Napisane przez: torlin | 29/04/2009

To były czasy dla poetów

stern

To były czasy dla poetów, 33 lata kłótni, policzkowanie, pojedynki, sądy, a wszystko w gruncie rzeczy z powodu jednego wiersza. To były czasy dla poetów.

Minęło właśnie 85 lat od wydania tomiku poezji Anatola Sterna „Anielski cham”, z tytułowym wierszem:

Anielski cham

Robotnicy śmierdząca uskrzydlona gawiedź
O parujące bydło cudniejsze od aniołów!
Tłumie ludzi głodnych bez pracy śpieszących na połów
Tłumie mężczyzn i kobiet dokąd chcesz mnie zawiedź
O tłumie tłumie ludzi rojących się wokół.

W nawiązaniu do naszych współczesnych wydarzeń wywołujących moje oburzenie postanowiłem przedstawić wyciąg z manifestu futurystów polskich:

Do narodu polskiego. Manifest w sprawie natyhmiastowej futuryzacji żyća.

Wraz z odzyskańem samodźelnego bytu politycznego, żyće polskie wstąpiło w zupełńe nową fazę i ocknęło śę wobec miliona czyhających u dźwi zagadńeń, o kturyh wczoraj jeszcze ńe było poprostu czasu myśleć. Trzeba otwożyć naośćeż wszystkie dżwi i okna, ńeh wywieje ten swąd piwńic i kośćelnego kadźidła, kturym od dźecka uczyli was oddyhać.

Ogłaszamy za St. Bżozowskim wielką wypszedaż staryh rupieći. Spszedaje śę za puł darmo tradycje, kategorje, pszyzwyczajeńa, malowanki i fetysze. Czas oprużńić postumenty, oczyśćić place, pszygotować miejsca tym, ktuży idą.

Więcej słońca. Odżucamy parasole, kapelusze, melońiki, będźemy hodżić z odkrytą głową. Szyje gołe.

Domy budować należy ze śćanami szklanymi od połudńa. Więcej światła, powietsza i pszestszeńi. Gdyby sejm polski obradował na powietszu, napewno mielibyśmy o wiele słoneczńejszą konstytucję.

Artyści na ulicę. Sztuka gńeżdżąća śę w kilkuset, nawet kilkutyśęcznosobowych salah koncertowyh , wystawah, pałacah sztuki itp. jest śmiesznym anemicznym dźiwąlogiem. Sztuka muśi być ńespodźaną, wszehpszenikającą i z nug walącą. Każdy może być artystą.

I mija 85 lat od jednego z najsłynniejszych sporów poetyckich, ciągnących się przez 33 lata. Po opublikowaniu wiersza „Anielski cham” Stern i inni futuryści zostali zaatakowani przez Słonimskiego od strony Skamandrytów, głównie dotyczył on logiki i racjonalizmu w poezji, futuryści zarzucali Skamandrytom kurczowe trzymanie się ahistorycznej konwencji poetyckiej, ci zaś rewanżowali się zarzutami o płytkość poezji futurystów, za wszelką cenę silenie się na oryginalność i miernotę artystyczną. W odwecie Mieczysław Szczuka publicznie policzkuje w „Ziemiańskiej” współtwórcę Skamandra, a ten z kolei wyzywa go na pojedynek raniąc go w kolano. Pięć miesięcy później odwet biorą Skamandryci, Jan Lechoń wali w twarz Anatola Sterna w Sali „Morskiego Oka”, a w 1933 roku Stern wnosi sprawę przeciwko Słonimskiemu do sądu koleżeńskiego Związku Literatów Polskich. Trzeba do tego dodać incydent z 1921 roku, gdy w kuluarach Teatru Polskiego Jarosław Iwaszkiewicz spoliczkował krytyka Stanisława Pieńkowskiego, odpłacając mu w ten sposób za jego antysemickie ataki na środowisko Skamandra.

Po wybuchu II Wojny Światowej Stern udał się do Lwowa, gdzie został aresztowany przez władze radzieckie, które 17 września 1939 wkroczyły na ziemie polskie. Najpierw przebywał w więzieniu we Lwowie, później na mocy umowy Sikorski – Majski wstąpił do Armii Polskiej, z którą udał się na Bliski Wschód. Do 1948 przebywał w Palestynie, publikując tam swoje utwory w przekładach na język hebrajski. Po powrocie do Polski zamieszkał w Warszawie.

I przedwojenny spór byłby tylko literacką ciekawostką – ramotką, gdyby nie fakt, że ów spór wybuchł ze zdwojoną siłą w 1957 roku, w czasie odwilży popaździernikowej. Po 1956 roku postanowiono udostępnić czytelnikom literaturę futurystyczną (m.in. „Palę Paryż”) i w ramach tego cyklu wydano tomik wierszy Sterna pt. „Wiersze dawne i nowe” – z tym, że ówczesna redaktorka „Czytelnika” uwarunkowała wydanie tej pozycji od poprawek autorskich i przerobienie wierszy z formalistycznych na normalne. Stern wygłodzony okresem stalinowskim zgodził się, książeczka wyszła, ale zaraz potem ukazuje się w „Kamenie” artykuł Józefa Wiesława Zięby „Futuryzm z retuszem”. Młody krytyk otwierając ten tomik poezji oczekiwał legendarnych utworów Sterna, a spotkał je w zupełnie zmienionym kształcie, w związku z tym głośno zaprotestował: „są one literackim dokumentem epoki i (…) jak wiele współczesna poezja zawdzięcza awangardowemu przełomowi”.

Traf chce, że równolegle ukazuje się w „Nowej Kulturze” artykuł Antoniego Słonimskiego „Ofensywa bezsensu”, rzecz wprawdzie dotyczyła przede wszystkim młodej poezji, ale Sterna rozsierdziły dwie rzeczy: pierwsza to słowa „dorabia się legendy i tworzy mitologię polskiego futuryzmu. Z paru wygłupień, dość zresztą zabawnych, ale wtórnych i wzorowanych na futurystach włoskich i rosyjskich, robi się dziś jakiś kierunek rewolucyjny, opromieniony aureolą męczeństwa”, ale druga – Słonimski w „Ofensywie bezsensu” robi straszny błąd. W cytowaniu wiersza „Anielski cham” zamienia wyrazy i drugi wiersz zabrzmiał „O panujące bydło cudniejsze od aniołów!”. Tego Sternowi było dosyć, zarzucił Słonimskiemu „złą wolę, skłonność do rzucania oszczerstw lub pisania paszkwilów”, a także „pragnienie zrobienia huczku dokoła swej osoby, gdy już nie dopisuje talent”.

Po kolejnym wystąpieniu Słonimskiego, że aktualna działalność futurystów są to „próby mistyfikowania opinii publicznej ze strony pisarzy, którzy nie mogąc się legitymować poważniejszym dorobkiem literackim, powołują się na rzekomą rewolucyjność paru młodzieńczych wygłupień” Stern znowu pozywa Słonimskiego przed sąd koleżeński, tylko że robi to po 24 latach po raz drugi.

Co to były za czasy
Kto by dzisiaj policzkował poetę.
Najwyżej usunie się nazwę jakiejś uliczki.

PS. Tytus Czyżewski
Elektryczne wizje

ELEKTRYCZNY ŚWIT
MECHANIKA CUDU
SZTUKA ZIELONYCH ZĘBÓW.
Pam-bam wielki Bóg
(………)
Urano-blask mgławicy białej
Mechanika Duch Am bam

PS 2 – dochodzę do wniosku, że w tym sporze obydwie strony mają rację.

PS 3 i ten, o którego najbardziej mi chodzi – Bruno Jasieński

But w butonierce

Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach,
Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad.
Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,
Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.

Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach,
Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed.
Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach¹,
Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled.

W parkocieniu krokietni² – jakiś meeting panieński.
Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf.
One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński,
Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff.

One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą.
Poezyjność, futuryzm – niewiadoma i X.
Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą –
Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe³.

Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny,
Zafurkotał na wietrze trzepocący gdzieś szal.
Pojechała mi bajka poza góry doliny
I nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal…

1 windhorst – damski słomkowy kapelusz o szerokim rondzie
2 krokietnia – boisko do gry w krokieta
3 jour-fixe [żur fiks] (fr.) – stały dzień przyjęć towarzyskich

Nazwa uliczki zostaje

Reklamy

Responses

  1. Tak. To były czasy!!!

    http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/e/epitafium_dla_brunona_jasienskie.php

  2. Co to za czasy byli, skoro długich łikendów nie mieli… Czarne czasy byli i tyle…

  3. zeen
    Powiedzmy wreszcie prawdę. Gugla też nie było.
    W pomroczności żyli.

  4. Ale za to w jasnej. 😀

  5. Jasnej jak „ciemny bóg pustych ust”

    😀

  6. Torlinie, to ty nie wesz, że Jasieński jest zakazany przez IPN, a za cytowanie grozi kara wieloletniego więzienia?

  7. Hoko,
    nie nadanżasz….
    Już uniewinniony…

  8. Jasieński może uniewinniony, ale ci co go cytują to pewnie nie bardzo.

    Choćby i na niemowlaka
    w IPNie znajdziesz haka.
    A gdy Zyzak danych szuka
    nawet śmierć zębami stuka.

  9. Skazany, uniewinniony, czy to ważne. Okradziony też jest zamieszany w kradzież. Ciekawe dyskusje toczą się po sieci jako pogłos…

  10. piekny manifest, piekne czasy, nieskazone pospiechem i pieniadzem, ktore byc moze nigdy nie wroca. teraz o slawe walczy sie zawziecie, bez wdzieku i policzkowania. Bruno. Zapomniałam o nim, a niegdys tak sie zachwycalam m. in. tym wierszem i jego pewnoscia siebie. Tak po prostu postawic sie ponad Tetmajerem.

  11. ShyJa!
    Ja tym okresem literackim jestem od dawna zafascynowany (jak i młodopolskim), dużo pisałem o tym wcześniej. Czy może być na przykład piękniejszego jak cenniki Witkacego czy w Kawiarni pod Picadorem?
    http://torla.blog.interia.pl/?id=733170
    Moi Drodzy Panowie!
    Jak to pisał Quake, nikt się nie spodziewa hiszpańskiej Inkwizycji. Ja też przewiduję, że gdy pod drzwiami staną i nocą kolbami w drzwi załomocą – to ich wpuszczę.
    Energicznie protestuję przeciwko łączeniu sztuki z prywatnym zachowaniem się artysty. Van Gogh obciął sobie ucho, Goya pomagał Francuzom w wybieraniu najlepszych dzieł do zagrabienia z Prado, a na co umarli Jimi Hendrix i Janis Joplin to wiemy, a mimo wszystko byli wielkimi artystami i czcimy ich do dzisiaj.
    Awangarda literacka jest ważnym punktem literackim Międzywojnia.

  12. „przeciwko łączeniu sztuki z PRYWATNYM zachowaniem się artysty”-
    Tu leży pies.
    Co jest w działaniach artystów „prywatnym”?
    A co społecznym?
    Oczywiście ulica Brunona Jasińskiego w Klimontowie być powinna.
    Jednak refleksja nad życiem osób publicznych nad ich rolą społeczną nad poronioną wiarą, naiwnością, kabotynizmem, brakiem odpowiedzialności za słowo, autodestrukcja itd…. jest nie tylko dopuszczalna, ale i potrzebna.
    Wynika to z roli, jaką przypisuje (przypisywało) się artystom. Została ona moim zdaniem zbyt rozdęta i namaszczona. Sztuka to rzemiosło. Szacowne rzemiosło jak bednarstwo, kowalstwo, krawiectwo, szewstwo.
    Jak tak na to spojrzymy to „szewski poniedziałek” nie będzie przedmiotem ekscytacji.
    Czy jest w Klimontowie ulica najlepszego klimontowskiego szewca?
    Przecież taki szewc był. Wiem to na pewno.

  13. Daleka analogia – jak dla mnie. Na widok butów czy beczki nie dostaję ekscytacji, przy niektórych wyrobach kowalskich już bardziej. Według mnie np. literatura to nie jest rzemiosło, ono tym różni się od Sztuki, że bednarz produkuje x nawet najbardziej nowoczesnych, bliskich artyzmowi beczek, ale produkuje ich wiele. Każdy artysta „produkuje” rzecz wyjątkową. Kowal może machać podków ile wlezie nawet ze szczerego złota dla Ossolińskiego – to będzie tylko rzemiosło, ale może też zrobić niepowtarzalne ogrodzenie, będące wyjątkowym dziełem sztuki. I to będzie artyzm.

  14. Zgoda Torlinie. Jest różnica. Różnica polega na tym różnicy potrzeb, jakie zaspokaja rzemieślnik a jakie zaspokaja specyficzny rodzaj rzemieślnika, artysta.
    Artysta ma rozproszyć naszą nudę, dlatego często wymagamy od niego oryginalności.
    No, ale np. kucharz?

    Manifest futuryzmu (głodne kawałki)

    „ 3. Dotąd literatura wychwalała pełen zadumy bezwład, ekstazę i sen, my zaś chcemy sławić agresywny ruch, gorączkową bezsenność, gimnastyczny krok, ryzykowny skok, policzkowanie i cios pięścią.
    7. Jedynie walka jest piękna. Arcydziełem jest tylko to, co ma agresywny charakter.
    9. Chcemy wysławiać wojnę – jedyną higienę świata – militaryzm, patriotyzm, niszczycielski gest anarchistów, piękne idee, które zabijają, oraz głosić pogardę dla kobiety.
    10. Chcemy zniszczyć muzea, biblioteki, zwalczyć moralizm, feminizm i wszelkie przejawy oportunistycznego i użytkowego tchórzostwa.
    11. Będziemy wyśpiewywać na cześć wielkich tłumów wzburzonych pracą, przyjemnością lub buntem, wielobarwnych i polifonicznych fal rewolucji w nowoczesnych miastach, (…) na cześć szybowcowego lotu aeroplanów, których śmigło łopocze jak chorągiew i hałasuje jak oklaski rozentuzjazmowanego tłumu.”

    Oczywiście można przymrużyć oko, robili chłopcy jaja. Tyle że to nie prawda. Niektórzy traktowali to serio.

  15. Edwarze!
    Ty masz rację w sensie szczegółowym, ja w ogólnym. Anarchiści wypisywali różne głupstwa, i w sensie podanych szczegółów – Twoje na wierzchu. Ale Futuryzm jest autentycznym ruchem intelektualnym, ważnym, z oryginalnymi pracami i koncepcjami, i nie powinno się Wielkiej Sztuki oceniać z punktu widzenia jednostkowego, wyjmować poszczególnych punktów.
    Już w wypadku Futuryzmu Włoskiego mówiliśmy o ich związkach z nazizmem Duce. I Jasiński, i Stern byli autentycznymi komunistami – i jak wspaniale to udokumentuje fakt niedalekiego położenia wobec siebie nazizmu z komunizmem.

  16. Torlinie.
    Nie idzie o to żeby moje było na wierzchu.
    O to, co na wierzchu to szło Marysi w „Słowie o Jakubie Szeli”;

    „U karasia kare skrzela,
    u szczupaka – siwe.
    Nie udało ci się, Szela,
    to kochanie ckliwe.
    *
    Na stodole – wrota z kłodką.
    Miękkie siano pachnie słodko.
    Na stodole snopek mężyn
    mięcej drga od pańskich sprężyn.
    *
    „Weś mię, Wicuś, sobą przykryj.
    „Lepszy dzień od nocy przykrej.
    „Taka mdli mię straszna lubość,
    „jeno pójdś mię sobą ubość.”
    *
    -Daj mi, Maryś, daj mi z bliska
    -twoich piersi kretowiska
    -Jak dwie skiby twoja kibić
    -dajże mi się pługiem wskibić.”
    *
    ……
    Nie dość, że tego Duce rozstrzelali i powiesili potem na opak to ty go jeszcze nazistą nazywasz.
    😀
    Mnie idzie o to, że ci chłopcy futuryści podbijali bębenka w i tak już wrednej sytuacji. Nieładnie!
    Co to jest „autentyczny ruch intelektualny”?
    „Na złość mamie odmrożę uszy”?

    Pozdro 😀

  17. […] że fascynuję się Futuryzmem. Pisałem kiedyś o malarzach włoskich z grupy futurystycznej, o polskich pisarzach, ale to był wiek XX, wprawdzie jego pierwsze lata, ale tutaj mamy rok 1844, a badacze twierdzą, […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: