Napisane przez: torlin | 11/03/2009

Malutkie słowo „applicare”

applicare

Jak to Marks twierdził, ważne są procesy dziejowe, a jednostka jest jedynie małym trybikiem… Ale jednocześnie ile mamy przykładów z historii, gdzie jedna osoba, zbieg okoliczności, przypadek – decydowali o historii narodu, kontynentu, wręcz całego świata. Daleko nie sięgając, gdyby jednego posła nie dotknęła niedyspozycja żołądkowa, Polska dzisiaj mogła zupełnie inaczej wyglądać. Tak się nad tym wszystkim zastanawiałem czytając „Historię Litwy” Jerzego Ochmańskiego, a dotyczyło to malutkiego, skromnego łacińskiego słowa „applicare”, mającego tak olbrzymi wpływ na historię Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Słówko to ukazało się w akcie krewskim, w którym to Jagiełło zaprzysiągł … i właśnie co? Przyłączenie Litwy do Królestwa? Połączenie państw? Litwa traciła niepodległość w wyniku tego aktu, czy też zachowywała niezależność?

akt-krewski

I trzeba przyznać, że z tekstem „Demum etiam Jagalo dux saepedictus promittit terras suas Litvaniae et Russiae coronae regni Poloniae perpetuo applicare” (W końcu również wielki książę Jagiełło obiecuje ziemie swoje litewskie i ruskie na wieczne czasy do korony królestwa polskiego przyłączyć) nie dawali sobie rady również współcześni Jagielle. Po prostu to słówko „applicare” jest tak bardzo pojemne, oznacza: złączyć, włączyć, przyłączyć, wcielić, dodać. Pisze na ten temat Jasienica w swojej „Polsce Jagiellonów”.

Ale właściwie należałoby zastanowić się nad samą unią krewską, czy akt ten zasługuje na tak szczególne znaczenie. Wydaje mi się, że jest to typowy akt zobowiązań przedmałżeńskich, mający oczywiście wpływ na politykę, ale nie warunkujący ją szczególnie. A w ogóle nasz Jogaiła uwielbiał podpisywanie dokumentów, których treści w ogóle nie zamierzał spełnić. 1 października 1382 roku podpisał na wyspie Salin pokój z Zakonem, oddając mu połowę Żmudzi i zobowiązując się do przyjęcia chrześcijaństwa z rąk krzyżackich. Żadnego z nich nie spełnił (inna sprawa, że Krzyżacy w odwecie zajęli całą Żmudź). W akcie małżeńskim z Krewy zobowiązał się również do wypłacenia byłemu narzeczonemu Jadwigi ks. Wilhelmowi Habsburgowi odszkodowania w wysokości 200 tys. florenów – zapomniał tylko dodać w tym akcie, że suma ta przekraczała roczne dochody Litwy i że nigdy nie miał zamiaru jej oddawać.

A pod słowem „applicare” każdy widział, to co chciał zobaczyć. Wpisuję tę notkę do kategorii „Chwile”, bo chciałbym być wówczas w Krewie i spytać się Jagiełły, jak rozumie to słowo. Ale Wasza Książęca Mość, tylko proszę szczerze.

Advertisements

Responses

  1. „każdy widział, to co chciał zobaczyć”
    Jeśli wieloznacznośc była świadoma to świadczy ona o mądrości politycznej rokujących stron.

  2. „Jeśli wieloznaczność była świadoma to świadczy ona o mądrości politycznej rokujących stron”.

    Zgadzam się. Od razu widać, że to zmyślni prawnicy pisali… 😉

  3. No, bo jeśli więź Polsko Litewską potraktować, jako poważny związek to Unia Lubelska była ślubem,
    a te Krewska, Mielnicka, Horodelska itp. to zaloty.
    Quake, wtedy panowała, przynajmniej oficjalnie, inna obyczajowość. Ty byś chciał żeby one, Litwa i Polska, tak od razu….

  4. Wbrew temu, co popularnie sądzi się o Średniowieczu, było w tych czasach mnóstwo mądrych decyzji i żyli wspaniali ludzie. A tak w ogóle cały okres od Krewy do Lublina świadczy o mądrości ówczesnych Polaków i Litwinów. Cały ten czas był ucieraniem się obydwu stron. Jaka to szkoda, że to wszystko później zaprzepaszczono.

  5. Uważam że jednakże słówko applicare nie należy tu tłumaczyć dosłownie jako de facto aneksje Litwy do Korony, gdyż nie było to ani w interesie możnowładców litewskich, ani Jagiełły, a sama szlachta małopolska nie wykazywała tu jednostronnego azymutu 🙂

  6. Drogi Napoleonie!
    Na przestrzeni tych dwustu lat mieliśmy cały wachlarz wzajemnych stosunków, od bratania się całkowitego po taki sam całkowity rozbrat. Jaka szkoda, że Zygmunt August albo Stefan Batory nie miał syna.

  7. (Nie miał legalnego syna, bo czy jakiegoś na boku, to nie wiadomo… Oczywiście Zygmunt August.)

    A sam Jagiełło zadowolił wszystkich, bo zapewne i własne ambicje, by władzy nad Litwą nie tracić. I jeszcze zostało tego zadowolenia na potomnych i ich intelektualną ciekawość 😉

  8. O synu nic kroniki nie piszą, co do córki a jakże, miał potomka płci żeńskiej (potomkinię???) z Barbarą Giżanką, nazwali ją również Barbarą. Nosiła ona nazwisko Woroniecka, bo adoptował ją książę Woroniecki, mąż Giżanki. Dziewczynka nie miała możliwości poznać świadomie ojca, bo urodziła się w dn. 8 października 1571 r.,a król zmarł w dn. 7 lipca 1572 r. Zmarł w Knyszynie, do którego wywiózł swoją kochankę przed zarazą i pomówieniem ludzkim. Barbarę (córkę) wydano później za Jakuba Zawadzkiego, pisarza Skarbu Koronnego.

  9. Drogi Torlinie! 🙂

    wspominałem tylko o stosunkach w okresie unii krewskiej 😉

  10. Mnie by bardziej zajmowało wiedzieć, jakże tego rozumiał, gdy podpisywał… i czy tak samo niemal pół wieku później, gdy z tego świata odchodził… Dla mnie to niemal dwaj ludzie różni…
    Kłaniam nisko:)

  11. Zgadzam się z Tobą Wachmistrzu, że w końcowych latach panowania był to europejski władca pełną gębą. Ale ja – mimo wszystko – chciałbym go zapytać, co rozumiał pod tym słowem w chwili podpisywania.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: