Napisane przez: torlin | 29/05/2009

Wiedźmin

wiedzmin_zdj3

Dzisiaj chciałbym Wam napisać o mojej fascynacji literackiej końca XX wieku. W dalszym ciągu uważam, że zbiór 7 tomów sagi o Geralcie z Rivii jest dla mnie największym odkryciem i najważniejszą książką lat 90. ubiegłego wieku. Napisana cudowną polszczyzną, ze znakomitym użyciem wyrazów anachronicznych, już dzisiaj nieużywanych, jak np. „w danych cyrkumstancjach”, niesłychanie bogata, wielowątkowa, dla mnie wprost fascynująca. Nie zapomnę, jak – nic nie wiedząc o tej książce – zabrałem się za I tom po swoim synu, który dostał całość w prezencie na urodziny. I nie zapomnę, jak się denerwowałem, że on tak wolno czyta następne, bo ja to robiłem o wiele szybciej.

I mam swoją teorię na ten temat. Uważam, że jest to powieść na wskroś współczesna, pokazująca całkowicie nowoczesne postawy ludzkie, charaktery, sposób postępowania. Identyczne słowa mogę odnieść do spraw państw, ich metod postępowania, ustroju politycznego, praw obywatelskich, działań państw zaborczych i agresywnych, współpracy pomiędzy królestwami, paktów i zdrad. Ile w tej książce jest pokazanej prawdy o człowieku,  jego żądzach, pragnieniach, dobroci, nienawiści, dobroci, pazerności, bezinteresownej zawiści, miłości i szalbierstw.

Ale dwie drobne sprawy zasługują dla mnie na ogromny szacunek. Jedna jest czysto ekonomiczna. Fragment opisujący rozwój Królestwa Koviru i Povissu powinien być obowiązkowo czytany przez studentów wyższych szkół ekonomicznych, a także wydziałów psychologii. Druga – opisująca prześladowanie całych narodów, otaczanie ich lekceważeniem, nienawiścią, zamykaniem w getta, traktowaniem z pogardą – i jednocześnie ukazująca walkę tych narodów o godność, nawet za cenę śmierci.

Znam tę książkę na pamięć, mogę ją czytać jak „Trylogię”, czyli mogę otworzyć ją na dowolnej stronie w jakimkolwiek tomie. I bardzo się ucieszyłem, że znowu zacząłem widzieć młode osoby czytające któryś z tomów. Tak jak na przełomie XX i XXI wieku, gdzie wszyscy w metrze, autobusach i tramwajach siedzieli z tą książką, a słyszałem, że nakład w sumie przekroczył milion dwieście tysięcy.

Reklamy

Responses

  1. Romansidło. Nawet jednemu tomowi nie dąłem rady, bo mnie znużyło. Już wolę jaki podręcznik z nauk ścisłych. A prawdy o człowieku są w każdym romansidle – prawdy oczywiste i trywialne.

  2. Masz prawo do takiej oceny. Skromnie tylko zauważę, że oceniać dzieło w ten sposób można tylko po przeczytaniu całości. Ja mam to samo z Tolkienem, którego pierwszy tom ledwo co przeszedłem, ale nie odważę się na ocenianie pejoratywne całości.

  3. Aż nazbyt współczesne 😉 Można robić przypisy do czego autor ‚przepija’. Nie żeby mi przeszkadzało — to nawet potrafi być kształcące, gdy się widzi takie historie w zupełnie innym kontekście. Ale, żeby od razu na wyższych uczelniach ekonomicznych? 🙂 To historie zbyt oczywiste.

    Cytacik dla ilustracji języka, także jego jędrności:
    Korred, potwór z licznej rodziny Strigiformes (ob.), wedle okolicy zwany takoż korrigan, rutterkinm, rumpelsztylc, kręcik, a. mesmer. Jedno o niem się da powiedzieć – wredny jest niemożebnie. Taki czarci z niego pomiot i plugawiec, taki chwost suczy, że ani o wyglądzie jego ani o obyczajach pisać nie będziemy, albowiem zaprawdę powiadam wam: słów szkoda tracić na kurwiego syna.
    Physiologus.

  4. Ja mam do Sapkowskiego dwa zastrzeżenia. Za dużo cynizmu w ludzkich (i nieludzkich) postawach oraz za dużo krwi, flaków i wyrzynania w pień. Znacznie więcej niż w świecie rzeczywistym.
    No i złości mnie, że po każdym co bardziej dramatycznym epizodzie Jaskier rzyga. Włócząc się z Geraltem, mógłby się w końcu przyzwyczaić do widoku przemocy.
    Ale całość czyta się świetnie i jest niegłupia.
    .
    „Uważam, że jest to powieść na wskroś współczesna, pokazująca całkowicie nowoczesne postawy ludzkie, charaktery, sposób postępowania.”
    .
    Oczywiście, że tak. Postawy, zachowania i motywacje bohaterów książki zupełnie by nie pasowały do czasów, które w naszej historii odpowiadają światowi Wiedźmina (schyłek średniowiecza?).
    Inną powieścią, o której można powiedzieć to samo, jest „Egipcjanin Sinuhe”. Tam także na kanwie fragmentu historii starożytnej ukazywane są postawy jak najbardziej współczesne bądź uniwersalne. Polecam.

  5. No nareszcie jeden. Dzięki Lupin. Ja też mam do logiki tej książki mnóstwo zastrzeżeń, przede wszystkim do mocy czarodziejek, które w jednym fragmencie potrafią poruszyć straszne widma w przestworzach, a w drugiej mają tyle mocy co ja.
    Trzeba pamiętać, że we współczesnym świecie coraz bardziej zacierają się granice pomiędzy literaturą zwaną poważną, a popularną. A z drugiej strony można znaleźć perełki psychologiczne w miejscach, w których nikt się tego nie podziewa, takim przykładem jest Kubuś Puchatek, który nie jest powieścią dla dzieci, a dla dorosłych (no może „nie tylko dla dzieci”).

  6. No i złości mnie, że po każdym co bardziej dramatycznym epizodzie Jaskier rzyga. Włócząc się z Geraltem, mógłby się w końcu przyzwyczaić do widoku przemocy.

    Miałem ciotkę która nigdy nie przyzwyczaiła się do działań i zachowań mego wuja.
    „Jak możesz?”, „Jak mogłeś?” pytała stale z niesmakiem. To nie była niestety fikcja.

  7. Ja, Torlinie, w ogóle nie uznaję podziału na „literaturę poważną i popularną”. Abstrahując od czysto warsztatowej sprawności pisarza, cechą literatury przez duże L jest dla mnie to, że przekazuje jakieś ważne i niebanalne prawdy o człowieku i otaczającym go świecie. A czy traktuje o wojnie i pokoju, zbrodni i karze czy o czarodziejkach – to tylko kwestia konwencji.
    Przy takich kryteriach dostrzegam na przykład zasadniczy dystans między Agathą Christie a Georges’em Simenonem, choć w obu przypadkach chodzi o „tylko kryminały”.
    A skoro się już rozgadałem, to dodam, że wyżej cenię Sapkowskiego niż Tolkiena. Bo Wiedźmin jest realistyczną prozą osadzoną w fantastycznym świecie, podczas gdy Władca Pierścieni – konwencjonalną baśnią, tyle że zrealizowaną z wielkim rozmachem i talentem. A ja jestem realistą do szpiku kości.

  8. oczywiscie czytalem,to bylo to co kazdy mi
    berlinczykowi polecal
    dobrze napisane czytadlo(w sam raz do U-Bahn_u),
    jadnak czym dalej tym mniej orginalnych wyrazow
    i zwrotow „anachronicznych”,a coraz wiecej
    „nadludzkim wysilkiem woli( cyt.m.hlasko)
    jest jednak pan Sapkowski w tej chwili jedynym polskim autorem na polkach z literatura masowa
    w berlinskich ksiegarniach

    pozdrawiam czytaczy 🙂

  9. „egipcjanina….” pozarlem jako malolat,
    wtedy bylem caly na tak,mila lektura
    tez polecam

  10. A toś mnie ucieszył tą wiadomością Rysberlinie!
    Do wszystkich Miłych i Szanowanych Gości. W tym momencie wychodzę i jadę na kajak spływać Marychą, jest to taki mały dopływ Czarnej Hańczy, płynie przez Sejny, Giby i Puszczę Augustowską. Właśnie przestało padać w Warszawie. Będę w poniedziałek wieczorem lub we wtorek rano. Do przeczytania 😀
    Ps. Jak jest po niemiecku „Wiedźmin”? (Chodzi mi o osobę, a nie o tytuł powieści)

  11. wiem wiem że wstyd…nie czytałem 😉

    „cechą literatury przez duże L jest dla mnie to, że przekazuje jakieś ważne i niebanalne prawdy o człowieku i otaczającym go świecie.”
    ja bym jeszcze dodał że po przeczytaniu książka pozostaje z Tobą jeszcze przez długie dni 🙂

  12. Der Hexer-Wiedzmin

    Die Hexe-wiedzma

    dobrego kajakowania 🙂

  13. Torlinie,

    dolaczam sie do grona wielbicieli Geralta. Zgrabnie napisane i do tego momentami zabawne do lez. Pamietasz historyjke Franklina i pioruna? Albo doskonala postac Wampira Regisa? Chwyta czytelnika za serce i nie puszcza. Nie ma co. Pewnie, ze wiele w niej kalek, zaczerpnietych z kryminalow i nie tylko, ale ja tam lubie i juz. A swoja droga, dawno nie czytalam i moze to dobry czas, zeby wrocic?

  14. To i ja dołączę do miłośników Sapkowskiego grona… Mnie jednak długo namawiać było trzeba, aż zacząłem od opowiadań, które mnie zachwyciły najwięcej nowym odczytaniem bajęd starych… I jeszcze jedno, co bym na Autora chwałę pisał: jedyny to w ostatnich latach Autor przy lekturze którego niepostrzeżenie się od mej zmory uwalniam, którą jest mimowolne już bzdur i myłek wyłapywanie…
    Kłaniam nisko i aury nieplugawej w tych wojażach wodnych z serca życzę:)

  15. Nie zgodziłbym się z zarzutem, że u Sapka jest za dużo cynizmu. Wręcz przeciwnie: tabuny postaci postępują kierowane głupim idealizmem, albo pod wpływem emocji, czy uprzedzeń. Wcale nie ma tam więcej cynizmu niż w świecie rzeczywistym. Może jedynie mniej jest postaw pośrednich.
    Język i poczucie humoru to temat bez końca. Mnie do łez rozbawiło np. starokrasnoludzkie zaklęcie, wyryte tajemnymi runami na mieczy („na pohybel skurwysynom!”).

    Jedno, co czasem w sadze męczy, to nadmierne eksponowanie przez autora własnej elokwencji i oczytania (które posiada bez wątpienia), nadmiar aluzji i intertekstualności powoduje pod koniec powstawanie dłużyzn. Ale to szczegół.

    A będąc przy językach: kojarzy ktoś, jak przetłumaczono wiedźmina na litewski? Pamiętam, że mi się bardzo podobało, ale samego słowa za Chiny nie pamiętam.

    A, i jeszcze jedno spostrzeżenie. Jak byłem swego czasu, pod koniec ubiegłego wieku, w Czechach, to oczywiście musiałem zajrzeć do księgarni. Z polskich autorów byli tylko Lem i Sapkowski. C.B.D.O.

  16. Torlin pisze: „Skromnie tylko zauważę, że oceniać dzieło w ten sposób można tylko po przeczytaniu całości.”

    Gdyby do wszystkiego podchodzić w proponowany przez Ciebie sposób, ludzie zajmowaliby się tylko wyczerpującą analizą głupot – wszak głupoty jest więcej niż mądrości.

    Ale skoro tak uważasz, to rozumiem, że nie powiesz złego słowa na temat GTD (Getting Things Done Davida Allena), dopóki nie przeczytasz od deski do deski wszystkich trzech książek mówiących o tej metodologii.

  17. Hmm.
    Skromnie tylko zauważę
    ze jeśli dokonywać by oceny dopiero po zapoznaniu się z całością to np monogamia była by skutkiem nadzwyczaj heroicznych, herkulesowych prac i wyczynow.

  18. Witam serdecznie Beatrix17 i Jurgi w moich skromnych progach. Cieszę się, że zwolenników Sapka jest coraz więcej, bo to jest naprawdę dobra literatura. Dzisiaj jest kolej na nową notkę, ale dopiero przed chwilą przyjechałem i może coś rano napiszę.

  19. tez kocham, uwielbiam i moge czytac w kolko. z przerwami na „bozych wojownikow”:) czytales ta trylogie Sapka?

  20. Pewnie, że czytałem, od razu, jak mogłem. I muszę przyznać, że na początku stale porównywałem je z „Wiedźminem”, ale później sam zauważyłem, że są to zupełnie różne książki (inaczej napisane). Wspaniała literatura.
    Ale są rzeczy, za które Sapka najbardziej lubię: za niesłychaną wprost umiejętność budowania tła, człowiek rozumie wszystkie konteksty. A druga, to jest pokazanie męskiej przyjaźni

  21. Hm, a ja znowu się wykażę (jak zwykle zresztą) ignorancją, bo Sapkowskiego nic nie znam, znajomi na studiach się zachwycali zawsze, miałem sięgnąć, ale nie wyszło.

    Za to Tolkiena „Władcę pierścieni” lubię i film i książkę, aż sobie chyba odświeżyć będę musiał i jeszcze raz przeczytać.

    P.S. Torlinie, a co sądzisz o filmie „Wiedźmin”, bo słyszałem, że totalna porażka, acz też nie znam 🙂

    pzdr

  22. Grzesiu, słowa „totalna porażka” to jest za mało powiedziane, co Brodzki zrobił z tematem. To była kompromitacja wszechczasów (pisanych razem) 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: