Napisane przez: torlin | 19/08/2008

Potop chyba wyjaśniony

Kometa Shoemaker – Levy wbijająca się w Jowisza

Większość moich komentatorów wywodzi się z kręgów „Polityki” i zapewne czytało ten wspaniały artykuł. Ja usiłowałem odczekać, aby go znaleźć w Internecie, ale nie udało mi się. Nie znalazłem. Jeden z najwspanialszych tekstów popularno – naukowych, jakie czytałem. W dniu 21 czerwca 2008 roku w „Niezbędniku inteligenta” w „Polityce” w nr 25 ukazał się artykuł Adama Zubka „A jednak potop”. Chcąc – nie chcąc muszę go streścić.

Naukowcy zastanawiali się nad kilkoma problemami:

1. Jak to możliwe, aby mity, legendy i przekazy ludów z całego świata były pełne opowieści o wszechświatowym potopie?

2. W jaki sposób deszcz może padać na całym globie przez 40 dni i nocy non – stop? (A i tak byłoby jej za mało na potop),

3. Wszystkie opowieści opowiadają o ogniu pochłaniającym Ziemię, o ognistych wodach spuszczanych z góry, płonących lasach, krwawych deszczach.

Dwójka austriackich geologów podeszła do sprawy od odwrotnej strony, zaczęli analizować mity, przekazy i legendy z całego świata, począwszy od potopu Noego i Gilgamesza, poprzez ludy północnej Syberii, amerykańskiej Antarktyki, wysp Pacyfiku, przekazy chińskie, germańskie, skandynawskie, indyjskie, Maorysów, Wietnamczyków po Aborygenów. W jaki sposób wszystkie te ludy mogły przekazywać te same historie? Przecież to jest niemożliwe. Odpowiedź podpowiedziała sama przyroda w 1994 roku, w piękny, spektakularny sposób kometa Shoemaker – Levy dostała się w pole przyciągania Jowisza, rozpadła się na 21 części i kolejno wbijała się w planetę, wywołując kolosalne zmiany w atmosferze.

9550 lat temu o trzeciej po południu w Ziemię uderzyła kometa, podzieliwszy się pierwej na 7 części. Pierwsza z nich uderzyła w Australię, druga w Morze Południowochińskie, trzecia w Ocean Indyjski, czwarta i piąta w północny i środkowy Atlantyk, a ostatnie w Pacyfik – szósta u zachodnich wybrzeży Ameryki Środkowej, siódma w rejonie Ziemi Ognistej.

W chwili zderzenia powstały dwie fale uderzeniowe, jedna wdarła się w ziemię, druga jako kula ognista wyrzuciła w atmosferę stopione okruchy skał. Zderzenie spowodowało straszliwe zniszczenia w promieniu kilku tysięcy kilometrów, potem nastąpiło trzęsienie ziemi, a wkrótce powierzchnia naszej planety zaczęła przypominać wielki piekarnik. Do wybrzeży zaczęło zbliżać się olbrzymie tsunami kilometrowej wysokości. Po wygaszeniu ognia na Ziemi zapadły wielomiesięczne ciemności i chłód z powodu pyłu w atmosferze, oprócz deszczu i pyłu na Ziemię padały kwaśne deszcze, złożone przede wszystkim z kwasu azotowego, zabijającego ludzi, zwierzęta, rośliny, rozpuszczającego skały. Później nastąpiła zima, przez trzy lata bez lata, zachodziły różne procesy chemiczne. Ale po olbrzymim ochłodzeniu, po oczyszczeniu się atmosfery, nastąpiło wielkie ocieplenie z powodu ogromnego wzrostu zawartości gazów cieplarnianych: tlenku i dwutlenku węgla, metanu, tlenku azotu i pary wodnej.

I na koniec dwie uwagi. Pierwsza – może w ten sposób dałoby się wyjaśnić zagładę Atlantydy mogącą rzeczywiście być na Atlantyku, a druga – to jest wstrząsający cytat z artykułu Adama Zubka: „Przodkowie Indian Czoktawów, (…) po długotrwałych ciemnościach nad całą Ziemią w końcu zauważyli światło na północy – „i urządzono wielkie święto radości, aż przekonano się, że były to wielkie góry napierających fal” zabijające wszystkich ludzi”.

Reklamy

Responses

  1. Przydałaby się powtórka z historii. Zobaczylibyśmy wówczas na własne oczy, jak to było. 🙂

  2. Gdy widzę takie teorie to podchodzę do nich sceptycznie… Choćby dlatego, że jakoś nie pamiętam z biblijnej relacji o potopie czegoś o ognistych wodach i płonących lasach; albo o długotrwałej zimie. Bardziej przekonuje mnie tłumaczenie, że każda kultura ma opowiadanie o jakiejś katastrofie charakterystycznej dla swojego terenu. Dla jednych będą to powodzie, dla innych susze, dla jeszcze innych wybuchy wulkanów (i to muże pojawić się ‚ognisty deszcz’ i płonące lasy). Można zebrać te wydarzenia z całego świata, zestawić je i wskazać na wspólne korzenie. Trochę tak jakby udawać, że na świecie istnieje jeden wulkan, jedna pustynia i jedna wylewająca rzeka…

    Żeby potwierdzić taką teorię nie wystarczy wskazać na mity. Aby tego dokonać należałoby dowieść obecności ‚kosmicznych’ pierwiastków w skałach osadowych z tego okresu i najlepiej wskazać na konkretne kratery.

  3. Errata:
    jest: to muże pojawić się
    ma być: tu może pojawić się

  4. Torlnie,

    apokaliptyczny klimat nie opuszcza Cię, jak widzę 🙂

    C do atlantydy, to naprawde nie mogła ona istniec na Atlantyku (prędzej dałaby sie utożsamić z Santorynem) bo tam jest basen oceaniczny i morze głębokie na 3 km 😉

    Pozdrawiam

    Geograf

  5. Pocztówka z mazowsza.

    A mimo wszystko Wszystko się kreci.
    Przez wyładniałą nieco od czasu ostatniego pobytu
    Ostrów Mazowiecką ,jade do Broku. Tam kataklizm a raczej ślady kataklizmu.
    Ruiny „Rusałki” knajpy niedaleko mostu. To ta sama Rusałka do której zbierało się kiedyś po ciężkiej robocie (adresy, adresy się myla…) chórze rusałki z Ochoty i Woli.

    Ktoś przy ruinach Rusałki buduje Fabrykę Weselną. Kompleks ludowej rozrywki. Komnaty, izby, sale dla wesel, pierwszych komunii, styp i nocy integracyjnych. Konsumują ci moi Rodacy na potęgę i jak widać kochają to czynić zbiorowo.
    Atmosfera jakaś taka hobbitowa. Weselne Gontyny otoczone rupieciarnia. Stare snopowiązałki, pompy strażackie, Jezus Frasobliwy oprawiany w chomąto na lipie wisi.
    Wierzby rasy chopinowskiej odarte z kory robią za kolumny w tych przybytkach. Kukułka ze starego zegara podskakuje i stuka sw. Floriana w sikawke. Na moich oczach poprawili, więc teraz kuka bez celu.

    Apokalipsa?
    Nie.

    Rusałki w Broku nad rzeka żal. Już nawet nie pamiętam jak mam smakowało.

  6. hoże rusałki ne „chórze rusałki”
    okropny ten „Polonizator”

  7. Nie czytałem artykułu, ale jesli sprowadza on wszystkie legendy do pojedynczego zdarzenia, to rzeczywiście jest to tekst popularno-naukowy, a nie naukowy…

    Powodzie to jedna z częstszych katastrof żywiołowych i wcale nie trzeba szukać dla nich kosmicznych przyczyn. Na samym bliskim wschodzie są ślady geologiczne po co najmniej kilku potopach.

  8. Na swoje usprawiedliwienie chcę napisać, że artykuł liczy 7 stron, przecież ja go nie przepisywałem. I wydaje mi się, że badacze to nie są idioci i nie brali mitów i wierzeń z różnych epok. Dla mnie artykuł składa się na jedną całość. I mnie to tłumaczenie się podoba.

  9. Tu jest rzeczony artykuł
    http://www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3359594

    I jeśli to ma być „wspaniały tekst popularnonaukowy” to ja nie wiem… 😆

    To jest zbiór luźnych spekulacji, z których coś może wynikać, ale wcale nie musi. Zwłaszzca że sposób przedstawienia problemu jakoś, nie wiedzieć czemu, Daenikenem mi zaleciał…

  10. Dzięki Hoko!
    Pozwól, że pozostanę przy swoim.

  11. Dwie wątpliwości (chyba poważne):
    1. Mamy wzmianki o strasznych wydarzeniach u różnych ludów ale założenie, że działy się one mniej więcej w jednym punkcie czasowym (tego wymaga teoria komety) jest chyba wzięte z kapelusza, no bo jak datować wydarzenia z mitów czy legend? Bardziej prawdopodobne wydają mi się ziemskie źródła tych przekazów – np. wulkany czy trzęsienia ziemi z tsunami: efekty podobne a takie katastrofy zdarzają się dużo częściej niż upadki komet.
    2. Jowisz i kometa Shoemaker-Levy 9 to zły przykład w kontekście Ziemi. Jowisz ma dużo większą masę niż nasza planeta, znacznie łatwiej jest mu schwytać przelatujące obiekty w pułapkę grawitacyjną, potem rozerwać na kawałki i „połknąć”. Znajduje się też dalej niż Ziemia od Słońca, więc przelatujące obok niego komety mają mniejsze prędkości niż w okolicy Ziemi, co także ułatwia ich schwytanie. Tak więc to, że jakaś kometa rozpadła się na kawałki i spadła na Jowisza, wcale nie czyni bardziej prawdopodobnym takiego wydarzenia na Ziemi – a raczej prawdopodobieństwo takie zmniejsza, bo widać, że Jowisz czyści Układ Słoneczny z różnego „śmiecia”.

  12. Zerknąłem do artykułu, który kiedyś przemknął mi przed oczami.

    No, powiedzmy, że są przesłanki że coś się stało 10 000 lat temu. Ale co to ma wspólnego z potopem? Bo o ile ‚strona geologiczna’ przedstawia się jako tako, choć wymagałaby szerszej analizy, to analiza mitów wypada fatalnie.

    Torlinie, piszesz:

    I wydaje mi się, że badacze to nie są idioci i nie brali mitów i wierzeń z różnych epok.

    Brali. 10 000 lat temu nikt nie spisywał wydarzeń. Opowieści zanotowano później — nie mam pojęcia jak można je datować. Artykuł dowodzi, że nawet nie próbowano, nie rozróżniając symboliki religijnej i metafor poetyckich od opisów przyrodniczych…

  13. „Cudze chwalicie swego nie znacie….”
    Polskojęzyczny tygodnik Polityka mąci Wam w głowach, a szczególnie Tobie Torlinie. Powołując się na cudzomskich badaczy, szczególnie anglosaskich puszcza on Grubą Dymną Zasłonę na rodzime osiągnięcia w problematyce pokrewniej.
    Bo czym jest Niezbędnik Inteligenta jak nie narzędziem aborcyjnym skierowanym przeciw płodom myśli rodzimej.
    Czyż nie jest bowiem perwersją by, odwołując się do obcych bajd i bredni, do tego w obcej interpretacji, nie przywołac płodu słojów mózgowych rodzimego badacza który, jednoznacznie wskazał że to nie Kometa, a Szewczyk z Krakowa rozpęknął ostatniego Dinozaura.
    Nie ma miejsca w Niezbędniku dla Macieja z Kurnika!!!
    Także krakowskie doświadczenie grozy Wody w zwarciu z Prądem może powiedzieć nam więcej o Potopie niż mity wiadomego pochodzenia.

  14. Edwar jest niezrównany. Witam Cię PawleM!
    Ponieważ jutro nie pracuję i mam wolne, to przygotuję solidną odpowiedź jako osobny wpis, bo sprawa jest o wiele szersza niż kwiaciarka na rynku krakowskim w pasie.

  15. Co się mitów tyczy, to wielce bym ostrożnym był w ich za odrębne przyjmowaniu… Wielekroć już dowiedziono, że kultury wzajem się przenikające takoż i podaniami dawnemi się dzielą… A w historii najnowszej zdarzenie z eskomosami grenlandzkiemi, których za czas wojny ostatniej jeden z obsługujących stację meteo edukować probował i na wiarę jedyną słuszną nawracać… Po dziś dzień pono tameczni opowiadają legendę o ICH przodku, co go złe duchy do krzyża lodowego przymroziły!
    Kłaniam nisko:)

  16. Torlin.

    Pozwolisz trące swoje trzy grosze.Na poparcie Twojego znaku zapytania i do sceptyków których chyba rzecznikiem jest pak4.Dla Was i chyba dla Ciebie Totlinie rok 1963 to czasy przed potopowe.
    W tymże roku ukazała się książka wydanie I przez Wydawnictwo Wiedza Powszechna,autorstwa Ludwika Zajdla pod Atlantyda. Calości poświęcona jest „poszukiwań Atlantydy i zebrane teorie”. W tejże książce wzmiankuje On włąśnie tej sprawie mitów w e wszystkich mitach rożnych legend >Książka bardzo ciekawa wieżyc nie wieżyc, poczytać warto. Tak że Ci wzmiankowani austryjacy w/g mnie nic odkrywczego nie napisali wielu autorów pisało na ten temat.A ta mysl pięknie zebrał i napisał 46 lat temu z okładem bo ksiązka ukazało się w maju 63 roku. I oczywiście zaliczyć ja trzeba do popularno naukowych. Jeżeli nie czytałeś Torlinie bo ma tytuł jak napisałem Atlantyda wielu zwodzi ale Autor astronom i naukowiec jednak coś w tych legendach widział,więc jeżeli nie czytałeś to warto przeczytać Warszawa i biblioteki pewnie mają zresztą co Cie bede uczył. Sam zdecydujesz ,czy gdzie szukać i czy czytać.
    Pozdrawiam (dopiero poznaje Twój blog)

  17. Miło mi, że ktoś sięga po tak dawne wpisy. Przyznam Ci się szczerze, że ja też tak czasami robię. Jeżeli chodzi o „Atlantydę” to ją mam w domu w swojej biblioteczce, pozwolę sobie jedynie na poprawkę, autorem jest Ludwik Zajdler.

  18. Torlin
    Ale przyznasz że ciekawa,co autora to „mea culpa”.A na datę nie zwróciłem uwagi.I jak pisałem poznaje wpisy.
    pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: