Napisane przez: torlin | 15/07/2008

Siła uczuć religijnych

Notka poświęcona Hoko (w podziękowaniu).

Ja przez całe życie zastanawiam się nad siłą uczuć religijnych. Potrafię zrozumieć wyprawy krzyżowe, działalność Inkwizycji, wojny religijne, w tym wszystkim chodzi o jakieś ważne sprawy, dla których konkretny człowiek poświęca swoje życie. Ale są momenty, w których ja – ze swoim rozumem – jestem bezradny.

Po upadku Konstantynopola i odejściu od prawdziwej wiary Rzymu to Moskwa stała się – zdaniem prawosławnych – „Trzecim Rzymem”, to tu właśnie, w rosyjskiej Cerkwi, miała się zachować prawdziwa, nieskażona wiara, obrzędy i pobożność. Inaczej patrzyli na to Grecy, choć politycznie już nic nie znaczący, przekonani byli o swej kulturowej wyższości i pierwszeństwie. Uważali się oni za depozytariuszy prawdziwej ortodoksji, a moskiewskie prawosławie było skażone. Ich zdaniem różnice w obrzędach były wynikiem ciemnoty ruskich mnichów, do tego z fanatycznym uporem tkwiących przy swych błędach.

Dla Cara Aleksego Michajłowicza i patriarchy moskiewskiego Nikona reforma Cerkwi miała umocnić ich pozycję, podpartą teraz autorytetem patriarchów greckich i w związku z tym zdecydowali się na tę właśnie wersję. Postanowiono dopasować rosyjskie ryty do greckich, jako właściwych. Aleksemu chodziło o uwiarygodnienie rosyjskiego Kościoła jako politycznego orędownika, a także aby stał się on autorytetem dla przyłączonego w 1654 r. Kijowa, podlegającego dotychczas nie patriarsze moskiewskiemu, lecz konstantynopolitańskiemu. Kijów było to miasto o wiele starsze i bardziej „światowe” niż Moskwa, będące prastarą stolicą Rusi, o bogatym życiu duchowym, naukowym i kulturalnym. To właśnie mnichom kijowskim na czele z Epifaniuszem Sławinieckim powierzono zadanie przeprowadzenia reform.

Dla współczesnego człowieka zmiany wydają się kompletnie nieistotne: pisownia imienia Jezusa zamiast Исусъ miała brzmieć Іисусъ (Iisus), zamiast „Zrodzony a nie stworzony” – „Zrodzony, nie stworzony”, zamiast „Królestwu zaś jego nie ma końca” – „Królestwu zaś jego nie będzie końca”, zamiast „I w Ducha Świętego, Pana prawdziwego i Ożywiciela” – „I w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela”. „Wielkimi” zmianami był również wykonywany znak krzyża, dawniej czyniony dwoma palcami, a teraz obowiązkowo trzema, krucyfiks dawniej był tylko ośmiokrańcowy, a teraz i czterokrańcowy, chrzest dawniej wykonywany był jedynie przez trzykrotne zanurzenie, według nowego obrządku poprzez zanurzenie lub polanie głowy. Obok znaku krzyża największą złość wywołał kierunek procesji, według starego obrządku wykonywany był zgodnie z pozornym ruchem słońca, a według nowego – przeciwnie do pozornego ruchu słońca oraz słowo „Alleluja” – według starego – Аллилуия, аллилуия, слава Тебе, Боже (/Alleluja/ 2 razy, chwała Tobie, Boże), a nowego – Аллилуйя, аллилуйя, аллилуйя, слава Тебе, Боже (/Alleluja/ 3 razy, Chwała Tobie, Boże).

I te zmiany wywołały potworne spustoszenie w Rosji, przeciwko nim wystąpił przede wszystkim lud rosyjski, ale też i szereg rodzin bojarskich. Na tym słynnym obrazie Wasyla Sulikowa uwięziona w 1667 r. Morozowa wznosi w górę dwa palce, pokazując opór wobec wprowadzanych zmian. A przecież ta Pani nie jest byle kim, przecież to właśnie ona, Teodozja Morozowa, razem z mężem Glebem Iwanowiczem Morozowem, była właścicielką jednych z największych latyfundiów w ówczesnej Rosji. Aresztowano ją razem z siostrą Eudoksją, nie złamało jej nic: prośby, namowy, konfiskata ogromnych dóbr, tortury, przygotowania do spalenia na stosie. Wleczono ją wielokrotnie z miejsca na miejsce i w końcu przewieziono do klasztoru w Borowsku (na północ od Kaługi), gdzie umarła ona i jej siostra po dwuletnim przebywaniu w ziemiance, zamorzone głodem.

Ale to nie koniec. Car rozpoczął taki terror, że ludzie – zwolennicy dawnego obrządku, zaczęli powstania i ucieczkę za granicę. Jedno z największych powstań w historii Rosji, Powstanie Pugaczowa, obok spraw socjalno – bytowych, stawiało właśnie kwestię powrotu do dawnego obrządku. Liczbę staroobrzędowców w granicach przedrozbiorowej Rzeczypospolitej szacowały ówczesne kroniki na ponad 100 000.

Czy te różnice były naprawdę tak istotne, aby wstrząsnąć całym państwem? Aby oddać swoje życie, cały majątek? Dzisiejsi naukowcy twierdzą, że była to sprawka Nikona (Nikity Minowa), mnicha, syna chłopa mordwińskiego, despotycznego i żądnego władzy patriarchy moskiewskiego, który wdarł się w łaski cara Aleksego Michałowicza. Czy nie przypomina to sprawy Rasputina? Ale żeby dać się zamorzyć głodem w ziemiance, aby nie żegnać się trzema palcami, a dwoma? To jest poza moim rozumem.

Reklamy

Responses

  1. Bo starasz się to analizować rozumowo. I to jest błąd. W religii (ale nie tylko) często nie chodzi o rozum, ale o identyfikację pewnych symboli z dobrem i złem. I to — zwłaszcza w przypadku religii — z dobrem i złem absolutnym.

    Pamiętam ile razy z drobiazgów symbolicznych w naszej polityce robiły się problemy, a zwolennicy i przeciwnicy byli gotowi rzucić się na siebie. Dlaczego w religii miałoby być inaczej?

    Swoją drogą, bliżej mamy unitów. Różnice niby większe, ale nie aż tak bardzo.

  2. Być może chodziło nie tyle o ilość palców i układ słów, ale o sam pomysł jakim była zmiana uświęconej wiekami tradycji (jak mogliby to pojmować staroobrzędowcy) przy pomocy aktu prawnego i to jeszcze pod wpływem kogoś kogo nienawidzą.

    Pak4: Jakoś nie jestem zwolennikiem wyjaśnienia w rodzaju: ludzie w religii kierują się identyfikacją z symbolami, a nie rozumem. Myślę, że ludzie mogą posiadać oparty na magii i zabobonach światopogląd, ale jeśli chodzi o działanie i myślenie to postępują racjonalnie, choć założenia będące przesłankami w myśleniu moglibyśmy uznać za idiotyczne. 🙂

    Ryzykowanie życia z pobudek nacjonalistycznych przy bliższej analizie może wydawać się idiotyczne, a jednak wielu ludzi uważa że „kocha swój naród” i wyciąga z tego konkretne racjonalne wnioski.

  3. dru’:
    Żebyśmy się na pewno dobrze zrozumieli: moje uwagi o przeciwstawieniu symboliki i racjonalności dotyczyły racjonalnego chłodu z jakim my (od Torlina, jako zadającego problem począwszy) podchodzimy do kwestii obcych dla nas symboli, a głębi uczucia i przywiązania ludzi, dla których są one bliskie.

    Nie chodzi tu o racjonalizm w działaniu, ale brak umiejętności zadania sobie pytanie, czy to co dla nas święte (sposób w jaki się modlimy, naród, czy choćby klub sportowy…) są rzeczywiście tak ważne, jak sugeruje to nasze postępowanie, wybory i cena, którą w życiu płacimy?

    O polityce wspomniałem, gdyż tam dynamika zmian jest o wiele większa niż w religii; i można lepiej obserwować, jak pewne kwestie symboliczne z podrzędnych stają się naczelnymi, lub odwrotnie. Oczywiście, przywiązanych do symboliki politycznej trudniej szanować, ale czy jest to zjawisko jakościowo różne?

  4. PAKu i Dru!
    Oczywiście w tym przykładzie chodzi nam o obce symbole. Ale załóżmy, że chodzi o nasze. Raptem Kościół wprowadza żegnanie się w sposób prawosławny, Droga Krzyżowa będzie miała 13 stanowisk, a kapłani będą mogli mieć żony. Może to wywołać sprzeciw, ale czy jakikolwiek człowiek (już nie mówię o najbogatszym Polaku) da sobie zabrać cały majątek i zamknąć się w ziemiance na 2 lata, aby w końcu umrzeć z głodu?
    Morozowa teraz dla staroobrzędowców jest świętą. Może to o to chodziło?

  5. Bardzo ciekawy wpis.

    Ja oczywiście nie jestem historykiem, ale wydaje mi się, że jednak zmiany, wstrząsy i inne tak znaczące procesy historyczne nie dzieją się wyłącznie z powodów religijnych. Tak jak we wspomnianych przez Torlina na wstępie wyprawach krzyżowych, Inkwizycji czy wojnach religijnych nie chodziło wyłącznie o odbicie Palestyny, palenie czarownic, czy walkę o prawdziwą wiarę, tak i w tym ukraińsko-rosyjskim przykładzie chodziło być może o jakieś rozgrywki dworskie, o jakieś przejęcia majątków, ziem, władzy…

    Pak pisze, że w naszej polityce z „drobiazgów symbolicznych” robi się problemy. No, tak – ale w większości (przynajmniej w większości) to preteksty. I o coś takiego podejrzewam opisany przez Torlina konflikt.

    Za to zastanawiającym mnie – na identycznej zasadzie – przykładem czegoś podobnego jest konflikt arabsko-żydowski. Bo tam – zwłaszcza po arabskiej stronie zarówno większość watażków, jak i tumanieni przez nich ludzie gryzą piach i żyją w warunkach jak za Jezusa. I tu już rzeczywiście nie przychodzi mi do głowy jakieś bardziej materialistyczne wyjaśnienie.

  6. Myślę, ża bardzo ważną rolę odgrywa kontekst. Dziś nikt nie zagłodzi się na śmierć w obronie drugorzędnych szczegółów liturgii, bo dzięki wielości obecnych w publicznym obiegu opinii i bogactwu róźnych źródeł informacji niemożliwe jest podzielenie rzeczywistości siekierą na absolutne dobro i absolutne zło (choć niektórym jednostkom i dziś to się udaje). W XVII-wiecznej Rosji wyglądało to inaczej. Sądzę zresztą, że szło nie tyle o liczbę Alleluja czy pisownię słowa „Jezus”, ile o sam fakt zamachu na odwieczną tradycję, obojętne czym się przejawiający.

  7. @ Paweł: No właśnie widzisz, chyba nie do końca. Są faceci, którzy z powodu wydrukowania w gazecie rysunków proroka, gotowi są nie tylko zabijać innych, ale i siebie wysadzać… Fakt, że może właśnie różnica jest taka, że ci faceci żyją w świecie uboższym w informację…

  8. Myślę, że to co opisał Torlin — że dzisiaj nikt nie dałby sobie za to odebrać majątku, to raczej przykład zeświecczenia, niż jakiegoś, bo ja wiem, ‚zmądrzenia’, czy większej racjonalności. Taka postawa nie jest tylko postawą wewnętrzną, ona wymaga jakiegoś społecznego umocowania, obcowania z ludźmi myślącymi podobnie i również gotowymi na wiele. Tymczasem dzisiaj kwestie religijne, nawet dla większości wierzących, są praktycznie drugo-, czy trzeciorzędne i trudno byłoby znaleźć środowisko tak gotowe do poświęceń.

    komerski:
    Pisałeś o pretekście w polityce. Ja myślę, że teolodzy nie robili z tego problemów i wówczas. Inaczej jednak odbierał to prosty lud. I podobnie jest z polityką — politycy wyraźnie traktują wiele sporów z przymróżeniem oka, czasem wywołują sprawy symboliczne dla zmanipulowania wyborców. Ale to nie znaczy, że przeciętni obywatele zaangażowani w polityczne spory traktują je tylko jako pretekst. Że są świadomi iż symbole to narzędzia polityczne, a nie odzwierciedlenie rzeczywistości. Wielu z nich wierzy w to co mówi; w wizję — czasem manichejską — świata.

  9. komerski,
    a to ciekawe :
    „Są faceci, którzy z powodu wydrukowania w gazecie rysunków proroka, gotowi są nie tylko zabijać innych, ale i siebie wysadzać… Fakt, że może właśnie różnica jest taka, że ci faceci żyją w świecie uboższym w informację…”
    Kobiety zajmują sie prozą życia, a *faceci* ideolo – i jak nic, patrząc na dzisiejszy świat, masz rację, i nic sie nie zmieniło od prawieków w tym względzie.
    Torlin – pięknoduch i wielbiciel sztuki zdumiał mnie na blogu Szostkiewicza opinią, że tylko McCain, bo Obama to się z pacyfistami zadaje i w ogóle mięczak. Oj, Torlinie… faktycznie, nie przewidziałam, że możesz być zwolennikiem corridy. Pacyfistów i mięczaków na *chójkę* wysłać, niech rządzą twardziele!

  10. p.s.Bardzo sobie cenię niezależność ducha. Szanuje każdą religię, ale nie wyznaję żadnej. Staram się być porządnym człowiekiem. Od ideolo z daleka.

  11. Z przykrością muszę stwierdzić Alicjo, że będąc porządnym człowiekiem indywidualizujesz swoje komentarze. Ja nigdy nie napisałem, że Ty jesteś taka lub owaka. Piszę ogólnie. Pzdr

  12. Alicja – no co ja ci poradzę, że arabscy fundamentaliści to głównie mężczyźni?

    Pak – Racja. Ale tutaj już moja wyobraźnia kuleje, zupełnie jak w przypadku „facetów”, co to z semteksem na klacie wbiegają do dyskoteki i BUM. Nie rozumiem i koniec.

  13. Ej, słyszałem, ze tu jakaś zagadka miała być…węszę spisek…

    A w temacie to te dwa palce przypomniały mi dowcip, w którym się spierają, czy strzyżony, czy golony…

  14. Paku myślę, że myślimy podobnie.
    Pamiętam z wykładów o historii Europy podrzuconych swego czasu przez Komerskiego, jak autorka tłumaczyła jak różne było postrzeganie świata przez tamtych ludzi. Pokazywała jak śmierć była blisko każdego człowieka. Mam wrażenie, że przeciętny wierzący cenił życie doczesne dużo mniej niż przeciętny chrześcijanin-europejczyk dzisiaj.

  15. Hoko!
    Niestety, muszę Cię zmartwić i rozczarować, nie ma tu żadnego spisku. Wyszedłem z założenia, że dawanie zagadki związanej z obrazem, który mi diabeł przykrył ogonem i za nic nie mogłem go znaleźć w Internecie, jest nieładne wobec moich Gości.
    Ale za to urodził się – moim zdaniem – ciekawy wpis.
    A jeżeli chodzi o temat naszej rozmowy, to chyba Dru’ ma właśnie rację.

  16. Dru ma zawsze rację. A jeśli Dru chce, to mogę mu teraz podrzucić coś ciekawszego nawet niż tamte wykłady: http://davidharvey.org/ 🙂

  17. Torlin
    wiem, że piszesz „ogólnie” ale chyba nie oczekujesz, że do Twoich wpisów ludziska nie odniosą się indywidualnie. Ja nie piszę ogólnie, tylko od siebie, piszę to, co myślę.
    Nie napisałeś, że jestem taka i owaka, ja chyba Ciebie też nie obraziłam żadnym epitetem – bo przecież „twardziel” to nie epitet, a komplement? 😉
    Podtrzymuję, zdumiewa mnie Twój punkt widzenia, ale niech będzie. Co do polityki północnoamerykańskiej, ja mam to przez ścianę. Słyszę, co u sąsiada, nawet jak nie chcę i sie nie staram. Nie chciałbyś staruszka za prezydenta. Nie chciałbyś kontynuatora polityki Busha. To nie jest dobre ani dla świata, ani dla Ameryki.

    Komerski,
    przytoczyłam Twój komentarz, bo trzasnąłeś młotkiem w gwózdz, w który należało. A ja pociagnęłam dalej o roli kobiety. Arabowie czy nie – chłopcy lubią się bawić w wojenkę. Oczywiście, że uogólniam – ale tak to wygląda.
    Torlin,
    nie sądzisz, że panowie wreszcie powinni zająć się porządkowaniem tego świata, ekonomią, pokojem wszędzie, a nie rozp*** tegoz świata ciągle i ciągle, bez końca?
    My rodzimy dzieci, a wy je zabijacie.

  18. Torlinie spory o słowa, czy nawet pojedyncze litery, nie były tylko w czasach opisywanej reformy. Może zewnętrzne skutki skutki dl astrony przegranej nie były podobne do śmierci Morozowej, ale też mnisi i biskupi prali się po gębach tocząc spory dotyczące treści Credo podczas pierwszych soborów poczynając od Nicejskiego w 325 p. Chr.
    Po co sięgać aż tak daleko, by wykazać, że przecinek jest istotny w rozumieniu sensów. Trzymając się tylko tematyki religijnej wystarczy sięgnąć do „przecinkowania” słynnej wypowiedzi Jezusa do Łotra na krzyżu:
    1. Wg Biblii Tysiąclecia: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju» Łukasz 23:43
    2. Wg Biblii Noego Świata: „Zaprawdę mówię ci dzisiaj: Będziesz ze mną w Raju”
    Niby nic, a sens zupełnie inny. W pierwszym przypadku odczytuje się to jako zapowiedź, że tego samego dnia łotr razem z Jezusem będzie w raju. Natomiast druga wersja mówi tylko o tym, że kiedyś łotr będzie w raju z Jezusem.
    Różnica fundamentalna, ale wydaje się, że wersja Świadków Jehowy jest bliższa prawdy. Dlaczego? Z prostego powodu. Jezus umarł i dopiero na trzeci dzień został wskrzeszony, a do nieba wstąpił po 40 dniach. Zatem nie mógł z łotrem być w raju tego samego dnia, w którym zmarli.
    Tyle z wątków religijnych.
    Na koniec przypomnę niedawną walkę o słowa w ramach projektu ustawy medialnej, nad którą pracowała Jakubowska z Czarzastym: I CZASOPISMA:-)
    Tak więc spory o słowa trwają, ale skutki za każdym razem są inne.

  19. Lunetarius,
    ja tu za Wielką Wodą, a pamiętam, że to było „lub czasopisma” 🙂

  20. @Alicja

    ‚bo przecież “twardziel” to nie epitet, a komplement?’

    Czemu uważasz, że słowo epitet musi być od razu nacechowane pejoratywnie?

    @Lunetarius

    „Jezus umarł i dopiero na trzeci dzień został wskrzeszony, a do nieba wstąpił po 40 dniach. Zatem nie mógł z łotrem być w raju tego samego dnia, w którym zmarli.”

    Przepraszam za [kolejne w tym komentarzu!] czepialstwo, ale gdzie był Chrystus pomiędzy śmiercią, a zmartwychwstaniem? W piekle? ; )

    @Komerski Mam podobny pogląd jak Ty na tę sprawę. Zawsze do dokonania przewrotu i zmiany ustroju potrzebny jest jakiś pretekst, nawet najbardziej absurdalny [słynna „wojna futbolowa”]. Jednak często te konflikty nie są jakoś z góry sterowane. Po prostu – fala nienawiści tak wzbiera w ludziach, że są w stanie nawet zginąć w złości za przegrany mecz, rysunek, czy inne „dwa palce”. Tacy ludzie nie są do końca świadomi tego, że tylko sobie racjonalizują pobudki nacjonalistyczne, a w efekcie są tylko narzędziem organizmu jakim jest naród, populacja. Takie procesy są całkowicie naturalne – w końcu ludzie są takimi samymi zwierzętami jak antylopy, czy tygrysy i też nas obowiązują zachowania stadne.

  21. JJThompson:
    Z tego co z Dantego pamiętam, to odwiedził właśnie Piekło, by Adama z niego wyprowadzić.

    Swoją drogą znaki interpunkcyjne niby wywodzą się jeszcze ze starożytności, ale dzisiejszą postać przyjęły w renesansie. I są późniejsze od Ewagnelii.

  22. @pak4: Jakby dobrze poszukać, to w IPNie napewno znajdą się dokumenty potwierdzające bytność Jezusa w piekle. Być może nawet coś tam Belzebubowi podpisał.

  23. JJThompson: W piekle, w piekle! I robił rozpierduchę, że aż smoła leciała. Na prawdę jestem zdziwiony, że nie powstała jeszcze na ten temat żadna gra FPP.

    Komerski, gdzie ty takie cuda wynajdujesz?

    Alicjo, proponuję porównać liczbę wojen wywołanych przez królowe (królów-kobiety), a mężczyzn pochodzących z warstwy chłopskiej w okresie feudalnym.
    Potem możemy się zająć uogólnianiem. 🙂

  24. @Alicja: O i to był właśnie komplement – zwłaszcza, że ja z młotkiem to początkujący dosyć jestem, no chyba, że to młot na czarownice 😉

    @JJT: No tak, słuszna uwaga zgadzam się. Motywy mogą pozostawać nieuświadomione i ukryte pod maskami ideologii, nawet dla samych sprawców.

  25. Dru – a) Zostaw Alicję w spokoju! Niech sobie uogólnia dziewczyna! 😉 Poza tym imperialistyczny byt historyczny znany pod nazwą „królowa” zawsze miał zafałszowaną świadomość i zachowywał się jak mężczyzna. Dlatego w sumie słusznie napisałeś „król-kobieta” 😉

    b) Gdzie? W Internecie 🙂

  26. JJThopsonie!
    Według SJP, zarówno internetowego, jak i papierowego epitet jest to:
    1. wyraz pełniący wobec rzeczownika funkcję określającą,
    2. pot. „wyzwisko”.
    Ja wprawdzie tak silny w polskim nie jestem, abym wiedział, co oznacza punkt pierwszy, więc zakładam, że w tym kontekście epitet musi mieć zabarwienie pejoratywne. A Alicja będzie zawsze miała u mnie duży plus dodatni , gdyż jest pierwszą moją komentatorką w historii mojego blogu, od 8 stycznia 2007 roku.

  27. Witam.

    Instynkt plemienny nakazuje bronić integralności plemienia nawet za cenę życia jednostek.
    Niby nie ma już plemion, ale pewne atawistyczne zachowania zostały.
    Tyle, że zamiast bronić puli genetycznej plemienia broni się…
    No właśnie.
    Czego właściwie bronią „kibice” klubów piłkarskich, albo „wyznawcy” pewnej pseudoreligijnej rozgłośni?
    Czego broniła Morozowa?
    Czy to nie było to samo?

    @JJThompson & @Alicja

    Słowo [i]epitet[/i] ma dwa różne znaczenia.

    1. Wyraz określający rzeczownik (np. w poezji)

    2. Złośliwe przezwisko (w mowie potocznej)

    Nie można udawać, że 1=2, bo to prowadzi do nieporozumień. Nie jestem złośliwy, po prostu sam się na tym przejechałem.

    Pozdrawiam
    Radecki

  28. @Torlin

    Przepraszam.
    Łajza-minęli 😉

  29. Witam Cię Radecki serdecznie w swoim blogu.

  30. @Torlinie Ha! Jakbym był złośliwy zacząłbym kłótnię semantyczną podobną do tej o „krzywdzie fizycznej”, ale nie mam zamiaru, bo w przeciwieństwie do niektórych komentatorów umiem czytać ze zrozumieniem i wiem „co autor miał na myśli”.

    Poza tym zaznaczyłem wyraźnie, że to czepialstwo ; )

  31. 😆

    A ja wiem do kogo to było.

    Pragnę również przypomnieć, że ostatecznie nawet sam autor koncepcji o krzywdzie fizycznej z owej koncepcji słowo krzywda wycofał.

    Zostałeś więc sam na placu boju. 😀

  32. @pak4 O Ewangelii wg. św. Judasza słyszałem, ale nie spodziewałem się, że istnieje coś takiego jak Ewangelia wg. Dantego.

  33. „Pragnę również przypomnieć, że ostatecznie nawet sam autor koncepcji o krzywdzie fizycznej z owej koncepcji słowo krzywda wycofał.”

    Bo zapewne nie zamierzał kopać się z koniem. Jeśli chcesz dalej prowadzić polemikę na ten temat to jest odpowiednia notka. Jak dla mnie EOT.

  34. Rany… Poziom emocji za sprawą JJT skacze jak kangur 🙂

  35. @Komerski A może skakać jeszcze wyżej. Starczy, że przyczepię się do tego zdania:

    ‚Poza tym imperialistyczny byt historyczny znany pod nazwą “królowa” zawsze miał zafałszowaną świadomość i zachowywał się jak mężczyzna.’

    Wg. SJP „kobieta” ma cycki i nie ma jaj. Z Twojego opisu wynika, że caryca Katarzyna była transseksualistką ; )

  36. @JJT: Nie, nie starczy.
    A poza tym, jak ci to wyszło? Dlatego, że zachowywała się jak mężczyzna i miała zafałszowaną świadomość ma być transseksualistką?

  37. @Komerski Cieszę się w takim razie.

    A wyszło mi to banalnie prosto: królowa, czyli według SJP:

    1. «samodzielna monarchini sprawująca najwyższą władzę w królestwie lub żona króla; też: tytuł tej monarchini»

    Tak czy inaczej – kobieta sprawująca pewne funkcje w państwie. Definicję kobiety masz wyżej sparafrazowaną. Jeśli dołożysz do tego to co napisałeś wyjdzie nam, że każda monarchini miała problemy ze swoją seksualnością [bo za płeć odpowiada mózg]. Pytanie – gdzie leży błąd takim rozumowaniu i po czyjej stronie? : )

  38. @ JJT: transseksualizm: zaburzenie w identyfikacji płciowej polegające na rozbieżności między psychicznym poczuciem płci a biologiczną budową ciała.

    A ja o niczym takim nie napisałem. Parafrazując własny żart na język „cycków” i „jaj” dodam, że „każda królowa zachowywała się jak typowy babochłop.” Z czego wcale nie wynika, że odczuwała jakiekolwiek rozbieżności.

  39. Dlatego dla mnie królowa to powinna być żona króla, a kobieta – władca to powinien być król. Tak jak pani minister i pani ministrowa; pani profesor i pani profesorowa; pani radca i pani radczyni.

  40. Torlinie, tylko jak nazwać męża króla?
    Królowiec, królik… 🙂

    „Rany… Poziom emocji za sprawą JJT skacze jak kangur”
    Widzę, że poznajecie się coraz lepiej…

    JTThompson: „Bo zapewne nie zamierzał kopać się z koniem.”
    Temat krzywdy to temat z poprzedniej notki.
    Temat tego co autor miał na myśli pisząc pewne słowa też.
    Ale temat mojej końskiej osobowości mamy jeszcze do przerobienia…
    Zapraszam… mamy jeszcze do dyspozycji:
    – uparty jak osioł
    – głupi jak koza
    – szczwany lis
    – złośliwa żmija

    😆

  41. Ad Alicja
    „Za wielką wodą” to pojęcie względne:-) Ja z Twojego punktu widzenia też jestem za Wielką Wodą. Ale ad rem: masz racje LUB CZASOPISMA

    Ad JJJThompson
    Jezus po śmierci był w niebycie. Po prostu nie żył. Zgodnie z Ewangelią oddał swe życie. Nie mógł bytować gdziekolwiek, gdyż wtedy nie wchodziłoby w grę zmartwychwstanie.
    Skąd przyszło Ci do głowy piekło??? Gdzie to wyczytałeś.

  42. Dru”!
    Tak jak jest książę – małżonek, tak powinien być król – małżonek, bo „mąż króla” brzmi mi trochę dwuznacznie 😀
    Lunetariusie!
    Ja się nie znam na teologii, jako podchodzący rozumowo do wszystkiego – tak się zastanawiam:
    Skoro Jezus umarł, to był nieżywy. A skoro był nieżywy, to musiał być albo w raju, albo w czyśćcu, albo w piekle. Nie mógł być w niebycie, bo czegoś takiego nie ma. Jako Bóg (czy syn Boga) na pewno poszedł do raju, a jeżeli do piekła, to tylko w odwiedziny.

  43. Ad Torlin
    Ja tez nie jestem teologiem, raczej interpretatorem tekstów. Szukam wewnętrznych implikacji wynikających z tekstów.
    To, że Jezus był Bogiem uznano dopiero na Soborze Nicejskim w 325 roku. Z faktu, że ktoś jest martwy nie wynika, że jest w niebie, czyśćcu, czy piekle. Biblia w ogóle nie mówi o czyśćcu (!!!) Skoro był martwy to go nie było. Piekło (otchłań) jest dla potępieńców i wrogów Boga, ale to dopiero po zmartwychwstaniu… tak mówi Biblia. Stąd moje dywagacje na temat słów wypowiedzianych na krzyżu.
    Sam zainspirowałeś mnie swoim znakomitym tekstem o prawosławiu:-)

  44. Eee taaam.
    Jezus był w piekle.

    Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi.
    I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego,
    który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny,
    umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion.
    Zstąpił do piekieł. Trzeciego dnia zmartwychwstał,
    wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego;
    stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
    (…)

    Pozdrawiam
    Radecki

    PS. Dokładniejsze opisy można znaleźć w apokryfach

    A wizualizacje na Ikonach

  45. Radecki, ale to jest doskonały dowód na to, jak wszyscy odklepują tylko modlitwę, w ogóle nad nią sie nie zastanawiając. Ja sam w dzieciństwie mówiłem ją wiele razy… Masz rację.

  46. Ad Radecki et Torlin
    Bardzo powierzchownie tłumaczycie sobie słowo „piekieł” używane w katolickim Wyznaniu wiary. Tłumaczenie łacińskiego ‚infernum’ oznacza krainę zmarłych, bliższe hebrajskiemu ‚szeol’, aniżeli ‚piekło’ w sensie miejsca potępienia.
    Poza tym Credo jest tekstem z IV wieku po Chrystusie i jest dziełem urzędników Kościoła, ale i tak tekst łaciński nie mówi o piekle w potocznym tego słowa rozumieniu.
    Polecam wypowiedź Hansa Ursa von Balthasara:
    http://liturgia.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1081578943&dzi=1115658611

  47. Ja się przestaję wtrącać, dla mnie to jest za trudne.

  48. bardzo ciekawe, artykuł o prawosławiu na
    http://www.malzenstwo.com/prawoslawie.html


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: