Napisane przez: torlin | 15/06/2009

e-learning

e-learning

Moja przyszła synowa pisze pracę magisterską na temat e-learningu i przeprowadziła w związku z tym ankietę, którą rozprowadziła wśród 200 osób. Ja wiem, że nie jest to może zrobione najbardziej fachowo pod względem ankietowym (zbyt mała ilość uczestników, przewaga mieszkańców Warszawy i do tego głównie młodych), ale postanowiłem na potrzeby blogu wyciągnąć esencję z pytań i odpowiedzi. Rezultaty są zastanawiające.

Pytaniami podstawowymi były: Pana/i zdaniem:

  1. czy e-learning jest przyszłością nauczania?
  2. czy można porównywać tradycyjne wykształcenie z e‑learningiem?
  3. dla jakich grup społecznych e‑learning jest doskonałym rozwiązaniem?
  4. pracodawca mając do wyboru absolwenta z dyplomem tradycyjnej uczelni i po ukończeniu e‑learningu będzie traktował obu jednakowo?
  5. Jakie kierunki studiów są najlepsze do studiowania w e‑learningu?
  6. Jakie są zalety i wady studiowania e-learningowego?

Wyniki były z jednej strony dla mnie przewidywalne, jednak w pewnych punktach szokujące. Charakterystyczne przy wszystkich odpowiedziach było to, że nie można było zauważyć, żeby któreś z pytań było kontrowersyjne. Odpowiedzi zwyciężające miały od 76 do 94 % wskazań, nasze społeczeństwo (w miniaturce) ma jednoznaczny pogląd na tę sprawę.

Przykładem odpowiedzi trochę mnie szokującej była kwestia pytania pierwszego, otóż 78 % odpowiadających powiedziało „nie”, ich zdaniem (pytanie trzecie) e‑learning jest najlepszy jedynie dla ludzi  niepełnosprawnych i dla osób uzupełniających swoją wiedzę (studia podyplomowe).

W pytaniu drugim zdaniem respondentów odpowiedź brzmi „nie”, ponieważ nie można traktować jednakowo obydwóch rodzajów studiów. Jedynym wyjątkiem – ich zdaniem – są absolwenci tej samej uczelni, np. UJ (e‑learning i tradycyjny sposób nauki) i to koniecznie państwowej.

A co powiecie o odpowiedzi na pytanie czwarte? 94 % respondentów odpowiedziało „nie”.

Zdziwienie wywołała u mnie również lista związana z pytaniem piątym, otóż wygrała … informatyka, a na następnych dwóch miejscach znalazła się nauka języków obcych i księgowość.

Absolutnie przewidywalne były odpowiedzi na punkt szósty, w zaletach królowały odpowiedzi w stylu „Brak uciążliwych dojazdów”, „Indywidualne tempo nauki”, a także „Mniejsze koszty kształcenia”, w wadach pozytywem było zwycięstwo obok nierespektowania przez przyszłego pracodawcę dyplomu uczelni e-learngowej – potrzeby posiadania silnej woli, zachowania przez cały rok motywacji, chęci i zaangażowania w naukę.

Reklamy

Responses

  1. Wielkie podziękowania i ukłony dla Defendo. Zapraszam na wspaniałą wyprawę po mizarze.
    http://defendo.wordpress.com/2009/06/14/pendant-do-notki-torlina/

  2. Mnie to szczególnie nie zadziwia, choć niektóre odpowiedzi bym bardziej zniuansował — choćby takie pytanie czwarte z modyfikacją: czy lepiej mieć dyplom dobrej uczelni uzyskany w trybie e-learning, czy kiepskiej w trybie normalnym? Bo jednak skłaniałbym się do pierwszego.

    Może to być spowodowane także małym rozpowszechnieniem e-learningu. Znam parę osób, które go lansowały, ale dość bezskutecznie (zdaje się, że w Polsce Lublin w tym nieźle wypadał). W każdym razie wiele osób nie wie, jak to może funkcjonować.

    „Plus” niedoceniony, to nauka rzeczy ‚niszowych’. Specjalizowane kursy, mało popularne języki. I oczywiście kwestia dostępu do wiedzy osób z regionów słabo rozwiniętych i źle skomunikowanych — poniekąd to podkreślają zwykle decydenci, widząc w e-learningu okazję na wyrównanie szans edukacyjnych.

  3. Ja jestem przeciw. Uważam, że w procesie nauczania stały, bezpośredni kontakt z wykładowcą, tudzież z innymi studentami odgrywa istotną rolę. Edukacja, nawet specjalistyczna, to nie tylko wchłanianie wiadomości i umiejętności, ale także kształtowanie postaw.
    Wcale jednak nie jestem pewien, czy e-learning nie zwycięży za jedno czy dwa pokolenia, kiedy załatwianie wszystkich spraw przez internet stanie się oczywistością. Stałym trendem naszej cywilizacji jest dążenie, by mieć jak najwięcej jak najmniejszym kosztem i przy jak najmniejszym ryzyku. A pod tym względem e-learning ma zdecydowaną przewagę.
    Nawiasem mówiąc, czy musimy używać anglicyzmów? Dlaczego e-learning, a nie e-nauczanie?

  4. Ja bym się nie do końca zgodził, że akurat nauka języków to jest coś, co się nadaje szczególnie do e-learningu.

    Bo i kontakt i rozmowa tu jest bardzo wazna i nie chodiz tylko o wymowę i jej ćwiczenie.
    NO i w ogóle języka uczć się można wszędzie i samemu też, po kurs e-learningowy, jak internet i książki stwarzają możliwość do smaodzielnej nauki świetną, tylko trzeba umieć się w internecie i w gąśzczu darmowych materiałów do nauki języka czy rozwijania swych umiejętnosci odnaleźć.

  5. Eeeeee…, nauka, tyż mi coś…

  6. grzesiu:
    Myślę, że dlatego Torlin wyraził zdziwienie, pod którym ja się zresztą podpisuję. Jeśli wspomniałem o nauce języków, to naprawdę rzadkich, tak jak i wiedzy bardzo specjalistycznej, co ma sens wszędzie tam, gdzie trudno zebrać w jednym miejscu chcących uczyć się tego samego.

    Co do kontakt i rozmowa mogą akurat być prowadzone przez kamerę, mikrofon, słuchawki i internet. Mniej to wygodne — dlatego idea mi się nie podoba, ale możliwe.

  7. hmmm ja bym odpowiedział bardzo podobnie do ww. respondentów 🙂

  8. Torlinie,

    z moich całkiem jeszcze niedawnych (w czwartek miną 3 lata) doświadczeń studenckich wyciągam wniosek, że niejeden żywy nudziarz mógłby z powodzeniem zostać zastąpiony przez komputer. a z drugiej strony, jeszcze się takie medium nie narodziło, co byłoby zdolne oddać całą pełnię aktorskich talentów docenta Z. (geografia osadnictwa) czy doktora Sz. (kartografia). Do dziś mi ich brak… 🙂

    A na poważnie – przejściem na e-learning będa w najbliższych latach zainteresowane głównie licznie powstające w minionych latach prywatne szkoły policealne. W obliczu nadciągającego niżu demograficznego, będą po prostu ciąć koszta, przenosząc swoją działaność do wirtualu.

    Pozdrawiam!

  9. jakos mi sie nasuwa mysl, ze Ci ludzie nie do konca mieli pojecia o czym mowia. co do kosztow: niejednokrotnie kursy takie sa o wiele drozsze od tradycyjnych, warunki sa jednak calkiem dobre; oprocz podstawowego zakresu materialu ma sie do dyspozycji infolinie tel. z nauczycielem gotowym do pomocy plus warsztaty i zajecia praktyczne w osrodku firmy raz na jakis czas z mozliwoscia wybrania dogodnego terminu, sa to zazwyczaj grupy ok.3-4osobowe. ja osobiscie bylam zszokowana wysokoscia oplaty za kurs e-learningu, ktorym niegdys sie interesowalam. bylo to projektowanie stron internetowych za jedyne
    6tys funtow! nauka zajmowala ok.roku czasu

  10. Dziękuję za wpisy, nie będę ich komentował, bo każdy z Was ma na swój sposób rację. Ale bardzo ciekawa jest relacja z Londynu ShyJi – Wielkie Dzięki.

  11. Zajrzałem do swoich statystyk i zobaczyłem, że ni stąd ni zowąd wielosetosobową popularnością cieszy się mój wpis o odpowiedzi Kozaków na list Sułtana
    https://torlin.wordpress.com/2008/09/13/wymiana-korespondencji/, okazało się, że na ten temat napisało „Twoje PC – twoje źródło informacji o sprzęcie”. Co ma to do sprzętu – nie wiem http://twojepc.pl/b.php?id=142167

  12. Precyzyjne rozważania o wyższości e-learningu nad wykształceniem tradycyjnym to robota na osobny wpis. 😀

    Ciekawi mnie jak logicznie jest poukładane to badanie. Dla mnie e-learning to nauka gdzie nauczyciela i ucznia rozdziela komputer. Jeśli tak to innymi opcjami, które należało by wziąć pod uwagę będą inne media – a to radio, a to telewizor, a to książka oraz (najważniejsze) brak medium jako takiego.
    Natomiast tradycyjne wykształcenie to jak dla mnie pojęcie mieszczące w sobie pewien zestaw metod nauczania oraz celów edukacyjnych. E-learning (jako pojęcie) w żaden sposób się do metod nauczania nie odnosi.
    Tradycyjne nauczanie może w równym stopniu wykorzystywać e-learning co nauczanie nietradycyjne (cokolwiek by się pod tym nie ukrywało).

    Gdybyś zadał pytanie czy będzie ze szkodą dla wykładu (tradycyjna metoda nauczania), że zostanie poprowadzony nie w auli, ale do kamery dostaniesz wysoki odsetek odpowiedzi negatywnych.

    Gdybyś obok pytania (1) dołożył pytanie: „Czy w przyszłości wykłady będą prowadzone na uczelniach za pośrednictwem internetu?” dostałbyś wysoki procent odpowiedzi pozytywnych, co oznaczało by że ludzie widzą rozszerzenie wykorzystania w przyszłości e-learningu do nauczania. Podważa to wyniki zebrane w pytaniu (1).

    W rozumowaniu tkwi, chyba, błąd logiczny.

    Pozdrawiam.

  13. Nie gniewaj się Dru’, bardzo cenię Twoje komentarze, ale Twoja reakcja jest podobna do mojej siostry nauczającej na uczelni. Temat pracy nie dotyczył bezpośrednio powyższego tematu, ja sobie wybrałem mnie interesujące fragmenty.
    Dru’!
    Pytania są dobrze skonstruowane, to nie jest test wyborczy o partiach. Mnie interesowało, co dzisiejsi ludzie sądzą na temat studiowania via Internet. I tylko o tym. Inaczej mówiąc – mając do wyboru normalną, naturalną uczelnię z wykładami, ćwiczeniami, laboratoriami, kolegami, piwem i siedzeniem w kapciach przed monitorem z kamerą, mozolnie odpowiadając na pytania i ściągając z kartki umieszczonej za ekranem – ciekawym był, co młodzi ludzie wybiorą. I to oni właśnie wybrali tradycyjną uczelnię. Dla mnie osobiście odpowiedzi są zdroworozsądkowe.
    Przepraszam Cię, ale robisz typowy błąd. Ja mówię o studiach – całych, kompletnych, bez przyjeżdżania do uczelni ( z wyjątkiem wyjątków 🙂 ), Ty tymczasem mówisz o pojedynczych wykładach prowadzonych za pomocą Internetu, albo o częściach (fragmentach) studiów. Tu nie ma sporu. Pytanie dotyczyło całokształtu.

  14. e-learning ma kolosalną przyszłość. Sam się zastanawiam czy nie uruchomić e-nauki pływania. 😉

    A poważnie?

    W latach 40-tych i 50-tych wróżono w USA rychły koniec uniwersytetom. Winien był boom kursów korespondencyjnych. W latach 60-tych zagładę niemieckiemu szkolnictwu wyższemu miały przynieść edukacyjne programy w telewizji. Nikt nie miał się immatrykulować bo przecież przez telewizor taniej a na egzamin można przyjechać.
    Spokojnie.

  15. Mam zboczenie zawodowe. Normalne. 😀
    Pytania są nieprecyzyjne, albo wymagają wiedzy, której przeciętny młody mieszkaniec Warszawy nie posiada (np. jak się studiuje przez Internet), wobec tego odpowiedzi mogą być tylko zdroworozsądkowe.

    Odnośnie zaś „typowego błędu”, który polega na tym, że nie wiem, że traktujesz pojęcia „e-learning” i „studiowanie (jedynie) przez internet” jako synonimy, wybacz Torlinie, ale skąd ja mam wiedzieć co ty myślisz? 😉

  16. Nie, no masz rację, napisałem bez sensu.

  17. Tradycyjny system edukacyjny jest niewydajny i niedostosowany do indywidualnych możliwości uczniów i studentów (w zajęciach grupowych konieczne jest równanie do najsłabszego). Z drugiej strony, stanowi systemowe podejście do nauczania i ma na celu dyscyplinowanie ludzi (ludzie w większości są niestety niezdyscyplinowani).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: