Napisane przez: torlin | 23/03/2009

Na kłopoty … Cadfael

ellis-i-derek

Piękne zdjęcie autorki z bohaterem jej książki – Ellis i Derek.

Święty jednego stulecia staje się heretykiem następnego,
a heretyk jednego świętym następnego.

I tytuł i sentencja ściągnięte z blogu Simon Café

Rzadko piszę na temat swoich ulubionych książek, a mam takie. Niektóre serie kompletuję sobie od wielu lat, i przynosi mi to mnóstwo satysfakcji. Jedną z najważniejszych jest „Mnich”.

Postać Braciszka Cadfaela stworzyła Edith Pargeter pod pseudonimem Ellis Peters, a ponieważ sama ma korzenie walijskie, obdarzyła nimi również swojego bohatera. Braciszek Cadfaela żył w burzliwym dwunastym wieku, walczył w wyprawach krzyżowych pod Jerozolimą, jak i na Morzu Śródziemnym z piratami, ma syna, który nie wie nic o swoim ojcu. Mając około czterdziestki Cadfael odnajduje upragniony spokój w opactwie benedyktynów w Shrewsbury, postanawia resztę swojego życia spędzić w zaciszu swojego herbarium, poświęcając czas na sporządzaniu medykamentów, nalewek i naparów ziołowych. Ale jego „spokojny czas” przypada na okres wojny domowej pomiędzy Matyldą, cesarzową niemiecką, a jej bratem ciotecznym Stefanem . Bo to jest tak – Wilhelm Zdobywca miał czwórkę synów i siedem córek, dla nas jedna córka i jeden syn są najważniejsi – Adela była matką Stefana z Blois, a najmłodsze dziecko Henryk I Beauclerc był ojcem Matyldy. A opactwo ciągle było w tym czasie na pierwszej linii frontu wojny domowej. Co rusz dochodziło do jakiejś zbrodni, i ciągle opat wzywał Cadfaela przed swoje oblicze. „Cała ta sprawa rzuca cień na nasz zakon i nasze opactwo. Zwalniam cię z obowiązków klasztornych, dopóki nie rozwiążesz całej sprawy”.

shrewsburyShrewsbury

Te małe książeczki są fascynujące, nie tylko bardzo ciekawe, ale przede wszystkim wspaniale opisujące XII-wieczną Anglię, są mocno oparte na ówczesnych realiach. Opisy zakładów rzemieślniczych, rolnictwa, obozu trędowatych, a przede wszystkim samego opactwa – zasługują na szacunek. Według moich wiadomości Ellis Peters napisała 21 tomików, z tego wydanych po polsku zostało 16, a ja zebrałem póki co 9.

A skąd się wziął Derek Jacobi? Był aktorem odtwarzającym główną rolę w serialu nakręconym na podstawie książeczek Peters i przez wiele osób jego kreacja porównywana jest do Klaudiusza, a w Filmweb serial oznaczony jest jako rewelacyjny.

Czytaliście chociaż jedną z tych malutkich minipowieści?

PS. Zanim zdążyłem opublikować notkę już odezwał się Simon z Italii. Serdecznie Cię pozdrawiam i cytując nieśmiertelną Casablancę: „To może być początek pięknej przyjaźni”.

Reklamy

Responses

  1. Nie czytałem. I raczej nie przeczytam 🙂

  2. A dlaczego?

  3. Mam bodaj wszystkie:)) I w pełni Twą, Torlinie, fascynację pojmuję…:) A skoro tak Cię ujął Cadfael, to przedkładam i Stevena Saylora z jego cyklem „Roma sub rosa”… Czasy inne, choć koncept ten sam… A co do precyzji z jaką żywot dawniejszy w szczegółach odmalowany to i Follet tu ze swemi „Filarami ziemi” i „Światem bez końca” wielce na miejscu…
    Kłaniam nisko:)

  4. Ja kiedyś zacząłem czytać jedną książkę o Cadfaelu, ale odrzucił mnie beznadziejny przekład. Jestem na to zawodowo wyczulony.

  5. Melduję, że wszystkie….
    Które wyszły do połowy lat 80 w pewnym języku, którego się wtedy uczyłem. Czasem wspierałem się angielskim.
    Pamiętam chyba trochę, ale w sposób nieuporządkowany.

  6. Powinna wyjść książeczka, w której Braciszek Cadfael spotyka Ja-Klaudiusza. Wtedy Derek Jacobi mógłby zgarnąć podwójną gażę za występ w ekranizacji.

  7. Drogi Tes Tequ!
    Tylko ta drobna różnica 1.100 lat 😀 Ale przyjdzie walec i wyrówna.
    Lupin!
    Jak Ty sprawdzasz, czy to jest dobry przekład? Bierzesz oryginał i porównujesz?
    Edwarze!
    Po portugalsku?
    Wachmistrzu!
    Przyznaję szczerze, że nie czytałem tych pozycji Kena Folleta i Stevena Saylora. Z podobnej tematyki podobała mi się książka Michaela Crichtona „Linia czasu” (Timeline), na podstawie której nakręcono również film.

  8. Torlinie:
    No jakże to, ubóstwiony Kladiusz nie przetrwałbym 1100 lat? 😀

  9. PAKu!
    Słyszałem, że podstawowy nasz przodek żył 930 lat, byli tacy, co żyli 180 i 175. Ale 1.100? To się w głowie nie mieści 😀

  10. Torlinie, nie porównuję z oryginałem, bo nie chodzi o to, czy przekład jest z nim ściśle zgodny. Jest nawet taka maksyma: przekład jest jak kobieta – jeśli piękny, to niewierny, jeśli wierny, to nie piękny.
    Klasyczny przykład: kongenialny przekład „Kubusia Puchatka” Ireny Tuwim, który miejscami mocno odbiega od dosłownego brzmienia oryginału. To samo można powiedzieć o przekładach piosenek Okudżawy w wykonaniu Osieckiej, z których wiele, moim zdaniem, jest poezją lepszą od oryginału.
    Marny przekład natomiast zwykle charakteryzuje się właśnie zbyt wielką wiernością – zachowuje frazeologię, a czasem nawet szyk zdania oryginału, co po polsku brzmi zwykle koszmarnie. Inną typową wadą jest tłumaczenie „słownikowe”, bez próby doboru terminów przyjętych w polskiej tradycji językowej. Na przykład w tłumaczonych z angielskiego książkach historycznych roi się często od generałów, nawet gdy mowa o starożytnej Grecji. Dla Anglosasów „general” to może być każdy wyższy dowódca wojskowy, w języku polskim jest to jednak nazwa konkretnej rangi i nic poza tym.

  11. Nie Torlinie. To nie bylo wtedy po Portugalsku.
    A dzis? Zawsze masz techniczna mozliwosc techniczna sprawdzenia choc to w sieci moze byc ponoc mylace. 😀

  12. „Czytaliście chociaż jedną z tych malutkich minipowieści?”

    Przyznaję się bez bicia: ani nie czytałem ani nawet nie słyszałem wcześniej o ich istnieniu 😳

    No ale skoro są tak ciekawe to może faktycznie zacznę się za nimi rozglądać 🙂

  13. Quake’u!
    Chciałbym Ci powiedzieć, że ze wszystkich książeczek najmniej podobała mi się Jedynka.

  14. witam 😀

    nie czytalem,ale znam z „widzenia” te ksiazki

    pozdrowienia

  15. Lupin,pamietam „kubusia puchatka” pani Tuwim

    i chyba ten „przeklad” nazwano

    „zpolszczeniem” albo jakos tak

    (wiesz to prawie 45 lat temu bylo :rpll: )

    pozdrawiam z nocnego berlina

  16. Torlinie, witam,
    seria o braciszku Cadfaelu świetna jest, czytałem niewiele, bo ze 2, 3 książki, ale może wrócę do tego.
    Jedną mam nawet w domu chyba.

    A i wersję telerwizyjną też kiedyś widziałem, też niezłe to było.

    P.S. Tłumaczenie oczywiście można ocenić, niejednokrotnie widać lub słychać, że może tłumacz zna język obcy, ale z polskim ma niestety problemy.

    P.P.S. Przez pewien czas dla zabawy sobie w Salonie 24 pisałem drugi blog pod pseudonimem Cadfael:)

    pzdr


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: