
Piękne zdjęcie autorki z bohaterem jej książki – Ellis i Derek.
Święty jednego stulecia staje się heretykiem następnego,
a heretyk jednego świętym następnego.
I tytuł i sentencja ściągnięte z blogu Simon Café
Rzadko piszę na temat swoich ulubionych książek, a mam takie. Niektóre serie kompletuję sobie od wielu lat, i przynosi mi to mnóstwo satysfakcji. Jedną z najważniejszych jest „Mnich”.
Postać Braciszka Cadfaela stworzyła Edith Pargeter pod pseudonimem Ellis Peters, a ponieważ sama ma korzenie walijskie, obdarzyła nimi również swojego bohatera. Braciszek Cadfaela żył w burzliwym dwunastym wieku, walczył w wyprawach krzyżowych pod Jerozolimą, jak i na Morzu Śródziemnym z piratami, ma syna, który nie wie nic o swoim ojcu. Mając około czterdziestki Cadfael odnajduje upragniony spokój w opactwie benedyktynów w Shrewsbury, postanawia resztę swojego życia spędzić w zaciszu swojego herbarium, poświęcając czas na sporządzaniu medykamentów, nalewek i naparów ziołowych. Ale jego „spokojny czas” przypada na okres wojny domowej pomiędzy Matyldą, cesarzową niemiecką, a jej bratem ciotecznym Stefanem . Bo to jest tak – Wilhelm Zdobywca miał czwórkę synów i siedem córek, dla nas jedna córka i jeden syn są najważniejsi – Adela była matką Stefana z Blois, a najmłodsze dziecko Henryk I Beauclerc był ojcem Matyldy. A opactwo ciągle było w tym czasie na pierwszej linii frontu wojny domowej. Co rusz dochodziło do jakiejś zbrodni, i ciągle opat wzywał Cadfaela przed swoje oblicze. „Cała ta sprawa rzuca cień na nasz zakon i nasze opactwo. Zwalniam cię z obowiązków klasztornych, dopóki nie rozwiążesz całej sprawy”.
Shrewsbury
Te małe książeczki są fascynujące, nie tylko bardzo ciekawe, ale przede wszystkim wspaniale opisujące XII-wieczną Anglię, są mocno oparte na ówczesnych realiach. Opisy zakładów rzemieślniczych, rolnictwa, obozu trędowatych, a przede wszystkim samego opactwa – zasługują na szacunek. Według moich wiadomości Ellis Peters napisała 21 tomików, z tego wydanych po polsku zostało 16, a ja zebrałem póki co 9.
A skąd się wziął Derek Jacobi? Był aktorem odtwarzającym główną rolę w serialu nakręconym na podstawie książeczek Peters i przez wiele osób jego kreacja porównywana jest do Klaudiusza, a w Filmweb serial oznaczony jest jako rewelacyjny.
Czytaliście chociaż jedną z tych malutkich minipowieści?
PS. Zanim zdążyłem opublikować notkę już odezwał się Simon z Italii. Serdecznie Cię pozdrawiam i cytując nieśmiertelną Casablancę: „To może być początek pięknej przyjaźni”.
Nie czytałem. I raczej nie przeczytam
Przez: Hoko w 23/03/2009
o 12:53
A dlaczego?
Przez: Torlin w 23/03/2009
o 13:03
Mam bodaj wszystkie:)) I w pełni Twą, Torlinie, fascynację pojmuję…:) A skoro tak Cię ujął Cadfael, to przedkładam i Stevena Saylora z jego cyklem “Roma sub rosa”… Czasy inne, choć koncept ten sam… A co do precyzji z jaką żywot dawniejszy w szczegółach odmalowany to i Follet tu ze swemi “Filarami ziemi” i “Światem bez końca” wielce na miejscu…
Kłaniam nisko:)
Przez: Wachmistrz w 23/03/2009
o 14:30
Ja kiedyś zacząłem czytać jedną książkę o Cadfaelu, ale odrzucił mnie beznadziejny przekład. Jestem na to zawodowo wyczulony.
Przez: Lupin w 23/03/2009
o 14:41
Melduję, że wszystkie….
Które wyszły do połowy lat 80 w pewnym języku, którego się wtedy uczyłem. Czasem wspierałem się angielskim.
Pamiętam chyba trochę, ale w sposób nieuporządkowany.
Przez: dana1 w 23/03/2009
o 18:22
Powinna wyjść książeczka, w której Braciszek Cadfael spotyka Ja-Klaudiusza. Wtedy Derek Jacobi mógłby zgarnąć podwójną gażę za występ w ekranizacji.
Przez: TesTeq w 24/03/2009
o 07:50
Drogi Tes Tequ!
Ale przyjdzie walec i wyrówna.
Tylko ta drobna różnica 1.100 lat
Lupin!
Jak Ty sprawdzasz, czy to jest dobry przekład? Bierzesz oryginał i porównujesz?
Edwarze!
Po portugalsku?
Wachmistrzu!
Przyznaję szczerze, że nie czytałem tych pozycji Kena Folleta i Stevena Saylora. Z podobnej tematyki podobała mi się książka Michaela Crichtona “Linia czasu” (Timeline), na podstawie której nakręcono również film.
Przez: Torlin w 24/03/2009
o 08:55
Torlinie:
No jakże to, ubóstwiony Kladiusz nie przetrwałbym 1100 lat?
Przez: pak4 w 24/03/2009
o 09:33
PAKu!
Słyszałem, że podstawowy nasz przodek żył 930 lat, byli tacy, co żyli 180 i 175. Ale 1.100? To się w głowie nie mieści
Przez: Torlin w 24/03/2009
o 10:09
Torlinie, nie porównuję z oryginałem, bo nie chodzi o to, czy przekład jest z nim ściśle zgodny. Jest nawet taka maksyma: przekład jest jak kobieta – jeśli piękny, to niewierny, jeśli wierny, to nie piękny.
Klasyczny przykład: kongenialny przekład “Kubusia Puchatka” Ireny Tuwim, który miejscami mocno odbiega od dosłownego brzmienia oryginału. To samo można powiedzieć o przekładach piosenek Okudżawy w wykonaniu Osieckiej, z których wiele, moim zdaniem, jest poezją lepszą od oryginału.
Marny przekład natomiast zwykle charakteryzuje się właśnie zbyt wielką wiernością – zachowuje frazeologię, a czasem nawet szyk zdania oryginału, co po polsku brzmi zwykle koszmarnie. Inną typową wadą jest tłumaczenie “słownikowe”, bez próby doboru terminów przyjętych w polskiej tradycji językowej. Na przykład w tłumaczonych z angielskiego książkach historycznych roi się często od generałów, nawet gdy mowa o starożytnej Grecji. Dla Anglosasów “general” to może być każdy wyższy dowódca wojskowy, w języku polskim jest to jednak nazwa konkretnej rangi i nic poza tym.
Przez: Lupin w 24/03/2009
o 11:16
Nie Torlinie. To nie bylo wtedy po Portugalsku.
A dzis? Zawsze masz techniczna mozliwosc techniczna sprawdzenia choc to w sieci moze byc ponoc mylace.
Przez: dana 1 w 24/03/2009
o 12:32
“Czytaliście chociaż jedną z tych malutkich minipowieści?”
Przyznaję się bez bicia: ani nie czytałem ani nawet nie słyszałem wcześniej o ich istnieniu
No ale skoro są tak ciekawe to może faktycznie zacznę się za nimi rozglądać
Przez: Quake w 24/03/2009
o 19:31
Quake’u!
Chciałbym Ci powiedzieć, że ze wszystkich książeczek najmniej podobała mi się Jedynka.
Przez: Torlin w 24/03/2009
o 20:44
witam
nie czytalem,ale znam z “widzenia” te ksiazki
pozdrowienia
Przez: rysberlin w 24/03/2009
o 21:08
Lupin,pamietam “kubusia puchatka” pani Tuwim
i chyba ten “przeklad” nazwano
“zpolszczeniem” albo jakos tak
(wiesz to prawie 45 lat temu bylo :rpll: )
pozdrawiam z nocnego berlina
Przez: rysberlin w 24/03/2009
o 21:12
Torlinie, witam,
seria o braciszku Cadfaelu świetna jest, czytałem niewiele, bo ze 2, 3 książki, ale może wrócę do tego.
Jedną mam nawet w domu chyba.
A i wersję telerwizyjną też kiedyś widziałem, też niezłe to było.
P.S. Tłumaczenie oczywiście można ocenić, niejednokrotnie widać lub słychać, że może tłumacz zna język obcy, ale z polskim ma niestety problemy.
P.P.S. Przez pewien czas dla zabawy sobie w Salonie 24 pisałem drugi blog pod pseudonimem Cadfael:)
pzdr
Przez: grześ w 29/03/2009
o 15:14