Napisane przez: torlin | 29/04/2008

Spotkanie i nowa kategoria

Heisenberg i Bohr

Wielką frajdę zrobiła mi wczoraj Telewizja Polska, nadając w Programie I sztukę Michela Frayna „Kopenhaga”. Tyle czytałem na ten temat. Ale dla niezorientowanych kilka słów wyjaśnienia. Heisenberg był studentem Bohra w Getyndze, następnie blisko współpracowali przez wiele, wiele lat. Bohr traktował Heisenberga jak syna, toczył z nim długie dysputy. Wszystko zmieniło się w momencie wybuchu wojny. Bohr jako duński Żyd został internowany we własnym domu w Kopenhadze, a tymczasem Heisenberg został dyrektorem Kaiser – Wilhelm – Instytut für Physik w Berlinie. Ku zdziwieniu wszystkich ni stąd ni zowąd Heisenberg we wrześniu 1941 roku przyjeżdża do Kopenhagi spotkać się z Bohrem. Po wymianie uprzejmości obydwaj fizycy udają się na spacer po parku „na godzinę”, nie mija jednak kilkanaście minut, a Bohr wraca wzburzony do domu, a Heisenberg natychmiast wyjeżdża. Co się stało podczas tego spaceru? Co takiego Heisenberg powiedział Bohrowi? Tego się nigdy nie dowiemy.

Chciałbym od dzisiaj stworzyć nową kategorię. Chciałem ją nazwać pierwotnie „Momenty”, ta nazwa najbardziej oddaje moją myśl, ale niestety cywilizacja zniszczyła to słowo kojarząc je jedynie z seksem. Identycznie zostało zniszczone słowo „przyjaciółka”. Tak że muszę tę kategorię nazwać „Chwile”, będę w nich pisał o miejscach, w których chciałbym się znaleźć w historii – w konkretnym momencie.

Co takiego powiedział Heisenberg Bohrowi? To jest właśnie ta „chwila”, w której chciałbym znaleźć się obok nich w parku, niewidzialny, fantastycznie znający niemiecki. Właściwie rozwiązania są trzy, wszystkie prawdopodobne:

1. Heisenberg w młodości był strasznym pyszałkiem, mógł przyjechać do Bohra pochwalić się swoimi sukcesami,

2. Heisenberg przy obliczeniach niezbędnych do przeprowadzenia reakcji jądrowych popełnił błąd i nie umiał go rozwiązać. Wizyta była więc małym szpiegostwem gospodarczym,

3. Heisenberg był w ogóle przeciwny produkcji bomby atomowej i usiłował „podpisać” z Bohrem umowę, że fizycy dla obydwu stron nie będą przy tym pracować.

Obydwaj żyli dość długo po wojnie, ale ich relacje ze spotkania są całkowicie rozbieżne. Jak dotąd wszystko wskazywało na to, że to Heisenberg mówi prawdę, że on świadomie robił błędy i opóźniał prace, aby Niemcy nie mogli użyć bomby atomowej. Ostatnio ukazały się jednak niewysłane listy Bohra, w których prosi on Heisenberga, aby ten przestał kłamać. Kogo ciekawi ta tematyka – tu jest link. „Wielka Encyklopedia Powszechna”, dla mnie o wielkim autorytecie, pisze w haśle „Heisenberg”: „kierując pracami nad skonstruowaniem bomby jądrowej, celowo je opóźniał”. Nie przypuszczam, aby WEP w 1963 roku była proniemiecka.

Ja mam własną teorię na ten temat i wychodzę z zasady, że główną rolę w takich spotkaniach gra psychologia. Wysoki poziom adrenaliny powoduje, że adwersarze słyszą to, co chcieliby usłyszeć, a nie to, co naprawdę mówi interlokutor. Moim zdaniem Heisenberg przyjechał podpisać „umowę” z Bohrem, że fizycy jak korporacja, uniemożliwią obydwu stronom zbudowanie bomby atomowej. Tylko pewnie zaczął tak nieszczęśliwie, mówił pewnie o skutkach bomby, że Bohr to opatrznie zrozumiał i niesłuchając go więcej popędził do domu. Był tak przerażony wizją hitlerowskiej atomówki, że zaraz potem przedostał się do Szwecji, a stamtąd – via Londyn – do Stanów Zjednoczonych. Ale sam miał w dalszym ciągu wątpliwości i w Projekcie Manhattan brał skromny udział.

Jak ja bym chciał być świadkiem tej rozmowy!

Anegdota

W swojej książce „Teoria wszystkiego” Jeremi Bernstein opisuje, jak Pauli* tuż przed śmiercią puścił w obieg własnoręcznie narysowaną karykaturę, na której widniało czyste płótno i podpis, będący wypowiedzią Heisenberga: „Potrafię malować jak Tycjan, brakuje mi jeszcze tylko kilku szczegółów”.

* Wolfgang Pauli, szwajcarski teoretyk fizyki (1900 – 1958), nagroda Nobla w 1945 roku. Inna wersja tej samej anegdoty – tu.

Reklamy

Responses

  1. Wiele dawnych rozmów chciałabym podsłuchać. Ale to chyba niemoralne jest? 😉

  2. Załuję, że nie oglądałem, gram w tym czasie w kosza. Ciekawe to bardzo, ale ale Torlinie, WEP z 1963 r. dysponowała wiedzą ówczesną i wiele z jej informacji straciło aktualność, co nie jest winą jej Twórców…
    Twoje trzecie przypuszczenie wydaje się mało prawdopodobne, dla mnie całkiem niemożliwe 🙂
    Heisenberg i Bohr mieli swiadomość nikłego wpływu na polityków w kwestii wykorzystywania zdobyczy nauki. Nie byliby tak naiwni, by we dwóch podpisywać coś, czego nie możnaby ujawnić ani wciągnąć do tego pozostałych fizyków.
    Najprawdopodobniej Heisenberg liczył na swojego mistrza w kwestii konsultacji, bo nie potrafił sobie poradzić kierując programem niemieckiej atomówki. Bohr jak wspomniałeś, był Żydem, co już go stawiało wtedy na pozycji wroga Niemców, do tego ograniczono mu już wolność, wiedział co za chwilę może się stać z nim i jemu podobnymi. Doznał zawodu, że jego wychowanek przyjął rolę militarysty III Rzeszy i prawdobodobnie postanowił zakończyć znajomość, o współpracy nie wspominając. Natomiast jego ucieczka (wyjazd) był słusznym posunięciem i uzasadnionym : z obawy o własne życie jak również do miejsca, gdzie będzie można ewentualnie dokończyć dzieła badań i eksperymentów, wyprzedzając Heisenberga i jego zespół.

  3. Jestem optymistą. Jestem pewien ze kiedyś, nie wiem kiedy, ale że to się stanie jestem pewny, nasi następcy będą mogli odtworzyć wszystkie nasze rozmowy i czyny. Potem przyjdą czasy kiedy odczytać będzie można nasze mysli. Na pewien czas będzie to główną rozrywka przyszłości która jednak szybko się znudzi tak jak podglądanie starszych nudzi się dzieciom. A potem…potem to nas odtworza. Będziemy żyli zawsze i szczesliwie.

  4. Do Momentow:
    Rozmowa Drucki-Lubecki/ Mochnacki
    mysle ze sie nie odbyla albo nie bylo w niej nic ciekawego.

  5. podsłuchiwanie raczej nieetyczne 🙂 … na pewno Torlinie znajdziesz dużo „momentów” na wpisy … 🙂

  6. Podsłuchałem kiedyś rozmowę telefoniczną:
    – Halo? Poproszy panią zamniejscową, Lubartów 33…. Czy co? Nie ‘Czy’ pytajne tylko ‘Trzy’ wzięte liczebniczo… Taa, mój numer 333… Już jest połączenie? Dziękuje ślicznie… Halo? Halo? HALO???
    – Haloo….
    – Kuba?
    – Kto mówi?
    – Ale czy Kuba?
    – Ale KTO mówi?
    – Jeżeli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie… Kuba?
    – Jaki Kuba?
    – Goldberg…
    – A jeżeli Kuba to kto mówi?
    – Rappaport!
    – BINIEK???
    – TAK!!
    – Tu Kuba…
    – Goldberg ?
    – Tak.
    – Co jest?
    – Jest interes do zrobienia…
    Myślałem, że zrobię interes, ale nie znam się na dżewnie ani na psach, że o rżnięciu nie powiem….

  7. Jolinek to już teraz żyje szczęśliwie wg dana 1. Nie wychodzi z domu i podsłuchuje, co w amfiteatrze grają.

  8. a żebyś wiedział arkadius …. jestem szczęśliwa i już … 🙂 … a że zawsze szukam dobrego wyjścia z sytuacji, które mnie denerwują to postanowiłam, że w miarę możliwości będę wyjeżdżała w weekendy na krótkie wycieczki do miasteczek mazowieckich …. 🙂 ….

  9. Jolinek
    Polecam Rożan nad Narwią.

  10. -Dlaczego Rożan?- zapyta Torlin.
    Ano dlatego Torlinie żeby nie odbiegać od tematu.
    To tam bowiem w carskim forcie gromadzi się odpady radioaktywne.

  11. Jolinku, to wspaniale mieć możliwość i dokonywać wyboru. Prawdę klepiąc to ja jutro wybieram się nad morze z mieszanymi uczuciami. W polanowie łykają już w długi łykend i podsłuchiwanie tego, co klepią nie jest moja mocną stroną.
    Ach, może zamiast jechać do siebie lepiej zostać u siebie?

  12. Defendo!
    Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne, albo powoduje tycie.
    Jolinku!
    Ja na Twoim miejscu, jakbyś chciała zobaczyć prawdziwą i jedyną perełkę Mazowsza, to pojedź do Płocka. Reszta może mu buty czyścić (nie mówię rzecz oczywista o Warszawie, tylko o całej reszcie).
    Bo ja wiem, zeenie! Na troje babka wróżyła! 😦
    Dana1!
    O niczym innym nie marzę, tylko żeby zobaczyć jakiś odpadzik telewizjoaktywny.

  13. arkadius dobrze piszesz ….. to właśnie to wolność wyboru sprawia, że czujesz się panem swojego życia …. ja w długie weekendy to siedzę na miejscu bo wszyscy jadą gdzieś …. a ja tłumów nie lubię …. w Warszawie tak miło jest wtedy … 🙂 ….
    Torlinie Płock jest też w planie bo byłam tak tylko raz i prawie nic nie widziałam …. jest co zobaczyć … nie byłam w Łowiczu, w Żyrardowie, w Skierniewicach, w Kutnie …. polecam Pułtusk … czy wiecie, że w Pułtuski jest najdłuższy rynek w Europie – długość 600 m. szerokość 40 m. …. 🙂

  14. To pewnie stamtąd pochodzi Tusk. On taki jak ten rynek: długi i wąski, i jedyny w europie. Przejadę się rowerem latem i popatrzę. Może i co utarguję na rynku?

  15. No i palac biskupi i domem polonii. Przejazdem bylem w sierpniu 2007.
    W restauracji prosie nadziewane kasza z wisniami.
    Nie zamowilem. Cicho troche na wyrost. Ot tak sobie.

  16. A gdzie jest reszta tuska?

  17. Torlinie,

    nie wydaje mi się, żeby wtedy można było przewidzieć do końca skutki bomby atomowej. Owszem, można było obliczyć wyzwolona w ten sposób energię, ale to jeszcze nie oznacza przewidzenia skutków, zwłaszcza w przypadku bomby atomowej.

    A może Bohr cierpiał tego dnia na niedyspozycję zagadkowa, co spowodowało, że – jak piszesz: przerwał on rozmowę z Heisenbergiem i popędził czym prędzej do domu 😉 ?

    Pozdrowienia

  18. Ten korektor od polszczyzny naprawdę jest niepoprawny: „żołądkową” przekrecil na „zagadkową”…

    Ot, kolejna zagadka: co się dzieje w zwojach serwera POLSZCZYNA…

  19. Torlin pyta: „Co takiego powiedział Heisenberg Bohrowi?”

    Moim zdaniem powiedział mu, że jest kochankiem jego żony. Ot i cała tajemnica. Faceci tacy są – to przepełnione chucią zwierzęta w ludzkiej skórze.

  20. TesTeq
    A ci to jeszcze rozszczepiali!!!

  21. To jakaś perwersja. Ach te wykształciuchy!

  22. A na fotce to sznapsa Carlsbergiem zapijaja.

  23. Germanskie barbarzyństwo !!!

  24. No wiesz Tes Tequ, tego nie brałem pod uwagę 😦

  25. @Torlin: Ja nie brałem niczego innego pod uwagę! 🙂 Te świntuchy wymyśliły bombę atomową i spiny elektronowe, żeby zaimponować babeczkom i zarobić na piwko.

  26. No cóż, możemy sobie tak gdybać bardzo długo… W każdym razie IMO rozwiązania nr 1 i 3 są bardzo mało prawdopodobne.

  27. dana 1:
    Czy to jakaś aluzja do opowiadania Lema o maszynie, które wciąż przekazywała różne prawdziwe informacje? Typu, jakiego koloru była czapka błazna Kazimierza Odnowiciela? 😀

    Torlinie:
    Słyszałem różne wersje o opóźnieniach w pracy nad niemiecką bombą. Włącznie z robotą jakiś Polaków, którzy dbali o to, by składowe były nieodpowiedniej jakości.

    W tych trzech propozycjach skupiasz się jednak na kwestiach ‚intelektualnych’. Zawsze zadziwia mnie to, że patrząc w przeszłość na konflikty między ludźmi, zwraca się uwagę na politykę, filozofię, religię, czy inne zasady, które reprezentują, a właściwie nigdy na charaktery, na nieostrożne słowa, które mogą zaboleć, itp.

    Bohr i Heisenberg byli kiedyś blisko, ale potem rozdzieliła ich wojna — także ich środowiska. W takiej sytuacji bardzo łatwo powiedzić coś, co dla jednego jest ‚oczywistą oczywistością’ (aluzja do IVRP poważniejsza niż związana tylko ze słowami), a dla drugiego kamieniem obrazy.

  28. Pak
    Tak jeśli masz na myśli:
    dana 1 on kwiecień 29, 2008 at 10:37 przed południem.
    W ten sposób dałem wyraz swej pełnej optymizmu postawie życiowej.
    Jeśli masz na myśli Rożan (kwiecień 29, 2008
    a 11:57 przed południem) to była to aluzja do Janka Kelusa.

  29. Quake’u!
    Masz prawo tak sądzić. Ale ja próbuję robić te swoje analizy na jakiejś podstawie. Po wojnie specjalna komisja badała Heisenberga, zarówno pod kątem „człowieczeństwa”, jak i samego konstruowania bomby. Wszystkie wyniki były znakomite dla zainteresowanego. Bronił naukowców „niepoprawnych”, chodzi anegdota, że zwolnienie części naukowców krakowskich było efektem znajomości jego mamy z matką Göringa, bronił Żydów, nazywany był „białym Żydem”. Jeżeli chodzi o bombę, to komisja stwierdziła niedopuszczalny wprost błąd w rozumowaniu, nie można tego inaczej interpretować. Trzeba pamiętać, że Heisenberg w 1946 roku zaczął kierować pracami Kaiser – Wilhelm – Institut w Getyndze.
    PAKu!
    Mam jakieś dziwne wrażenie, że przeczytałeś tylko pierwszą część mojej notki, a końcówki nie. Toż ja o wrażeniach na końcu piszę. Chociaż Twoja wersja jest również dopuszczalna.

  30. dana 1:
    Oczywiście, że miałem na myśli „dana 1 on kwiecień 29, 2008 at 10:37 przed południem”

    Torlinie:
    Owszem, ale jednak wracasz do tematu samego spotkania. A różnica ‚psychologiczna’, może być wszędzie: przed, obok i po 😉

  31. Testeq no wiesz ale masz pomysły …. a taki porządny mi się wydawałeś a tu robaczywe myśli … 🙂

  32. Ja mam robaczywe myśli? To nie ja, to te świntuchy od eksplozji jądrowych. Ja tylko wskazuję na otaczającą nas zgniliznę moralną i sprowadzam Torlina do rzeczywistości. 🙂

  33. A jednak Polacy to ciekawski naród…

  34. Ela to tylko Torlin jest taki dociekliwy … 🙂 … ale przyznasz, że potrzebni są tacy „ciekawscy” by można było się więcej dowiedzieć niż się wie … ludzie z natury są leniwi …. 🙂 i sami nie są tacy skorzy do szukania i czytania o sprawach trudniejszych lub zbyt naukowych ….

    miłego dnia 😀

  35. Jolu masz rację,dlatego czytam małe co nieco…
    Pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: