Napisane przez: torlin | 30/06/2009

Drobiażdżek o Hoffmanie

Karikatur_Hoffmann

Karykatura Hoffmana

Zdaje się, że zrobię przyjemność Grzesiowi, bo on tego osobnika lubi i ceni. Przeczytałem, o czym nie wiedziałem, że Ernst Theodor Amadeus Hoffmann był kantorem w kościele Bernardynów na Krakowskim Przedmieściu. Postanowiłem od czasu do czasu przybliżać postaci Niemców związanych z Polską, jej sprzyjających i wielokrotnie w tym kraju mieszkających.

Można powiedzieć – człowiek Odrodzenia: pisarz, poeta, malarz, rysownik, karykaturzysta, dyrygent, kompozytor, kantor, tenor, organizator życia kulturalnego nauczyciel muzyki, reżyser, scenarzysta, krytyk muzyczny, był także znamienitym prawnikiem. Człowiek bardzo sprzyjający Polsce, przeciwnik rozbiorów, ożeniony z Polką (26.VI.1802 r.) Marią Teklą Michaliną Rorer – Trzcińską, po mieczu pochodził ze starej szlachty polskiej, mianowicie z rodu Bagińskich. W liście do swojego przyjaciela Theodora Gottlieba Hippela pisał, że jego żona jest córką byłego prezydenta Poznania, tymczasem w spisie prezydentów darmo szukać tego nazwiska.

Właśnie w Warszawie Hoffman odżył, założył Towarzystwo Muzyczne i Targi Warszawskie, do ww. Hippela pisał: „Während des Jahrs, das ich dir nicht schrieb, habe ich ein angenehmes künstlerisches Leben geführt, ich habe komponirt, gemahlt und nebenher ziemlich gut italiänisch gelernt“ (zemsta na tych, co dają teksty w języku angielskim i ich nie tłumaczą).

Hoffman

W pierwszych dniach grudnia 1821 r. ważne osobistości w Berlinie otrzymały pocztą nekrolog wydrukowany ozdobną antykwą z tekstem: „W nocy z 29 na 30 listopada br. zasnął, aby zbudzić się do lepszego życia, mój drogi, ukochany wychowanek, kot Murr, w czwartym roku swego obiecującego życia. Kto znał tego wpisanego do wieczności młodzieńca, kto widział, jak kroczy drogą cnoty i prawa, zrozumie mój ból i uczci go milczeniem”.

Wybrałem jedną z recenzji zamieszczoną na przełomie lat 1813/14 w lipskiej „Allgemeine Musikalische Zeitung”, w którym tak pisał o mazurze i polonezach: „Charakter narodu żywo wypowiada się w jego śpiewie i w tańcach i tak tańce narodowe Polaków, czyli mazur i polonez, właściwie i wyraźnie oddają dwie główne cechy tego narodu. Tak jak dziki mazur, wymagający od tancerza silnych i zdecydowanych ruchów w swych cudownych, odważnych i zawiłych obrotach, ukazuje burzliwe uniesienia narodu, znajdującego się w stałym niepokoju, tak w polonezie wyraża się rycerskość, której integralną częścią jest romantyczne uwielbienie dam, poza Polską nigdzie więcej nie spotykane…. Prawdziwy polski polonez wytwarza ów tak zniewalający, romantyczny nastrój. Utworowi nadaje koloryt szczególna grandezza, charakterystyczna dla rycerskości, atmosfery ciemnych barw gorącej i płonącej tęsknoty, beznadziejnych żalów i zachwytów nad radością miłości”.

A przy okazji był człowiekiem ostro pijącym, przesiadującym w knajpach, robiącym głupie i niesmaczne żarty obcym ludziom, tworzącym karykatury wybitnie ośmieszające konkretnych ludzi i ich obrażające. Typowy artysta.

Advertisements

Responses

  1. Towarzystwo Muzyczne Kocie

  2. Ujmujące opisy tańców…

  3. Zapomniałem napisać Hoko, że ilustracja ta nosi tytuł „Śmierć kota Murr”.

  4. Torlinie,

    jako potencjalny obiekt Twojej lingwistycznej zemsty, spóbuję odparować atak i z zakamarków pamięci wygrzebać jakieś-tam-nauki języka niemieckiego:

    „Przez lata w których do Ciebie nie pisywałem, prowadziłem bardzo zajmujące [?] życie kulturalne, komponowałem, malowałem i przy okazji nawet nieźle nauczyłem się włoskiego” 🙂

    A poza tym, E.T.A Hoffman to faktycznie sympatyczna postać!

    Pozdrawiam! 🙂

  5. No jak przetłumaczyłeś?
    No jak przetłumaczyłeś?
    No jak?
    A może i dobrze 😀

  6. Parę lat temu w Canorze był cykl poświęcony Hoffmanowi, choć w sumie zainteresowania Canora (Canoru?) nie obejmowały już wczesnego romantyzmu…

    Niestety, Canor padł, jak wiele dobrych inicjatyw 😦

  7. E.T.A. Hoffmann to fascynująca postać. W Niemczech o jego fascynacji Polską raczej cicho, cichuteńko. Do Poznania trafił wbrew własnej woli jako pruski urzędnik (urzędnicy byli na służbie i nie mieli prawa decydować gdzie się ich wyśle).
    Liczył na przeniesienie z powrotem na łono cywilizacji czyli na zachód. Przez nieszczęsną aferę z karykaturami (karnawał 2002) przeniesiono go do Płocka. Rozpacz. A potem do będącej pod pruskim zaborem Warszawy – w ten sposób oddalał się coraz dalej od celu swych marzeń. Wyzwolił go Napoleon. Stanąwszy przed koniecznością złożenia w 1806 roku przysięgi na wierność cesarzowi – wybiera powrót do Berlina i zostanie artystą (żonę z dzieckiem zostawiając w Poznaniu). Nie powiodło mu się. Ani z byciem artystą ani z powrotem do służby publicznej. Umrze chory na Kiłę i w potwornej nędzy.

    Ma swych zwolenników i przeciwników. Goethe ani Jean Paul nie mogli go ścierpieć. Heine za to uwielbiał go ponad wszystko.

    Przy ulicy na której mieszkam jest restauracja o nazwie E.T.A. Hoffmann. Dobra. I wina przednie 😉

  8. Ooooooo:)

    Cieszem się, ciekaw anotka, dodałbym rzeczy ważne z mojego punktu widzenia, a których nie ma w sumie w tekście.
    Znaczy dla mnie a i dla literatury niemieckiej istotny jest przede wszystkim jako ojciec literatury grozy, autor świetnej i ciekawej powieści gotyckiej „Diable eliksiry”, autor niesamowitych opowiadań grozy czy fantastycznych jak „Piaskun” czy „ZXłoty garnek”, ważne jest też że w pewien sposób inspirował on i francuskich romantyków licznych i wielkiego edgara Allana Poe.
    Hoffmann tworzył też nie tylko opowiadania grozy, ale i kryminalne całkiem ciekawe „Panna de Scuderi”.

    Tak szerzej to chyba zasłynął tylko „dziadkiem do orzechów”, ale jako romantyk niemiecki jeden z wybitniejszych, jak słusznie napisał Telemach uwielbiany był przez Heinego (który w sumie z romantycznych upiorów niemieckich raczej się wyśmiewał)
    Goethe strasznie go krytykował, nawet się oburzał, że społeczeństwo i czytelnicy stykają się z wytworami tak chorego umysłu.
    Krytycznie wypowiadali sie o nim prawie wszyscy wspólczesni i nie rozumieli go: I Brentano (który mu błazeństwo zarzucał i niechrześcijańskość) i Eichendorff. Dla jednego z braci Grimm była cała jego twórczość wstrętna (widerwartig)

    Co do jean Paula, akurat mam pod ręką jego wypowiedź:) w miarę pozytywną (o „Fantasiestucke in Callots Manier), też będę jak Torlin złośliwy i nie przetłumaczę:

    „,,Das Manuskript bringe ich nicht mit, das bleibt bei mir; denn ich schreibe die Vorrede, und hoffentlich eine recht gute und wahre! Wie konnte ich mir einbilden, dass das Buch ein so überaus vortreffliches wäre; ich gratuliere Ihnen zu dem gefundenen Schatze“ (E. T. A. Hoffmann. Leben und Werk…., op. cit., S. 227;)
    Jean Paul
    (an Carl Friedrich Kunz über Fantasiestücke in Callots Manier)”

    Hoffmann miał też pecha w życiu, różne nieszczęsliwe miłości, najbardziej znacząca dla jego dzieła miłość do nastoletniej Julii.

    Co ciekawe, w sumie literaturą zaczął zajmować się stosunkowo późno (od 1809 roku) a najważniejsze dzieła powstały właściwie w ciągu ostatnich 10 lat jego życia i całkiem dużo ich napisał, kilka tomów opowiadań, dwie wazne powieści itd

    Mimo to jakoś chyba niedeoceniany do końca, trochę autsajder tego niemieckiego romantyzmu, choć ksiązkowo do póxnych romantyków (a właściwie do kregu berlińskiego zaliczany)

    No a co do trybu życia jeszcze, to taki uroczy cytat tez mam:

    „Am Montage und Donnerstage brachte er die Vormittage in den Sitzungen des Kammergerichts, an den anderen Tagen zu Hause arbeitend, die Nachmittage in der Regel schlafend, im Sommer auch spazieren gehend zu; die Abende und Nächte in dem Weinhause“”

    O okresie berlińskim Hoffmanna (od 1814)
    Co do jego picia, to pamiętam, że wyczytałem gdzies zabawną obserwację kogoś, że nigdy nie upijał się tak totalnie, tylko tak, by się w rausz wprawić.
    Przez jednego z badaczy określony, został Hoffmann, pamiętam, jako narkoman wina.

    Przepraszam za ten wykład, ale mnie nasżło, noc w końcu, Hoffmanna pora:)

    A jeszcze warto wspomnieć, że wpływ Hofmanna był wązny nie tylko dla literatury, motywy i tematy z jego dzieł obecne były w wielu filmach niemieckich ekspresjonistów.

    To tyle.

    Pozdrówka:)

  9. P.S.
    Możliwe że koło lipca/sierpnai zacznę się bawić w pisanie o świecie grozy:), więc będzie i Hoffmannie więcej, więc z góry zapraszam zainteresowanych na mój blog, acz nie obiecuję:)

  10. Dzięki Grzesiu i przepraszam w imieniu Łotrpressa, który wsadził Cię do oczekujących. Normalny to on nie jest.
    Z drugiej strony ja nie pisałem historii życia i twórczości Hoffmana, ja nie chcę, aby mój blog zamienił się w odnogę Wiki. Piszę raczej takie „ciekawostki przyrodnicze”.
    A na Hoffmanie u Mistera Gregory’ego będę. 🙂

  11. No wiem, ja też starałem się to co ciekawe napisać:)

    Historia zycia i twórczości, którą napisałem jakieś poonad 3 lata temu miała nie licząc różnych pierdółek i 2 rozdziałów o romantyzmie i o fantastyce z 60 stron:)

    pzdr

  12. Slyszalam od dawno juz nieżyjącego mieszkańca Płocka, ze kiedy Hoffman był tam urzędnikiem w Prusach (a moze w zaborze pruskim) nadawano nazwiska Zydom. Wlasnie Hoffman z racji pelnionej funkcji tym sie trudnił i lubował sie w wymyślaniu dziwnych a często ośmieszajacych nazwisk. Czy ktos z panstwa o tym słyszał ?

  13. Witam Cię Joasiu!
    Tak, to prawda. Wystarczy wpisać w Google „Pochodzenie nazwisk żydowskich” i będziesz miała pełno stron i nazwisk.
    Na przykład: http://pl-sci-historia.net.pl/?action=artikel&cat=80&id=468&artlang=pl , że o Wiki nie wspomnę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: