Napisane przez: torlin | 23/05/2008

Chwila z Bełzem

Zaczęło się to wszystko, i już nie po raz pierwszy, od A.dan.ti, która w swoim blogu opisała wycieczkę do wsi o dziwnej nazwie Liskowate. Mnie ona natychmiast skojarzyła się z Bełzem i Ustrzykami Dolnymi.

Jest najczarniejszy okres stalinizmu w Polsce, akurat rok mojego urodzenia, 1951. Rosjanie zażądali od Polski wymiany terytoriów, postanowili zabrać nam Sokalszczyznę, a dać w zamian tereny bieszczadzkie. Na mocy „Umowy o zmianie granic z 15 lutego 1951” Polska straciła 5 miast: Bełz, Sokal (a raczej pół Sokala), Uhnów, Krystynopol i Waręż, w zamian otrzymując jedno miasto – Ustrzyki Dolne (i właśnie m.in. wieś Liskowate).

Pierwszą sprawą jest rzecz znamienna, że ziemie te nazywano Sokalszczyzną, ale głównym miastem był zawsze Bełz. W czasach I Rzeczypospolitej było to województwo, a wojewodami bełskimi były takie sławy jak: Mikołaj Sieniawski, Jan Firlej, Jan Zamoyski, Rafał Leszczyński, Jakub Sobieski, Dymitr Jerzy Wiśniowiecki, Adam Mikołaj Sieniawski czy Stanisław Mateusz Rzewuski (od razu mówię – to nie ten, przywódcą Targowicy był jego wnuk, daleko po jego śmierci). Ale z drugiej strony to miasteczko było na wskroś żydowskie, z olbrzymią ilością Ukraińców. Cadyk z Bełza to był ktoś!

Dzisiaj, w XXI wieku, możemy ocenić, że dostaliśmy cudo turystyczne i nie wiem, czy przez przypadek nie zrobiliśmy na tej wymianie dobrego interesu. We wszystkich tekstach Wiki (i w historycy.org) poświęconej temu tematowi jest podane, że oficjalnym powodem była chęć posiadania przez ZSRR całość linii kolejowej z Rawy Ruskiej do Krystynopola, nieoficjalnym zaś bogate pokłady węgla pod tymi miastami. Za moich szkolnych lat chodziła opowieść, że to były pokłady roponośne (teraz wiem, że to bzdura). Aleśmy się cieszyli, że Ruscy wypompowali w mgnieniu oka tę ropę, a my dostaliśmy tak piękne tereny.

I oto moja chwila nr 2, chciałbym być przy rozmowie strony radzieckiej ze stroną polską, w której nasi sąsiedzi zza Bugu przekonują naszych do zamiany. Czy to było tylko wydanie polecenia? Wbrew pozorom nie zawsze odbywało się to w taki sposób, państwa satelickie namiętnie „dyskutowały” (chociaż przyznaję – z wyjątkiem lat 1949 – 1953).

Ciekaw jestem Waszego zdania, czy na tej wymianie straciliśmy, czy zyskaliśmy?

Reklamy

Responses

  1. Zaledwie kilka lat wcześniej w poważny sposób zmieniono nam granice. W wyniku tej zmiany przesunęliśmy się nieco na zachód ale summa summarum na terytoriach straciliśmy powierzchniowo. Ta drobna korekta miała zapewne znaczenie duże dla mieszkańców tych terenów, dla kraju minimalne. Trzeba by zapytać ludzi stamtąd.
    Ja Ci powiem Torlinie, jakie to miało znaczenie dla Ciebie:
    W 57 lat po tym wydarzeniu Ty napiszesz o tej zmianie tekst dostępny wszystkim ludziom na świecie…

  2. Miły jesteś zeenie, dziękuję. Jeżeli chcesz znać moje zdanie, to na tej zamianie zyskaliśmy.
    A co do pytania się mieszkańców… Ja mało wiem na ten temat, ale tak przypuszczam: z ludności żydowskiej pewnie nie został nikt, większość wymordowali hitlerowcy, reszta uciekła do ZSRR i innych krajów. Ukraińców nie będę się pytał, bo dla nich ta zamiana była dobra. Pozostają Polacy, było ich trochę w miastach, wieś była ukraińska.
    Sam nie wiem.

  3. Cud w Ustrzykach Dolnych?
    Jest luty 55 środek zimy i już po północy. Niebo nad Ustrzykami jest czarne. Po jego niebiańskiej czerni ciągną ze wschodu znaki zodiaku i zorganizowane gwiazdozbiory. Ludzie zebrani na środku Rynku wypełnieni są wódką i zakąską. Najstarszy to Sędzia, niedawno przysłany do powiatu z sądów wojskowych. Sędzia sądzi i pije nie upijając się. Teraz tu pod ustrzyckim niebem nie chce zostać sam. Gorąco na trzaskającym mrozie zaprasza do siebie. Kogo zaprasza Sędzia?
    Zapraszani to: Porucznik Sroka, tow. Gzyms i Geodeta, a także kilku innych. Porucznik Sroka to zastępca komendanta Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa, tow. Gzyms to II sekretarz Partii w powiecie, Geodeta to miejscowy geodeta niedawno zwolniony z Wronek akowiec. Kilku innych to powiatowi aparatczycy i urzędnicy powiatowo-miejscy.
    Co robi niedawny więzień i wróg wśród owych towarzyszy? On sam się dziwi.
    Nie dziwi się za to Sędzia. To za jego przyczyną stoją tu na rynku w Ustrzykach razem. Młoda ofiara reżimu jest potrzebna Sędziemu tak samo jak ofierze potrzebny jest Sędzia.
    Sędzia, rocznik 1900 nie zalicza, bowiem siebie do chamów. Chamami Sędzia nazywa w duchu i skrycie swych towarzyszy z ostatnich lat. On Sędzia przedwojenny prawnik po Uniwersytecie JK, ochotnik w 1920, za jakiś ekonomiczny szwindel osadzony przez sanację na 3 tygodnie w Berezie i odsunięty z zawodów prawniczych powitał sprawiedliwość ludową jak kania deszcz. Za Niemca w jakiejś bezpieczniejszej komórce Delegatury, wiadomo ofiara sanacji, w porę nawiązał kontakt ze znajomym z Berezy. Zdobył chyba zaufanie, bo był skuteczny. Już w pierwszych dniach po wyzwoleniu prawie wszyscy z jego Delegatury i z okolicznego AK pojechali do Krasnego pod Swierdłowskiem. Sam Sędzia nie pojechał, zgłosił się do Nowego Wojska. Tam w Wojsku został sędzią. Dobrym sędzią. Nawet wśród nowych przyjaciół miał ksywkę Czapa. To wszystko było jednak przed nową erą. Przed śmiercią Józefa Wissarionowicza i przed Józefem Światłą z jego balonami.
    Teraz Sędzia jest w cywilu na głębokiej prowincji i tu pije. Nie pije już nawet nie z samą powiatową górą, ale tak jakoś niżej z elitą zastępczą.
    Geodetę – byłego więźnia, poleciła mu Loża. Lożą nazywał Sędzia, znowu tylko w duchu, reszki starych znajomych z ziemiaństwa i starej inteligencji chroniących się w socjalistycznym sektorze rolnym, czyli na posadach w PGR, w młynach i gorzelniach, w leśnictwie. Loża cynicznie w myśl zasady niech się skurwysyn rehabilituje wykorzystywała rosnący niepokój sędziego i powierzyła jego opiece, tu na prowincji swego bohatera. Załatwiono posadę Geodety byłemu kadetowi. Sędzia wziął człowieka pod swoją czapkę i leczył sumienie.
    Ale wracajmy na ustrzycki Rynek gdzie Sędzia uparcie namawia towarzyszy by mu towarzyszyli do niego, do jego mieszkania przy tymże rynku, mieszkania z widokiem na pomnik Stalina. Namowy te przerywa od czasu do czasu zawodzenie Sroki:
    Krew naszą długo leją katy,
    Wciąż płyną ludu gorzkie łzy,
    Nadejdzie jednak dzień zapłaty….

    – Stulcie pysk chorąży- przerywa mu obcesowo II sekretarz Gzyms.

    Nie wiadomo, dlatego Gzyms tak pryncypialnie traktuje Ubowca. Może, jako kolejarski syn z krakowskiego Prokocimia gardzi kieleckim chłopem, a raczej fornalem, a może chce podkreślić niedawną zdobycz partii, czyli wprowadzoną ostatnio kontrole aparatu partyjnego nad aparatem bezpieczeństwa. Nie ważne, i tak są zalani jak chłopy po odpuście św. Michała Archanioła.
    -Idziemy towarzysze do towarzysza sędziego- decyduje Gzyms.
    Sędziemu ulżyło. Nie zostanie trzeźwy samo czwór ze sobą, ze służącą, z jeszcze żwawą mamuśką i sumieniem.
    Wchodzą na pierwsze piętro prawie na, czterech, ale sędzia bezbłędnie trafia kluczem. Drzwi otwiera, prosi. Geodeta, i on podobnie jak Sędzia niepijany, wchodzi ostatni. Mamuśka rozespana, służąca też rozkudłaczona.
    – Zeniu- troska się mamuśka- tylu gości, a w domu nic niema. Ani zjeść oni wypić.
    – Nie gości stara k…, a towarzyszy- warczy Gzyms.
    – Jak do Dziedziczki chamie gadasz- ryczy porucznik Sroka na sekretarza i rękę Dziedziczki całuje.
    – Nie szkodzi mamusiu- uspokaja Sędzia.- Towarzysze, coś na to poradzimy.
    Sędzia do salonu prosi, drzwi na balkon otwiera. Pod balkonem nisko pomnik Stalina a nad balkonem nadal wspomniane gwiaździste niebo.
    Sędzia pada na kolana.
    – Klękać towarzysze- rozkazuje.
    Klękają, a niektórzy nawet na czterech stoją.

    Kyrie eleison – intonuje Sędzia.
    Józefie Wielki eleison- ciągnie
    Kyrie eleison- nierówno odpowiedzieli towarzysze.
    Stalinie
    Usłysz nas.
    Dżugaszwili, co jesteś już w niebie,
    Wysłuchaj nas.
    Wodzu jak kurant kremlowski,
    Zmiłuj się nad nami.
    Zbawco świata,
    Zmiłuj się nad nami
    Językoznawco wielki,
    Wysłuchaj nas
    Ojcze Wielkiej Rusi,
    Daj wypić
    Dobrodzieju Miczurina
    Daj zagryźć
    Towarzyszy ogarnęło wzruszenie. Choć na dworze mróz jak za Stalina to w ich głowach maj. Bzy na Prokocimiu kwitną pijanemu Gzymsowi, świętokrzyska łąka po nieszporach majowych pachnie Sroce. Majowe nieszpory. Płaczą.
    Geodeta patrzy na nich przerażony. Boi się. Jutro wezwą do urzędu i od nowa…Chce się wymknąć, cofa się z balkonu a tu….
    – Pomóż pan. Pan przecież trzeźwy. Wnuk Heleny? Zenio wspominał o Panu. – Zatrzymuje Mamuśka i na stole kładzie wódę i zagrychę. Służąca pomaga i wyjaśnia:
    – On tak ostatnio robi. Litanię odmawia, kiedy my do stołu nakrywamy. Potem za cud dziękuje, ale dziś to pierwszy raz przy tylu ludziach, ale ony takie pijane, że nic z tego nie będzie. Nich Pan przyniosą ogórki kiszone z kuchni – prosi z chłopska.
    Kiedy Geodeta wraca z ogórkami nieszpory sowieckie trwają dalej:

    Wierny uczniu Lenina
    Zmiłuj się nad nami

    Nauczycielu Łysenki
    Zmiłuj się nad nami

    Kiedy dochodzą do:
    Stalinie Królu Polski
    Sędzia odwraca się na klęczkach wznosi prawice i wskazując na stół w salonie woła.
    – Spełniło się. Towarzysze podziękujmy Wielkiemu Ojcu Proletariatu.
    -Dziękujemy towarzyszu Stalinie- odpowiadają.
    Teraz porucznik Sroka zahaczył załzawionym okiem o Geodetę stojącego pod ścianą.
    – A ty paniczyku, jebana twoja mać, stoisz? Nie dziękujesz!!! – Wrzeszczy sięgając do kabury.
    Geodeta myśli, że z tej odległości rozwalić Srokę jakby miał, czym to żadna trudność. Parę lat temu z większej rozwalił Wróbla. Tej nocy ma nadzieję, że pijany jak ruski batalion Sroka nie trafi.
    -Towarzyszu Sroka- usłyszy Geodeta głos Sędziego- zostawcie. On niewierzący.
    – Niewierzący?- Waha się Ubowiec.
    – Niewierzący, Staszku niewierzący jak strach na ptoki. Dyć wos nie oszukam- potwierdza służąca.
    Na głos ludu Ubek mięknie. Rozpogadza się.
    – Niewierzącym trza ufać. Wypijmy za inteligencje pracującą w Ustrzykach Dolnych- woła.
    – Wypijmy!!! Zgoda, a On wtedy rękę poda- szarżuje już do końca Sędzia.
    ……………………………………………………………………………………
    Historyjki tej wysłuchałem od syna Geodety gapiąc się na lustro przy barze w bistro wypełnionym dymem Gitanes. Syn Geodety właśnie dowiedział się o śmierci ojca. Cały jego żal po ojcu i poczucie winy, że dokumenty podróży nie pozwalają mu pojechać na pogrzeb, koncentrował na tym, że już się nie dowie czy cud zdarzył się w Ustrzykach czy w innym miasteczku z tamtych czasów i okolic.
    Wiem tyle, że kiedy już mógł jeździć do kraju, plotkarz z IPN opowiadając mu o papierach po ojcu przytoczył fragment opinii ubowca prowadzącego obserwacje wrogiego ludowi osobnika. Ubek napisał, że na podstawie donosu Zyty można przyjąć, iż taki a taki jest niewierzący, co dobrze rokuje. Niestety nie wiadomo skąd donosił Zyta. Geodeta zmieniał często miasteczka wedle wskazówek Loży. Jedno syn Geodety wie na pewno, św. Zyta to patronka służących.
    ……………………………………………………………………………………
    Torlinie. Myślę, że na wymianie wyszliśmy dobrze. Jest gdzie umieścić historyjkę, a czy w Ustrzykach w 55 był pomnik Stalina zapytamy Pawła Lubońskiego, którego dawno w Twoim blogu nie było.

  4. Torlinie, co za „my” na tej zamianie zyskali? Cel uświęca środki?

  5. koszmary rodzinne męczą …. 😦 ….

  6. Hoko!
    Nie zrozumiałem. Mnie chodziło o to, co „my” – „Polacy powojenni” zyskaliśmy na tej zamianie.
    Oglądając rysunki Schulza skojarzyłem sobie, jak my nostalgicznie podchodzimy do okresu przedwojennego. Tymczasem mieszkanie w takich miasteczkach było przerażające, brud, choroby, brak podstawowych zasad higieny i przeraźliwe błoto. Ciemnota, zacofanie i wszechobecne prostytutki. Bieda była tak przerażająca, że dla młodych ludzi są to rzeczy niewyobrażalne. Wpadł mi ostatnio album przedwojenny o warszawskim Starym Mieście. Nie dałem rady go obejrzeć.

  7. Jolinek
    Czy rodzinne to nie wiem, ale że nie koszmary to jestem pewien. Jest już rok 55 😀

  8. Też ostatnio przeczytałam o koszmarnych warunkach życia w książce Bernarda Singera (Regnisa) „Moje Nalewki”. Nie do wiary, jak ludzie żyli na przełomie wieków XIX i XX.
    Pamiętam też tych przesiedleńców zza Buga, jak sami o sobie mówili. Długie lata, całe starsze pokolenie nie potrafiło korzystać z zastanych na zachodzie urządzeń ułatwiających życie. Zadeptali zastaną cywilizację. Dopiero następne pokolenia się ucywilizowały. Nie mówię tu o tzw lwowskiej inteligencji, bo to inny rodzaj ludzi, ale ci z małych miasteczek i wsi byli nie do uwierzenia prości.

  9. Torlin! Jak nie dodasz mi barwy, to odejdę i nie wrócę! ❗

  10. Nelu!
    Ja sam nic nie zrobię, ale i nie jestem tak świetnym komputerowcem, aby Ci doradzać. Po tym, co wiem, trzeba coś wpisać w rubrykę „Website” (np. powtórzyć mój adres https://torlin.wordpress.com).

  11. Wpisałam.

  12. No i jętka jednodniówka 😦

  13. Torlin
    To, co podesłał ci Hoko interpretujesz troszkę dziwnie. Świat rysunków Schulza to świat jak na owe industrialny. Daleki od prawdy i mitu galicyjskiej nędzy. To są obrazy widziane schulcowskim okiem z trójkąta Drohobycz -Borysław- Truskawiec a wiec z nieźle urządzonego świata. To była taka Łódź galicyjska z poprawką na specyfikę przemysłu naftowego. Dokładnie był to pas ciągnący się od Gorlic właśnie do tego ważnego Trójkąta. Ta przygoda czeka na swego Reymonta a pozostałości kulturowe i cywilizacyjne owocują do dziś. Zobacz jak wysoko w rankingach, jakości życia plasuje się 50 tysięczne Krosno.
    To, co widzisz na rysunkach Schulza to dekadenckie spojrzenie na starzejący się galicyjski Kuwejt. Daj Boże taki obok Łodzi Kongresówce. To nie małe miasteczka nędzy widać u Schulza.
    Zaskoczyłeś mnie trochę swym zaskoczeniem nędzą Starego Miasta. Ty racjonalista nie wierzysz w postęp wynika z twego zdziwienia. Kanonem naszej wiary, nas racjonalistów Torline jest przekonanie, że mimo wojen i rzezi. Mimo przesiedleń i czystek etnicznych żyjemy coraz lepiej i w wyniku tego dłużej. Wiemy mimo skowytu pesymistów o świecie coraz więcej. Mamy coraz to lepszy seks i pożywienie. Jeśli to jest prawdą to jest rzeczą oczywistą, że drzewiej było gorzej. Obrazy nędzy Starego Miasta czy Nalewek mnie napawają optymizmem.
    Nela
    Tak to prawda, że osiedleńcy zza Buga są mitem Dolnego Śląska. Prawdą jest, że statystycznie to nie oni dominowali. Znaczną i większą część osiedleńców stanowili przybysze z Polski centralnej przedstawiciele klas najuboższych i kulturowo rozwiniętych inaczej. Zza Buga (w tym wypadku prawdziwsze będzie określenie zza Sanu) przybyli Wszyscy. Wszyscy, czyli dawniej bogaci i biedni, wykształceni i analfabeci. Kurwy i anioły. Stanowiąc całość nadali Dolnemu Śląskowi swój charakter a ich miękka wymowa stała się śląską oksfordzką normą. Małorolny z okolic Iłży był równie bezradny wobec wodociągu jak jego odpowiednik z okolic Kołomyi. Tyle, że tych bezradnych z Iłży było statystycznie więcej.
    Pozdrawiam oboje
    PS
    Torlinie
    Spotkałem ludzi przesiedlonych do Ustrzyk a raczej ich potomków w więzieniu. To, co opowiadali o swoich rodzicach to to, że w ich wspomnieniach Bełz i okolice to była kraina, w której płoty budowano i kiełbas.
    Wiele, wiele lat później siedzimy z kolego warszawianinem w rowie w Ukraińskiej wiosce Okopy św. Trójcy i pijemy piwo ze starym tubylcem. Ja nie pytam słucham i od czasu do czasu potwierdzam specjalnie na takie okazje używaną śpiewną polszczyną ale kolego pyta:
    A jak tu było za Polski?
    Staruszek chwilę patrzy na niego….
    – Pan z Warszawy? – I nie czekając na odpowiedz i mrugając do mnie odpowiada- Za Polski to my Panie płoty kiełbasami grodzili.

  14. „Mamy coraz to lepszy seks i pożywienie” …. i dobrze jest 🙂

  15. A co, nie?

  16. Jolinek
    Nie dawno z powodu nadmiaru wolnego czasu słuchałem seminarium, na którym prezentowano pamiętniki Polek. Od początku do XIX wieku. Prawie wszystkie w sprawie seksu wypowiadały się, że to wstępowanie na Krzyż Pański, które to męczeństwo ofiarowały Bogu.
    Seksuolodzy w PL odnotowując oczywiście pewne problemy postrzegają także, że stopień zadowolenia z seksu wśród Polaków obojga płci wzrasta i nie bardzo wiadomo, co ofiarować.

  17. Ciekawostka komputerowa!
    Wpisałam TU w kratkę Website adres: http//torlin.wordpress.com. Tutaj się kolorek nie zmienił, za to u Azraela, gdzie ta rubryka była pusta a kolorek intensywny pokazał się adres torlina a kolorek pozostał, jaki był! 😯
    Ja tam tego adresu nie wstawiałam! Czy to naczynia połączone?!

  18. a czy ja mówię (piszę), że nie … 🙂 … idę na dobry obiadek z okazji Dnia Matki … ja tam męczeństwa nie propaguje …. 🙂

  19. Jolinek
    Smacznego!!!

  20. „Warszawo ma” i „Miasteczko Bełz” odróżnić trudno
    I…. Magda Umer

  21. U Azraela wykasowałam adres Torlina, wpisałam swój. Wracam – bo jestem ciekawa, jak to kobieta 🙂 a tu na powrót to samo. Wróciło. Jednak te blogi są jednojajowe. 😆

  22. Nelu!
    Ja szczerze mówiąc nie wiem, o co Ci chodzi. Sprawdziłem wszystkie Twoje podświetlone „Nela” i pod wszystkimi jest mój adres. Czyli jest w porządku, tak jak chciałaś.
    Dana1!
    Ja znam historię Drohobycza i szejków drohobyckich. Ale te rynki skojarzyły mi się tak właśnie i bieda galicyjska nie była tylko na Galicji – Wołyń, Polesie, ale również i Litwa. Przypomina mi się Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy”, w której ksiądz obszedł 9 dworów i nie mógł rozmienić 100 złotych, zebrał tylko 7.
    Dana – to nie zmienia ogólnych faktów i moich skojarzeń.

  23. Torlin! Chodzi mi o to, że ja wpisałam ten adres, który mi podałeś w nadziei, że mój znaczek nabierze koloru, ale pozostał, jaki był, prawie niewidoczny. Za to ten adres wpisany TU U CIEBIE wyświetla się u Azraela, gdzie go nie wpisałam. Ja go tam wykasowałam, wpisałam swoje namiary, a one znikły i powrócił twój adres. Teraz po prostu wykasuję to, co wpisałam, bo nie ma sensu, aby twój adres figurował pod moim Nickiem u Azraela. I będzie po staremu, bez tego wpisu i bez koloru.
    Pozdrawiam zupełnie nie rozumiejąc zawiłości działania internetu. Ale korzystam!

  24. Moje próby usunięcia tego adresu z rubryki Website okazały się nieskuteczne. Adres tkwi tu i u Azraela. Jeśli możesz Torlinie, to go usuń, bo chyba nie jest potrzebny. Ja się poddaję. 😦

  25. Nelu,
    wygląda mi, że to Ty musisz trochę pokasować na swoim komputerze. Przynajmniej dane formularzy i cookies zwane też ciasteczkami. Wszystko w przeglądarce internetowej.

  26. Andrzeju! Żebym tak umiała, jak nie umiem!

  27. Torlin,

    bieda w tamtych czasach była wszędzie, po obu stronach granicy, więc nie ma to nic do rzeczy. Natomiast do rzeczy ma co innego – ja jakoś nie czuję, bym na tej zamianie cokolwiek zyskał, co więcej, uważam takie stawianie sprawy za cokolwiek dziwne. To dotyczyło naprawdę wielu ludzi, którzy zostali w te wydarzenia wplątani, i raczej niewielu z bezpośrednio zainteresowanych było z tej wymiany zadowolonych. A to byli konkretni żywi ludzie, doświadczający rozmaitych dramatów na własnej skórze, a nie jakieś anonimowe „powojenne my”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: