Napisane przez: torlin | 25/01/2008

Moje duopolis

O koncepcji duopolis i pasa metropolitalnego wzdłuż trasy Warszawa – Łódź było mówione już w latach 70., a na początku lat 90. taki projekt stworzył prof. Jacek Damięcki, jego podstawą była szybka komunikacja pomiędzy obydwiema aglomeracjami (autostrada, szybka kolej, jedno lotnisko). Pierwsi przychylili się do tego pomysłu Prezydent Warszawy Marcin Święcicki z Unii Wolności i Prezydent Łodzi Marek Czekalski, lansując hasło „Łódź Warszawa – wspólna sprawa”. Pozostało tylko hasło. Drugą próbą był rok 2002 za czasów Leszka Millera, Prezydentem Warszawy był wtedy Wojciech Kozak z Unii Wolności, a Prezydentem Łodzi Krzysztof Panas. W warszawskim ratuszu obaj prezydenci podpisali list intencyjny w sprawie duopoli, Łódź miała się otworzyć na Warszawę poprzez wymyślony przez Panasa tzw. Portal Łódzki, czyli nowoczesne centrum zlokalizowane przy Dworcu Fabrycznym.

 

Ale przyszły wybory samorządowe, Panas stracił władzę, a Kropiwnicki nie krył swojego sceptycyzmu wobec idei duopolis. „To mogła być straszliwa wizja dla Łodzi. Miasto mogłoby stać się gigantyczną sypialnią. To nie jest przyszłość, którą chciałbym Łodzi zapewnić. Łódź nie utraci swojej tożsamości, nie stanie się przedmieściem Warszawy” – mówił Kropiwnicki „Dziennikowi Łódzkiemu” w listopadzie 2002 roku, tuż po wygraniu wyborów. A na to nasza Hania: „Duopolis to koncepcja futurystyczna, nawet nie na lata, ale na dekady. Warszawa ma wielkie ambicje, chce być nie tylko stolicą Polski, ale i Europy Środkowej. Najpierw musimy scalić okoliczne gminy, które są zainteresowane, i to z wzajemnością, aby się znaleźć w granicach Warszawy”.

 

Bardzo ciekawie mówi na ten temat Prof. Tadeusz Markowski, Kierownik Katedry Zarządzania Miastem i Regionem Uniwersytetu Łódzkiego: „Obawiam się, że duopoli nie wzbudza entuzjazmu. Każdy walczy o swoje sprawy i boi się wykonać gest w stronę sąsiada, gdyż będzie źle odebrany. Obecnie żadne kroki w tym kierunku nie są podejmowane. I nie wiem, które miasto jest bardziej zapatrzone w siebie. To występuje przemiennie. Jak ktoś chciał coś zrobić w Łodzi, to ktoś w Warszawie miał wątpliwości. Z kolei jak dyrektor biura rozwoju w Warszawie wyciągał rękę i chciał współpracować z Łodzią, to tu nie było zapału. To jest tak, jak w bajeczce o czapli i żurawiu. Dlatego sądzę, że trzeba interwencji zewnętrznej. Szereg firm dzieli dziś swoje funkcje i lokalizuje je w różnych miejscach. Śródmieście Łodzi może być atrakcyjne jako siedziba tych firm, ponieważ koszty lokalizacji będą dużo mniejsze. Wystarczy spojrzeć na centra finansowo – księgowe w gospodarce globalnej. Philips ulokował się w Łodzi właśnie ze względu na niższe koszty. Inne firmy będą też tego typu strategię stosowały, bo wszędzie szuka się oszczędności, żeby wygrać z konkurencją. Takie układy dualne sprawdzają się na całym świecie, wystarczy wymienić duopolis Baltimore – Waszyngton czy Helsinki – Tampere”.

 

A Silesia powstaje.

Ale jeden z internautów pisze: „Ogólnie nie wiem specjalnie, po co starać się zespolić na siłę dwa miasta, które tak naprawdę jedyne co będzie łączyć to wspólna linia kolejowa i autostrada. Lepszym rozwiązaniem byłoby promowanie Łodzi i Warszawy jako dwóch niezależnych, ale połączonych ze sobą solidną komunikacją ośrodków, a nie pod przykrywką jakiegoś „Duopolis”. Bo sam pomysł jest bynajmniej dziwny… Idąc za tym przykładem można zrobić jakąś Pomeranię czyli fuzję Trójmiasta z Elblągiem, Słupskiem, Koszalinem, Szczecinem, Kołobrzegiem…”.

Sprawa autostrady ze Strykowa do Warszawy, a dokładniej mówiąc przebieg jej na terenie Warszawy jest tak zagmatwany, że nawet kompetentne strony internetowe nie dają rady z aktualizacjami. Wydaje mi się, że będą dwie odnogi od węzła Konotopa (na północny – zachód od Pruszkowa): wariant północny (z wykorzystaniem Trasy Toruńskiej) został już prawie rozpoczęty. Ta 11-kilometrowa trasa będzie najdroższą drogą w Polsce, za budowę jednego kilometra trasy rząd zapłaci prawie 200 mln zł. Cała arteria biegnąca od Cmentarza Wojskowego na Powązkach wzdłuż ul. Dywizjonu 303 na Bemowie do miejscowości Konotopa, gdzie ma się kończyć autostrada z Łodzi, będzie kosztować aż 2 mld 140 mln zł.

 

Wariant ursynowski, przewidziany w planach zagospodarowania od 22 lat, jest najlogiczniejszy z punktu widzenia regulacji ruchu na autostradzie A2. Przewiduje się, że do roku 2020 autostrada będzie spełniała zadanie rozprowadzania ruchu samochodowego do oraz z Warszawy, a tylko w nikłym stopniu odbywać się będzie tędy ruch tranzytowy na wschód. Dodatkowo tak poprowadzona autostrada może być fragmentem małej obwodnicy Warszawy, co usprawniłoby komunikację w stolicy. Rozważane jest wpuszczenie autostrady w tunel na terenie dzielnicy Ursynów.

Sam podstawowy odcinek Łódź: (węzeł Stryków) – Warszawa (węzeł Konotopa) o długości 94 kilometrów ma być gotowy w 2010 roku ze względu na piłkę nożną.

 

Modernizacja linii kolejowej Warszawa – Łódź zakończy się w 2014 roku. Wtedy to pociągi będą jeździć pomiędzy Warszawą Zachodnią a Włochami z szybkością 100 km/h, pomiędzy Warszawą – Włochy a Grodziskiem Mazowieckim z szybkością 200 km/h, a z Grodziska do Łodzi – 140 – 160 km/h. Ja się pytam, a dlaczego, jak już się modernizuje trasę, to nie można było całej trasy do Łodzi z Grodziska doprowadzić do większej szybkości? Ale i tak pociąg z Warszawy do Łodzi będzie jechał 65 minut bez zatrzymywania się na stacjach, podczas gdy obecnie z zatrzymaniem wynosi 128 minut. Pierwszy etap Łódź – Skierniewice został już zakończony, dzięki temu czas przejazdu skrócił się z 65 do 32 minut. Inwestycja jest finansowana w 75 % ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Z kolei przesuwa się ad Calendas Graecas termin podjęcia decyzji o budowie wielkiego, nowego lotniska niedaleko Sochaczewa. Do dzisiaj wszyscy się zastanawiają, czy jest ono w ogóle potrzebne.


Responses

  1. Już po napisaniu tej notki znalazłem wspaniałą stronę poświęconą „Budowie mostów pomiędzy Łodzią i Warszawą” w sztuce. Warto.
    http://www.obieg.pl/calendar2006/jk_miasto_binarne.php

  2. Może jakby w Łodzi było EURO2012 to by się miasta dogadały … może Żyrardów poprzez swój rozwój połączy te miasta … 🙂 … tak piszę trochę żartobliwie chociaż wiem Torlinie, że Ty to traktujesz poważnie …. mnie w zasadzie interesuje to by szybko się jechało do Łodzi z Warszawy a jak to zrobią to trochę mniej … byle to było jeszcze za mojego życia … 🙂

  3. Jeszcze ze dwie takie bańki na mapie, to i ja się załapię 🙂 No, może cztery…

  4. a dana gdzie jest? …. taki był aktywny ostatnio a teraz jak jestem ciekawa jego opinii to milczy … 🙂

  5. Dana się wstydzi, że się bawił jak dzieciak na poważny poprzedni temat. No cóż widzę, że jak o babach i chłopach to trzeba jak za pogrzebem. Poprawię się i krok z orszakiem zrównam.
    W Torlinowych Kropelkach niepokoi mnie to, że nie widać chęci przeciwstawienia się grawitacji. Zakłada się milcząco przyzwolenie na Warszawę, jako zlew. Nie jestem pewien czy to dobrze, że stolica nam rośnie. Wolałbym by raczej piękniała.
    Właśnie, dlatego podoba mi się w zasadzie idea mega polis, ale z wieloma wyraźnymi centrami. Ten nieszczęsny Radom powinien otrzymać szanse by ciążyć także ku Łodzi, czyli dostać powiązanie komunikacyjne. Obawy, że Łódź utraciłaby swoją tożsamość są oparte na takich właśnie kropelkach. Ja się tam tego w imieniu Łodzi nie boję. Czy Żoliborz nie jest Żoliborzem a Ursynów Ursynowem?
    Trudniejsza wydaje mi się sprawa z Mego polis Południe. Już teraz komunikacja i faktyczne związki Krakowa ze Śląskiem Górnym są o wiele silniejsze niż Łódź- W-wa, a jednak bluźniercze słowo Krakowsko- Śląska metropolia z trudem przechodzą przez gardło. To zabobon. Tak naprawdę to sądzę, że w PL sens mają tylko 3 mega polis. Już faktycznie istniejące Trójmiasto,
    Mega polis Środkowe, Mega południe. Wrocław i Poznań jak sądzę zostaną same dla siebie, a Szczecin stanie się polska częścią Wielkiego Berlina.
    A kiedyś… kiedy Ukraina wejdzie do Europy do lwowskiej mega polis dopłynie Przemyśl.

    „-Ta co Pan buja, ta ja ze Lwowa,
    Ta daj pan spokój, ta ja si na tym znam!
    Na te kawałki – ja za morowa!
    Ja w sprawach serca doświadczeni mam!
    Ta po co tracić nadaremni słowa!
    Jak Pan mnie kocha, to wi Pan, co Pan zrób?
    Ta jedź Pan ze mnu do MEGU LWOWA
    I nim co bedzi, ta weź Pan ze mnu ślub!”

    Już za dawnych lat wiedzieli że tak będzie.

  6. dana to może 5 regionów by było ok … centrum, południowy wschód i zachód, północny wschód i zachód …. Reginy i gminy … mniej władzy naczelnej i taniej administracyjnie …

    ps. a o chłopach i o kobitkach można poważnie i żartobliwie … tylko trzeba mieć wyczucie na słowa … nie każda książka jest dobra w czytaniu i tak jest z wpisami i komentarzami …. to tylko blog nie zawsze człowiek się wypowie tak by inni zrozumieli co autor miał na myśli … ale warto rozmawiać i wyjaśnić nieporozumienia … 🙂 tu piszą dorośli ludzie to wiadome jest, że mają swoje zdanie i trzeba to szanować chociaż nie zawsze się z tym zdaniem zgadzamy … 🙂

    miłej niedzieli … wiatr trochę ucichł … 😀

  7. Co do powstającej Silesii, to wcale nie wygląda tak dobrze. Szybkiej kolei nie można się dorobić od lat. Podobno od 1945 roku każda zmiana na kolei oznacza, że pociągi po Śląsku jeżdżą wolniej…
    Owszem, jednością są linie tramwajowo-autobusowe, to prawda, ale to też konieczność, skoro czasem strona ulicy decyduje o tym, w jakim się mieście mieszka.
    Niezłą sprawą jest ‚średnicowa’, czyli ‚wewnętrzna autostrada Śląska’, ale jej postępy są bardzo wolne… (Inna sprawa, że jak na polskie warunki to odcinek średnicowej i niedaleka A4 oznaczają bardzo duże nasycenie autostradami.)

  8. PAKu … 🙂 …. Już myślałam, że jakiś bojkot komentatorzy robią, że nic nie piszą … miłego tygodnia życzę … 😀

  9. Hehe,

    wariant ursynowski… Moja bratowa pracuje od lat w urbanistyce, przedtem Mokotowa, a teraz Ursynowa i opowiadala mi Ona o homeryckich bojach, jakie trzeba toczyc nadal o przebieg A2. A Warszawa sie dusi. Dla mnie jest to meczenskie miasto nie dlatego, ze tak chcial jakis poeta, ale wlasnie z powodu niedroznosci systemu komunikacyjnego.

    Nie wiem, czy Prof. Tadeusz Markowski ma racje i powolywanie sie na przyklad Baltimore-Waszyngton, ktory to zespol urbanistyczny w sumie mozna rozciagnac az do Filadelfii jako jedna wielka konurbacja. Jednak nawet w kraju tak rozwinietym komunikacyjnie jak USA zmora sa ustawiczne korki na gestej juz do nieprzyzwoitosci sieci autostrad i drog dojazdowych, bez ktorych uklad miejski rozwalkowany na przestrzeni kilkudziesieciu km nie moze sie obyc. Wspolne lotnisko – czemu nie ? Przeciez kiedys mowiono o Sochaczewie, ale z drugiej strony istnieje ryzyko, ze takie lotnisko centralne bedzie niedowartosciowane, bo inne mniejsze lotniska beda drenowac ruch pasazerski w na obiekty blizsze albo Warszawie, albo Lodzi. I znow: takie lotnisko, aby dobrze spelniac swoja role wymaga diabelnie sprawnej sieci komunikacyjnej, laczacej je z obslugiwanymi miastami. Wiem, wiem, taka role w Niemczech spelnia Frankfurt, ale wystarczy spojzec na istniejaca w Niemczech siec drogowa i kolejowa, zeby zrozumiec, dlaczego przyklad niemiecki – czy amerykanski, dajmy na to – nie stosuje sie warunkow polskich. Jeszcze nie stosuje sie, i trudno powiedziec ile dziesiecioleci potrzeba bedzie, zeby osiagnac jako taka gestosc drog w Polsce na poziomie krajow wysoko rozwinietych.

    Dystans, jaki dzieli Lodz od Warszawy nie usprawiedliwia moim zdaniem forsowania koncepcji duopolis. To ogromna przestrzen do wypelnienia. Po drodze sa cenne dla obydwu miast lasy oraz ziemia rolna, ktora stanowi i stanowic bedzie zaplecze dla obydwu miast i dla calego regionu. Lepiej zachowac swa odrebne centra, ktore i tak beda istniec nie zaleznie od wszystkiego. Co innego Krakow – Zaglebie – Slask, gdzie w sumie proces wypelniania sie przestrzeni miedzy wiekszymi miastami trwa od lat. Czy jest to zjawisko pozytywne ?

    Moim zdaniem nie. Jestem zwolennikiem decentralizacji i generalnie rzecz biorac – male jest piekne dla mnie. Idea zarzadzania takim molochem miejskim oraz administracji z tym zwiazanej po prostu mnie przeraza.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Jacobsky

  10. Dzięki Jolinku i Jacobsky za wspaniały tekst.
    Dana1!
    Masz rację, tego typu megamiasta mogą powstać tylko w bezpośrednim sąsiedztwie, jak na Śląsku i Trójmieście.
    Paku!
    Ale od czegoś trzeba zacząć. Jestem zawsze zwolennikiem pracy organicznej, od podstaw. Uważam, że małe kroki dalej zaprowadzą, niż wielkie akcje – „tisze jedziesz, dalsze budziesz”. Przecież dawniej samorządy nawet nie chciały ze sobą rozmawiać.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Kategorie

%d blogerów lubi to: