ze spiewami i tańcami, a policja stała spokojnie z boku i patrzyła. Zachwycała mnie ta wolnośc, u nas wówczas raczej nie do pomyślnia, chociaż na mojej uczelni czasem bywało podobnie…
Musical “Hair” obejrzałam sobie w Hamburgu w 1970 lub 1971 roku, a że znałam na pamięc wszystkie piosenki, więc bawiłam się na nim śpiewająco ! Byłam zresztą chyba jedyną osobą, która bawiła się aż tak dobrze, bo otaczający mnie Niemcy siedzieli sztywni i powazni. W końcu aktorzy schodząc ze sceny zaczeli podchodzic do mnie, a po przedstawieniu cała ich grupa przyszła mi podziekowac. To miłe wspomnienie. A płyta z “Hair” niestety poszła między ludzi, nieoględnie komuś pożyczona. Szkoda.
Festiwal w Woodstock ( film oczywiście ) obejrzałam też mniej więcej w tym czasie i byłam pod wrażeniem, ale raczej muzyki, oraz roboty operarorskiej i montażu, niż całej reszty.
W ogóle europejski ruch hippisowski, przynajmniej w światku studenckim, ograniczał się raczej do słuchania muzyki, kontrolowanego palenia haszyszu, noszenia kolorowych akcesoriów – ach, te paciorki i bransoletki, długich włosów chłopców, no i może jakichś solowych doświadczeń z LSD pod opieką zaprzyjaźnionej, trzeźwej osoby, pilnie baczącej by nic nie wyrwalo się spod kontroli.
Wtedy też zaczęła się moda na trylogię Tolkiena i wtedy to przeczytałam ją w orginale – polskie tłumaczenie, podejrzewam, że skrócone, ukazalo się na przełomie lat 50/60 i wtedy czytałam Hobbita i trylogię po raz pierwszy
A więc widzisz, drogi Dana, że dla mnie te hippiski w prawdziwym, amerykańskim wydaniu, też były ” dalekie i sienne” i nawet trochę – chmielne tak jakby…
Serdecznosci.
Przez: Bars w 04/03/2008
o 16:15
Dana, zapomniałam w powyższym wpisie o uśmiechu dla Ciebie, co niniejszym czynię –
– Jestem pewna, że nasz Torlin przerobi to na buźkę!
Torlinku – dla Ciebie “pieniaczy” komentarz pod Twoim poprzednim postem, dotyczacy słownikowego linku dla mnie – zerknij, proszę.
Przez: Bars w 04/03/2008
o 16:26
Byly tez zloty w Kazimierzu!!! Tym nad Wisla!!!
Przez: dana 1 w 04/03/2008
o 16:29
Dana,
czy mógłbyś podac link do ” Bitwy na łopatki” – nie mam czasu na przegląd prasy, a bardzo chętnie przeczytam.
Przez: Bars w 04/03/2008
o 16:31
To sa tylko nazwiska tych archeologow co chcieli wiazac material “materialny” z konkretna etnia.
Sprawa polega na tym zeby w Wiki o nich przeczytac.
To nawiazanie do sprawek Torlina w sprawie Kosowa.
Przez: dana 1 w 04/03/2008
o 16:35
No popatrz, mój drogi, a ja nic o tym nie wiedziałam!!! Miałam w tym urokliwym miasteczku wuja, który niestety odpłynął do W-wy jak mu dziateczki dorosły, ale miałam też od wczesnych lat 70-tych moją złotą T, ktora spędziła w nim całe życie zawodowe, trudząc się w pocie czoła jako architekt miejski, ratowaniem substancji Kazimierza przed zakusami majętnych Polaków, chcących zabudowac to piękne miejsce letniskowymi daczami. No i jest tam od bardzo dawna, choc może już go nie ma, bo czasy się zmieniły, Dom Architekta, w którym T spędziła więcej czasu, niż we własnym mieszkaniu w pięknej kamienicy celejowskiej.
A od przedwojnia do dzis stoi w tej mieścinie wielka willa, zbudowana przez kuzyna, który o ile wiem Kazimierz lansował w środowisku bohemy i o prawa do której dziś za łeb bierze się dalsza rodzina. Mnie to nie dotyczy, więc z rzadka tylko docierają do mnie informacje o tej zabawie. No i jeszcze moje dwie koleżanki z podstawówki, z ktorych jedna do dziś leczy zęby okolicznym mieszkańcom, a druga po rozwodzie z mężem malarzem tak długo wędrowała, że oparła się az w Dubrowniku. No, gdzież ja miałam głowę?Przecież mając tyle związków z Kazimierzem – powinnam w nim właściwie mieszkac! A ja zamiast w nim przynajmniej bywac, najpierw włóczyłam się po Europie, a potem ratowałam rodzinę, co nijak, wiem to dziś, nie mogło się udac. Ech, co za bezgłowie!
Przez: Bars w 04/03/2008
o 17:25
Dzięki Dana – poszukam!
I nie podkarmiaj mnie, błagam, tak często magdalenkami, bo mnie Torlin za dygresje z blogu wysiupie!
Przez: Bars w 04/03/2008
o 17:31
Już wiem o co chodzi. Co nieco o tym słyszałam, ale zerkając w google’a znalazłam artykuł, ktory chętnie przeczytam – dziekuję!
Przez: Bars w 04/03/2008
o 17:46
Powstała nawet specjalna strona internetowa opisująca różne większe i mniejsze wpadki filmowe . Polecam – niektóre zdjęcia naprawdę śmieszne:
http://www.moviemistakes.com/freepicture.php?mistakeid=1783
Przez: Quake w 04/03/2008
o 21:28
Olhado!
Poddaję się, mimo pożyczenia od ojca “Historii Jugosławii” nie znalazłem potwierdzenia swoich słów. Ale to nie zmienia mojego generalnego przesłania: Kosowscy Albańczycy nie przybyli tam w XX wieku i mieli dwie prowincje autonomiczne
Przez: Torlin w 05/03/2008
o 12:01
[...] Original post by torlin [...]
Przez: Humor » Blog Archive » Poszukiwacze szczegółów w 18/03/2008
o 12:37