Napisane przez: torlin | 24/06/2008

Młodzieżowe pseudonimy

Muszę chyba dać odpocząć swoim Znakomitym Dyskutantom i Komentatorom, bo dwoma ostatnimi wpisami rozpaliłem taki ogień dyskusyjny, że np. w przypadku „sponsoringu” do tego momentu nie chce on się wygasić.

To, co napiszę teraz, będzie niesłychanie dziwne dla ludzi niepamiętających lat 50. i 60. w szkole, a szczególnie dla dzisiejszej młodzieży chodzącej do szkoły. Za moich młodych lat nikt nie posługiwał się we wzajemnych kontaktach imionami, tylko pseudonimami. Najpopularniejszymi imionami męskimi były wówczas Andrzej, Jurek, Wojtek, Zbyszek, Marek, ale dzieciaków wykrzykujących te imiona nie było. Każdy z nas miał pseudonim.

Ślady tego mamy w filmach. W mojej ulubionej „Beacie” Pola Raksa nie zwraca się inaczej do zakochanego w niej Olka Smoleńskiego, którego gra Marian Opania, niż „Ramzes”, a innym jej przyjacielem jest „Matador”. Może przypominacie sobie odcinek „Czterdziestolatka” z Maklakiewiczem, bez przerwy nazywający Karwowskiego „Matką”, a sam bohater za nic nie może sobie przypomnieć go z klasy, w pewnym momencie wali z radością pięścią w stół, bo sobie przypomniał, i krzyczy: „Dżuma”. W filmie „Pingwin” takie właśnie pseudo jak tytuł filmu miał bohater grany przez Andrzeja Kozaka.

U mnie w klasie w szkole podstawowej nikt nie używał imion, może do niektórych dziewcząt. Każdy z chłopaków miał swoją ksywkę i najczęściej to nie on sobie dobierał, ale była mu narzucana przez grupę. Z tym, że muszę powiedzieć, że nie były one obrażające, ośmieszające i deprymujące. Związane to było najczęściej z jakąś anegdotą, nieszczęśliwym powiedzeniem, czasami z nazwiskiem.  Ale powtarzam, zastępowało to imię i nie było ośmieszające, chociaż to dziś tak wygląda.

Zastanawia mnie ta ówczesna moda, może miała ona związek z okupacją, a szczególnie z Powstaniem Warszawskim? Dla warszawiaków było to niesłychanie traumatyczne przeżycie, a ja się urodziłem 7 lat po Powstaniu. To jest tak, jak dzisiejsi 10-latkowie żyją w cieniu 1989 roku. Może my w nieświadomy sposób nawiązywaliśmy do „Kolumba”, „Mewy”, „Rudego”, „Zośki” czy „Alka”?

Advertisements

Responses

  1. Nie wiem, ale ze szkoły też pamiętam różne ‚pseudonimy’ choć uczyłem się później, i choć były one raczej popularne niż powszechne. Czasem wynikały one z problemów z rozróżnianiem osób o tym samym imieniu, czasem z awersji do imienia (w końcu po imieniu zwracali się zwykle rodzice…), a czasem chyba nikt nie wiedział skąd.

  2. Torlinie,

    ja liczę sobie wiosen zaledwie 26, a „xywy” doczekałem sie już w wieku lat 20, na studiach. „Fidel” tak do mnie przylgnął, że co po niektórzy nie kojarzyli przez całe lata mojego imienia i nazwiska, a co gorsza – posługiwali się pseudonimem w kontakatch z wykładowcami 🙂 Niektórym zostało to do dzisiaj.

    Pseudonim był trochę dziwaczny, wzięty z wyglądu (ponoć) ale nie związany z polityką, choć nie wszyscy to rozumieli.

    Pozdrawiam

    Geograf

    PS Na mój blog można już wpisywać się bez logowania.

  3. Witam Cię serdecznie w swoim blogu Geografie i jestem pewien, że będziemy „współpracować” – bo wydaje mi się, że nadajemy na jednych falach. Teraz jestem trochę zajęty, ale obiecuję aktywnie uczestniczyć w Twoim blogu. Ja swojej ksywy nie chcę podać, bo po latach ma to trochę inne znaczenie niż wtedy, a Internet jest „straszny”.
    PAKu!
    Jak to mówią Polacy „masz słuszną rację”.

  4. He. Intensywna dyskusja pod „sponsoringiem” ostatecznie została zakończona. Doszliśmy wspólnie do zgody, że krzywdę można mierzyć linijką, a wyrażenie: „masz krzywdę w kształcie trójkąta jest jak najbardziej sensowna.”

    Nie, to nie raport z placu boju. 😆

    A ksywkę to ja też miałem, ale generalnie była to raczej rzadkość.
    Taki Hoko z tego co wiem wykorzystał imię mojego kota. 😀

  5. Oczywiście: sensowne. I cudzysłów mi się przesunął za bardzo w prawo.

  6. A ja nie miałem żadnego pseudo w dziecinstwie. Imię Kuba widać wystarczyło i jako imię, i jako pseudonim.

    A teraz jest Jacobsky. Tak mnie nazwała koleżanka z byłej pracy. I tak mi zostało.

    Pozdro

  7. W mojej szkole przezwiska mieli raczej nauczyciele, nie uczniowie. Jeżeli już, to w gronie swoich przyjaciół, nie ogólnie, w klasie. Ale jeden profesor /fizyka-chemia/ był nazwany Licho wie czemu Feluś i uczniowie inaczej o nim nie mówili. Do tego stopnia, że kiedyś mam mojej przyjaciółki – taka prawdziwa żydowska matka! – przyszła do szkoły podczas dużej przerwy, prosto od krawcowej i fryzjera! aby spytać o postępy córki (X klasa! co za obciach!), to wparowała do pokoju nauczycielskiego i spytała o profesora Felusia 😆
    W pokoju zapadła cisza, pan profesor wstał, przywitał się elegancko – przedwojenny wykładowca uniwersytecki – i SIĘ PRZEDSTAWIŁ.
    Co się po południu działo w domu przyjaciółki… lepiej nie mówić.

  8. Nelu!
    Ja znam z życia jeszcze gorszą historię. Moja ciocia była uwielbiana przez młodzież, typ właśnie starej, przedwojennej szkoły, gdzie nauczycielstwo było powołaniem, a nie zawodem. Otóż kochana ciocia … nie grzeszyła urodą, a ze względu na duże, wystające zęby była po cichu przez młodzież nazywana „kobyłą”. Dalej było tak jak Ty piszesz, ciocia wstała i do rodziców ucznia poszukujących „Pani Profesor Kobyły” wstała i powiedziała „Kobyła to ja jestem, państwo właśnie do mnie”.

  9. Podobna historia miała ponoć miejsce u mnie w liceum z nauczycielem biologii, do którego przylgnęła ksywka „plemnik”. Nie wiem, czy to legenda licealna, czy prawda – w każdym razie scenariusz ten sam.

  10. Ryzykowne jest ta hipoteza dotycząca powiązania przezwisk z okupacją. O ile się nie mylę zjawisko to występowało od dawna – nawet przed wojnami światowymi. Moi rodzice mieli przezwiska, ja miałem (na przykład w liceum był to „Gienek”, a w jednej z prac „Młody”), moje dzieci miały i mają.

  11. TesTeq ma racje: ryzykowna teza.

    W rodzinie mojej ex (blekitna krew) wiekszosc wujow, stryjow, ciotek i kuzynow mialo ksywki. Zjawisko to bylo rozpowszechnione do tego stopnia, ze moja ex (ktora zyla sprawami rodziny) nie byla w stanie przypomniec sobie prawdziwego imienia wuja czy ciotki o przezwisku X czy Y. POdobnie z Jej rodzicami czy innymi czlokami rodziny pamietajacymi „tamte czasy”.

    BYc moze nie ma zadnej reguly. W czasie wojny sytuacja zmuszala do przyjmowania pseudonimow, z wiadomych przyczyn. W normalnych czasach przezwiska rodza sie samoczynnie, wynikaja z kontekstu towarzyskiego, a nie z potrzeb konspiracji.

    Na szczescie…

  12. Torlin! Ten Feluś był niezwykłym profesorem. Nikt, nigdy nie usłyszał jego podniesionego głosu a na jego lekcjach cisza była taka, że „było słychać, jak pchły oddychają na myszach” pod podłogą.
    On pierwszy miał buty na słoninie i nie było słychać, kiedy od końca klasy zmierzał do katedry. To było straszne! Miał sokoli wzrok i trzecie oko, bo podczas klasówki potrafił wyglądać oknem i w pewnej chwili wygłosić; Iksiński – nie ściągaj…

  13. Torlinie , myślę , że ludzie najpierw mieli pseudonimy, z których wiele uzyskało następnie formę nazwisk. Okupacja nie ma – tak sądzę – nic do rzeczy. Już w „Panu Tadeuszu” Mickiewicz używa „imionisk”.
    Uważam jedynie, że dzisiaj młodzież stosuje mniej nadętych „ksywek”, niźli my kiedyś. Po prostu biorą je z innych źródeł i do innych wzorców przykładają.
    A i tak najczęstsze mają pochodzenie anegdotyczno-sytuacyjne.
    pozdrawiam

  14. @zabociek W pełni się zgadzam. Pseudonimy są tak stare jak stara jest cywilizacja.

    Człowieka trzeba było jakoś nazwać. Najpierw były imiona, a potem ksywki, które przekształciły się w nazwiska. Kiedy nazwiska stawały się bardziej popularne ludzie próbowali znajdywać dla siebie i swoich znajomych pseudonimy, bardziej lub mniej wyrafinowane.

    @dru Linijką i logiką.

  15. JJThompson: Wczoraj spotkała mnie krzywda, bo musiałem stać w korku. Krzywda taka na 10km i pół logiki. 🙂

  16. @dru Powiedziałbym nawet, że na ćwierć.

  17. Macie jakieś pomysły aby utworzyć ksywke do imienia Joanna czekam na ciekawe propozycje

  18. Macie pomysł na ciekawy nick dla imienia NAtalia?? Ale jakaś śmieszna ksywa!!!

  19. Mnie się podoba „Nutka”.

  20. Macie jakieś pomysły aby utworzyć ksywke do imion ola i ania??

  21. jam na przykład mam strasznie dużo ksywek np:
    -KiNiA
    -NAnu$
    -NaNa
    -AmI$
    -LiSiA
    -mI$ka
    -KALina
    itd.

  22. A ja mam tylko jedną: Torlin. Taki ze mnie dziwak.

  23. Ja niestety mam problem z ksywkami. Koledzy sa u mnie w klasie tacy madrzy ze mowia mi adrian, ale mnie to wkorzalo i juz tak nie mowia.
    PS. Ma ktos dla mnie ksywke???
    pzdr.

  24. Do Amandy: może Adi ??? Mi się to strasznie podoba ;**
    A mi ktoś pomoże ???
    Ma na imię Natalia a chciałabym mieć jakąś ksywkę którą możne by było wypowiadać również w języku angielskim jesyne co mi przychodzi na myśl to Nat lub Nate (ale to chyba bardziej dla chłopaka ) Co myślicice ??? Pomóżcie

  25. Natalie!
    Witam Cię serdecznie. Najprostsze, jakie nasuwa się natychmiast, to jest Nati. Ale ja się zastanawiam, czy nick musi pochodzić od imienia lub nazwiska? Ja mam na imię Jacek, a mój nick to Torlin. Uważam, że jest wspaniały, oryginalny, i zgodny z moimi zainteresowaniami (bo od Torli). Spróbuj inaczej się określić bez zamykania się w ścisłe ramy nazewnicze.

  26. Do mnie koledzy przed sprawdzianami jeszcze w gimnazjum czy liceum zwykli mówić mój cesarzu 😉
    najbardziej zdumiewało mnie jednak to że zaraz po mówili tak zwyczajnie- po nazwisku. Do dzisiaj z moim najlepszym przyjacielem mówimy sobie po nazwisku

  27. Wymyślcie fajne ksywki na imie :krzysiu;*
    Proszeeeeeeeee!!!

  28. Mnie przezywają tak:
    -Hejpis
    -hajpis
    -Hipis
    -Pokałontas

  29. Eee… Wymyślcie jakieś fajne przezwiska do imienia Natalia… Bo potrzebne mi, obiecałam koleżance, że jakieś jej znajde(-;


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: