Napisane przez: torlin | 03/05/2009

Tur w Puszczy Kampinoskiej

tur

Tur (zdjęcie wzięte stąd)

To jest wprost niesłychana kłótnia naukowa. Ku mojemu zdziwieniu lubię obydwie strony i obie też rozumiem. Należy sobie postawić spokojnie pytanie zasadnicze i podstawowe – czy tur może w przyszłości hasać po Puszczy Kampinoskiej?

Tur (Bos primigenius) był jednym z największych zwierząt, jakie kiedykolwiek zamieszkiwały Europę, dorosły samiec osiągał do 3 metrów długości i 2 metrów wysokości w kłębie, a ważył 800-1000 kg. Został udomowiony w Azji 608 tysięcy lat temu.

Przodkowie tura pojawili się w epoce pliocenu (2 mln lat temu) w Indiach., z czasem te roślinożerne zwierzęta rozprzestrzeniły się na terenach leśnych całej Azji i Europy oraz na północy Afryki. Zamieszkiwały zwarte i położone w nizinach puszcze, zapewniające obfitą bazę pokarmową w postaci roślin jednoliściennych (wszelkiego rodzaju traw i turzyc). Samice turów – krowy cieliły się corocznie po trwającej 9 miesięcy ciąży, rodząc przeważnie jedno cielę.

Ostatnie tury wyginęły w Polsce. Proces ich wymierania rozpoczął się już X wieku, ale później nastąpiło gwałtowne, skokowe zmniejszenia pogłowia, najpierw zwierzęta znikły z terenów Europy Zachodniej (w X wieku z Francji, na przełomie XI i XII z Niemiec). W XIV wieku żyły już tylko na Mazowszu, a w 1627 roku na terenie Puszczy Jaktorowskiej niedaleko Skierniewic doszło do padnięcia ostatniej krowy. Naukowcy uważają, że do przyczyn wymarcia turów należy zaliczyć m.in. polowania, utratę środowiska życia wynikającą z intensywnego rozwoju rolnictwa, zmiany klimatyczne oraz choroby przenoszone przez bydło (wzięte stąd).

Naukowcy na całym świecie usiłują odtworzyć wymarłe gatunki, walczą, aby znowu istniały:

mamut-wlochaty

mamuty włochate,

moa

ptaki moa z Nowej Zelandii,

dodo

ptak dodo podobny do gołębia,

kwagga

kwaggi – podobny do zebry,

wilk-tasmanski

wilk tasmański (w jego wypadku po raz pierwszy w historii udało się ożywić w innym organizmie fragment materiału genetycznego wymarłego zwierzęcia – warto przeczytać – obiektywny monitor nauki)

koziorozec-pirenejski

i nieszczęście ostatnich lat – koziorożec pirenejski, wymarły w 2000 roku – ale hiszpańscy naukowcy twierdzą, że sklonowali małego koziorożca, ale im zaraz umarł – przeczytajcie.

Zdaniem Wiki  w dwóch rasach krów są na pewno geny tura, jest to na pewno:

wegierskie-siwe-bydlo-stepowe

Węgierskie siwe bydło stepowe

piemontese-toro

i bydło piemonckie.

W dniu 13 października 2006 roku powstała Polska Fundacja Odtworzenia Tura (PFOT). Organizacja ta, kierowana przez prof. Ryszarda Słomskiego z Akademii Rolniczej w Poznaniu i prof. Jacka A. Modlińskiego z Zakładu Embriologii Doświadczalnej Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu pod Warszawą usiłują dzięki eksponatom muzealnym wymarłych przed wiekami zwierząt, a konkretnie materiałowi genetycznemu pobranemu z ich kopalnych szczątków przywrócić tura rodzimym lasom. W zachowanych kościach tych zwierząt pozostało bowiem DNA, które można sklonować. Polscy genetycy mówią: „”Jest to zwierzę kojarzone z Polską, z naszymi ziemiami. W pewnym sensie symbolizuje nasz kraj. To tutaj wyginęli ostatni przedstawiciele tego gatunku”.

Pierwszy etap prac został zrealizowany, polegał on na wyizolowaniu DNA. Krok drugi polegał na sprawdzeniu, na ile informacja genetyczna będzie „współdziałać” z naukowcami – czy podda się ich procedurom laboratoryjnym. To także genetycy mają już za sobą. Etap trzeci, aktualny, polega na poznawaniu DNA tura.

Na te zamierzenia i prace odpowiada Adam Wajrak, którego tak bardzo cenię: „Zarówno Panowie, jak i ja dobrze wiemy, że próba odtworzenia tura, zwierzęcia dawno wymarłego, jest tak samo prawdopodobna jak polski lot na Marsa. Sami Panowie to dziś przyznają, pisząc, że „nie wykluczamy również możliwości uzyskania zwierząt noszących geny tura”. To skąd ta nazwa Fundacji? A poza tym będzie to tur czy nie będzie? Czytelnikom postaram się udzielić prostej odpowiedzi. Coś, co nie ma stuprocentowego genomu tura, turem nie będzie. Wasz tur będzie jedynie dziwną krową, a powinniście zajmować się przede wszystkim ochroną przyrody i gatunkami jeszcze niewymarłymi”.

I przypomniał historię tura hitlerowskiego, zwanego bydłem Hecka.

heck_cattle_male

Ten niemiecki nazista, ograbiający ogrody zoologiczne państw podbitych, usiłował „zrobić” tura na podstawie krzyżowania bydła szkockiego i hiszpańskich byków do corridy. Do dzisiaj sporo jest ich w Europie.

W dniu 12 września 2008 r. odbyła się w Turku promocja książki „Czy tur powróci do polskich lasów”, jej autorzy mieli ciekawe wykłady:
* prof. dr hab. Ryszarda Słomskiego z Instytutu Genetyki Człowieka PAN – Współczesne możliwości badania informacji genetycznej wymarłych gatunków
* prof. dr hab. Jacka A. Modlińskiego z Zakładu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN – Restytucje gatunków wymarłych – fakty i mity
* prof. dr hab. Mirosława Ryby – Dyrektora Polskiej Fundacji Odtworzenia Tura – Tur będzie chodził po polskich lasach!
stwierdzili jednoznacznie: „w przyszłości (nie aż tak odległej) powrót tura do polskich lasów jest pewny”.

Coś niesamowitego.

Advertisements

Responses

  1. Zajrzyjcie do Migg – mamuty nadchodzą 😀
    http://migg.wordpress.com/2008/11/25/mamuty-nadchodza/

  2. Co tam zwykły tur. Turoń brzmi poważniej:

  3. Edwarze!
    A zbudowałeś genotyp turonia? 🙂

  4. Phi… u mnie za stodołą takie chodzą…

    A z tym odtworzeniem genetycznym gatunku to jedna bujda. Z kilku żyjących osobników nie da się już z reguły odtworzyć populacji, bo nie ma odpowiednio dużego zróżnicowania, a co dopiero mówić z jakichś próbek genów.

  5. Trudności powinno być w ‚trzy i trochę’ — z których wyizolowanie DNA wymarłego zwierzęcia jeszcze problemem jest najmniejszym.

    PS.
    U Migg mamuty, ale znowu — zsekwencjonowanie DNA nie daje kompletnego genomu, a jedynie zbiór krótkich sekwencji… Ciekawe to do porównań, ale by budować zwierzę trzeba mieć genom. I pozostałe DNA (mitochondrialne, chociażby). I jeszcze jakieś środowisko, w którym by się zwierze mogło rozwijać — słowem odpowiednią macicę. Dużo tego.

  6. Żebyście wiedzieli Hoko i PAKu, ile ja razy słyszałem w swoim życiu – das ist unmöglich. A wcześniej – niemożliwe jest, aby człowiek wzbił się w powietrze, żeby poruszał się szybciej niż koń, aby można było przekazywać głos na duże odległości. Jak czytam o wilku workowatym i koziorożcu pirenejskim, to wszystko wydaje mi się możliwe. Poprosiłem Cypriana Vaxo o komentarz, obiecał, a ja czekam niecierpliwie.

  7. Bogiem a prawdą… . Po jasną ….. (oby się nie skojarzyło) odtwarzać to co wymarło, skoro na naszych oczach zanika i znika to co jeszcze żyje.
    Panowie od genetyki się bawią za niemałe pieniadze. A tych brak aby ocalić to co jeszcze żyje.
    Eh!!

  8. Moim zdaniem, za kilka pokoleń każdemu po urodzeniu wszczepiany będzie w kość ogonową port USB dzięki któremu każdy będzie miał możliwość podłączenia do dowolnej wirtualnej przestrzeni. Między innymi pełnej turów – DNA nikomu wtedy nie będzie potrzebne.
    Po za tym dzięki „kopiom zapasowym na twardy dysk” osiągniemy wreszcie „życie wieczne”.

  9. W tej sprawie właściwie wszyscy mają rację. PAK i Wajrak również. Też jestem zwolennikiem obrony zanikających gatunków. Jedna uwaga PAKu – akcja w sprawie tura nie porusza państwowych pieniędzy. Ale to jest fascynująca sprawa, powinni to kontynuować.
    A Piotrusiu Twój wpis jest o wiele poważniejszy niż Ty sam chciałeś. Moim marzeniem jest pójście na koncert The Beatles w pełnym składzie, z Georgem Harrisonem i Johnym Lennonem włącznie. Koncert wirtualny, ale sprawiający wrażenie prawdziwego koncertu z prawdziwymi ludźmi. Niemożliwe?

  10. Jak rozumiem – zasadnicze pytanie brzmi – czy tur może w przyszłości hasać po Puszczy Kampinoskiej?
    Oj! odpowiedź niełatwa. Ale – dla niecierpliwych podaję resumeé – Zwierzę, które może hasać po Kampinosie może być do tura bardzo podobne, ale w istocie – turem nie będzie.
    Opieram się trochę na swej mizernej wiedzy ogólno przyrodniczej, a trochę na kilku artykułach na ten temat, a szczególności na pracy SPÓR O KROWIEGO PRZODKA, którą napisali fachowcy – A. M. Dzieduszycki, M. Szalata, R. Słomski i M. S. Ryba, zamieszczonej w ubiegłorocznym, czerwcowym numerze Wiedzy i Życia. Co prawda – nie lubię stosowanej przez nich maniery, aby temu i owemu jedynie zaprzeczać, bez podania swojego zdania, ale wg autorów – współczesne bydło nie jest potomkiem tura, który był co prawda z nim spokrewniony, ale wymarł bezpotomnie. Zresztą, w artykule zaprzeczono też innym dotychczas uznawanym teoriom jak: bliższemu pokrewieństwu rzędu góralków z trąbowcami, pokrewieństwu konia Przewalskiego ze zwykłym koniem, czy pochodzeniu psa od wilka, każdorazowo bez podania stanowiska samych autorów w danej sprawie, albo pozycji z literatury to omawiających.
    1. Istnieją sobie ‘tury Hecków’ zwane też bydłem Hecka. Ci zoologowie (bracia) sądzili, że u prymitywnych ras współczesnego bydła istnieją cechy rura, i metodą tak zwanych krzyżówek wstecznych da się odsiać późniejsze mutacje i uzyskać formę wyjściową – czyli tura. Uzyskali stadko zwierząt, które do turów były podobne, krowy rude, byki szare z czarną pręga na grzbiecie, ale po pierwsze – mniejsze od domniemanych przodków, po drugie – niesamodzielne – bez dokarmiania i stajni nie przetrzymałyby europejskiej zimy, no i wreszcie – w stosunku do człowieka w zasadzie przyjacielskie. Pomijam tu kontekst i protektorat polityczny (opisany w Wikipedii), jako biologicznie nieistotny.
    2. Ponieważ w Eurazji i Afryce istnieje wiele odmian różnego dzikiego bydła – wydaje się, że uzyskanie podobnych turopodobnych populacji byłoby nawet dość łatwe. Ale – jednak nie można powiedzieć że miałyby one genom samego tura.
    3. Na razie nasza znajomość genetyki jeszcze nie umożliwia odtworzenia pełnego zapisu DNA jakiegoś gatunku, może w przyszłości będzie to możliwe, uzyskamy to, i po pokonaniu przeszkód fizjologicznych jakaś krowa urodzi cielę tura. Ale wtedy – i tak nie wiadomo, czy instynkty oraz zachowanie się tego zwierzęcia będą odpowiednie dla tego gatunku – po prostu nie ma z czym porównać. (No i jeszcze pozostaje kwestia obdziczenia, ale o tym procesie już coś wiemy).
    Czy wtedy będzie można stwierdzić – tur zmartwychwstał? Ja uważam, że raczej można mówić o gatunku siostrzanym. Zdarzają się takie w przyrodzie – osobniki wyglądają i zachowują się tak samo, ale nie krzyżują się. Ale oczywiście – nie mogę tu i teraz stwierdzić tego autorytatywnie.

  11. Cyprianie – wielkie dzięki.

  12. Lex 😀
    Bogiem a prawdą… .Tak to cholera jest że zawsze coś wymierało, wymiera i będzie wymierać, znikać bo… żyło lub żyje.
    Panowie od genetyki bawią się bo zabawa się to najlepsza forma przeżywania.
    Za niemałe pieniądze? Małe czy niemałe, ważnym jest by szybko krażyły. Ta szybkość to miara, dobra miara aktywności społeczeczeńswa, czyli jedna z miar jego żywotności.
    My też tu w blogu tracimy czas (= pieniądze) zamiast się skupić na ratowaniu np. acerodona grzywiastego

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Acerodon_grzywiasty

    czy jakiegoś np. wymierającego jezyka.
    😀
    Pozdrawiam

    PS. W czasie ostatniej wizyty w Polsce wybrałem się ze krewniakiem z grubo wyprzedzającej mnie generacji na cmentarz Salwatorski.
    Krewniak rozejrzał się i rzekł grobowym głosem:
    „Jak to dobrze ze leza. Wyobrażasz sobie X ten tłok na ulicach i na moich urodzinach?

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_Salwatorski

  13. Torlinie:
    Zabawy genetyków mnie też pociągają tyle, że zdaję sobie sprawę, że wykonalny obecnie jest tylko drobny fragment całej pracy. Czy kiedyś będzie wykonalne więcej? Może, ale nieprędko.

    Cyprian Vaxo ma oczywiście rację — zresztą omawiając Jurassic Park (więcej — sam Crichton w kontynuacji do tego doszedł) zwraca się uwagę na jeszcze jeden czynnik, obok genetycznego (zakładając, że sprawę genetyki kiedyś załatwimy) — zwierzęta to nie tylko instynkty, to także pewne wychowanie, choćby w grupie osobników tego samego gatunku. Zwierzę ‚zrekonstruowane’ (przy wszystkich zastrzeżeniach) będzie tego elementu pozbawione, nawet jeśli uda się je oddomowić.

    Piotrusiu:
    Za kilka pokoleń to nikt nie będzie pamiętał co to było USB 😀

  14. PAK-u! dziękuję za ujęcie w zgrabne słowa właśnie tych wątpliwości, o których też myślałem (wychowanie w grupie, czy choćby przez właściwą matkę), a już o tym nie napisałem.
    No i jeszcze jedna sprawa – ostatnie tury wyginęły nie tyle od polowań, ale raczej wskutek zmian środowiska, w końcu – nie wiemy na pewno jakie czynniki były dla nich konieczne do przeżycia. Skądinąd wiadomo, że zbyt mała populacja kręgowców, a zwłaszcza ssaków prawie że musi wymrzeć po kilku pokoleniach.

  15. Żebyście wiedzieli Hoko i PAKu, ile ja razy słyszałem w swoim życiu – das ist unmöglich. A wcześniej – niemożliwe jest, aby człowiek wzbił się w powietrze, żeby poruszał się szybciej niż koń, aby można było przekazywać głos na duże odległości. Jak czytam o wilku workowatym i koziorożcu pirenejskim, to wszystko wydaje mi się możliwe.

    Torlinie, jeśli „wszystko” wydaje Ci się możliwe, to radziłbym zasięgnąć porady jakiegoś medyka 😉

    Ta cała gadanina to raczej takie polepszanie sobie samopoczucia, w jakims stopniu też i sankcjonowanie sytuacji, w której kolejne gatunki giną na naszych oczach – co tam, przecież je sobie odtworzymy. Za przeproszeniem, g.p.

  16. Jak już jesteśmy przy proteinach to, czy nie było by bardziej interesującym stworzenie za pomocą genetyki, czy innej podobnej nauki, metody hodowli „Szynki samej w sobie”, „Boczku jako takiego” lub „Befsztyka od razu po Tatarsku”?

    Jeśli przy okazji, udało by się, jako produkt ubocznywy, wyhodować Jajo Moa to też było by dobrze. Rozumiem bowiem że Jajo Moa to więcej niż jajo kurze.

    Czy potem można by „zdziczyc i zalesić” trochę rolniczego pejzażu, nie śmiem się domyślac.
    Może było by bardziej zielono?

  17. A zatem załóżmy- ot tak dla kaprysu intelektualnego – że odtworzenie tego tura się uda. Mymy tura! I co dalej?
    Następnym, konsekwentnym krokiem powinno być zasadniczo przekształcenie Mazowsza w puszczę. Aby stworzyć turowi optymalne (takie jaki miał) warunki rozwoju. Za tura na wybiegi w ogrodzie zoologicznym ja dziękuję. Z niechęcią ale muszę podzielić poglądy Wajraka. Skupianie się na ekologicznych tematach zastępczych przy jednoczesnym braku sumienia ekologicznego pośród naszych pobratymców i wynikającej zeń świadomości prowadzącej do konkretnych indywidualnych wyborów i kolektywnych decyzji jest mydleniem oczu.
    Bo:
    Tura można by było ewentualnie wypuścić w Lubuskim Parku Narodowym. Ze nie ma takiego patku? Ano nie ma. I nie będzie. A jeszcze przed kilku laty były szanse aby był. Na styku otulin dwóch parków krajobrazowych, w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatów i nad brzegiem ostatniej rzeczki w której płynęła woda zdatna do picia bez przegotowania powstało absurdalne skupisko jakże potrzebnych w tym akurat miejscu stacji benzynowych i barów dla TIRowców.

    Torlinie, wybacz. Ja bym jednak wolał abyśmy zaczęli ratować resztki tego co byś może jeszcze jest do uratowania. Tur w zeszpeconym, koszmarnym krajobrazie poprzecinanym traktami i betonowymi płotami jakoś mnie nie podnieca.
    Nie mamy ani czasu ani środków na ptaki dodo i mamuty. Oraz tury.

  18. Zostałem poddany surowej krytyce, a Hoko (trzy kropki). Więc odpowiadam, jak Wy ostro, to ja też ostro:
    1. Odtwarzanie tura ma się nijak do ochrony przyrody. Niech ochroną przyrody zajmą się ekolodzy, a odtwarzaniem genetycy. Od kiedy to genetycy są ekologami? Czy to jest conditio sine qua non? To, co piszecie, to jest demagogia (bez obrazy – nic osobistego),
    2. Trzeba na to spojrzeć również z punktu widzenia nauki, jest to niesłychany eksperyment. Tymczasem słyszę tak typowo polskie: „To się nie uda”, „To się nie może udać”. „A po co to komu?”. „Przecież to jest bez sensu”. Ja jestem dumny, że Polska jest jednym z krajów pracujących nad tym tematem,
    3. Musimy część Polski zabetonować, bo inaczej mieszkalibyśmy w jaskiniach. Sprawa ochrony przyrody od czasu wstąpienia do Unii poszła w Polsce bardzo do przodu, zobaczcie z Naturą 2000.
    4. Parków narodowych jest w Polsce zdecydowanie za mało i mają one za małą powierzchnię. Od 20 lat leży szczegółowy projekt Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jeszcze Urzędu Wojewódzkiego w Krośnie w sprawie powołania Turnickiego Parku Narodowego na południe od Birczy koło Przemyśla . Teren ten był otoczony wysokim płotem jako teren polowań dygnitarzy partyjnych i jest znakomitym miejscem na park narodowy. Od wielu lat zwolennicy przyrody polskich jezior występują o powołanie dwóch parków narodowych: Mazurskiego i Suwalskiego. Jednym z piękniejszych polskich parków byłby niewątpliwie Jurajski Park Narodowy, w swojej kolejce czeka również Śnieżnicki Park Narodowy z Górami Złotymi.
    Przepraszam za ostre słowa, ale nie zdzierżyłem.

  19. Oj, rozsierdził się Torlin. Rozsierdził.

    Ja mu rację przyznaję. No, może nie cała rację, ale duża jej częśc.
    Nie cała, bo właściwie zaprosił do dawania głosu to i daliśmy głos taki jaki daliśmy.

    ….
    To co mnie trochę zdziwiło to występujące (nie zawsze wprost) pytanie „po co?”. Jakiś dziwny odruchowy utylitaryzm. Z tego mój żart o hodowli protein.
    Czy wszystko ma dawać „pożytek”.
    Ja w tym wypadku wolę pytanie „a czemu nie?”
    ……
    Obywatelska troska o koszty?
    Nie o wszystkie „pieniądze” na świecie wypada się troskac. Wiem ze troskanie się o wszystkie pieniądze jest ubocznym produktem demokracji. Dlatego przypominam ze nie wszystkie pieniądze na świecie należą na szczęście do podatnikow. Spora część pieniędzy należy do osób i instytucji które mogą powiedzieć „Wara. Ja chce moje pieniądze przeznaczyć na wehikuł czasu, a badania nad rakiem nic mnie nie obchodzą”.

    Na marginesie. Czy was czasem nie martwi stopień uzależnienia instytucji naukowych od pieniędzy wyraźnie kierunkowanych na badania problematyki utylitarnej?

    ….
    Argument ze moa nie będzie tym samym moa, bo nie będzie wychowany przez moa.

    Jak rozumiem Torlinowi szło bardziej o odtworzenie biologiczne. nie o odtworzenie psychiki. Po co? Bo tak mu sie chce. Wolno mu, a jakby był milionerem wolno mu wydać na to wszystko co posiada, zas odtworzony moa niech się zachowuje jak świnia domowa. Jeśli oczywiście ten nowy moa miałby wystarczający ku temu „twardy dysk”.
    ……

    Możliwość lub niemożliwość zrobienia czegokolwiek możemy tylko ustalić na podstawie obecnie funkcjonującej wiedzy.
    Jak wiadomo wiedza dzisiejsza to tak samo g…prawda jak wiedza wczorajsza, choć obie były skuteczne i przyniosły utylitarne korzysci.
    ……..
    Argument ze należy priorytetowac akcje ratunkowa tego co jeszcze jest, przed odtwarzaniem tego co było, przypomina mi mroczne argumenty ex post przeciw budowie katedr średniowiecznych bo „przecież taka wkoło była mizeria” lub przeciw wyprawie na Marsa bo „przecież tyle biedy na świecie”..
    …….

    To co napisałem to oczywiście nie jest próba „wczucia się w Torlina”. Za to co napisałem odpowiadam ja. Obawiam się nawet trochę ze rozsierdzę Torlina jeszcze bardziej, ale… raz kozie smierc. Może mnie potem odtworzą, a wychowa mnie drugie pokolenie nowego moa.

  20. Dzięki Edwarze.

  21. „A przecież mi żal, że tu w drzwiach
    nie pojawi się Puszkin
    Tak chętnie bym dziś choć na kwadrans
    na koniak z nim wpadł”

    http://www.dziennik.pl/zycienaluzie/article317649/Komunisci_sklonuja_Puszkina.html

  22. Torlinie, nie denerwuj się. Marzenia są rzeczą piękną. I dobrze jest marzyć aby się udało spektakularnie zrekonstruować to co odeszło. Piszesz, że krytyczne wypowiedzi są dowodem pesymizmu? Ależ skąd. Ja się wręcz obawiam, że uda się jednak coś turopodobnego metodą rekursywnej inżynierii genetycznej zmajstrować. I będzie toto poruszało się po koszmarnie zeszpeconej i oskalpowanej ziemi ojczystej. Pomiędzy budynkami będącymi skrzyżowaniem stodoły, bunkra, pałacu maharadżów i cerkwi. Przeważnie w zabudowie szeregowej. Wzdłuż betonowych płotów z okrutnymi ornamentami. Z zabetonowanego rowu, dawniej rzeczki, sobie popije. Popatrzy na dachy chałup malowniczo pokryte błękitną dachówką bitumiczną lub blachodachówką w kolorze pstrokatych gaci. Po polbruku sobie pogalopuje, hen ku granicy, wzdłuż bud, budek, baraków, straganów i stacji benzynowych. Może dojdzie do granicy, przepłynie rzeczkę i tam sobie odetchnie. Jak w złym kierunku pogalopuje to odstrzelą i zjedzą. Jak w dobrym to sąsiedzi się ucieszą.

    Torlinie, ja to niestety tak wiidzę i nie jest to – mam nadzieję – jakiś czekistowski utylitaryzm lecz próba refleksji nad priorytetami w klimacie wyboru pomiędzy skarpetkami albo bielizną. Zdaję sobie doskonale sprawę, że argument dotyczący kosztów jest łopatologiczny i przyziemny. Ze powinno nas być stać również na realizację marzeń. Ale czy też na poprawianie ewolucji? Bo czymże innym jest laboratoryjne wskrzeszanie gatunków wymarłych od stuleci, jak nie korygowaniem procesu ewolucyjnego?. Nie wiemy np. na jakie choroby ten tur będzie podatny a na jakie odporny ale zawsze można go poprawić genetycznie jak pomidory. Może wraz z Turem wymarli mikrobiologiczni przodkowie bakterii brucelozy i gruźlicy? Może był ze względu na swe razem z nim wymarłe właściwości idealnym rezerwuarem dla mykoplazm lub rikketsji?
    Może podniosą się głosy że on za duży?
    Możemy mu wąwczas wprowadzić supressory genów wzrostu i otrzymamy nowe zwierzę domowe: turek polski będzie być może w stanie konkurować z pieskiem i kotkiem.
    Nie szydzę bynajmniej lecz na prawdę tego się obawiam.

    Mnie (ani racjonalnie rzecz biorąc ani też emocjonalnie) to całe spektakularne grzebanie genetyków przy naturze nie odpowiada. Napawa mnie niepokojem. Szczególnie gdy odbywa się na tle zagłady tego co uratować można ale co ratowane nie jest bo brak na to środków albo świadomości ekologicznej (czyli też środków bo za darmo wychować się społeczeństwa nie da).

    Smutne to chyba – nie sądzisz?

    Pozdrawiam licząc na wyrozumiałość i zasadę domniemania niewinności praktykowaną w ramach demokratycznego pluralizmu.

  23. dana, no widzisz, zaczyna się 😉

  24. Chcę by tury wróciły.

  25. orlinie, nie denerwuj się. Marzenia są rzeczą piękną. I dobrze jest marzyć aby się udało spektakularnie zrekonstruować to co odeszło. Piszesz, że krytyczne wypowiedzi są dowodem pesymizmu? Ależ skąd. Ja się wręcz obawiam, że uda się jednak coś turopodobnego metodą rekursywnej inżynierii genetycznej zmajstrować. I będzie toto poruszało się po koszmarnie zeszpeconej i oskalpowanej ziemi ojczystej. Pomiędzy budynkami będącymi skrzyżowaniem stodoły, bunkra, pałacu maharadżów i cerkwi. Przeważnie w zabudowie szeregowej. Wzdłuż betonowych płotów z okrutnymi ornamentami. Z zabetonowanego rowu, dawniej rzeczki, sobie popije. Popatrzy na dachy chałup malowniczo pokryte błękitną dachówką bitumiczną lub blachodachówką w kolorze pstrokatych gaci. Po polbruku sobie pogalopuje, hen ku granicy, wzdłuż bud, budek, baraków, straganów i stacji benzynowych. Może dojdzie do granicy, przepłynie rzeczkę i tam sobie odetchnie. Jak w złym kierunku pogalopuje to odstrzelą i zjedzą. Jak w dobrym to sąsiedzi się ucieszą.

    Torlinie, ja to niestety tak wiidzę i nie jest to – mam nadzieję – jakiś czekistowski utylitaryzm lecz próba refleksji nad priorytetami w klimacie wyboru pomiędzy skarpetkami albo bielizną. Zdaję sobie doskonale sprawę, że argument dotyczący kosztów jest łopatologiczny i przyziemny. Ze powinno nas być stać również na realizację marzeń. Ale czy też na poprawianie ewolucji? Bo czymże innym jest laboratoryjne wskrzeszanie gatunków wymarłych od stuleci, jak nie korygowaniem procesu ewolucyjnego?. Nie wiemy np. na jakie choroby ten tur będzie podatny a na jakie odporny ale zawsze można go poprawić genetycznie jak pomidory. Może wraz z Turem wymarli mikrobiologiczni przodkowie bakterii brucelozy i gruźlicy? Może był ze względu na swe razem z nim wymarłe właściwości idealnym rezerwuarem dla mykoplazm lub rikketsji?
    Może podniosą się głosy że on za duży?
    Możemy mu wąwczas wprowadzić supressory genów wzrostu i otrzymamy nowe zwierzę domowe: turek polski będzie być może w stanie konkurować z pieskiem i kotkiem.
    Nie szydzę bynajmniej lecz na prawdę tego się obawiam.

    Mnie (ani racjonalnie rzecz biorąc ani też emocjonalnie) to całe spektakularne grzebanie genetyków przy naturze nie odpowiada. Napawa mnie niepokojem. Szczególnie gdy odbywa się na tle zagłady tego co uratować można ale co ratowane nie jest bo brak na to środków albo świadomości ekologicznej (czyli też środków bo za darmo wychować się społeczeństwa nie da).

    Smutne to chyba – nie sądzisz?

    Pozdrawiam licząc na wyrozumiałość i zasadę domniemania niewinności praktykowaną w ramach demokratycznego pluralizmu.

    Przez: Telemach w 07/05/2009
    o 15:35

    dana, no widzisz, zaczyna się 😉

    Przez: Telemach w 07/05/2009
    o 15:36

    Chcę by tury wróciły.

    Przez: Poświst w 28/02/2010
    o 15:32

    jest

    Przez: fafffa w 29/10/2013
    o 16:18

    Twój komentarz oczekuje na moderację.

    DODAJ KOMENTARZ


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: