Napisane przez: torlin | 22/11/2007

Polszczyzna i prawdziwi Polacy

Od dawna już wiecie, że strasznie mnie bawią słowa „prawdziwi Polacy” i od wielu notek usiłuję udowodnić, że takie zwierzę po prostu nie istnieje. Ponieważ jestem przepotwornie zajęty, to taki szybki wpis na temat najsłynniejszych polskich językoznawców, ludzi, których działalności dla polskiej kultury nie można przecenić.

Chyba najważniejszym z nich był człowiek o arcypolskim nazwisku – Aleksander Brückner, jego „Słownik Etymologiczny Języka Polskiego”, „Dzieje Literatury Polskiej”, „Encyklopedia Staropolska”, „Dzieje Języka Polskiego” – stawiają go na pierwszym miejscu wśród badaczy języka polskiego. A jeżeli dodamy do tego, że to on właśnie odkrył „Kazania Świętokrzyskie”, „Rozmyślania Przemyskie”, „Ezopa” Biernata z Lublina, dialogi Reja, „Ogród Fraszek” Wacława Potockiego – to trzeba się naprawdę zastanowić, czy nie była to krecia, dywersyjna działalność przeciwko naszemu językowi.

Ja nie wiem, czy to dobrze, że lud polski miał takich dwóch wiernych wielbicieli swojego języka, obyczajów, pieśni jak Oskar Kolberg i Kazimierz Nitsch, obydwaj wprawdzie niestrudzenie przemierzali Polskę wzdłuż i wszerz zapisując każdy wyraz, zwrotkę pieśni, ale czy wszystko prawidłowo zapisali? Ja się tak zastanawiam, że też Oskarowi Kolbergowi, synowi Juliusza, kartografa z Meklemburgii, chciało się wydać 23 serie monumentalnego dzieła „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce’ oraz 11 tomów „Obrazków Etnograficznych”! A Kazimierzowi Nitschowi równie obszernych dzieł pt. „Mowa ludu polskiego” i „Dialekty języka polskiego”. To jest wszystko cholernie podejrzane.

Jeżeli już piszemy o Kolbergu, to zastanawiające jest z punktu widzenia czystości języka polskiego, aby człowiek o takim nazwisku pisał hasła do „Encyklopedii Powszechnej” Samuela Orgelbranda. Jak można dopuścić do tego, aby pierwszą polską encyklopedię, na którą wszyscy muszą się powoływać do dzisiejszego dnia, wydał Samuel Orgelbrand, syn Achima Judy, uczeń Szkoły Rabinów. A co powiedzieć, gdy się spostrzeżemy, że drugą w kolejności była „Encyklopedia Staropolska Ilustrowana” Zygmunta Glogera!

Prawdziwi Polacy mają kłopot z Samuelem Bogumiłem Linde, gdyż to nie był ani Niemiec ani Żyd, ale … Szwed, a na przełomie XVIII i XIX wieku stworzył jedno z największych dzieł poświęconych językowi polskiemu „Słownik Języka Polskiego”. I jakie były tego owoce, widać po tym, że pracami Lindego zainteresował się Prawdziwy Polak Jan Niecisław Baudouin de Courtenay, potomek Ludwika VI. Tak się ukrywał, że specjalnie pewnie przyjął takie imiona, a jego ojciec zakonspirował się jako mierniczy w Radzyminie.

A co ja mam powiedzieć o biegłym lingwiście krakowskim Augustynie Ajchigierze z XVI wieku. Podejrzane nazwisko ma również Stanisław Szober, niby spolszczone, ale nie brzmi tak jak Szoberski. Ja też nie jestem bez winy, bo na mojej półce króluje Juliusza Kleinera  „Zarys dziejów literatury polskiej”.

Ja nie wiem, czy tego wszystkiego nie powinien zbadać IPN.

Przepraszam wszystkich za małą aktywność, ale siedzę całe dnie w bibliotekach i tak jestem zmęczony po powrocie do domu, że mi się nic nie chce. Wszystkim odwiedzającym i komentującym – Wielkie Dzięki.


Responses

  1. Wielkie dzięki za wpis!

    IPN… Nie lubię tej instytucji. Ale w kwestiach narodowych raczej się nie grzebią. Choć kto ich tam wie?

    PS. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że za to rosyjska muzyka pierwszej połowy XX wieku stała Polakami: Strawińskim i Szostakowiczem 😉

  2. Nie mogę zgodzić się bardziej. „Prawdziwi Polacy” tak samo jak „prawdziwi Aryjczycy” to demagogia. W ogóle zbitki z określeniem „prawdziwy X” pojawiające się w życiu społeczeństw zazwyczaj są dość złowróżbne.

  3. …A syn Kleinera, historyka literatury (strasznie srogi profesor zaawansowanej matematyki) mieszka bardzo niedaleko mnie (w krk, nie L) 😉

    [Uwaga: będzie trochę obok; ‚w temacie’ słowników byłoby zbyt ‚po profiesji’… i to z działki najbardziej mnie nużącej… choć w swoim czasie perfekcyjnie opanowanej 😎 ]

    Pojęcie ‚prawdziwego Polaka’ zostało dość dobrze ośmieszone i raczej się nie zdarza, by go ktoś ‚na poziomie’ dziś używał. Ale bywa, że ludzie myślący i obyci posługują się kliszą ‚prawdziwy Krakowianin’, ‚rdzenny Warszawiak’, ‚Lwowiak z dziada-pradziada’ tak, jakby to oznaczało coś
    więcej, lepiej, niż taki, który się tam przeniósł: świadomie, lub pod przymusem (czasem – zanętą: komunistyczną czy jakąkolwiek inną), ponosząc wysiłek, zarabiając na dach nad głową (odpalając za to stosowny procent skarbonie), nawiązując przyjaźnie, przekazując swoje doświadczenia, kulturę, styl życia. Jeszcze nie do wszystkich w Polsce dotarło (po okresie przymusowych wędrówek ludów), jakim wielkim napędem, jaką potężną siłą społeczeństw otwartych jest dobrowolna, poinformowana mobilność…

    Rano 19 sierpnia 2002 podjechałam rowerem w okolice Mostu Zwierzynieckiego (krk) by ustawić się w stosunkowo luźnym miejscu na trasie przejazdu JPII do Kalwarii (ostatni dzień ostatniego pobytu). Za chwilę wypatrzyli mnie znajomi znajomych: podbiegają, opowiadam, ile miałam gości noclegowych przed i w dniu mszy na Błoniach… Mama z Siostrą wyjechały takim sposobem, znajoma Brata inaczej, drugi Brat z Bratową musieli poczekać na odblokowanie się autostrady…
    Milkniemy… za chwilę odzywa się starsza pani typu ‚gospocha’, opowiadająca wcześniej wnuczce w hagiograficznym stylu o tym, jaki ‚wielki’ i ‚nasz’ jest JPII, który zaraz przejedzie. Odzywa się niby do siebie, niby do otaczających ją rówieśniczek: ‚A ja jestem Krakowianką z dziada pradziada… i powiem jedno – nie było bezrobocia, gdy pracę dostawali tylko ci, co mieli meldunek… a teraz zjeżdża kto chce, hołota nie wiadomo skąd, szwarc mydło, powidło…’
    Ja (scenicznym szeptem): ‚…tylko, widzi pani… akurat czekamy na człowieka, który też tu kiedyś zjechał jako ta hołota z prowincjonalnych Wadowic. Ale musiał nadrobić całe 18 lat tego życia nie wiadomo gdzie, więc pani miała już nad nim ogromne przewagi intelektualne, wzrastając od dziecka w tym bezcennym środowisku…’ Tu przerywa mi serdeczny śmiech pań, o których sądziłam, że myślą podobnie, jak autorka monologu
    😉

    ***
    Nacjonalizmy i inne ‚czystości etniczne’ wymyślił dopiero XIX wiek. Wśród impresorów krakowskich doby renesansu 😉 nie była to zaraza specjalnie znana… Niemcy mieszali się z Włochami i Wołochami, Ormianie i Turcy podróżowali ‚wegierskimi’ szlakami kupieckimi.
    Z ‚czystością języka’ jest jeszcze gorzej. Bo istnieje język Kochanowskiego, Kasprowicza, Barańczaka… są odmiany współczesnej polszczyzny zadane nam do twórczej obróbki każdego dnia naszego żywota… Niektórzy nawet piszą z tego słowniki. Podziwiam, nie zazdroszczę 🙂

  4. Basiu, Paku, Komerski!
    Dzięki za wpis.
    Basiu!
    W mojej rodzinie do dzisiaj funkcjonuje pewne powiedzenie. Były sobie 2 siostry, już nieżyjące, z których jedna zawsze narzekała na upadek obyczajów i „co nie wypada”. Otóż najbardziej „nie wypada” mieszkać razem bez ślubu. Moim ulubionym pytaniem było: „A ciotka?” – gdyż jej siostra żyła 35 lat z pewnym Włochem właśnie bez ślubu. Na to padała fundamentalna odpowiedź: „A ciotka to co innego”.
    Tak Basiu: „A Papież to co innego”.

  5. Torlinie,
    to ja Tobie też dziękuję za wpis. A tej pani, co to ją Basia – też dziękujemy 🙂

  6. Torlin,

    do Twojego wpisu dodalbym jeszcze nazwisko, Estreicherow, ze szczegolnym podkresleniem Karola Estreichera: historyka literatury i teatru, krytyka literackiego, bibliografa, wieloletniego dyrektora Biblioteki Jagiellońskiej, nazywanego „ojcem bibliografii polskiej” (za wikipedia.pl).

    No i chyba nazwisko Romerow.

    Pozdrawiam.

  7. to ja dziś tylko Was pozdrowię bo mam lepszy humor niż wczoraj …. 🙂 …. dziś słonko świeciło 🙂 …. Prawdziwa Kobieta 🙂

  8. Ja wszystkim Wam jestem wdzięczny za wpisy, ale Jacobsky (Tobie też strasznie dziękuję) zrozum! Nie chciałem dawać więcej nazwisk, bo by przesłanie zamuliło. Oczywiście Karol Estreicher zwany Starszym lub Józefem świetnie się wkomponowuje w wpis, z moim ulubionym Romerem gorzej, bo był geografem i kartografem, a nie językoznawcą.
    Pozdrawiam Prawdziwą Kobietę.

  9. A bywalo tez tak….
    Stolica PL W-wa byla miejscem gdzie spotkali sie:
    Syn Ottona von Żelewskiego i Elżbiety Eweliny z domu Szymańskiej
    Eryk von Żelewski, inaczej von dem Bach
    i Bronisław Kamiński dowodca Rosyjskiej Narodowej Armii Wyzwoleńczej (RONA).

  10. Ale musze, bo to moj ulubieniec, przypomniec Polaka z mlodzienczego wyboru i troche przypadku Teodora Parnickiego

    http://www.kkozuchow.republika.pl/

  11. Torlinie,

    nie zmuszam Ciebie do dawania kogokolwiek. Gdybym ja pisal na powyzszy temat, to prawdopodobnie poswiecilbym jednego w wymienionych przez Prawdziwych Polakow za Estreichera. To tyle.

    Romer – geograf… Tak jak Kolberg – etnograf. Jeden opisuje krajobraz, zas drugi – obyczaje ludzi zamiszkujacych krajobraz.

    Pozdrawiam.

  12. Generałowie z wojny obronnej ’39 walczący po polskiej stronie też pasują jak ulał w tym temacie: szczególnie gen. Rómmel i adm. Unger.
    Minister Beck też. Choć ten ponoć zmienił nazwisko ze względów prestiżowych z Bek.
    Lista polskich królów jest b. ciekawa. Nawet jeżeli założymy, że Mieszko był „prawdziwym polakiem” to już Chrobry tylko w połowie (Dąbrówka była Czeszką ze sporymi domieszkami), ostatni z Piastów to już liczył się w promilach. Potem litewscy Jogajłowie, a potem to już pół Europy.
    Co by nie mówić – Polska zawsze miała taką ciekawą zdolność absorpcyjną.

  13. Ja chciałem z tego miejsca szczerze podziękować wszystkim za komentarze. I za podziękowania za komentarze. I za komentarze do komentarzy. I za całokształt.

  14. Basiu!
    Ja też nie lubię tego ‚prawdziwego warszawiaka’, czy ‚prawdziwego krakusa’. I wynikających stąd ocen tych ‚nieprawdziwych’.

    Ale… są przypadki gdzie to ma znaczenie. Oczywiście nie moralno-wartościujące, a jedynie określające związek człowieka z miejscem i jego społecznością. Z wyżej wymienionych zapewne dużo na ten temat miałby do powiedzenia Teodor Parnicki, który lubował się w postaciach mieszańców-przybłędów w swoich powieściach 🙂

  15. Polszczyzna i prawdziwi Polacy?
    Mamy takich „nieprawdziwych”, ktorzy te polszczyzne zbierali do kupy, mamy takich „prawdziwych” co ja palili i rozpraszali.
    Mamy takze mistrzow.
    Czy nie jest tak, ze aby osiagnac mistrzostwo w jezyku trzeba miec ten jezyk zrelatywizowany. Ze trzeba miec gleboka swiadomosc ze „to jest jezyk”.
    Zwykle zyjac w srodowisku monotonnym jezykowo zapomina sie o nim. Jezyk staje sie przejrzysty, jak dobrej jakosci szklo miedzy podmiotem a przedmiotem.
    Rosnac lub zyjac w srodowicku wielojezycznym stale ma sie swiadomosc ze jezyk nie jest tozsamy ze swiatem rzeczy i tych rzeczy atrybutami. Ta swiadomosc pomaga niektory w osiaganiu mistrzowstwa, takiego jakie udalo sie osiagnac chlopcu z wielojezycznej Lodzi.
    Drugim takim mistrzem jest notariusz z Zamoscia,
    student Uniwersytetu Kijowskiego ktory pierwsze swe wiersze pisal po rosyjsku.

    Lesmian o niemowie:
    http://monika.univ.gda.pl/~literat/lesman/gluch.htm

  16. „Prawdziwi i purchawki”?
    Zapomnialem kto, ale powiedzial:
    „Wszyscy pochodzimy od chlopow, za wyjatkiem tych co pochodza od pasterzy”

  17. 🙂 Pochodzę z rodziny, w której mieszały się trzy żywioły – polski, niemiecki i ukraiński. Przypomina mi się, co pisał Gałczyński: „Spójrz Kościuszko na nas z nieba, prawdziwy Polak skandował. Kościuszko nań spojrzał i się zwymiotował” 🙂

  18. Wierzejski!
    Witam Cię bardzo serdecznie w moim blogu. Już nie będę przypominał, że pisałem tylko o językoznawcach. Ja już poświęciłem kilka notek temu problemowi, ostatnia to była
    http://torla.blog.interia.pl/?id=1151734.
    O Ungerze też pisałem, jak od 1939 roku „nie rozumiał po niemiecku”. Mieszko dla mnie również nie był „prawdziwym Polakiem”.
    Tes Tequ!
    Podpisuję się pod tym, co napisałeś.
    Basiu i Paku!
    To jest temat na osobną notkę: „prawdziwy warszawiak” i „prawdziwy (chyba używacie zwrotu) krakowianin” (bo krakowiak to chyba warszawskie). Ja już kiedyś pisałem na ten temat – typowe Krakusy: Skrzynecki, Grechuta, Boy – Żeleński, a takich Warszawiaków to na pęczki. Ale ze mną nie można prowadzić wojny krakowsko – warszawskiej, gdyż ja uwielbiam Kraków.
    Edwarze!
    Cała nasza historia jest jednym wielkim pomieszaniem narodów. Takim tyglem, jakim była I i II Rzeczypospolita, to się w głowie nie mieści. Ni stąd ni zowąd przyszło mi do głowy Baku, Żeromski i Przedwiośnie. A dwóch największych arcymistrzów poezji dziecięcej? Tuwim i Lesman (czyli Brzechwa).
    A ja wiem, że pochodzę od pasterzy, bo mam gen rozkładający laktozę i piję codziennie co najmniej pół litra mleka i nie wyobrażam sobie dnia bez tego napoju na śniadanie.

  19. Lizzardo!
    Ja z prawdziwym bólem serca stwierdzam, że jestem kimś nieprawdopodobnym – „prawdziwym Polakiem”. Mam dokładne drzewo genealogiczne swojej rodziny i sześć pokoleń wstecz była jedna Holenderka, a tak sami Polacy. Ale moja rodzina na samym początku XIX wieku przybyła z Litwy, a nazwisko i herb (Ślepowron) odnotowywane jest od XV wieku na Rusi.

  20. pak4 pisze: „Ja też nie lubię tego ‚prawdziwego warszawiaka’, czy ‚prawdziwego krakusa’.”

    Tu Cię mam, zazdrośniku! Po prostu nie jesteś ani z Warszawy, ani z Krakowa! Ot, co. 🙂

  21. Torlin pisze: „jestem kimś nieprawdopodobnym – ‚prawdziwym Polakiem’. Mam dokładne drzewo genealogiczne swojej rodziny i sześć pokoleń wstecz była jedna Holenderka, a tak sami Polacy.”

    Niestety – Prawdziwy Polak nie może mieć Holenderki wśród swoich przodków. Na mocy paragrafu 3 Ustawy o Prawdziwej Polskości Wasze podanie, Obywatelu Torlin, zostaje oddalone.

  22. Torlinie
    Brzechwa to byl kuzyn. ((:))

  23. Tes Tequ!!
    A może jakieś odwołanko? Tak się staraliśmy, przez tyle pokoleń.
    Eduardo!
    Był bratem stryjecznym.

  24. @ Torlin – czepliwy nie będę 😉 ale jeśli już, to zyczę sobie więcej takich Prawdziwych Polaków 🙂
    @ TesTeq – no właśnie i jeszcze te tereny Rusi 🙂

  25. a to Pan mnie uspokoił. a bo myślalem już że nie jestem jak Inne Dzieci.
    choć z Naszej Klatki.
    sum.

  26. Ja to czuję, że Torlin jest Prawdziwym Polakiem i Prawdziwym Warszawiakiem …. 😀

  27. TesTeq:
    Oczywiście, że mnie masz! Nie będę się wypierał 😉
    I już chciałem powiedzieć, że gdy słyszę o ‚prawdziwym chorzowianinie’ też się skrzywię, gdy sobie przypomniałem, że w związku z dyżurami szpitali pewnego majowego dnia, urodziłem się w mieście sąsiednim 😉 I ja w ogóle nie jestem ‚prawdziwy’, jakikolwiek by mi rzeczownik ‚geograficzny’ przypisać. Jedyne ‚prawdo-‚, do którego aspiruję to ‚prawdomówność’, a i tak swoje wychodzi…

  28. No, co tu pisać, dobry tekst.
    ,,Prawdziwych Polaków” jakoś nie lubię (chodzi oczywiście o mentalność , nie pochodzenie, choć moja prababka była Rosjanką, więc żadnegoż kryterium nie spełniam.)
    Najgorsze, że ich teksty i zachowania są takie przewidywalne.
    A zresztą jak tu być ,,prawdziwym Polakiem”, jak wieszcz pisał ,,Litwo, ojczyzno Moja”, poeci dwudziestowojenni wybitni jak Tuwim czy Lesmian to z pochodzenia Żydzi, Bem przyjął nazwisko tureckie.itd
    A historia językoznawstwa i ,,słownikologii”:) dowodzi znakomicie, że Polska to na wielokulturowości zyskała wiele.
    Pozdrawiam,

  29. Hm, to ja chyba jestem z Księzyca, bo i jakieś utożsamiane się i inne tego typu sprawy bardzo mało mnie obchodzą. 🙂

  30. Hoko!
    Zwątpiłem w Ciebie. Bo nie chodzi o to, że Ciebie „tego typu sprawy bardzo mało mnie obchodzą”, ale że istnieją ludzie przywiązujący do tego wagę. I z nich się nabijamy. A nas wszystkich to nie interesuje.

  31. Ani krakowiak, ani krakowianin Torlinie ten „prawdziwy” to krakauer, gatunek na wymarciu i nie chroniony. Krakauer to czesc wiekszej calosci. Ma swoje „epopeje” np
    „Marsz Radetzky’ego” Józefa Roth´a.
    Ma tez basnie. Ma swoj jezyk w kilku jezykach.
    Wlasnie z duzym spoznieniem zobaczylem film:
    Iluzjonista
    (reżyseria Neil Burger scenariusz Neil Burger zdjęcia Dick Pope, muzyka Philip Glass, na podstawie: opowiadania „Eisenheim the Illusionist” Stevena Millhausera )
    To bardzo mile uczucie uczestniczyc w bajce w ktorej kazdy rog uliczny, kazda fasada jest fragmentem dziecinstwa, jest moja. Wagony kolejowe sa takie do jakich moge wsiadac bez wachania, znam wszystkie klamki i rozklad, a na Dworcu nie moge pobladzic.Nawet pejzaz wiejski ten sam.
    Traktuje pejzaz i architekture jak jezyk. Moze to nieuprawniony zabieg, ale chce uwypuklic pewien paradoks. Oto dzieki zaborom dziedziczymy wiecej niz by sie nam nalezalo, czyli grubo wiecej niz tradycje Rzeczypospolitej. Wsrod Galicjan (Galileuszy po staremu) dziedzictwo habsburskie jest akceptowane, tak jak trzeba, z pewnym dystansem i autoironia, ale i z sentymentam. Zal mi post Prusakow i Kongresowiakow ze nadal maja luke zyciorysie, ze nie wypada im z sympatia wspominac Prus i patroli kozackich.

  32. Jejku – Edwarze! Odpowiedź na Twój komentarz zabrałaby mi chyba całą kolumnę. To tak w wielkim skrócie. Wydaje mi się, że Kraków przesadza z tą C.K., ja nie mówię, żeby zapominać lub udawać, że jej nigdy nie było, ale wahadło przeniosło się na drugą stronę. O całym wcześniejszym Krakowie ani słowa. Już niedługo nawet Wawel będzie przedstawiany jako koszary C.K. armii.
    Po drugie – wrzuciłeś zabór pruski i rosyjski do jednego gara, a to jest nieuprawnione. My w zaborze rosyjskim oczywiście możemy sobie tylko narysować rozwój i samorządność, ale porównując rozwój miast i wsi w zaborze pruskim i austriackim… „Bieda galicyjska”. Mówi Panu to coś?

  33. Torlinie
    Z ta bieda? Jak w kazdym stereotypie cos w tym jest, ale „Odpowiedź na Twój komentarz zabrałaby mi chyba całą kolumnę”.
    „Nędza Galicji w cyfrach i …..” Szczepanowskiego lezy u genezy tej biedy. Jest o mantra ktora nalezalo by zdekonstuowac, ale nie w blogu.
    Jak wiesz wiele tematow w PL historii jest ugorem.
    Torlinie przeczytaj (jesli chcesz) uwazniej co napisalem. Napisalem posrednio ze „Wasze” zajscia z zaborcami (w sumie) zostawily jeszcze przykry osad. Nic wiecej.

  34. Ale numer. Dopiero dziś odkryłem stronę
    http://botd.wordpress.com/?lang=pl
    w WordPressie na listę 100 blogów wg jakiejś tam formuły i jestem na 58 pozycji (tuż przed Migg – jesteśmy sąsiadami).

  35. […] Zainspirowany pobocznym wątkiem, który pojawił się podczas dyskusji na blogu Torlina, zacząłem się zastanawiać, dlaczego na przykład ciągle jeszcze żyje pod panowaniem […]

  36. Do Lizzarda: Gałczyński nic tam o „prawdziwym Polaku” nie pisał. W oryginale stoi „raz Polak skandował”.
    Do Wierzejskiego: gdyby tak Rómmla postrzegać, to pewnie by go jakiego Wallenroda szło uznać, jeno strony przeciwnej. Ongim u siebie pisał o zasłuzonem w tej kampanii Ukraińcu Szandruku, co od Andersa po wojnie za to Virtuti był dostał… A skoro już przy Andersie, to przecie u niego służył jeden z książąt pszczyńskich, co to ich tak malowniczo Bajon w „Magnacie” odmalował…
    Torlinie, pewnie że szłoby jeszcze naźwisk i z tuzin dorzucić: Heinza, Saloniego, Buttlerowej, Appla, Hrabca czy nawet tegoż Spławińskiego z tym arcypodejrzanym „Lehr”:))… Miałżeś słuszność od tego się strzymawszy, by samej wyliczanki nie czynić, a sygnalizując jeno zjawisko.
    Nawiasem: anegdota bodaj za Arctem (o: następny!:) z czasów wojny, gdy Polacy w 1945 kapitulacyi jakiej jednostki niemieckiej przyjmowali i kapitanowi Ebenrytterowi niemiecki oficyjer zasalutował i przedstawił się:
    Flieger Hauptmann von Jankovsky.

  37. Oni wszyscy nie byli , czy raczej nie reprezentowali warstwy społecznej najważniejszej dla prawdziwych Polaków. Nie byli przede wszystkim arystokratami – znaczy się polską szlachta , bo chlopstwo w Polsce w ogóle się nie liczyło.
    A tę dwie warstwy społeczne to były ” prawdziwie polskie ” , zwłaszcza ta pierwsza czyli szlachta.
    Prawda jest taka , że klasyczne pracowite mieszczanstwo w Polsce jakoś mniej się rozwinęło , niż w innych europejskich krajach.
    Prawdziwi Polacy , to głównie pochodzenia szlacheckiego. Warstwa leni i roszczeniowcow , jakby nie było. 😆
    Bo Szwedzi , co bardziej przyznają się do pracowitego i walecznego chlopstwa , też jakoś inaczej funkcjonują w dzisiejszych czasach. 😉😂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: