Napisane przez: torlin | 09/06/2008

Czy potrzebna jest reforma naszego języka?

Jeżeli nie wiecie, co tu jest napisane, to informuję Was uprzejmie, że „Szczecin”.

Po obejrzeniu poniższego logo szczecińskiego zacząłem się zastanawiać, czy nie należałoby przeprowadzić reformy języka polskiego. Powodów jest kilka:

1. lenistwo ludzi, którym się nie chce uczyć rozróżniania „rz” od „ż”, „ch” od „h” itd., a przyczyny historyczne nie są dla nich istotne. Internet pełen jest postów, żeby wykreślić niejednoznaczności i ujednolicić wszystko do bólu zębów. Pruba huru pżebiegła bez pszeszkud.

2. kłopoty komputerowe z naszymi ogonkami i kreseczkami i tutaj zwolennicy wprowadzenia zmian mają nieprawdopodobnie silny argument – Niemcy. To właśnie nasi sąsiedzi zlikwidowali ß i umlauty, z czym ja – Polak – nie mogę się pogodzić. Jednak otrzymując list z Niemiec w dalszym ciągu widzę umlauty. Zresztą nie bardzo wiem, w jaki sposób to zrobić – zapisywać przez podwójne litery? On szycc ma cheecc (On szyć ma chęć). A co zrobić z „ź”? Trzy razy? Zzzródło?. Pozostawienie „bez” też będzie komplikowało życie – co to jest „maz”? „Mąż”, „maź” czy „maż”? A „lak” to jest „lak” czy „łąk”? A „lad” to jest „lad”, „ląd” czy „ład”?

3. reformy były przeprowadzane przez całą naszą historię języka, chociaż niektóre rozwiązania nie bardzo mi odpowiadają, np. decyzja Komisji o powszechnym pisaniu końcówek – „ia” z wyjątkiem po „c”, „s” i „z”. tworzą się takie kwiatki, że po zobaczeniu słowa „Dania” nie wiemy, czy chodzi o państwo, czy o dania obiadowe, a przy wyrazie „Mania” czy myślimy o dziewczynie czy o manii prześladowczej. Ale samo wprowadzanie nowych zasad nie jest czymś dziwnym.

Rzadko daję teksty innych autorów jako podstawę dyskusji, ale w tym wypadku proszę Was jak najuniżeniej – przeczytajcie, bo naprawdę warto, a ja nie chcę bawić się w „Ctr C” – „Ctrl V”. To są krótkie teksty, ale bardzo ciekawe.

Oto tekst z „Wprost” za przeprowadzeniem zmian, szeroko udokumentowany.

Oto tekst przeciwko wprowadzeniu zmian z „Wiedzy i Życia”, równie ciekawy.

No i jak Wam się podoba nowe logo szczecińskie? Lekki szok?

Reklamy

Responses

  1. Kończę dziś mój sezon blogowy. Zaczyna się dla mnie ruchliwa część roku. Ruchliwość utrudnia a właściwie wyklucza czynny udział w blogu. Tak więc życząc Wam Wszystkim i Gospodarzowi udanego lata, żegnam i dziękuję.
    Jesienią może znowu się spotkamy.

    😀 😀 😀

  2. Miło mi było. Ale ja w ogóle zauważyłem, że się kończy moda na blogi. Pan Waldemar swój własny blog zostawia odłogiem, w wielu nic się nie dzieje. Ale dopóki mam taką ilość czytających, to będę ciągnął…

  3. Szczecin — myślę, że to intrygujący pomysł, który spełnia swoje zadanie — zwraca uwagę.

    Reforma… już nie słyszę różnic między ch i h, albo między u i ó (choć w części regionu są one jeszcze znane), a słyszałbym różnicę między Beniamin, a Benjamin. Robiono więc już u nas bardziej bezsensowne reformy z językiem…

    Obecnie jestem przeciwnikiem reformy, choć męcząc się jako dziecko z pisownią (a miałem jakąś słabą pamięć wzrokową i choćbym 10 razy napisał huta i chóta, to oba zapisy wyglądały mi na równie często spotykane w lekturze…) prawie na pewno młodszym będąc, za reformą bym głosował 😉


    dana 1: pomyślności w ruchliwym życiu bezblogowym 😉

  4. Drogi Dana,
    życzę udanych wakacji !
    Jedź ostrożnie, lataj wysoko i wracaj wraz z jesienią pełen nowych wrażeń.
    Bars.
    Ps. Doceń samego siebie „nudzący się przedstawicielu klasy próżniaczej”. To co piszesz, to prawdziwe perełki. Sama jestem malarsko-liryczna i z lekka barokowa, ale surrealizm i inteligentną zabawę słowem cenię najbardziej.
    Raz jeszcze wielkie brawa!

  5. Moja Mama przeżyła dwie reformy i zawsze powtarzała, że jeśli dożyje trzeciej, to zacznie pisać do góry nogami, albo przejdzie na francuski !
    Wszelkie próby reformatorskie polegające na upraszczaniu pisowni są moim zdaniem zubażaniem języka. Zaprzyjaźnieni ze mną Austriacy i Niemcy, w tym germaniści, na swoją ostatnią reformę klną pod niebiosy, uważając że zrobiono ją gwoli poprawy samopoczucia nieuków i idiotów. Zapisy fonetyczne są potrzebne i na miejscu w słownikach i encyklopediach, ale tylko tam. Hasła wolności, równości i braterstwa należy realizować, ale nie koniecznie kosztem kultury, której integralną składową jest kultura słowa.

    Świat zmierza chyba w kierunku stworzenia czegoś w rodzaju języka międzynarodowego. Język angielski, który od lat przyjął na siebie rolę współczesnej lingua franca, powoli staje się też rodzicem zabawnego, a dzięki brakowi, czy też raczej nagminnemu lekceważeniu wszelkich zasad, dostępnego wszystkim volapueku. Angielski, moim zdaniem, był po temu z wielu względów niejako predystynowany. Nie stanie mu się też z tego powodu żadna krzywda, ponieważ ewoluuje sam z siebie, w sposób jak najbardziej naturalny i to w jego ramach powstają wciąż nowe, przez cały świat akceptowane i przyswajane słowa. Zresztą jak można zubożyć język tak żywy, a jednocześnie posiadający oparcie w genialnych arcydziełach literatury ? 800 tysięcy słów! to bogactwo rzuca na kolana.

  6. Dana – Szerokich dróg i do zobaczenia!

    A co do reformy, to nie trafia do mnie żaden z argumentów „za” reformą. Zresztą wszystkie one sprowadzają się do jednego „Polska gramatyka i ortografia są trudne i wielu osobom sprawiają problemy”.
    Z czego wyciąga się wniosek, że trzeba uprościć język. Wg mnie naturalniej by było usprawnić edukację…

    Pozostanie w wierności małżeńskiej też sprawia problemy, a jednak nie słychać, żeby proponowano z tekstu przysięgi wyciąć fragment o wierności.

  7. ja jestem przeciw reformie … się nie będę uczyć czytać od nowa …. 🙂

    dana pięknych, słonecznych, ciekawych dni życzę …. 🙂 …. gdzie będziesz bywał? ……

  8. dana 1,
    Pomyślnych wiatrów 🙂

    A zakładanie reform na język uważam za grubą przesadę, dpuszczalne są wyłącznie stringi i to te z Koniakowa…

  9. A ja o reformie językowej z punktu widzenia użytkownika internetu.
    Przerobiłem to już na przykładzie niemieckiego poszukując informacji. W tym celu w googla, czy też inna wyszukiwarkę trzeba teraz wrzucać wyrazy wg starej i nowej pisowni. To samo byłoby z polskim. Dla mnie jest to wystarczający powód aby być przeciw.
    Równie sceptycznie odnoszę sie do propozycji logo Szczecina. Gdyby tego typu logo dotyczyło nowo powstałego miasta, to byłbym za. Ale Szczecin ma bogatą historię i tradycje, a pierwsze skojarzenia jakie we mnie budzi to gryf. I po co to zmieniać? Czyżbyśmy chcieli zatrzeć pamięć o przeszłości tego miasta?

  10. Mi tam Szczecin kojarzy się najpierw z Katarzyną Wielką. 🙂 A logo mi się akurat podoba – jest oryginalne i przykuwa uwagę.

  11. Moja Osobistą Kanadyjka (MOK) podjęła się jakiś czas temu heroicznego dzieła zapoznania się z językiem polskim. Oczywiście, że pomagam Jej w tym wysiłku. I dzięki temu widzę, ile jest w polszczyźnie niepotrzebnych elementów, które być może dodają piękna językowi, ale czynią z niego czarna skrzynkę bez większego sensu dla kogoś z zewnątrz.

    Ja też klnę w żywy kamień używając na godzien francuskiego. Skomplikowany język ? Pewnie ! Jeszcze jak ! I też trwa odwieczną dyskusja: reformować czy nie ?

    I może przez to francuski traci swoją rolę międzynarodowa na rzecz angielskiego.

    Nie twierdzę, że trzeba uprościć języki do poziomu strukturalnego angielszczyzny (która wcale nie jest tak uboga), ale na boga ! na ile sposobów można pisać tę samą zgłoskę, nawet jeśli wiekowa tradycja stoi za tym, żeby istniało kilka sposobów ?

    MOK jest wytrwała i pełną zrozumienia, może dlatego, że wie, iż francuski to też nie przelewki, zwłaszcza ze uczyła swego czasu tego języka dla innostrancow.

    Jestem za reforma polszczyzny. Piękno języka to nie nie gąszcz reguł gramatycznych i ortograficznych, ale przede wszystkim użytek, jaki się robi z języka. Oraz jego przystępność dla innych.

  12. „To, że posługujemy się nienowoczesnym językiem, sprawia, że myślimy, działamy i żyjemy nienowocześnie.”

    Mam kontr-zależność: To, że rzetelne wnioskowanie jest dla autora niezbadaną tajemnicą, sprawia, że myśli, działa i żyje jak głupiec.

    Słowo „głupiec” wydaje mi się wystarczająco nienowoczesne.

  13. Oj. Chodzi oczywiście o artykuł z Wprost.

    Autor, jak się zorientowałem, jest specjalistą od wszystkiego. Jego argumenty z pierwszej strony nadają się do kosza.

    Język, żyje (zmienia się) w inny sposób, niż postuluje autor. Twierdzenie, że polski język nie żyje jest co najmniej dziwaczne.

    A w odniesieniu do nauki języka polskiego problemem nie jest skomplikowanie reguł, ale system edukacji, który gnębi i molestuje dzieci, które nie są w stanie opanować tego rodzaju wiedzy.
    To tak jakby twierdzić, że skoro uczniowie w podstawówce nie potrafią malować jak impresjoniści to należy powywalać z muzeów ich obrazy, bo są za trudne i nienowoczesne.

  14. Torlinie,ciekawy tekst, świetnie skomentowali Dru , Bars i Jacobsky (choć z nim się nie zgadzam), więc w sumie pwnie powtórze argumenty z tekstów polecanych przez ciebie czy komentarzy, ale tak.

    jestem przeciw reformowaniu, a przynajmniej jakiemuś bardzo rewolucyjnemu reformowaniu.
    Te argumenty, co przytoczyłe, to tak, lenistwo/niechlujność czy dysleksja jakichs użytkowników języka nie jest argumentem, po reformie tez błędy będą robić, a zamieszanie może byc jeszcze większe.

    Język polski ma trochę różnyc nielogiczności, ale dla mnie w tym tkwi jego urok.
    Co do ortografii, to ortografia polska wcale nie jest jakaś specjalnie trudna (przecież Francuzi czy Anglicy piszą zupełnie inaczej niż wymawiają, u nas jednak wymow ai pisownia są bliższe sobie)

    A i cos ci sie pomyliło, Niemcy nie zlikwidowali ani umlautów ani ß.

    pzdr

  15. Veto! Nie dozwalam!:)

  16. grześ,

    mała korekta: jestem za umiarkowaną reformą polszczyzny, szczególnie za zlikwidowaniem ortografii bazowanej na i tak już nie brzmiących różnicach w wymowie zgłosek.

    Niepotrzebnie złożone, a tylko usrywające życie.

  17. Jacobsky,

    W angielskim sytuacja jest odwrotna i równie złożona, taka na przykład zbitka ‚ough’ ma w British English ponad dziesięć sposobów wymowy i choć też co jakiś czas ktoś woła o reformę, to na dobrą sprawę nikomu to nie przeszkadza.

    Naprawdę wydaje mi się, że to żadna filozofia nauczyć się, kiedy chmiel, a kiedy herbata. Zwłaszcza jeśli ktoś się uczy polskiego jako obcego, bo dla takiej osoby to żadna różnica. Poznaje nowe słowo i tyle.

  18. Komerski,

    Ty myślisz swoje, ja swoje. I gites jest. Ot cala filozofia.

  19. Komerski,

    nie zrozum mnie źle, ale otwarcia w stylu „… no i co to za filozofia…” nie trafiają do mnie. Zaręczam Ci, że na tym czy na innych blogach, na których się produkujesz znajdzie się nie jeden temat, wobec którego albo protestowałeś, albo który popierałeś aktywnie, a który to temat był tak naprawdę zupełnie marginalny, i jakiekolwiek przyjęte rozwiązanie wpisywało się w schemat „co to za filozofia” zrobić tak czy siak. Nie przekonuj mnie więc proszę co do zasad filozoficznych leżących u podstaw nauczania się czegokolwiek, w tym języka, bo tracisz swój cenny czas.

    Jestem za pewnymi uproszczeniami, ale nie będę aktywnie stawiać się jak wesz na grzebieniu, żeby tych zmian dokonano. Urodziłem się w obecnym reżimie gramatyki i ortografii, i być może przyjdzie mi w nim umrzeć. Osobiście nie jest to dla mnie tragedia i potrafię się dostosować. Nie będę jednak protestować jeśli ktoś ważniejszy ode mnie doprowadzi do reformy, gdyż osobiście dostrzegam spory zapas zagadnień, które można zreformować w języku polskim.

    Nie wydaje mi się, żeby angielszczyzna była tak sztywnie regulowana przez jakiekolwiek ciało wyrokujące w kwestii języka, jak to jest we francuskim (trzymajmy się języków bardziej międzynarodowych niż polski). Ale może się mylę. Język angielski postrzegam w sumie jako coś w rodzaju open source, w którym ma miejsce powolna ewolucja i toczy się w czasie rzeczywistym, a nie skokowo, od reformy do reformy, czyli stąd do wieczności. I nie widzę w tym nic złego, bo według mnie język to zjawisko jak najbardziej żywe, na tyle żywe, żeby od czasu do czasu przełamać skostniałe bariery i sztywne ramy.

  20. Jacobsky,

    Z pierwszego akapitu Twojego komentarza z 8:57 nie zrozumiałem w zasadzie nic, poza jakąś nadmierną, a w każdym razie niezrozumiałą dla mnie irytacją.

    Pisząc „co to za filozofia” nie miałem na myśli żadnych „filozoficznych podstaw”. Skąd w ogóle ten pomysł?

    Chodziło mi o to, że ucząc się obcych słów i tak uczymy się ich na pamięć. Tak samo musiałem zapamiętać słowo „naught” i „not”, mimo, że wymawia się je bardzo podobnie.

    Co do reszty zgoda, z tym, że ja po prostu nie widzę powodów dla żadnych zmian, a Ty widzisz.

  21. komerski,

    u nas nieznośne upały i elektryczność statyczna w powietrzu…

  22. Reforma jenzyka polskiego jest niezbendna i powinna opierac sie na dwuh zasadah:
    1) zapis fonetyczny – zadnyh ogonkuw;
    2) maksymalne uproszczenie i skrucenie.

    Zatem w podanych przez Ciebie, drogi Torlinie, przypadkach powinno byc tak:
    1. Piszesz: „Pruba huru pżebiegła bez pszeszkud.”
    Prawie dobrze, tylko powinno byc „przebiegua” lub „pszebiegua”.
    2. „maź” — „maz”
    3. „mąż” — „monrz”
    4. „maż” — „marz”
    5. „łąk” — „uonk” (a nie rzadne „lak”)
    6. „lad” — „lad”
    7. „ląd” — „lond”
    8. „ład” — „uad”

    Proste, uatwe i jednoznaczne – wystarczy hwilem pomyslec.

  23. Jacobsky,

    U nas też koszmarnie i w cichości ducha właśnie to obstawiałem 🙂 Pozdrawiam

  24. @komerski: Co takiego nieznośnego? Właśnie wróciłem z windsurfingu – było ciepło i wietrznie – czegóż więcej człowiekowi potrzeba?

    A teraz po nowopolsku:
    Co takiego nieznosnego? Wuasnie wruciuem z windsurfingu – byuo ciepuo i wietrznie – czeguz wiencej czuowiekowi potrzeba?

  25. Warto rozróżnić dwie składowe proponowanej reformy:

    a) pozbycie się specjalnych znaków na określenie niektórych głosek;

    b) ujednolicenie pisowni tam, gdzie zagineło rozróżnienie w wymowie.

    Reforma a) wydaje mi się jedynie kwestią pewnej mody i zapatrzenia w nowe technologie, połączonego z lenistwem. Reforma b) jakiś sens ma i można o niej spokojnie dyskutować. Tyle, że tu nie ma pośpiechu — można dyskutować najbliższe ćwierć wieku, albo i pół… A może i wiek?

  26. Chciałem podziękować wszystkim, i każdemu z osobna, za komentarze. Trudno jest każdemu indywidualnie odpowiedzieć, bo przy tego rodzaju dyskusjach paradoksalnie wszyscy mają rację. Jeszcze raz dziękuję.
    A żeby rozświetlić trochę ten komentarz powiem o powiedzeniu mojego kumpla od gór – Marcina. On po usłyszeniu jakiegoś trudniejszego słowa, dajmy na to „paradoksalnie” zwykł mówić: „Paradoksalnie? Przepraszam, czy Pan przypadkiem nie próbuje mnie obrazić?” i zawsze się cieszy, jak facet stoi z otwartą twarzą nie wiedząc, co powiedzieć.

  27. kobitka by na pewno wiedziała co odpowiedzieć Marcinowi … 🙂 miłego dnia 🙂

  28. Polski żyje! W obszarze nadążania za rzeczywistością ma się dobrze. Żółwik i gitara mają nowe znaczenia zaledwie kilka lat, a szoszon i pasztront z powodzeniem funkcjonują w bardzo małych społecznościach.

    Reforma ortografii wydaje mi się chybiona z kilku powodów. Dla człowieka, który opanował umiejętność poprawnego ortograficznego zapisu słów słowo „góra” to zupełnie inne słowo niż „gura”. Gura wygląda dla mnie obrzydliwie i przerażająco. Jest dla mnie, u dorosłego człowieka dowodem niechlujstwa, albo rozkojarzenia.
    Natomiast dla kogoś kto się na ortografii nie zna to co za różnica jak się będzie to słowo pisać?
    Obcokrajowiec raczej będzie miał kłopot z tym jak dane słowo napisać w ogóle, a nie jak je napisać poprawnie ortograficznie. Z resztą nikt nie będzie się przecież obrażał gdy dostanie w liście od Anglika kilka błędów.

    Poza tym język jest nośnikiem tradycji. „Góra” ma wiele wspólnego ze słowem „gora”, „hora” i pewnie innymi. Jaka tradycja, jakie wartości stoją za sztucznym zreformowaniem poprzez ujednolicenie?

  29. Dru’!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Grzesiu!
    O tych umlautach to mnie zaskoczyłeś. To co oni zlikwidowali?

  30. Torlin: Ja też nie słyszałem, żeby umlauty likwidowali. Co więcej, moi internetowi znajomi Niemcy umlautują w komunikatorach aż miło.

    @TesTeq: Nieznośna jest świadomość, że jedni się byczą nad wodą, a inni w pocie czoła muszą ciężko harować oglądając Euro 😉

  31. Ludzie,
    nie mam czasu ani uczyć się , ani czytać „nowej” polszczyzny. Włos mi się jeży na głowie, widząc propozycje Jacobsky’ego – jejku! Toż nad niektórymi słowami musiałabym siedzieć i dłuuuuuugo się zastanawiać – MONRZ ?! 😉
    O nie, u mnie zostanie mężem, albo wezmiemy rozwód 🙂
    Takich przykładów znalazłoby się więcej. A nauczyć się klepać ogonki, kropki etc. na klawiaturze to prosta rzecz, jestem tego przykładem. Tylko klawiatura stara 😦

  32. Ciekawe czy Chińczycy też mają takie dylematy dotyczące uproszczenia pisowni 😉

  33. Quake, o ile wiem (synowa Chinka, zna obydwa i trochę się tym interesuje) ani o tym nie myślą.
    Ani w kantonijskim, ani w mandarynie. Ale jak wiadomo, Chińczyki trzymają się mocno 😉
    A teraz jeszcze : monrz, mąż, maż.
    Masz-maż, no i jak to wymawiać?
    Nie maż się!

  34. @Alicja: dzięki, tak sobie myślałem, że ani im w głowie jakieś reformy 😉

  35. chyba, że reformy niewymowne … 🙂

  36. Fakt, ten jeden wyjątek jest dopuszczalny 😉

  37. Alicja,

    „Włos mi się jeży na głowie, widząc propozycje Jacobsky’ego”…

    Może najpierw przeczytaj uważnie, co Jacobsky napisał, bo Jacobsky niczego konkretnego nie proponował.

    Potem możesz doprowadzić swoje włosy do porządku.

  38. Jacobsky zostau skutecznie wkrencony i Alicji wuos sie zjerzyu na guowie z powodu „menrza”.

    Morze zatem zamiast „monrz” muwic „menrz” – to już bliskie wyrazowi „mensch”?

    dru’ – przyzwyczaisz sie do gur, pagurkuw, wonwozuw i Doliny Hohouowskiej. 🙂

  39. Alicja, Quake:
    A ja słyszałem odwrotnie. W ChRL upraszczano pisownię. Teraz to się pozmieniało i Chińczycy z ChRL snobują się na wyrafinowaną, dawną pisownię, a Chińczycy z Tajwanu doszukują nowoczesności w uproszczonej pisowni z ChRL…

  40. @PAK: Nie mogę się powstrzymać – nie obraź się, proszę. Czy „słyszenie odwrotne” to nie jest po prostu „mówienie nawprostne”?

  41. A nie ‚doprostne’? 😉

  42. Nic z tego TesTequ. Zostanę snobem i żywą skamieliną poprzedniego świata. Ostatecznie zaś, gdy ma wola osłabnie, dokonam aktu samounicestwienia przy pomocy klawiatury.
    (Kto klawiaturą wojuje od klawiatury ginie.)

    A gdy lata minom bendom o mnie pisaci siciskajonce za garduo piesini o „Dru co rzycie swe wolau posiwiencici nizili bez ogonkuw i kropek zdania tworzyci.”

  43. Niemniej, dźwięczniej będzie się rymować.
    Para
    poświęcić-tworzyć
    brzmi zdecydowanie bardziej sucho niż
    posiwiencici-tworzyci.

    Do rzyci.

  44. Dru!
    Jak to po staropolsku zabrzmiało. Może wracamy do korzeni?
    Nie mam pomysłu na rozsądne podsumowanie komentarzy, zgadzam się ze wszystkimi.

  45. Do kozeni, do kozeni!

  46. Dobra dobra!!! A co z sepleniącymi? 😉

  47. Jacobsky,
    staram się czytać *ze zrozumieniem*… ale widocznie jestem za durna na.
    TesTeq,
    oczywiscie, że Jerz się zajeżył 😉
    Torlin,
    jakie tam podsumowanie – polszczyzna nam wrosła (w te moje włosy *stojace dębem* przynajmniej) i z dnia na dzień nie można zadekretować, że zmieniamy. Jeśli, jak proponują niektórzy, przyjdzie czas na zmienianie ortografii i pozbywanie się diakrytyków, to musi to zająć trochę czasu. Swego czasu Bralczyk mówił Cytuję z pamięci) – nie żartujcie sobie z ortografii w internecie – któregoś dnia przestaniemy się rozumieć, „ulepszając” język polski. To nie jest żart, to jest poważna sprawa.

  48. …eee… literówki 🙂

  49. Tak, tak! „Nie ma żartów z filozofią…”
    Z ortografią też. Jestem przeciw! Po czym poznamy dyslektyka? Jak, fonetycznie zapisywać wypowiedzi co niektórych wymownych inaczej?
    A logo Szczecina… takie jakieś arabskie na pierwszy rzut oka. Nie podoba mi się ani trochę. Nie dlatego, że arabskie, ale niewyraźne i blade, jak mój znaczek, który też mnie nie zachwyca.

  50. zawsze znajda się ludzie, którzy za wszelka cenę maja ochotę płynąc pod prąd.
    nic nie można na to poradzić, a im podsunąć jedynie zwierciadło.

  51. No więc dobrze, jednoznacznie jesteśmy przeciw.

  52. Nela zmień sobie adres email i po kłopocie. 😀

    Alicjo. Bralczyk wpadł chyba mentalnie w sidła administracji. Języka nie da się ulepszyć, bo myślę że z nim tak jak z ewolucją, nigdy nie wiadomo gdzie nas zaprowadzi. Czy „góra” jest lepsza od „gury”, a „cześć” od „elo”?
    Jestem zaciętym wrogiem zmian instytucjonalnych, ale język powinien żyć i zmieniać się swobodnie.
    Ktosi nie hce pisaci ortograficznie? Alerz proszem. Piszonc cokolwiek, pisze ruwniesz o sobie. 🙂

    A zrozumienie? Ech… Ostatnio to rozumie mnie tylko brat Komerski. 😀

  53. to sobie zmienię adres i co????

  54. no teraz ślicznie 🙂

  55. Jak sobie zmieniacie adresy, to wpadacie w otchłań nicości, bo Łotrpress uważa Was wtedy za godnych zweryfikowania.

  56. Torlin pisze: „No więc dobrze, jednoznacznie jesteśmy przeciw.”

    Drogi Torlinie! Chciaubym zauwarzyci, rze cauy czas byuem i jestem za reformom fonetycznom, wienc proszem nie stosowaci metod godnych peerelowskiego marszauka sejmu: „Kto przeciw? Nie widzem, nie suyszem.”!

  57. Bardzo Cie Tes Tequ ppszepraszam, musze pojsici do okulistici, bo niedowidzi. To sie wiecej niz dwa razy nie pofturzy.

  58. „Reforma… już nie słyszę różnic między ch i h, albo między u i ó (choć w części regionu są one jeszcze znane), a słyszałbym różnicę między Beniamin, a Benjamin. Robiono więc już u nas bardziej bezsensowne reformy z językiem…”

    Po pierwsze – reforma języka nie powinna się opierać na „upraszczaniu” jak niektórzy próbują argumentować, ale na zapotrzebowaniu społecznym. Otóż jest pewne niecenzuralne słowo, które pod wpływem nagminnego używania litery „h” zamiast „ch” stało się równoprawnym odpowiednikiem tegoż słowa. Język, podobnie jak społeczeństwa, ewoluuje i dopóki większości ludzi przeszkadza to kiedy widzą, że piszemy „żeka”, a nie „rzeka” RJP na pewno nie pokusi się na taki krok jak zastąpienie jednego słowa drugim chociaż miałoby to swoje uzasadnienie w tym, że obecnie nie ma fonetycznej różnicy między tymi dwoma słowami. RJP jednak bierze pod uwagę również uwarunkowania kulturowe, historyczne.

    W sprawie „Danji”. Dla mnie, jako osoby urodzonej po owej reformie wyraz pisany w ten sposób wydaje się dziwny, chociaż nie przeszkadzało mi to w czytaniu „Lodu” Dukaja i powiem szczerze, że przyzwyczaiłem się do tej „dziwności”. Z mojego punktu widzenia „j” [jak i zapewne większości młodych ludzi] przywrócenie zasady pisania „j” po spółgłoskach byłoby rewolucją nie mniejszą niż ujednolicenie par „u-ó”, czy „ch-h”.

  59. Swoją drogą: czy to, że niemal od razu przeczytałem co jest na pierwszym obrazku oznacza, że jest coś ze mną nie tak?

    [to pytanie powinienem pewnie skierować do Telocha]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: