
Potwierdzenie praw klasztoru cystersów w Wąchocku przez księcia Leszka dnia 22 I 1284 roku
W momencie, gdy mówimy Wielki Polski Władca, Król, nasze myśli biegną w kierunku Bolesława Chrobrego, Krzywoustego, Kazimierza Wielkiego, Jagiełły (ale tylko z powodu Grunwaldu) i Sobieskiego. Jak już zmusimy się do myślenia, to przyjdą nam do głowy jeszcze Władysław Łokietek i Kazimierz Jagiellończyk. I na tym koniec. To, że niesprawiedliwie oceniamy np. Zygmunta Starego – to przecież nie nasza wina, z wyjątkiem Hołdu Pruskiego naprawdę trudno coś powiedzieć szczególnego. A co on zrobił, ten król, takiego? A jak już zaczniemy dyskutować na temat Mieszka II, Przemysła II, Zygmunta Augusta i Władysława IV Wazy, to jesteśmy bezradni. Taką właśnie niesprawiedliwą Czarną Dziurą jest panowanie Leszka Czarnego. Jedyną rzecz, jaką Polacy wiedzą o tym władcy to to, że jest kolorystycznym uzupełnieniem Leszka Białego. A przecież z jego panowaniem należy wiązać zjawiska kształtujące przyszłą Polskę, największe sukcesy militarne od czasów Krzywoustego, triumf ideologii zjednoczeniowej, rozwój mieszczaństwa, podstawy przyszłej polityki zagranicznej.
Był znakomitym gospodarzem, odziedziczył jedną z najbiedniejszych i najsłabiej zaludnionych dzielnic Polski, Ziemię Sieradzką. W ciągu 20 lat przekształcił całą swoją domenę, założył 8 nowych miast (przy dwóch odziedziczonych) i zaludnił schedę osadnikami z Rzeszy i ze Śląska. Po przejęciu Małopolski wprowadził przywileje sądowe i gospodarcze dla Sandomierza, Krakowa i Buska, wybudował w tych miastach mury obronne, wprowadził radę miejską.
Był znakomitym dowódcą, wygrał właściwie wszystkie bitwy, i to wielokrotnie z liczniejszymi przeciwnikami. Jednemu przeciwnikowi nie mógł dać rady, najazdowi tatarskiemu na przełomie 1287 i 8 roku, któremu dowodzili chanowie Telebog i Nogaj, ale jednak atak ten dla Mongołów skończył się porażką. Znakomite umocnienia i wały Krakowa, Sandomierza i Starego Sącza uniemożliwiły ich zdobycie, a współpraca z królem Węgier umożliwiła wyrzucenie łupieżców z kraju. Leszek Czarny był prekursorem „sił szybkiego reagowania” i „systemu wczesnego ostrzegania”.
Jak to pięknie napisał o nim Henryk Samsonowicz: „zaczął kroczyć drogą, którą potem, na pewno bardziej świadomie, poszli jego zastępcy: Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Jagiellonowie. Drogą, która wyprowadzała Polskę z opłotków partykularyzmu, zacofania i wiodła ją do silnej i znaczącej Rzeczypospolitej.

„Spór małżeński Gryfiny z Leszkiem Czarnym” z 1879 roku Matejki.
A nie!!! Wiemy jeszcze to, że był bezpłodny, poinformowała wszystkich o tym jego żona Gryfina.
Piszesz: “Taką właśnie niesprawiedliwą Czarną Dziurą jest panowanie Leszka Czarnego. Jedyną rzecz, jaką Polacy wiedzą o tym władcy to to, że jest kolorystycznym uzupełnieniem Leszka Białego.”
Powiem więcej. Generalnie nasza historia jest monochromatyczna. Wszystko jest albo czarne (najczęściej), albo białe (czasami). A gdzie inne kolory? Gdzie cała tęcza?
Przez: TesTeq w 26/03/2009
o 07:34
Ależ Drogi Tes Tequ, w Polsce funkcjonuje jeszcze jeden kolor – czerwony i bez żadnych żaluzji politycznych – chociażby Jarosław Dąbrowski czy Zygmunt Sierakowski – jako układ biało – czerwony.
Ale rozumiem, że przy trzech kolorach trudno mówić o tęczy!
Przez: Torlin w 26/03/2009
o 08:10
a brunatne wypowiedzi nopu?
mamy juz cztery kolory
Przez: Napoleonid w 26/03/2009
o 08:20
No wiecie, jeszcze ktoś wyciągnie (a wyciąga się, wyciąga
) historie o Władysławie Warneńczyku spędzającym noce w namiocie w towarzystwie przystojnego rycerza i nad historią zawiśnie tęczowa flaga
A co do Leszka Czarnego — myślę, że kto chce znać postać, ten zna. Przyznaję, że z trójki Przemysł II, Henryk Probus i Leszek Czarny ten ostatni jest najmniej znany, ale taka już jest natura znajomości historii w społeczeństwie, że nośne są tylko legendy. No i Henryk Sienkiewicz nie poświęcił mu ani jednej popularnej powieści
Przez: pak4 w 26/03/2009
o 09:25
PAKu!
(pomijając Poczet oczywiście).
A Matejko tylko od strony tabloidu
Przez: Torlin w 26/03/2009
o 09:34
Z historią to już tak jest – interesują nas wielcy bohaterowie i wielcy nieuadcznicy.
Jak było rzeczywiscie, co to znaczy rzeczywiście i skąd wiemy komu można ufać – to już zupełnie inna historia. Leszko wart był przypomnienia – o ile kto zapomniał. Ja zapomniałem.
@pak, Sienkiewicz szkodnik – zgoda. Ale jaki skuteczny! Też psioczę na tego Tarrantino XIX-wiecznej powiesci historycznej z jego selektywnym widzeniem i uatrakcyjnianiem historii oraz doprowadzeniu narodowego pochlebstwa do perfekcji. Ale taki ktoś był wówczas potrzebny.
Przez: telemach w 31/03/2009
o 18:50
Późno, bo późno mi komentować przychodzi, tedy już pewnie to jeno mot escalier moje… Do barw tak jasnych dodać przyjdzie krzynę ciemnych… że kłótnik też być musiał niezgorszy, skoro mu się i ze świętą Kingą i z rycerzami własnemi poswarzyć udało… Możnowładczych buntów nie liczę, bo te przy onegoż polityce oczywistemi być musiały. Mariaż z Gryfiną zaś to do osobnych rozważań assumpta, boć przecie gdyby nie owa, to nie miałby czego szukać u nas król czeski, wielce przecie Łokietkowi brużdżący, a i Luksemburczykom późniejszym nie tak by łacno bruździć szło…
Kłaniam nisko:)
Przez: Wachmistrz w 03/04/2009
o 09:46
Zgadzam się z Tobą Wachmistrzu, ale to nie zmienia faktu, że w ówczesnej Polsce nie było to czymś wyjątkowym,a sam nasz bohater po prostu nie zasługuje na zapomnienie całkowite. Widziałeś gdzieś ulicę Leszka Czarnego?
I natychmiast zajrzałem do Googla i wysypało mi mnóstwo ulic Leszka Czarnego, m.in. w Warszawie. Wprawdzie peryferyjna, ale jest. Coś takiego? W życiu nie słyszałem.
Przez: Torlin w 03/04/2009
o 10:59
No Piastami kiedyś się interesowałem i średniowieczem w Polsce, ale nic nie pamiętam.
Nawet nie pamiętam, co jasienica o nim pisał, choć “Polskę Piastów” kilka razy przeczytałem.
No ale moja historyczna wiedza zmalała bardzo od tamtego czasu.
Pozdrówka.
Przez: grześ w 06/04/2009
o 12:54