Nowa siedziba koncernu Unilever na miejscu dawnych doków nad Tamizą.
Dawne obiekty zmieniają przeznaczenie. Ten proces trwa przez wieki, ale teraz dopiero możemy zobaczyć jego zintensyfikowanie. Jak o tym sobie pomyślę, od razu staje mi przed oczyma warszawski Teatr Stara Prochownia i moje młode lata.
Jak myśmy uwielbiali chodzić do tego teatru, nie było na nim wtedy sceny (a jak była wygospodarowana – to malutka), większość sztuk inscenizowana była w sposób jak na te lata nowatorski. Ławy w teatrze ustawione były rzędami prostopadle do wejścia, z wąskim przejściem pośrodku, te dwie połówki siedziały twarzą do siebie, a aktorzy grali w swoich normalnych, codziennych strojach chodząc tym wąskim przejściem pomiędzy widzami. Ale trzeba wytłumaczyć, skąd się wzięło to cudo, ten Teatr Stara Prochownia. Co to był za budynek?
A! To musimy cofnąć się do XVI wieku. Wielką przeprawę drewnianą przez rzekę zaczął budować Zygmunt August, ale nie zdążył się już po nim przejechać. Budowę skończyła Anna Jagiellonka i 5 kwietnia 1573 r. ten najdłuższy most w Europie otworzony został dla ruchu. (Co ciekawe, od razu ceny spadły na zachodnim, „wysokim” brzegu). Na brzegu warszawskim poleciła królowa Anna wystawić wielką basztę kamienną, ze strażnicami dla obserwacji mostu i sąsiednich budynków, celem ochrony przed pożarem. Most został zerwany na początku XVII wieku i nie został więcej odbudowany, ale do dzisiaj została ulica Mostowa i …. Baszta Mostowa. A sam budynek został “Depositorium Prochowe Koronne”, od czego jest dzisiejsza nazwa, na szczęście, jak został więzieniem, to nazwy nie zmienił. Teatr istnieje do dziś, unowocześnił jedynie nazwę i teraz nazywa się Stara ProchOFFnia. Ku mojemu zdziwieniu nie ma w Internecie zdjęcia tego budynku, nawet w Wiki Warszawskiej.
Drugim, pięknym miejscem warszawskim tego typu jest Fabryka Trzciny. Budynek fabryki, zbudowany w 1916 roku na Pradze, jest jednym z najstarszych obiektów przemysłowych prawobrzeżnej Warszawy. Początkowo znajdowała się w nim wytwórnia marmolady, potem siedziba zakładów Polskiego Przemysłu Gumowego ( w skrócie PPG - od którego wzięły swoją nazwę słynne tenisówki “pepegi”), jeszcze później produkowano tu wyroby garmażeryjne. Tę właśnie opuszczoną, zrujnowaną fabrykę odkrył kompozytor, producent muzyczny i telewizyjny Wojciech Trzciński. Zachwycił go wyjątkowy, niepowtarzalny klimat i magiczna aura roztaczająca się wśród kompleksu zabudowań starej fabryki. Trzciński od dawna marzył o stworzeniu placówki, w której mogłoby dojść do spotkania różnych gatunków sztuki. Postanowił odremontować budynek i przekształcić go w centrum artystyczne, które swoją nazwę zawdzięcza nazwisku, a raczej funkcjonującemu w środowisku artystycznym przezwisku pomysłodawcy.
Czytamy też bardzo dużo o loftach. Loft to z angielskiego poddasze, stryszek, galeria, górne piętro składu lub fabryki, a dziś ma nowe znaczenie. Jest to mieszkanie w starej fabryce. Pofabryczne hale przerabia się na eleganckie apartamenty. Cechą charakterystyczną takich mieszkań jest olbrzymia przestrzeń, ogromne okna i mnóstwo możliwości aranżacji, ponieważ układ takiego mieszkania jest niestandardowy. Dla starych miast przemysłowych jest to olbrzymia szansa. Opuszczone, zdewastowane fabryki z początku XIX i XX wieku stanowiły dla nich problem, świeciły powybijanymi oknami, dzwoniły pourywanymi rynnami. Nie było pomysłu, co z nimi zrobić - zburzyć nie wypada, bo to przecież zabytek, uruchomić się nie da, bo technologia jest już inna. W Polsce pierwszy loft powstał w 2002 r. w dawnej lampiarni Zakładów Górniczo – Hutniczych „Orzeł Biały” w Bytomiu i został nazwany Bolko Loft. Następna jest Łódź, a za mieszkanie w dawnej fabryce Karola Scheiblera trzeba zapłacić nawet 7,5 tys. zł za metr. A ja szykuję się do notki o Żyrardowie.
To ja postanowiłem puścić wodze fantazji. Jest rok 2040.
Europejska filia koncernu Coca Cola wprowadza się do nowej siedziby.
Warszawska jaskinia hazardu nie mieściła się w dotychczasowym budynku. Dziesiątki lądujących samolotów przywożących turystów na ruletkę, blackjacka, poker, bakarata, jednorękich bandytów. I do tego te śluby w 10 minut z jednoczesnym rozwodem. W związku z tym spółka przeniosła się do trochę większego budynku.
Największy koncern medialny Rzeczypospolitej, trzęsący krajem i wszystkimi politykami, postanowił ukarać Warszawę i wyniósł się do Krakowa. Oto nowa siedziba koncernu. Ku zdziwieniu wszystkich reakcja była odwrotna od spodziewanej. Warszawiacy odetchnęli z ulgą, tymczasem w Krakowie zaczynają się bunty studentów. Jest rok 2068.
Categories:



