Napisane przez: torlin | 25/08/2008

Car, alkohol i Rzeczpospolita

Dla Rosjan jedną z najważniejszych osób w historii jest Piotr I Wielki. A tymczasem:

Już jako młody człowiek włóczył się po Moskwie, a jego eskapady pijackie omawiane były szczegółowo przez wszystkie stany. Dwaj pierwsi towarzysze burd nie zabiorą nam czasu: kondotier szwajcarski Franciszek Lenort i generał szkocki Patryk Gordon, ale trzeci – rarytas. Aleksander Mienszykow handlował pierożkami obnosząc je po ulicach stolicy, był synem stajennego, a jego głównym zadaniem było dostarczanie panienek dla przyszłego władcy. Bardzo fajną zabawą władcy z towarzyszami były pozorowane boje, często kończyły się śmiercią uczestników, tak zginął Iwan Dołgoruki w 1691 roku. A ucztowano bez przerwy, upijano się na wszystkich urodzinach rodziny, weselach, chrzcinach, początkach budowy domów i ich zakończeniu, szczęśliwego wyniku manewrów, przyjazdu i odjazdu posłów zagranicznych, a także pogrzebów.

W czasie jednej z hulanek Piotr rzucił pomysł założenia, wyszydzając w ten sposób KK, „Najbardziej Pijany Sobór”. Nikita Zotow, nauczyciel Piotra, został Papieżem, a np. Iwan Buturlin został Królem Polski (a także biskupem Preszburga*). Błazenada stanowiła ulubioną rozrywkę cara, uwielbiał maskarady, drwiny z ludzkiej ułomności i kobiety, a wszystkie te zabawy były niesłychanie prymitywne i płaskie. Na początku 1694 roku zorganizował wesele swojemu błaznowi Jakubowi Turgieniewowi, nowożeńcy jechali wspaniałą carską karetą, a najwięksi dygnitarze dosiadali wspaniałych wierzchowców: byki, świnie, kozy i psy. Wszystkich przebrano w błazeńskie stroje: pstrokate suknie, słomiane buty, drewniane czapki, z doczepionymi kocimi i wiewiórczymi ogonami.

Podczas powrotu z ekskursji zachodniej Piotr I Wielki poznał nowego kompana od kieliszka i szklanki, był nim Król Polski August II Mocny. W dn. 31 lipca 1698 roku poznali się w Rawie Ruskiej, w dzień obserwowali ćwiczenia wojsk saskich, a wieczorem rozpoczynali uczty. Prześcigali się w ilości wypitego wina i przechwalali się siłą fizyczną, August potrafił jednym uderzeniem obciąć głowę bykowi, a w rewanżu Piotr przeciął sztukę sukna.

I najgorzej na tym wyszła Rzeczpospolita.

* Preszburg to dawna nazwa Bratysławy

Advertisements

Responses

  1. W tej familii od szaleństwa do wielkości tylko krok… Ale w Piotra przypadku przynajmniej młodociane szaleństwa były, jak się zdaje, symulowane… Dzieciństwo jego to ciągły strach matki, by regentka Zofia Aleksiejewna jej syna nie pozbawiła życia i temu zapewne służyło Piotrowe rozpasanie… Miało udowodnić, że młodemu nie tron w głowie, a zabawa, ergo jest niegroźny… A zabaw Piotrowych w wojenki też bym nie lekceważył. Współcześni też wydrwiwali jego „potiesznyje roty”, a z tych „potiesznych” wyrosły dwa pułki lejbgwardii: Preobrażeński i Siemionowski…
    Kłaniam nisko:)

  2. Wachmistrz już częściowo się odniósł.
    Ja mogę tylko dodać, że na przekładanie ekscesów młodości na wiek dojrzały trzeba bardzo uważać.

    O takim Piotrze I wiemy, ale mniej znane są nieodpowiedzialne zabawy młodego Bismarcka, pijącego na umór, albo uciekającego z posady by pognać za jakąś Angielką, w której akurat się zakochał. I co? Mimo opinii nieodpowiedzialnego młodzika wyrósł na wielkiego męża stanu. I też polskiej sprawie szkodzącego…

  3. Torlinie,

    czy ten wpis to pokłosie Twojego upijania sie na smutno z powodu naszego niezrozumienia? 😉

    Aż bym sie wybrał do Warszawy z Tobą poucztować! 🙂

    Pozdrawiam

  4. Wachmistrzu! PAKu!
    Znajdźcie mi proszę jedno moje zdanie lekceważące Piotra. To wszystko jest prawda, ale zauważcie, że podałem tę notkę w „Anegdotach”. O takiej przyjaźni Piotra i Fryderyka Augusta mało kto wie.
    Geografie!
    O niczym innym nie marzę.

  5. Zdanie to może nie, ale ten z lewej to chyba Putin? 🙂

  6. Ten Piotr I na zdjęciu jest bardzo podobny do Premiera Putina. Przypadek to czy pokrewieństwo?

  7. Putin jako smakosz alkoholu? Dziwne… A chwalił się że jest abstynentem 🙂 A może on wcale nie pije, a kufel to jakieś przemyślne urządzenie szpiegowskie? Jego drążące kagiebowskie spojrzenie zdaje się sugerować taka opcję 🙂

    Pozdrawiam

    PS Jak będę sie wybierał do Warszawy to się odezwę; ale na pewno nie w najbliższym czasie… Za 5 dni wakacje!

  8. Wygląda na to, że Putin pije ale nie łyka (taka rosyjska odmiana palenia bez zaciągania) 😉

  9. Ani nie pije, ani nie lyka… chce tylko pokazac tego wielkiego orla na dzbanie.
    W takich sytuacjach wszystko sie robi na pokaz.
    (Swoja droga Putin jest chyba najmocniej – jesli chodzi o sprawnosc i kondycje fizyczna – trzymajacym sie przywodca politycznym z gornej polki. Co za kontrast z Jelcynem!
    I z calym jego ludem!
    Dobrze to dla nas czy źle?)

  10. Muszę w takim razie wyjaśnić zdjęcie. Wpisałem do Google – grafika „Пётр I” i „алкоголь”, Piotra I nie było, ale był Putin. Przypadek.

  11. Obywatelu Torlin! Chyba nie wmówicie nam, że przez przypadek zdarzają się Wam takie przypadki! Nie z nami takie sztuczki!

  12. Możemy naturalnie skoncentrować się na młodzieńczych szaleństwach Piotra zwanego Pierwszym. Problem polega jednak na tym, że to Rosjanie mieli szczęście do władcy reformatora i to w dodatku z wizją, siłą przebicia i charakterem. Pozazdrościć – nie tylko władcy ale również braku warcholstwa, zadufania i ostatecznego sukcesu. Nasi przodkowie potrafili kierując się brakiem wyobraźni i aroganckim lenistwem spieprzyć powierzony im skarb. W tym przypadku lepiej abyśmy uczyli się od Rosjan.

  13. Nie rozumiem Telemachu, dlaczego Łotrpress wziął Cię na przesłuchanie. Ale w sumie masz rację.

  14. Trzeba sobie zadać pytanie, czy to Polacy bardziej ucierpieli od zaborców czy Rosjanie od swoich „genialnych” wladcow.
    Państwo nie jest wartością sama w sobie. Ważnym jest co z tego mają pokolenia jego mieszkancow.
    Ale zgoda, tęsknota zadka za knutem jest silna.

  15. Oczywiście pytanie które postawiłem jest wątpię metodologicznie.
    Chciałem tylko pokazać jak wątpliwe intelektualnie są rozważania o naszej PL miekkosci.

  16. A propos zadka i knuta przypomniała mi się pewna makabryczna historia.

    W pewnym powiatowym miasteczku w Generalnej Guberni miejscowy starosta oczywiście Niemiec kazał wybudować toaletę publiczna przy placu targowym. Przybytek pobudowano z materiałów uzyskanych na cmentarzu zydowskim.
    Zdarzało się ze kupujący na targu Niemcy (też przecie ludzie) dostawali nagłej potrzeby.
    I co?
    Kaput.
    Nawet wejść sucha noga się nie dało, a co mówić o oproznieniu.
    Kazał starosta toaletę umyć i wyczyścić, lizolem wyperfunowac. W dzień targowy otwarto.
    Pewien przybyły na targ potomek kosyniera poszedł na nazwijmy to pierwszy ogien.
    Zrobił jak zwykle robil. Nie wiedział jednak ze Pan starosta z patrolem czycha.
    Niemcy naszego wypróżnionego dopadli. Podłogę nim wyczyścili a potem cisnęli na plac całego i zdrowego.
    Dobre to były paniska.
    Starzy mieszkańcy miasteczka opowiadali ze toaleta mimo ze używana była czyta i taka pozostała dopóki nie „przyszedł Ruski”.

    W miasteczku tym nigdy żaden Ruski oddział dłużej nie stacjonowal. Przeszli tylko. Myślę ze nawet jeśli zauważyli przybytek to nie wiedzieli co to jest.

  17. Twoja opowieść drogi dana 1 wpisuje się w klimat większości opowieści o wyższości Świąt BN. nad Świętami W. A zwiedzanie miejsc, gdzie królowie pieszo chadzają jest moim zwyczajem i refleksje na temat polskich nie nastrajają mnie zbytnim optymizmem… Postęp jest niewątpliwy, ale zaniedbania jeszcze większe, nie mówiąc o dostępności tychże przybytków. Miałem okazję zwiedzić także takowe za granicą i tam także zdarzały się zaniedbania, jednak zdecydowanie mniejsze. Wniosek z tego, że różnie to bywa i nie nacja o tym przesądza 🙂

  18. Drogi zeen
    Czyste wychodki w ujęciu globalnym to wyspa na morzu…no wiemy czego.
    Nie mniej w PL postęp jest oszałamiający.
    Opowiastka o Kosynierowiczu z Gniewnym Staroście nie dotyczy jednak oczywistego skutku zaspokajania głodu.
    Dotyczy sprawy tęsknoty za Surowym Ojcem niech by nawet bandytą.

    😀

  19. zeen

    Poczytaj o znaczeniu fazy analnej dla rozwoju czlowieka.
    Można to przenieść także na rozwój społeczenstw.
    Skutki traum przeżytych w tej fazie pozostają na zawsze.
    Czasami śni mi się Maria Skłodowska.
    Zbliża sie… patrzę i budzę się z krzykiem.
    To był Składkowski Sławoj.
    Ot Polskie sny…

  20. Ty mi tu drogi dana 1 tęsknotą za surowym ojcem (…) nie zawracaj, bo ja może i ciemny, ale nie aż tak 😉

    Jeśli z fazy analnej pamiętasz tylko aspekt traumatyczny – żałuj. Ja pamiętam także także wręcz przeciwne 🙂
    A senny koszmar zwalczysz jedynie wracając do odpowiedniej fazy, by ją należycie przeżyć 😉
    😆

  21. zeen
    Jakos cieplej mi sie zrobilo kiedym uczynil cos polecil.

    😀

  22. 😆

  23. Czekaj zeen, czekaj.
    Przyjdzie Torlin zabierze łopatki i wiaderko da po pupie i nas wyrzuci.
    O!!! Już idzie iiiiiiiiiiiii

  24. Nie mam najmniejszej ochoty, dobrze mi z Wami.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: