Napisane przez: torlin | 23/05/2009

Homoiómorphos

hahnemannsamuel

Zdjęcie wzięte stąd, przedstawia Christiana Friedricha Samuela Hahnemanna, twórcę homeopatii.

Chyba jedna z najżywiej dyskutowanych kwestii dotyczącej życia i zdrowia człowieka. Homeopatia – czysta medycyna alternatywna, czy – cytując tytuł z GW – robienie wody z mózgu?

Najpierw bierzemy kroplę substancji roślinnej lub zwierzęcej i do tej 1 kropli leku dodajemy 99 kropel wody, następnie dziesięciokrotnie uderzamy fiolką z roztworem w skórzaną poduszkę lub w skórę wyprawioną książkę. Do jednej kropli tak otrzymanej mikstury dodajemy 99 kropel wody i powtarzamy cykl uderzeń. I tak powinniśmy robić 200 razy, a przecież już za 12 ginie jakikolwiek ślad po substancji czynnej. Co pozostaje? Wielbiciele leczenia homeopatycznego twierdzą, że chociaż z punktu widzenia chemicznego otrzymana substancja jest „pusta”, to istota sprawy tkwi w jej „pamięci”.

Przeciwnicy – racjonaliści udowadniają, że to wszystko jest szalbierstwem, oszustwem, a na koniec dodają złośliwie, że takie specyfiki powinny być niesłychanie tanie, a nie drogie. I na koniec ich piękny argument. Załóżmy, że cały wszechświat zamieniony został w wodę, i cała ceremonia byłaby z nim powtórzona Skoro rozcieńczona substancja homeopatyczna jest roztworem o stężeniu 1 do 10 do potęgi 400, a uzyskany wszechświat 1 do 10 do potęgi 80, to możemy powiedzieć, że w każdej kropli wody, w każdym hauście powietrza, w każdym kęsie jedzenia mamy cząstkę śliny Szekspira, cząstkę powietrza wydychanego przez Leonarda w swojej ostatniej chwili i cząstkę uryny Einsteina. Tak piszą racjonaliści – materia ziemska jest w końcu układem zamkniętym.

A zwolennicy? Wszyscy znamy ich argumenty. Należy odejść od materialistycznego podejścia do pacjenta, nie można opierać medycyny tylko na koncepcjach platońskich i kartezjańskich, trzeba pamiętać również o myślach Arystotelesa i Św. Tomasza, obejmujących paradygmat prawdy i naturalnego porządku, twierdzących, że człowiek składa się z duszy i ciała nierozerwalnie ze sobą złączonych i oddziałujących na siebie, przy czym dusza jest ważniejsza. Choroba nie ogranicza się do jednego miejsca, lecz dotyczy całego organizmu, objawy chorobowe i zmiany strukturalne stanowią konsekwencje choroby, która rozpoczęła się wcześniej na poziomie umysłowym lub emocjonalnym.

Ja powiem szczerze sam nie wiem, kto ma rację. Kiedyś w blogu Migg dyskutowaliśmy na ten temat i zostałem wyśmiany, ale ja twierdzę, że jest wiele rzeczy, których nie możemy wytłumaczyć. Wacław Korabiewicz opisywał kiedyś w swojej książce, że spotkał chłopca z gnijącą nogą – lekarze europejscy uznali, że nie ma szans jej uratować. Po dwóch miesiącach zobaczył tego chłopca grającego w piłkę i biegającego na 2 zdrowych nogach. A czym jest placebo, akupunktura, telepatia, jak nie odejściem od racjonalności?

Ja używałem w swoim życiu (to znaczy nie ja, tylko dawałem swoim dzieciom) echinaceę (jeżówkę), mającą uodpornić organizm. Człowiek ma kłopot z ocenieniem, czy to działa czy nie, bo nie ma możliwości porównawczych.

To jest pierwszy z trzech wpisów dotyczących kiedyś przeczytanego artykułu w „Przekroju” o 100 bzdurach, w które ludzie wierzą. Z większością się zgadzam, jedna jest kontrowersyjna (notka powyżej), a dwie pozostałe były dla mnie wstrząsem. Ale to później.

Wierzycie czy nie wierzycie? Jesteście dowiarkami czy niedowiarkami? 😀

Advertisements

Responses

  1. Ja tam wierzę w jałowcówkę:)) Ale ona ma przynajmniej jakieś przyzwoite stężenie…:)
    Kłaniam nisko:)

  2. Torlinie, znasz taką rossmówkę Rossa i Fronczewskiego o fabryce butów za małych ale twardych? W homeopatii o to samo chodzi 🙂

  3. Ja już chyba w nic nie wierze….

  4. homeopatia – bzdura z naukowego punktu widzenia, ale…
    spełnia rolę placebo dla wierzących, czyli może być skuteczna!
    Jestem racjonalistą umiarkowanym, lubię opierać sie o naukowe badania a jednocześnie świadkowałem różnym cudom i w związku z tym pozostawiam sporą przestrzeń dla sił dotąd nierozpoznanych. Taką postawę zwyczajnie wymusza na mnie świadomość ograniczoności mojej i nie tylko, wiedzy.

  5. To trochę, jak z tym białym proszkiem na tygrysy, który lokaj w czarnej liberii, wysiadłszy z czarnej limuzyny posypywał czarny asfalt. Na uwagę czarno ubranego lorda; ależ John! W Londynie nie ma tygrysów!? lokaj w czarnej liberii odparł; No i widzi pan milordzie, jakie to skuteczne? 😆

  6. Wachmistrzu!
    Rzeczywiście, picie jałowcówki w stężeniu 1 % alkoholu na milion mija się z celem. Ale ważne jest również – gdzie się pije, z kim i w jakich okolicznościach przyrody.
    Hoko!
    Łotrpress wrzucił Cię do oczekujących. Przepraszam Cię w imieniu tego Potwora. Pewnych jesteś swoich racji :ooo: Ja nie jestem…
    Napoleonie!
    A ja na odwrót – we wszystko.
    I na koniec zeen, który napisał wszystko to, co ja sądzę o tej sprawie. Uważam nie tylko, że to może być wspaniały efekt placebo, ale sądzę, że są całe pola niezidentyfikowane i nierozpoznane przez człowieka w człowieku. Z akupunktury też się dawniej biali ludzie śmiali, Arabowie potrafili leczyć trąd.

  7. I w międzyczasie wpisała się Nela – to ja rewanżuję się też dowcipem:
    – Dlaczego słoń ma czerwone oczy?
    – Aby mógł ukryć się w jarzębinie. A widziałaś kiedyś słonia w jarzębinie?
    – Nie!
    – No widzisz! Jak się dobrze ukrył.

  8. Efekt placebo działa wtedy, kiedy choroba też placebo 😉 A ten trąd to Arabowie wyleczyli?
    … wiem, wiem – bywam wredna 🙂

  9. Nela?
    Masz maila? Anonimowego maila. Takiego, co nie zawiera twojego nazwiska i imienia. Wyślij do Torlina. On będzie wiedział, co z tym zrobić.

    Torlinie
    Wybacz prywatę.

  10. Ja zaś jestem człowiekiem wierzącym. Mimo, że wiara nie powinna mieć granic nie potrafię uwierzyć w „mniej niż zero”.

  11. Nelu, nie bywasz wredna. Opowiem Ci historię: moja Babcia ze strony Mamy nie mogła nigdy zasnąć wieczorem, co dzień faszerowała się lekami na bezsenność. W Łodzi mieszkał zaś jej bratanek zajmujący się właśnie homeopatią i za jego namówieniem zamieniłem Babci proszki na takie same, tylko z cukru. Babcia zasypiała jak nowo narodzona i bardzo chwaliła lekarstwo za jego niebywałą skuteczność.
    Ta anegdota dotyczy wpisu Neli, a nie treści notki.
    Edwarze!
    Adres e-mailowy Neli zawiera imię i nazwisko, muszę mieć jej zgodę, albo wyślę Jej Twój.
    Piotrusiu!
    Ależ nic w przyrodzie nie może być mniej niż zero. Wyjątkiem jest stan mojego konta 😀

  12. Dziękuję Torlinie

  13. Torlinie! oczywiście masz moją zgodę. 🙂

  14. Torlin z bezsennością tak bywa. To jest choroba nerwów i tu dużo może placebo.
    Jednak nie w prawdziwej chorobie.
    U mnie czasem zdarzają się takie bezsenne noce długo, długo po jakimś stresie. Bo ja się tak spokojnie denerwuję, ale kiedyś to, co się odłożyło wychodzi taką właśnie bezsennością. Jednak ja nigdy nie biorę leków na zaśnięcie, bo się boję, że kiedy coś zażyję o 2-ej w nocy, to będę spała do południa!

  15. Edwarze!
    Wysłałem na Edzia. Endeckiego.

  16. Dzięki. Już wykorzystuję!!!

  17. witam w niedzielny poranek !!!

    sam stosuje czesto i regularnie dwa srodki
    homeopatyczne;dlugie spacery i regularne
    spanie,POMAGA

    milego dnia 8) 😉 😆

  18. Rysberlinie!
    Ale jak Ty będziesz „długie spacery i regularne
    spanie” dawkował w sposób homeopatyczny, to się w ogóle nie będziesz wysypiał, a sił Ci starczy jedynie do podniesienia kieliszka. 😀

  19. „Choroba nie ogranicza się do jednego miejsca, lecz dotyczy całego organizmu, objawy chorobowe i zmiany strukturalne stanowią konsekwencje choroby, która rozpoczęła się wcześniej na poziomie umysłowym lub emocjonalnym.”
    .
    Ciekawe, o jakiej to chorobie mówią takie mądre rzeczy zwolennicy homeopatii powołujący się na tak wybitnych medyków i znawców fizjologii człowieka jak Arystoteles i święty Tomasza? O tyfusie, dżumie, raku płuc, stwardnieniu rozsianym? A może o anginie? Aż rad bym się dowiedzieć, na jakim to poziomie emocjonalnym czy intelektualnym zaczęło się moje niedawne przeziębienie.
    Torlinie, śpieszę ci wyjaśnić, że skuteczność leków homeopatycznych testowano starannie w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych i okazała się nie wyższa niż placebo. Bieda w tym, że efekt placebo może naprawdę zadziałać tylko przy nielicznych chorobach o podłożu psychosomatycznym. W pozostałych wypadkach wywołuje jedynie subiektywną poprawę samopoczucia, nie wpływając zupełnie na istotne przyczyny schorzenia.

  20. Stanowczo protestuję!

    TO działa. Sam TEGO doświadczyłem.

    Od pewnego czasu miałem dziwne noce w moim Polskiem domu. Nachodziły mnie we śnie wspomnienia zdarzeń i rzeczy, których nie przeżyłem. Doznawałem popędów, o które się nie podejrzewałem.

    Niby byłem we snach w tym samym miejscu, ale środowisko się zmieniało. Jak zwykle na gorsze. Tropiki w koło. Co prawda Flora zrobiła się wstydliwa i roślinność jest już okrytonasienna, ale dziko i obco. Kreda się kończy. Złe przeczucia mnie męczyły. Jakiś meteoryt? Zagłada.

    Na jawie pragnienia to miałem takie ze wstyd publicznie się przyznać. Wystarczy, że powiem, że chciało mi się tego, co chciał i dostawał Smok Wawelski.

    Właśnie ze względu na te zachcianki i nowe niezrozumiałe popędy zaprosiłem ubiegłego lata do siebie na wieś terapeutę z samej Warszawy. Krakowianin wobec smoczych zachcianek mógłby być stronniczy.

    Rozmawialiśmy długo i głęboko, co mogło być dla terapeuty przykrym. Od lat nasze terytoria zazębiały się, wielokrotnie w latach minionych czuliśmy swoją woń. Zniósł jednak moje szczere przechwałki. Niczego, to znaczy żadnej przyczyny nie znalazł. Już miał nadzieję, że może jestem takim wyjątkowym przypadkiem, że jakiegoś Granta na mnie dostanie. Iskry pazerności twórczej zapaliły się w jego na ogół gadzich zimnych oczach.

    Nagle, w czasie spaceru po ogrodzie potknął się o wystającą nieco z ziemi zatkaną metalową rurę.
    (…..) – Syknął i zapytał, – Co to?
    – Studnia głębinowa.- Wyznałem.
    Wykazał zawodowe zainteresowanie głębią. Podałem mu dane techniczne. Na jego pozbawionej zwykle wyrazu twarzy ukazały się objawy rozczarowania.

    – Ty pijesz wodę, do której szczały dinozaury! To wyjaśnia twoje objawy. Water memory, pamięć wody, podstawa hemoterapii. Twój dinozauryzm (już miała gadzina gotowy termin) ma naturalne podłoże. Zresztą, co ci będę tłumaczył tu masz link do Wiki, chyba zrozumiesz.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99%C4%87_wody

    Terapeuta odjechał w złym humorze.
    Czy z powodu moich przechwałek?
    Czy że Granta nie będzie?
    Nie dowiem się pewnie.

    Przestałem pić wodę z dynozaurzego źródła. Wodę do spożycia kupuje w miejscowym sklepie. W czasie pobytów w Polsce śnią mi się dziewczyny z Nałęczowa. Śnią mi się takie, jakimi były naprawdę.

    Ale dlaczego te dziewczyny w moich snach znoszą jaja?

    Acha!!! Wanna! Prysznic! Zimny prysznic.

  21. homeopatii nie hemoterapii

  22. Podobno owady potrafią się zwabiać pojedynczymi czasteczkami – więc jakieś receptory „zupełnego rozcieńczenia” w przyrodzie istnieją. Podobno woda kapie z nieszczelnego kranu regularnie – ale owa regularność obserwowana jest w przestrzeni o wymiarze 2,75. Muszki owocówki przekazują kolejnym pokoleniom sporo informacji zakodowanej w genach. Coś w tym wszystkim może być.
    Edwar sprawdzałeś może własne DNA pod kątem dinozaurowych wcinek ? Może się wyjaśni problem dziewczyn znoszących jaja ? (tu buźka, której nie potrafię wkleić).

  23. To ja wkleję;;; 🙂 😀 😆

  24. Dinozaur do dinozaurzycy – zrobimy sobie jajo nakrapiane czy w łaty?
    Nelu!
    Jaką Ty masz śliczną buźkę! 😀
    A teraz na poważnie!
    Lupin!
    Dla mnie robisz jeden błąd, podchodzisz do tego jedynie w sposób naukowy, usiłujesz zrozumieć. To śmieszne, co powiem, ale jak zaczniemy rozmawiać o Bogu, to zamienimy się pewnie miejscami, ja będę usiłował zrozumieć istnienie Boga rozumem, a Ty emocjami. My jeszcze mnóstwa spraw nie wiemy o człowieku.
    Edwarze!
    Jesteś niezastąpiony. Jajo będziesz trzymał w wózku, czy w nosidełku?
    Piotrusiu!
    Tak sobie pomyślałem, że jak możemy się tak cofać w przeszłość badając ludzkie DNA, to może dojdziemy do tej ryby, co wyszła na brzeg? 😀

  25. To sny Torlinie, tylko sny. Nałęczowianka to też stara, z głębi czerpana woda.
    Wszystkim

    😀
    Piotruś to robi się tak:
    Piszesz „:” dwukropek (bez cudzysłowu) a zaraz po nim duże D i…

    😀

  26. „Dla mnie robisz jeden błąd, podchodzisz do tego jedynie w sposób naukowy, usiłujesz zrozumieć. (…) My jeszcze mnóstwa spraw nie wiemy o człowieku.”
    .
    Torlinie, nie pojmuję tego zarzutu. Co powinienem robić więcej poza tym, że usiłuję zrozumieć?
    Owszem, wielu rzeczy nie wiemy jeszcze o człowieku, ale jeśli wiemy coraz więcej, zawdzięczamy to nauce, a nie ezoterycznym spekulacjom. Na tym rzecz polega: nauka, a ściślej, metodologia współczesnych nauk przyrodniczych okazała się najskuteczniejszym, jeśli nie jedynym narzędziem zdobywania użytecznej, sprawdzalnej wiedzy. A taka właśnie jest potrzebna, jeśli chcemy leczyć się z konkretnych chorób, a nie z bólu istnienia.
    .
    „To śmieszne, co powiem, ale jak zaczniemy rozmawiać o Bogu, to zamienimy się pewnie miejscami, ja będę usiłował zrozumieć istnienie Boga rozumem, a Ty emocjami.”
    .
    Skąd taka supozycja? Ja w ogóle nie będę usiłował zrozumieć Boga, bo w Boga nie wierzę.

  27. Lupin!
    Głupio wyszło. Ja miałem napisać zdanie wyjaśniające pod koniec tego komentarza, ale ktoś mnie oderwał od komputera, wysłałem i … głupio wyszło. Nie gniewaj się. Przepraszam.
    Jeżeli chodzi o podstawową sprawę… Mam właściwie ten sam kłopot, jestem racjonalistą, wierzę w ludzki rozum i co rusz napotykam się w swoim życiu na przedziwne działania. No bo jak można być racjonalistą, jak ja zasnąłem na seansie Kaszpirowskiego, i obudziłem się bez brzydkiej rzeczy, jaką miałem na ręku od początku swojego życia? Jak ludzie siedząc obok mnie odczytują moje myśli?
    Ja w dalszym ciągu twierdzę, że są sprawy, które nie śniły się filozofom.

  28. Torlinie, zgoda. Istnieją na świecie zjawiska niewyjaśnione. Trzeba je w miarę możliwości badać i wyjaśniać. Rzecz w tym, że prorocy rozmaitych pseudonauk, do których zaliczam homeopatię, badanie zastępują wiarą. Ich teorie są czystymi umysłowymi spekulacjami, niemającymi nic wspólnego z nauką i niesprawdzalnymi empirycznie.
    Inna rzecz, że metodą naukową można badać jedynie zjawiska powtarzalne, dające się odtworzyć w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. Jednorazowe fenomeny takim metodom się nie poddają. A do tej kategorii zwykle należą np. tak zwane zjawiska parapsychologiczne.
    W swoim czasie interesowałem się zjawiskiem pseudonauki i sporo na ten temat przeczytałem. Zdziwiłbyś się, w jak wielu wypadkach owe rzeczy, o których się filozofom nie śniło, po ścisłej weryfikacji okazują się zjawiskami znanymi i naturalnymi, a ich rzekoma niezwykłość wynika z określonego nastawienia obserwatora, jego niskich kwalifikacji albo po prostu kiepskiej pamięci, na którą nałożyły się późniejsze sugestie. Bywa też, że są po prostu mitem lub świadomą mistyfikacją.

  29. Na pewno masz dużo racji, mógł zadziałać również fenomen „przypadku”, tak jak z moją ręką.
    Wiele rzeczy – jak piszesz – jest niesprawdzalna. Mój kuzyn zachorował na raka, ten po przeprowadzeniu wszystkich leczeń zwrócił się do mnie, abym pojechał w Warszawie do faceta sprzedającego kosmiczne lekarstwo. Po zażyciu tego lekarstwa wyzdrowiał – no i diabeł wie, jaka jest prawda!

  30. Stoję twardo po stronie ‚sceptyków’ (bo tak się nazywa sama grupa, która zwalcza różne takie dziwne teorie, jak UFO, homeopatię, ródżkarstwo, czy akupunkturę).

    Tyle, że rzeczywistość jest złożona — nawet sceptycy przyznają, że są choroby, gdzie posłodzona woda leczy (bo chroni organizm przed odwodnieniem 😉 ).

    PS.
    Zerknąłem na te 100 mitów i właściwie poza paru punktami, gdzie trwa spór o wyrażenia, nie widzę rzeczy dziwnych. Może ta woda utleniona, bo większość znalezionych opisów na jej temat jest odmienna od głosu Przekroju.

  31. PAKu!
    Znowu jak kiedyś Edwar zabrał mi alegorie Matejki, tak teraz Ty zabrałeś mi wodę utlenioną. Zdziwiony jestem bardzo. Tym drugim punktem – zdziwieniem były bańki, bardzo popularne w mojej rodzinie.
    A co do tego Twojego spisu zadam Ci malutkie, skromne pytanie: widziałeś kiedyś różdżkarza w akcji?

  32. Torlinie
    PAK? Na pewno widział.

  33. Linka jedynie podrzucam: http://www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/kog-w/04.htm

    (A na wodę utlenioną można przymknąć oko 🙂 )

    dana 1:
    Bingo! Wielu! 😀

    Torlinie:
    Robiono badania. Różdżkarze dokładnie tak często trafiają, jak to z teorii prawdopodobieństwa dla prób losowych wynika. Zresztą jest o tym i w ząłączonym linku.

  34. Robię to dla ciekawskich gapiów (czyli jak ktoś mnie poprosi) – eksperyment z obrączką. Zawiązuję nitkę do obrączki, a następnie robię z tego wahadełko. Tę rękę trzymam mocno drugą, aby nikt nie miał wątpliwości, że nie doprowadzam sam do kołysania, obrotów i innych. I to moje wahadełko odpowiada mi na wszystkie pytania, jakie zadam: czy to jest stolik, Ewa, kawa, cukier. Ja mam inaczej niż u innych osób, u mnie moje wahadełko robi wielkie obroty na „tak”, waha się jak typowe wahadło zegarowe na „nie”, a stoi nieruchomo, jak nie wie. Jak próbuję w Totolotka, to stoi skurczybyk nieruchomo.
    Ja sam wiem, że nie kołyszę wahadełkiem, to dlaczego – Panowie Realiści – wahadełko na pytanie, czy to jest ława, nad ławą kręci się na „tak”, a nad biurkiem na „nie”?

  35. Wiesz co, ja myślę, że oni pytali wahadełko po angielsku, a wahadełka to tylko po polsku potrafią 😀

  36. Torlinie, proponuję eksperyment. Zadaj pytanie nad biurkiem i jak zacznie się kręcić to niech ktoś podmieni biurko na ławę. Ciekawe jaki będzie efekt.

    A co do totolotka to może po prostu nieprecyzyjnie zadajesz pytanie? Spróbuj: „Czy w najbliższym losowaniu dużego lotka wylosowana zostanie kulka z napisem 23?” Jak coś wygrasz domagam się swojej części!

    😀

  37. OBRĄCZKA z Torlinem, jako Ślepowronem, może wyczyniac co zechce.
    Wystarczy trochę erudycji heraldycznej.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Slepowron.svg

  38. Torlinie
    Oczywiście ze z klejnotów nie powinno się dworowac.
    Wybacz.

  39. „Ja sam wiem, że nie kołyszę wahadełkiem, to dlaczego – Panowie Realiści – wahadełko na pytanie, czy to jest ława, nad ławą kręci się na tak, a nad biurkiem na nie?”
    .
    Torlinie, ty to poważnie, czy zgrywasz się? Bo nie chciałbym wyjść na naiwniaka z jednej, a obrazić cię z drugiej strony.

  40. Torlinie,
    wybacz, że nie na temat. Nie chciałbym abyś odniósł wrażenie, że w naszej dyskusji na blogu W.K. i Ciebie i problem potraktowałem lekko. Po prostu, odwołując się do przepisów (praktyki bowiem nie znam prawie wcale) przedstawiłem swój pogląd na poruszany temat.
    Wydaje mi się, że granicą anonimowości powinna być ochrona uzasadnionego interesu prawnego osoby, której dobra osobiste są naruszane. Odnosi się to także do zniewag i pomówień np. na blogach ale także do wszystkich oświadczeń tego typu składanych publicznie. Wydaje mi się, że w przypadku jak K v. Cz. poszkodowany – abstrahując od zajmowanej funkcji – może zwrócić się do administratora danych o ujawnienie danych osoby schowanej za nickiem, a w przypadku odmowy – zwrócić się do inspektora ochrony danych osobowych o wydanie decyzji administracyjnej zezwalającej na ujawnienie danych.
    Tak więc pomówiony czy znieważony może zwrócić się o pomoc do organu władzy. Czy ją uzyska ? To jest pytanie, na które nie potrafię udzielić miarodajnej odpowiedzi.
    Przyznaję, że o przepisach ustawy o ochronie danych osobowych mam mgliste pojęcie, – mogę błądzić.
    Jeszcze raz przepraszam Ciebie i Twoich blogowiczów za wtręt nie na temat, ale – jak na wstępie wspomniałem – nie chciałem abyś poczuł się zlekceważony a atmosfera na blogu K. wytworzyła się taka, że wątku tego nie chciałem tam kontynuować.
    Pozdrawiam.
    L.

  41. Teraz „w temacie:”
    czy w przypadku homeoterapii nie mamy do czynienia z efektem placebo uruchamiającym naturalne terapeutyczno – obronne zdolności organizmu ?
    Jakoś trudno mi uwierzyć, że przy takim, prawie kosmicznym, rozcieńczeniu środka leczniczego zachowuje on jakiekolwiek właściwości terapeutyczne.

  42. Torlinie kiedyś wywoływałem z przyjąciółmi duchy.
    Same niedowiarki, a spodek zasuwał po stole jak szalony – można się było przestraszyć.
    Staram się zachowywać racjonalnie, ale zupełnie nie zgadzam się z opiniami „twardych racjonalistów” – nie widzą cudów, bo nie znają prawd żywych.
    😀 i… d. blada

  43. Oj przepraszam bardzo, ale w okienku było duże D

  44. „Wierzycie czy nie wierzycie? Jesteście dowiarkami czy niedowiarkami?”

    Nie wierzę i już. Można mnie więc bez obaw nazywać niedowiarkiem 🙂

  45. Ech…Piotruś, Piotruś

  46. Quake’u, Edwarze i Piotrusiu!!
    😀
    Lexie!
    Dziękuję, zrozumiałem Cię doskonale w obydwu sprawach, i dlaczego zahamowałeś dyskusję u WK i w temacie. Wielkie Dzięki jak Czomolungma.
    Lupin!
    Ja przysięgam, że mówię prawdę. Sam się nad tym zastanawiałem i zacząłem eksperymentować. Doszedłem do strasznych wniosków, że to ja mózgiem steruję tym wahadełkiem. Ono się kręciło tak, jak ja chciałem.
    Aby sprawdzić, czy mnie te umiejętności nie opuściły pożyczyłem pierścionek, zawiązałem nitkę i przesuwając kolejno palcami pytałem wahadełka, czy to jest dobra wysokość uchwytu. Wahadełko mi zawsze odpowiada, która jest właściwa. Więc najpierw spytałem się trzymając pierścionek nad komputerem – Czy to jest drukarka i wahadełko powiedziało mi, że nie. Powtórzyłem to nad biurkiem i wahadełko potwierdziło, że to jest biurko.
    Możesz wierzyć albo nie, ale ja mam dziesiątki świadków, którzy podczas tych eksperymentów są wpatrzeni w moją rękę, czy ja przypadkiem nią nie kiwam.
    Nie kiwam.
    Dru’!
    Tym razem Łotrpress wsadził Cię do spamu. Jak się spotkamy, to Ci to zademonstruję, niedowiarku jeden!

  47. Torlinie z tym wahadełkiem ćwiczyłam i to się sprawdza, nie wiem czemu, ale jednak.
    W młodości, jeszcze w klasie maturalnej uczestniczyłam w seansie spirytystycznym w domu mego kolegi. Główną osobą uczestniczącą była babcia tego kolegi. Przy stoliku siedziało nas pięcioro, talerzyk się kręcił i wypisywał głupoty i brzydkie słowa, aż spytałam, czy mógłby przyjść mój tata, który około 2 lata wcześniej odszedł… I odczytaliśmy wszyscy skierowane do mnie słowa, abym nie wzywała, bo nigdy więcej nie przyjdzie. Nazwał mnie tak, jak mnie w dzieciństwie nazywał – nikt z uczestników tego nie wiedział. Doznałam takiego wstrząsu, że już nigdy w tego rodzaju eksperymencie nie wzięłam udziału i każdemu odradzam.

  48. Kiedyś lekarz homeopata leczył mi żonę z zatrucia salmonellą. Po tym doświadczeniu straciłem całkowicie wiarę w homeopatię.

  49. Torlinie, chętnie ci wierzę, że ty tym wahadełkiem nie poruszasz ŚWIADOMIE. Ale znasz przecież odpowiedź na pytanie, więc najprościej założyć, że nieświadomie wykonujesz mikroporuszenia wprawiające je we właściwy ruch. Zresztą nie jest to moja hipoteza, rzecz już dawno rzetelnie zbadano.
    Gdyby wahadełko odpowiadało trafnie na pytania, na które odpowiedzi nie znasz i znać nie możesz, byłoby to rzeczywiście zjawisko zastanawiające.
    Zwracam ci ponadto uwagę, że nawet przekonani różdżkarze nie twierdzą, by zawieszony na sznurku pierścionek posiadał jakąś inteligencję. Ich zdaniem właściwym instrumentem jest organizm człowieka, a różdżka czy wahadełko to tylko czujnik wychwytujący płynące z niego impulsy. Tak więc twoje eksperymenty są, wybacz, cokolwiek naiwne.

  50. Lupin!
    Strasznie poważnie do tego podchodzisz, ja się tym bawię. Spróbuj sam 😀

  51. Torlinie, toż pytałem wcześniej, czy piszesz poważnie, czy się zgrywasz. Twoja odpowiedź była serio i taki też mój komentarz.
    Ja takimi wahadełkowymi sprawami, jak już pisałem, interesowałem się ze dwadzieścia lat temu. Same w sobie są dziś są dla mnie nie tyle zabawne, co nudne i oklepane.
    Nie uważam natomiast za błahostkę, że tak wielu światłych, wykształconych ludzi w nie wierzy, a przynajmniej dopuszcza, że „coś w tym może być”, choć dawno udowodniono, że nie ma w tym nic. Ze swoim sceptycyzmem i wiarą w naukę czuję się często wręcz osamotniony.

  52. „Wierzycie czy nie wierzycie? Jesteście dowiarkami czy niedowiarkami?”

    Torlinie, naturalnie że nie wierzę. Jak można wierzyć w coś, czego najwidoczniej nie ma. A że pomaga? Naturalnie, że pomaga.
    To podobnie jak z tym wpisem. Nie jest on przedmiotem mojej wiary a czytanie pomaga mi spędzić zabawnie czas. Nie trzeba wierzyć aby pomogło.
    Zauważysz może że porównanie kuleje? Ano kuleje. Na kulenie mam świetne krople, wysyłam za zaliczeniem pocztowym. Pomagają lepiej niż psie sadło. Na pewno.

  53. […] Mili Mojemu Sercu Goście pamiętają ogromną dyskusję wywołaną moim wpisem o homeopatii, związana ona była z bezprecedensowym spisem w „Przekroju” noszącym tytuł „Obalamy 100 […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: