Napisane przez: torlin | 21/05/2008

Naród europejski

Niniejsza notka poświęcona jest Defendo, która namówiła mnie na dłuższe teksty w moim blogu. Wpis dla wytrwałych i zainteresowanych, a sama sprawa fascynuje mnie od dawna. Należy sobie zadać pytanie, czy może powstać naród europejski?

Rozważając sprawę zjednoczenia Europy, jej wspólnoty kulturowej i politycznej, można oczywiście przypomnieć czasy Cesarstwa Rzymskiego, Karola Wielkiego czy Ottona III. Miały one wielki wpływ na cały kontynent, jednak teraz powinniśmy skoncentrować się na współczesności, na nowym politycznym bycie, jakim jest Unia Europejska. Na naszych oczach powstaje nowy twór polityczny i gospodarczy, prowadzony jest eksperyment nieposiadający odpowiednika w historii ludzkości. 70 % mieszkańców Europy postanowiło zjednoczyć się w jeden twór federacyjny, 27 państw i automatycznie o wiele większa ilość narodowości postanowiło wspólnie zadbać o swoją przyszłość. Należałoby jednak postawić w tym miejscu pytanie: czy może powstać jeden naród europejski? Co decyduje o tym, że pewnego dnia Niemiec, Francuz czy Polak powie: „Jestem Europejczykiem”, a nie „Jestem Niemcem, Francuzem czy Polakiem”?

Państwa europejskie rozpoczęły proces integracji od ich zdaniem najbezpieczniejszej strony – od gospodarki. Wielki sukces Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali spowodował dalsze pogłębienie współpracy gospodarczej, po niej postanowiono zintensyfikować integrację społeczną, kulturalną i polityczną, stworzyć podstawy do budowania europejskiej tożsamości opartej na wspólnym systemie wartości. Podstawowym problemem jest jednak fakt, że poszczególni członkowie Unii są na różnych etapach społeczno – politycznego rozwoju.

Pierwszą wątpliwość mamy już w samej definicji „narodu”, w sposób encyklopedyczny określony on został jako „ogół mieszkańców pewnego terytorium, mówiących jednym językiem, związanych wspólną przeszłością oraz kulturą, mających wspólne interesy polityczne i gospodarcze”. I tu rodzi się pytanie, czy w definicji „narodu” musi być podkreślona jedność językowa? Czy może istnieć jeden naród, który mówi różnymi językami? Jest mnóstwo koncepcji definicji „narodu” i żadna z nich właściwie nie jest właściwa. Po podaniu jakiekolwiek definicji natychmiast można znaleźć wiele od niej odstępstw. Już od przełomu XVIII i XIX wieku jako cechy swoiste dla narodu, jako wyróżniającego się spośród innych grup etnicznych, wyróżnia się wspólne pochodzenie, wspólne losy dziejowe, związek terytorialny, kulturowy, polityczny, ekonomiczny, jest to wykształcona na przestrzeni dziejów więź społeczna. Do podstawowych czynników narodowotwórczych należy w takim razie zaliczyć: wspólnotę duchową, kulturową i uznanie istnienia świadomości narodowej, według tej koncepcji więź narodowa jest przede wszystkim więzią psychiczną, emocjonalną i intelektualną, wyrażającą się we wspólnocie określonych uczuć, przekonań, akceptowanych wartości społecznych i rozwiązań politycznych. Związane jest to również z historią wspólnoty, jej losami dziejowymi. Inaczej mówiąc naród jest to społeczność mająca wspólną historię, przebywająca na konkretnym terytorium, posiadająca poczucie więzi odróżniające ją od innych społeczności. I wydaje mi się, że to właśnie poczucie przynależności do konkretnego narodu przez całą społeczność jest kluczem do zrozumienia terminu „naród”. To nie tylko język, terytorium, historia, ale właśnie świadomość przynależności tworzy konkretną narodowość.

Z historii Europy można dać bardzo wiele przykładów, w których w krajach o tendencjach centralistycznych nie wytworzyła się więź spajająca mieszkańców jednego państwa w jeden naród, a pierwsza nadarzająca się możliwość została wykorzystywana do rozbicia państwa. Czechosłowacja była krajem zawsze dwu narodów: Czechów i Słowaków, nadmierna jednak ingerencja państwa w tworzenie nowego czechosłowackiego narodu spowodowała trwały rozpad tego kraju na dwa państwa. Identycznie nie powiodła się próba stworzenia narodu jugosłowiańskiego, mimo że przecież Jugosławia była państwem federacyjnym. Ale powtórzmy – federacja ta została narzucona odgórnie, nie wynikała z potrzeb poszczególnych społeczności. Bardzo znane są również kraje o strukturze federacyjnej, które nie wykształciły w wyniku federacji wspólnego narodu, ale jednak pozostają razem we wspólnym państwie ze względu na płynące z tego korzyści. Poszczególne narody wchodzące w skład Królestwa Wielkiej Brytanii do dzisiaj czują się bardziej Anglikami, Szkotami, Walijczykami czy Irlandczykami, niż Brytyjczykami. Jednak próby dokonywane przez nacjonalistów rozbicia państwa i stworzenia 4 państw narodowych nie mogą się udać, dopóki większość zamieszkująca Wyspy Brytyjskie będzie uważała, że jedność kraju jest dla nich ważniejsza niż posiadanie własnego państwa. Trochę w mniejszym stopniu proces ten można zauważyć w Hiszpanii, w której szczególnie Katalończycy i Baskowie podkreślają, że nie są Hiszpanami. Bardzo trudnym przykładem jest Belgia, kraj stworzony właściwie sztucznie i w sposób odgórny, składa się on z dwóch narodów, które różnią się nie tylko językiem i religią, ale również poziomem rozwoju gospodarczego i mentalnością. Będąc poza granicami swojego państwa obywatel tego kraju przedstawia się jednak jako „Belg”, wewnątrz będzie przede wszystkim „Walonem” lub „Flamandem”.

I w tym miejscu powinniśmy rozpatrzyć chyba najwybitniejszy przykład europejski, Szwajcarię, państwa, które faktycznie powstało w połowie XIX wieku. Już w momencie powstania Konfederacji Szwajcarskiej ludność zamieszkująca poszczególne kantony czuła potrzebę stworzenia jednego, samodzielnego organizmu państwowego, głównie ze względu na zagrażające jej wielkie państwa sąsiadujące: Niemcy, Francję i Włochy. Potrzeba stworzenia jednego kraju okazała się być silniejsza od różnic narodowościowych, językowych, religijnych czy społecznych. Ta potrzeba wynikająca z pragnień poszczególnych obywateli zaowocowała stworzeniem nowego narodu europejskiego, w którym mimo dzielących ich różnic unifikacja została nie tylko pogłębiona, ale zaowocowała stworzeniem nowego narodu europejskiego – Szwajcarów. Każdy obywatel tego państwa jest przede wszystkim Szwajcarem, a dopiero później jest mieszkańcem konkretnego kantonu.

I właśnie na podstawie przykładu szwajcarskiego można pokusić się o kilka uwag ogólnych, jakie warunki powinny być spełnione, aby powstał naród europejski. Po pierwsze – jest to proces, najczęściej trwający przez wiele dziesięcioleci. Nigdy nie powstanie nowy naród na zasadzie odgórnego ustalenia, sztucznego utworzenia federacji bądź konfederacji. Z tym nierozerwalnie związana jest sama chęć obywateli do posiadania jednego państwa. Powstanie ono tylko wtedy, kiedy poszczególni członkowie społeczności będą przekładać jako ważniejsze wszystkie czynniki ich integrujące nad elementami dezintegracyjnymi. W pismach politycznych Szwajcarów często po­jawia się pojęcie „naród z woli”. Dla Szwajcara fakt posiadania własnego państwa, z którym się identyfikuje, które traktuje jak własne, jest ważniejsze od religii, jaką wyznaje i od języka, jakim się posługuje. Czuje takie samo zespolenie z innymi ludźmi, mówiącymi innymi językami i wyznającymi inną religię, jak z ludźmi językowo i religijnie mu bliższymi. Naród europejski powstanie dopiero wtedy, gdy chęć bycia we wspólnocie będzie silniejsza od więzi łączących obywateli w obrębie jednego narodu.

Trzeba jednak pamiętać o olbrzymiej ilości zagrożeń na drodze do stworzenia jednego narodu zamieszkującego Europę. Narody europejskie, których państwa mają wielowiekową tradycję, bardzo są przywiązane do cech ich integrujących: do języka, religii, wspólnych losów dziejowych, związku terytorialnego, kulturowego, politycznego, ekonomicznego, do wykształconej na przestrzeni dziejów więzi społecznej. Powiązane są również z tym wszystkie atrybuty własnego państwa: flaga, hymn, reprezentacja sportowa. Na naszych oczach niektóre z tych cech charakterystycznych dla jednego państwa i jednego narodu zaczynają odgrywać coraz mniejszą rolę, przede wszystkim chodzi o ekonomię i politykę. Powstanie Europejskiego Obszaru Gospodarczego spowodowało, że wielu przedsiębiorców zaczyna postrzegać Europę jako jeden organizm, nie przywiązuje większego znaczenia do pochodzenia narodowego poszczególnych firm. Wzmacnia tę tendencję wspólna waluta. Jest to jednocześnie jeszcze jeden dowód na to, że narody umieją zrezygnować z jakiegoś atrybutu państwa narodowego na rzecz całej wspólnoty. Potęgować ten proces będzie również łatwość w wyjazdach za granicę, możliwość pracy w innych krajach i zakładania tam własnych firm. Wielki wpływ na jedność Europy mają również wielkie firmy o charakterze globalnym, o skomplikowanej, wielonarodowej strukturze własności, mającej oddziały w wielu krajach. Coraz trudniej jest powiedzieć, z jakiego kraju pochodzi dany koncern. Kamieniem milowym na drodze do pełnej europejskiej integracji było otwarcie granic pomiędzy państwami, swoboda przebywania, zamieszkania w dowolnym miejscu, w dowolnym kraju Europy.

Integracja jest to – jak już mówiłem – proces długotrwały, przypominający XIX-wieczną pracę organiczną, u podstaw, jednak już teraz można zauważyć, jak z roku na rok potęgują się procesy integracyjne. Najbardziej widoczne jest to na terenach przygranicznych, tworzone tam są transgraniczne strefy ekonomiczne, ochrony przyrody. Miasta podzielone przez granicę przez wiele dziesięcioleci teraz zaczynają się integrować, tworzyć wspólne przedsiębiorstwa komunalne, wspólne zarządzanie i inwestycje. Mieszkańcy polskiego i czeskiego Cieszyna coraz częściej dochodzą do wniosku, że mieszkają w jednym mieście. Dla mieszkańców Szczecina Berlin jest o wiele bliższą i atrakcyjniejszą metropolią niż Warszawa.

Europę cechuje niezmierna różnorodność narodowa i językowa, wszystkie te elementy możemy jednak zaliczyć do wspólnego „rdzenia” kultury. Celem integracji kulturowej Europy jest skoncentrowanie się wokół określonych wspólnych wartości. Unia, a szczególnie państwa zachodnie, usiłują prowadzić swoją politykę w tych sprawach w sposób dwutorowy, poprzez oddziaływanie na siebie dwóch przeciwstawnych sił, z jednej strony – integrowania się, ujednolicania, unifikacji, poszukiwania wspólnych wartości, z drugiej zaś podkreślania zróżnicowania i pluralizmu, dbania o najmniejsze grupy etniczne, ich kulturę, tradycję i język.

Rozważając problem integracji trzeba zauważyć, że państwa zachodnie po II Wojnie Światowej wypracowały cały system rozwiązywania konfliktów narodowych i etnicznych. Cały proces integracyjny inaczej wygląda dzięki temu w Zachodniej Europie, a inaczej we Wschodniej. Jest to wynik zaszłości historycznych. Państwa Europy Zachodniej od wielu lat cieszą się pełnią demokracji i wybuchy nacjonalizmów można zaobserwować tylko w niektórych miejscach zapalnych. Państwa leżące we wschodniej części kontynentu przez 40 lat pozostawały pod wpływem Związku Radzieckiego, prowadzącego również proces integracyjny, jednak był on odrzucany przez poszczególne społeczności jako narzucany odgórnie i wbrew woli zainteresowanych. Zmiany, które zaszły od 1989 roku, pełne wyzwolenie poszczególnych narodów, odzyskanie całkowitej suwerenności spowodowały wybuch nacjonalizmów, podkreślania różnic pomiędzy poszczególnymi narodami i przeceniania ważności atrybutów narodowych. Ta droga, którą przeszły narody europejskie na Zachodzie do lat 50. ubiegłego wieku, podkreślania różnic narodowych, nie mogły ominąć społeczeństw państw leżących na wschód i południe od Łaby. Była to społeczna konieczność, całkowicie naturalna i zrozumiała. Gdy imperium radzieckie zaczęło się rozpadać, narody podległe zaczęły szukać oparcia w podkreślaniu własnej etniczności, ważności swojego języka, religii, historii – były to na początku fundamenty nowych państw narodowych. Jest to jednak proces całkowicie zrozumiały i konieczny, każde państwo nieposiadające dotąd pełnej niepodległości musi przez to przejść.

Od tego momentu jednak minęło prawie dwadzieścia lat, większość państw europejskich pozostających dawniej w sferze wpływów ZSRR należy teraz do Unii Europejskiej i NATO, narody, które nie chciały być razem we wspólnym państwie z innymi już dawno się podzieliły. Nacjonalizm polski, czeski, słowacki, węgierski, litewski, łotewski czy estoński powoli zaczyna ulegać wygaszeniu. Nie da się ukryć, że właśnie przynależność do Unii Europejskiej miało olbrzymi wpływ na zmiany mentalnościowe narodów Europy Środkowej i Wschodniej. Każdy wybuch nacjonalizmów jest naturalną formą obrony przed czynnikami zewnętrznymi, zagrażającymi danej społeczności. Te czynniki nie muszą istnieć realnie, zagrożenia mogą być pozorne, ale dopóki społeczeństwo danego kraju lub grupy etnicznej nie poczuje się pewnie, nie będzie odczuwało, że samo decyduje o swoim losie, a niepodległość, wybór religii, swobody obywatelskie będą ich zdaniem zagrożone, dotąd syndrom „oblężonej twierdzy” będzie dominować.

Aby mógł powstać nowy naród europejski należy wpierw skonstruować nową europejską tożsamość poszerzonej Europy, oprzeć ją na jakiejś bazie wspólnej dla wszystkich obywateli. Powstający nowy naród musi się również czymś różnić od innych wielkich społeczeństw, chociaż wielu badaczy twierdzi, że jest to XX-wieczny sposób patrzenia na naród i państwo. Jednym z takich czynników zespalających jest religia chrześcijańska, jest jednak o wiele mnie różnic pomiędzy poszczególnymi odłamami tej religii, jak: katolicyzm, prawosławie, protestantyzm, czy anglikanizm, wymieniając największe, niż pomiędzy chrześcijaństwem i islamem. Drugim takim spoiwem wyrosłym z historii jest wspólna tradycja o wspólnocie kulturowej, wyrosłej na gruncie cywilizacji śródziemnomorskiej, przecież korzenie kultury europejskiej sięgają starożytnej Grecji i Rzymu. Można więc wręcz posunąć się do stwierdzenia, że Europa jest relatywnie jednorodna kulturowo, a jedynym przejawem zróżnicowania są jej jakże liczne języki narodowe i języki mniejszości etnicznych. Zdaniem Umberto Eco wewnątrz cywilizacji europejskiej już można zaobserwować coraz silniejsze poczucie tożsamości europejskiej, najmocniej jest ona odczuwana w zetknięciu z kulturą pozaeuropejską, w tym również amerykańską.

Jest wiele propozycji, jak powinna być budowana europejska tożsamość, jakie czynniki powinny mieć wpływ na ten proces i z jakich elementów ma się ta nowa tożsamość składać, lecz trzeba jednak stwierdzić, że wypowiadane są one w gruncie rzeczy z zachodniocentrycznego punktu widzenia. Trzeba w takim razie postawić pytanie, czy mogą one być również zaakceptowane przez nowe kraje członkowskie? Jaką te kraje powinny pójść drogą, czy powinny się dostosować do zachodnioeuropejskich standardów politycznych i kulturowych i stać się w ten sposób integralną częścią Europy Zachodniej, czy też powinny zachować własną specyfikę objawiającą się poprzez różnorodność, m.in. światopoglądową, rozdrobnienie i wielojęzyczność.

Szczególnie w ostatnich latach można zauważyć tworzenie się europejskiej politycznej tożsamości zbiorowej, zdolnej do rzucenia wyzwania nacjonalizmom narodowym, tworzącej pewnego rodzaju centrum przejmującego w istocie niektóre cechy państwa wielonarodowego. Siła Europy, a szczególnie Unii Europejskiej, kryje się w oddziaływaniu dwóch przeciwstawnych sił – z jednej strony ciągła dążność do integracji, ujednolicania, unifikacji, z drugiej zaś dbanie o różnorodność, pluralizm, podkreślanie różnic. Przecież celem integracji kulturowej Europy jest stworzenie społeczeństwa wielokulturowego, skoncentrowanego wokół określonych wspólnych wartości i stworzenia wspólnego „rdzenia kultury”, który łączyłby wszystkie narody europejskie.

Nie można jednak zapominać o zagrożeniach, mogą one wypłynąć z trzech kierunków, mają one jednakową wagę i kolejność jest ich przypadkowa. Groźne jest budzenie się nacjonalizmów w małych narodach Europy Zachodniej, których działalność jest ukierunkowana właśnie na odzyskanie własnego państwa i uniezależnienie się od stolicy. Należy tu wymienić Basków, Korsykanów, Katalończyków, Padanię, Walijczyków, Szkotów. Niektórzy obywatele tych narodów posuwają się wręcz do terroryzmu, aby mieć swoje własne, niezależne państwo. Tak jak mówiłem, dopóki poszczególni członkowie społeczności nie będą czuli, że ich zwyczajom, religii, językowi nic nie zagraża, dopóty proces integracji będzie spowalniany.

Drugim niebezpieczeństwem jest szerokie wejście muzułmanów do Europy. Dla właściwie wszystkich krajów będących w Unii starożytna Grecja i Rzym były kolebką ich kultury, a różnice pomiędzy krajami Europy Zachodniej oraz Środkowej i Wschodniej są o wiele mniejsze niż te same różnice pomiędzy Europą wyrosłą z tradycji chrześcijańskiej, a krajami muzułmańskimi. Unia ma olbrzymią siłę przyciągania i prawie każdy kraj sąsiadujący chce zostać jej członkiem. Od wielu lat o wejście do Unii stara się Turcja, która uważa się za państwo europejskie, a nie azjatyckie. Muzułmanie mieszkający przez stulecia w Europie, jak Albańczycy czy Bośniacy, nie stanowią większego zagrożenia ze względu na bardzo małą liczebność. Ale Turcja ma już ponad 70 milionów obywateli i należy zadać sobie pytanie, czy w ogóle jest możliwe utworzenie jednego narodu europejskiego razem z Turkami.

Trzecim niebezpieczeństwem jest wrogość, można wręcz powiedzieć – nienawiść pomiędzy narodami zamieszkującymi Bałkany. I tak jak Jugosławia była federacją utworzoną „na siłę”, tak w jej obrębie jedna z republik też była stworzona odgórnie, jest to Republika Bośni i Hercegowiny. Przykład Sarajewa jest doskonały, aby unaocznić błąd, jaki jest robiony przy tworzeniu bardzo wielu federacji. Nigdy tego nie można robić wbrew ludziom, posiadanie własnego, federacyjnego państwa musi wyrastać z chęci obywateli, z ich zgody na odstąpienie części swoich uprawnień państwu wielonarodowemu. Jeżeli narody te zostaną umieszczone w jednym państwie decyzją niebiorącą ich pragnień pod uwagę, i jednocześnie kiedy społeczności te nie darzą się wzajemną sympatią, a raczej wrogością, kończy się to wojną.

Moim zdaniem powstanie nowy naród europejski, potrzeba na to jeszcze wielu dziesiątków lat, spokojnego podejścia do wszystkich zadrażnień i sporów oraz dużej wytrwałości.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy dotarli do tego miejsca.

Advertisements

Responses

  1. A na plaster komu kolejny naród? Precz z narodami! 😀

    Kiedyś „narodów” nie było – to raczej etap przejściowy, w epoce globalnej wioski będą plemiona, a nie narody.

  2. Ja dziękuję za pozdrowienia za dotarcie do tego miejsca i dołączam się do Hoko.
    Naród to forma przejściowa, stworzona do celów politycznych.
    Byłbym bardzo ostrożny przy zabawie w analizę tego, co to słowo oznacza. O ile zgodzimy się, myślę, że ma tu znaczenie „poczucie wspólnoty” o tyle przyczynami tego poczucia mogą być bardzo różne rodzaje zagrożeń zewnętrznych i wyobrażeń na temat tych zagrożeń. Poza tym narody błyskawicznie obrosły w mitologiczny tłuszcz. Manipulacja historią osiągnęła w XIX i XXw chyba szczyt swojego rozwoju. Zagmatwanie jest tak wielkie, że chyba nikt nie może sobie wyobrazić myślenia człowieka sprzed okresu wybuchu nacjonalizmów.

    Na takim gruncie rozmowę o narodzie europejskim należy prowadzić zadając inne pytania. Pierwsze z nich to jaką korzyść odniesie władza europejska z powstania narodu europejskiego? Oczywistym jest, że nie ma konieczności zmotywowania ludzi do tego, aby bez skrupułów strzelali do innych na froncie tej czy innej wojny. Może raczej korzyści gospodarcze (akcje: spal swoje chińskie tenisówki Europejczyku).
    Ponad to utrudnieniem jest ograniczenie manipulacji historii. Trzeba dokonać trudnego manewru demitologizacji historii narodów i stworzenia „mitologii europejskiej” a to może być trudne. Czy Szkot lub Portugalczyk czuje, że elementem jego kultury jest Zeus lub Światowid, ale już nie jakieś tam bóstwo norweskie? Można spróbować bazować na Grecji i Rzymie, ale jak wytłumaczyć Londyńczykowi, że Europa nabrała pewnych form dzięki Napoleonowi i że jest to nasz wspólny dorobek kulturowy? Może być ciężko.

    Kolejne utrudnienie to sztuczność granic. Dlaczego naród europejski ma się ograniczać tylko do mieszkańców UE? Szwajcar to nie Europejczyk, a Albańczyk czy Chorwat.

    Jeśli powstanie naród europejski to będzie to twór ukształtowany rękami europejskiej władzy do jej celów. Nie będzie to wielkie odstępstwo od normy, bo tak właśnie narody powstawały niemniej czy płynie z tego jakaś wartość wątpię. Jestem Europejczykiem i jestem Polakiem, jestem też przede wszystkim człowiekiem. Więc może jeśli już tworzyć globalne tożsamości to spróbować tej ostatniej opcji. Naród ludzki. 😀

  3. Ciekawy tekst. Zgadzam się z przedmowcami, że pojęcia: „narodu”, a także – dodam od siebie – „patriotyzmu” są umownościami i w przyszłości raczej znajdzie się inne określenie na wspólnotę Europejczyków, a kto wie, czy nie Ziemian. Już widać, iż „ciemny lud” europejski spontanicznie stara się zintegrować, mimo, że trzyma się dosyć kurczowo starych, zastanych treści, głównie religii i tradycji. Jeżeli politycy nie będą przeszkadzać wymyślaniem zagrożeń, Europa się zintegruje spontanicznie, nawet językowo, co wcale nie oznacza śmierci języków lokalnych, by nie rzec, narodowych.
    Regionalizmy w sferze języka i obyczajów nie szkodzą tworom państwowym, co udanie sam pokazałeś.
    Uważam, że nawet polityczny (ewentualnie) rozpad UE nie powstrzyma jednoczenia się Europejczyków w czasie krótszym, niż się nam dzisiaj wydaje.

  4. Dzięki za komentarze.
    Mnie się wydaje, że rzecz polega na pewnym nieporozumieniu, u mnie słowo „naród” jest pojęciem umownym. Mnie chodziło o to, że kiedy ktoś zapyta Francuza, Niemca i Polaka: Kim jesteś?, to on powie najpierw, że jest Europejczykiem.

  5. „Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy dotarli do tego miejsca.”

    hehehe…. a o kółeczku, ktore robi „scroll” to słyszałeś ? 🙂

    A tak na poważnie: chyba jeszcze bardzo długo nie. Zreszta, jak zauważa wyżej Hoko, wszystko idzie w zupełnie innym kierunku niż „narodowienie się” kontynentów.

  6. przeczytałam z szacunku dla autora … 🙂 … mnie ten temat nie fascynuje aż tak mocno …. wpis doskonały do ściągnięcia dla studentów lub uczniów jako gotowiec do napisania pracy na ten temat … 🙂

  7. Torlin, ale jaką wartością jest „najpierwszość” 😉 tożsamości? No bo chyba chodzi nie tyle o samą odpowiedź co o utożsamienie się z większą grupą społeczną.

    Europejczycy czują się już Europejczykami, ale aby uzyskać taką odpowiedź konieczna jest określona sytuacja, np. polityka światowa. Im mniej globalny problem (mniejszego zasięgu) tym mniejsza szansa, że odwołamy się do „bycia polakiem”.

    Natomiast jeśli chcielibyśmy dokonać manewru przeniesienia znaczenia tak aby pod wypowiedzią „jestem Europejczykiem” kryło się to samo co aktualnie kryje się pod pojęciem „jestem Polakiem” to wydaje mi się, że sprawa jest niemożliwa. Nasze narodowe znaczenie narodu w każdym przypadku dramatycznie inne i inne wartości pojawiały się w procesie tworzenia narodu.

    A sam temat mi się podoba. 🙂

  8. E tam, narody czy europejski narod.
    Już niebawem, za chwilę praca zostanie oderwaną definitywnie od określonego miejsca podobnie jak proces nauki.
    Wtedy porzucimy stacjonarne domy i mieszkania.
    Przeniesiemy się do elektronicznie wyposażonych jurt i ruszymy jak ptaki w droge.
    Zimą na południe latem ku północy zatrzymując się na uroczych parkingach obozowiskach, a praca socjologa zbliży się metodologicznie do ornitologii.
    Czego sobie i Państwu zycze.
    Powstanie Europejska Wspólnota Wędrownych Hord.
    Trzeba tylko będzie bronić się przed Rosja gdzie władze obejmą kobiety eliminując swych wcześnie umierających mezczyzn. Rosyjskie Amazonki (może raczej Wołgi) będą organizować zbrojne napady na Europejska Hordę by porywać ku zabawie, rekreacji i prokreacji europejskich mężczyzn.

  9. dana marzy o porwaniach …. 🙂 …. niech Ci się ziści … 🙂

  10. Julinek
    Rosjanki są znane z gościnności i szerokiego gestu. Jestem pewien ze od czasu do czasu zaproszą swe europejskie siostry na obóz rekreacyjny.
    Potem siądziecie w koło popijecie i pośpiewacie a na ranem zapłaczecie wspólnie nad losem tych zamkniętych w kolektywnych haremach na Oką.
    😀

  11. Jolinek nie Julinek. Przepraszam.

  12. Jolinku!
    Miło mi, że przeczytałaś.
    Jacobsky!
    U mnie w blogu nie ma przymusu, kto chce, to sobie kręci „scrollem”.
    Dru’!
    Powiem Ci, że pisząc tak obszernie wytłoczyłem się z argumentów, tak że została sucha skórka. Co do jednego jesteśmy zgodni – chodzi oczywiście o kontakty pozaeuropejskie, bo trudno, żeby Holender przyjeżdżając na narty np. do Słowenii mówił „Jestem Europejczykiem”, tak jak teraz facet przyjeżdżający do Zakopanego nie mówi: „Jestem Polakiem”, tylko „jestem z Warszawy” (bo Warszawiacy nie mają kontaktu psychicznego z Mazowszem).
    Dana1!
    Widzisz, świat się i zmienia i jednocześnie pozostaje niezmienny. Dawniej przyjeżdżano po żony jak Budrysi, teraz będą przyjeżdżać po mężów.

  13. Torlinie
    To może ktoś napisze wierszem „Trzy Wołgi”

  14. Torlinie,

    co Cie ugyzlo ? Ja przeciez przeczytalem Twoj tekst…

    Oddychaj gleboko przez nos…

  15. Jacobsky!
    Ja to napisałem ze śmiechem, serdecznie, jakoś to dziwnie zabrzmiało. Chyba muszę częściej dawać 😀
    Dana1
    Raczej „Trzy Budryski”.

  16. Zawężasz perspektywę Torlinie, bowiem z tych samych powodów, co Wołgi, (bo przecież nie Amazonki) napadać będą na nas Eskimoski. Zanik rodzaju męskiego na Grenlandii nastąpi z tych samych powodów, co w Rosji.
    Być porwanym do igloo!!!
    Nie wolę być pod knutem w haremie nad Oką.

  17. Gdy tak patrzę na UE, to zastanawiam się, jak UE ma być jednością bez wspólnej opinii publicznej? Ale tu większą przeszkodą są USA z ich popkulturową i medialną dominacją, niż muzułmanie w Turcji.

    (Oczywiście Dru’ ma rację — gdyby pojawił się wspólny problem, mógłby on być jednoczący. Teraz jednak każdy patrzy w swoją stronę. My oglądamy się na Rosję, Grecja na Turcję, Francja i Hiszpania na Afrykę Północną; Wielka Brytania na USA, itp. Gdzie tu wspólnota?)

  18. bardzo dobrze skonstruowana wypowiedź. Mówiąz dziś o narodzie europejskim mamy na myśli naród UE więc czemu nie używamy słowa naród UE… Naród europejski istnieje bowiem od dawna i niekt nie ma z tym problemu. Po co się zastanawiać czy kiedyś powsatnie skoro nikomu na tym nie zalezy. Różnice są potrzebne, inaczej byłoby nudno. Wspólna kultura, tradycja… Częściowo tak, ale mimo wszystko cieszę się, że nie jestesmy tacy sami.

  19. Justi – serdecznie Cię witam i pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: