Napisane przez: torlin | 09/06/2009

Rezygnujemy z twardych dysków?

z samolotu

Zdjęcie stąd

Ponieważ pustka myślowa mnie nie opuszcza postanowiłem ratować się tematem, na który ostatnio zażarcie dyskutowałem z synem. A sednem tego tematu – moim zdaniem – jest rezygnacja przez większość ludzi na świecie z … komputerów.

Google chce, aby w najbliższym czasie wszyscy ludzie przenieśli się do przestrzeni wirtualnej. Po co to wszystko zapisywać na dysku, ściągać, denerwować się, jak wszystkie prywatne aplikacje: pocztę, dokumenty, zdjęcia możemy trzymać na serwerach googlowskich w cyberprzestrzeni. Wystarczy tylko klawiatura, dowolnej wielkości monitor (chociażby w telefonie komórkowym) i robimy to, co na komputerze.

Mój syn w przeciwieństwie do mnie mówi, że do tego nie dojdzie, ludzkie przyzwyczajenie do prywatności jest – jego zdaniem – silniejsze, a ja mówię, że już ludzie trzymają adresy i korespondencję w świecie wirtualnym, a zamontowanie do tego w komputerze Desktop Search likwiduje jakąkolwiek prywatność. Google i bez naszej zgody doskonale zna nasze e-zwyczaje, e-zainteresowania i e-pragnienia, aby lepiej dopasować usługę do naszych potrzeb.

Rezygnujemy z twardych dysków?

Reklamy

Responses

  1. Już kiedyś była taka przymiarka. Nie pamiętam, która to firma chciała w domu klientów postawić tylko terminal, a reszta, nie tylko dyski, ale nawet moce obliczeniowe, byłyby na serwerach. Nie chwyciło.
    Osobiście też bym na coś takiego nie poszedł. Mniejsza o prywatność, ale nie życzę sobie, żeby jakieś kłopoty techniczne dostawcy internetu mogły pozbawić mnie możliwości wszelkiej pracy, a w skrajnym przypadku spowodowały utratę niezastąpionych danych.
    To jest moim zdaniem niebezpieczny kierunek rozwoju cywilizacji – rosnące uzależnienie jednostki od mechanizmów, nad którymi nie ma ona żadnej kontroli.

  2. Jakiż to wspaniały cel dla jakiegoś technoterrorysty byśmy stworzyli… I po cóż mu łamać miliony haseł? A tak, co moje, to moje i obcemu wara!:)
    Kłaniam nisko:)

  3. Lupinie:
    Tak, była taka propozycja. Wyraźnie przedwczesna.

    Co do meritum: bardzo możliwe, że dyski (indywidualne) stracą na znaczeniu — nie tylko adresy przechowuje się wirtualnie, można też arkusze kalkulacyjne, dokumenty, zdjęcia. I to się powoli robi. Na razie to czasochłonne, nie zawsze wygodne i niepewne (co do niepewności, chodzi mi o pewną niepewność w pracy zewnętrznych serwerów, ile to razy otrzymywałem komunikat, że coś nie jest dostępne, bo trwają prace, albo jest awaria; co zaś się tyczy prywatności, to nie jest tak źle, a może być całkiem dobrze o ile pojawi się zapotrzebowanie), ale to powinno się zmienić w miarę rozwoju szybkich łącz i pojemnych serwerów sieciowych.

    Piszę o ‚straceniu na znaczeniu’, bo dyski pełnią różne funkcje. Nie sądzę zaś, by prędko je zastąpiono we wszystkich zadaniach.

  4. Przy bieżącej pracy własnego dysku pewnie długo nic nie zastąpi, bo łącza telekomunikacyjne musiałyby mieć wariacką prędkość, żeby dorównać temu, co mam u siebie w pudle.
    Magazynowanie masowych danych na serwerze? Czemu nie, tylko po co, skoro za paręset złotych mogę mieć dysk, którego nie zapełnię do końca życia.
    Myślę też, że można się spodziewać dalszego rozwoju i tanienia pamięci półprzewodnikowej, bez wrażliwych elementów mechanicznych. Dziś występuje głównie w postaci dość jeszcze drogich w przeliczeniu na pojemność pen-drive’ów, ale pewnie z czasem zastąpi sztywne dyski.

  5. Ano, wychodzi na to, że syn ma na razie rację.
    A Ty Torlinie włam się cichcem do mózgu jakiegoś i podkradnij trochę zapełnienia czaszki 😆

  6. Od pewnego czasu zrezygnowałem z twardego dysku – wybrałem real. Twardy dysk przestał mnie interesować podobnie jak stos płyt kompaktowych, których nie słucham, prenumerata nieczytanych czasopism.

  7. Ja traktuję problem szerzej, myślę, że już w niedalekiej przeszłości będzie wszystko za darmo w sieci. Gdzieś w wirtualnym świecie będziemy mieli wszystkie programy, od Worda poczynając, cała sieć będzie naszą pocztą, wszystkie piosenki, muzyka, filmy będą krążyły w świecie, koniec z kupowaniem programów, odnawianiem licencji, ochrona przed cyberprzestępcami też może być globalna.
    Inaczej mówiąc najcenniejsze dla człowieka rzeczy (dane) będziemy mogli zapisać na dysku (wielkości baterii do zegarka), ale wszystko pozostałe robić będziemy na wspólnej płaszczyźnie.

  8. Coś niesamowitego – Torlina tłumaczą na francuski!!!!!!
    http://translate.google.fr/translate?hl=fr&sl=pl&u=https://torlin.wordpress.com/2007/10/20/gonczy-polski/&ei=CrQuSpFkmbuMB7rChI4L&sa=X&oi=translate&resnum=8&ct=result&prev=/search%3Fq%3Dgonczy%2Bpolski%26hl%3Dfr%26sa%3DN%26start%3D50

  9. Torlinie, pięknie, ale kto twoim zdaniem za to wszystko będzie płacił? Kto będzie pisał te darmowe programy, kręcił darmowe filmy i nagrywał darmowe piosenki?
    W tej chwili ochrona praw autorskich jest posunięta do absurdu, ale ty proponujesz absurd przeciwnego znaku.

  10. Odpowiedź Lupin na Twoje pytanie brzmi – reklamodawcy, reklamodawcy zwabieni do sieci niebywale wielką liczbą uczestników.
    Przecież Lupin, już w tym momencie masz wyszukiwarkę za darmo, dobre programy ochronne za darmo, konto e-mailowe za darmo, słowniki, encyklopedie (w tym Wiki) – wszystko za darmo. Korzystasz z Googla za darmo, a on ma takie zyski. Skąd? Od reklamodawców.
    Prognozy telefonów mówią, że niedługo rozmowy będą w komórkach za darmo, będą tylko dodatkiem. Wyobraź sobie, że idziesz ulicą, a tutaj telefon Cię powiadamia, że w sklepie obok jest towar, którego poszukiwałeś. Sklep wysyła impuls powiadamiający, a za to się płaci, bo to jest reklama.
    Z piosenkami i filmami może będzie trochę trudniej, przypuszczam, że będzie trzeba obejrzeć więcej reklamówek 😀

  11. Torlinie, wbrew pozorom rynek reklamy nie jest bez dna. Nie sądzę, by same wpływy z reklamy w internecie mogły zrekompensować ogromne koszty produkcji oprogramowania czy filmów. Spodziewałbym się raczej, że nastąpi podział na towar darmowy, ale niskobudżetowy, więc marny – dla gawiedzi, oraz płatny, być może wysoko – dla klientów o większych wymaganiach oraz bogatych snobów.

  12. Lupinie, film to czasem po prostu jedna wielka reklama. 🙂
    Związek między jakością oprogramowania, a ilością korzystających użytkowników jest jak dla mnie wprostproporcjonalny. A czy myślisz, że bogate snoby oglądają inne filmy niż biedaki z Koziej Wólki? Szczerze wątpię.
    Cechą przestrzeni cybernetycznej jest szybki transfer idei, nieograniczona możliwość dzielenia swojego dzieła praktycznie bez kosztów oraz niemal nieograniczony dostęp do czegoś co już raz się tam pojawiło.
    Cyberprzestrzeń to miejsce w którym snobować się jest bardzo bardzo trudno. Łatwiej poprzechadzać się po Krupówkach w najnowszym sprzęcie narciarskim.

    Gdy napisałeś Torlinie o końcu dysków twardych pomyślałem, że będziesz pisał o świecie pamięci USB. 🙂
    Sam osobiście raczej nie mam oporów z trzymaniem danych w sieci, ale zawsze jest to tylko kopia. Nie tyle boję się o prywatność (choć Desktop Search nie zainstaluję chyba nigdy), co to że zawiedzie sieć lub właściciela serwera. 😀

  13. Lupin pisze: „Mniejsza o prywatność, ale nie życzę sobie, żeby jakieś kłopoty techniczne dostawcy internetu mogły pozbawić mnie możliwości wszelkiej pracy, a w skrajnym przypadku spowodowały utratę niezastąpionych danych.”

    Rozumiem, że oprócz własnego twardego dysku, dysponujesz również własną elektrownią, złożami gazu, wodociągiem, kanalizacją i gospodarstwem rolnym. Zauważ, że awaria każdej z tych infrastruktur uniemożliwi Ci funkcjonowanie i pracę.

    Lupin pisze: „Magazynowanie masowych danych na serwerze? Czemu nie, tylko po co, skoro za paręset złotych mogę mieć dysk, którego nie zapełnię do końca życia.”

    Przechowywanie danych w profesjonalnych centrach obliczeniowych jest znacznie niezawodniejsze niż na dysku z paręset złotych. Mam wrażenie, że jesteś jeszcze przed pierwszą awarią takiego dysku. To bardzo przykre przeżycie, które rewiduje nasze poglądy na temat niezawodności pamięci masowych naszych komputerów. Pamięci USB i karty SD także padają jak muchy. Niektóre nawet przed użyciem. 🙂

    Lupin pisze: „Spodziewałbym się raczej, że nastąpi podział na towar darmowy, ale niskobudżetowy, więc marny – dla gawiedzi, oraz płatny, być może wysoko – dla klientów o większych wymaganiach oraz bogatych snobów.”

    Tu się z Tobą zgadzam. Też uważam, że rynek reklamowy jest zbyt płytki, żeby to wszystko sfinansować. Z drugiej strony nie sądzę, żeby na płatne usługi stać było tylko snobów – świadczą o tym przykłady innych infrastruktur (elektryczność, woda, gaz itp.)

    Lupin pisze: „”

  14. Dru’ i Lupin!
    Tak wszyscy postępują na początku, jak powstały pierwsze kalkulatory to na wszelki wypadek sklepowe podliczały obok na kartce papieru, jak transakcje handlowe zaczęły być gromadzone w pamięci maszyn mnóstwo ludzi na wszelki wypadek prowadziło równoległą dokumentację w zeszycie. To jest normalne. Ja przypuszczam, że nie będzie już w niedalekiej przyszłości żadnego „łączenia się” z Internetem, on będzie „w powietrzu” tak jak fale radiowe czy telewizyjne.

  15. Internet w powietrzu już bywa. Czasem nawet za darmo, czyli w cenie innych usług 😉

    Najwięcej zastrzeżeń mam do tej darmowości.

  16. Nie rozumiem tego wymagania darmowości. Przecież płacimy rachunki za prąd, gaz, wodę, kanalizację, ogrzewanie. Koszt profesjonalnego przechowywania danych w sieci będzie porównywalny z kosztem zakupu dysku (którego oczekiwany czas pracy wynosi 2-3 lata).

  17. niedawno było głośno o next-gen`owej konsoli, która składałaby się z samego pada, reszta natomiast razem z grami i potrzebnym do jej uruchomienia sprzętem umieszczona byłaby na serwerach. Genialne rozwiązanie dla producentów gier(brak piratów), ale z drugiej strony wydaję się że rozwiązanie niemożliwe, gdyż zbyt duże lagi uniemożliwiałyby płynną grę…ale kto wie…
    a co do dysków- never ever 😉

  18. niestety Twoj syn myli sie!prywatnosc to przeszlosc!

    dowody osobiste(lub paszporty) z odciskami

    palcow,kamery obserwojace nas wszedzie(patrz

    londyn),”googl”,”yohoo”,”amazon”,”eBay”

    powszechnie znani zbieracze „danych osobistych”

    a inni (rzadowi i szpiegowi) sami otworzylismy te

    puszke Pandory,bedzie coraz gorzej

    kazde nasze w sieci napisane slowo zostanie

    zapamietane do konca naszej cywilizacji

    optymistow , wizjonerow , pesymistow

    pozdrawiam 😀

  19. „Rezygnujemy z twardych dysków?”

    A w życiu! Zgadzam się z tym, co napisał Wachmistrz (09/06/2009 o 12:41) 🙂

  20. Zamiast tematu proponuję remat – ukrycie w piśmie;)

  21. Torlinie! Wpadłam dziś mimochodem na tekst w s24:
    http://pazurkiem.salon24.pl/110236,kotka-na-rozgrzanym-dachu-watergate
    i co moje piękne oczy widzą?
    Jestem tam zalogowana jako NELA ze wskazaniem na twój blog, jako główny. Zupełnie mnie zamurowało. Gdzie jeszcze mogę znaleźć niespodziewanie mój nick i adres?
    Przyznaję, że poczułam się nieswojo…
    Tak samo, bez mojego własnego udziału wpisało mnie do dyskusji u Azraela. ???

  22. Dodam, że adres ukazuje się po kliknięciu na zdjęcie Marty Wawrzyn z podaniem strony internetowej – jak u ciebie; http://toorlin.wordpress.com

  23. „tylko po co, skoro za paręset złotych mogę mieć dysk, którego nie zapełnię do końca życia.”

    Lupinie, można się czasem pomylić. Ja mój pierwszy laptop nabyłem w 1985 roku. Miał dysk o pojemności 20 MB i pomyślałem dokładnie tak jak Ty teraz. Teraz pasowało by tam jedno zdjęcie z mojej lustrzanki.

    Wyobraź sobie tylko następującą sytuację: wobec ewidentnej nieopłacalności innych kanałów dystrybucji filmy można tylko ściągnąć z sieci i archiwizować, tak jak to się dzieje obecnie powoli z muzyką (ostateczna śmierć CD przewidziana jest na rok 2012). Obumierają dotychczasowe nośniki (wszystkie dotychczas obumarły). Możesz zapłacić jedynie za ściągnięcie. I chcesz sobie zostawić na kiedyś. Nowy logarytm kompresji pozwala Ci na oglądanie filmów w rozdzielczości przewyższającej nasze dotychczasowe wyobrażenia. Jest tylko jeden mały szkopuł: film ma dajmy na to 200 GB. Na Blu ray wchodzi obecnie 50GB, Pioneer zapowiedział na 2010 wprowadzenie krążka na który wejdzie 400 GB rozłożonych na 16 warstw ( http://filmtipps24.tv/neue-blu-ray-disc-mit-400-gb-speicher).

    Byłbym ostrożny z tym twardym dyskiem który starczy do końca życia.

    A centralne przetrzymywanie danych, jestem przekonany, pewne jak amen w pacierzu. Jest to tylko kwestia czasu. I z całą pewnością nie będzie ono wówczas, gdy stanie się standardem, za darmo. Nic wbrew pozorom nigdy nie jest za darmo.

  24. Ogromna prośba – kliknijcie w link Yoyo u mnie – dziś dowiedział się, że ma raka, niewyleczalnego…\Nie umiem się pogodzić z cudzą śmiercią… Swoją lubię.

  25. Drogi Torlinie – pozwoliłam sobie dopisać coś do twojej notki o polskich Tatarach, mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: