Napisane przez: torlin | 14/07/2009

Ruś Kijowska, Mała Ruś i Ukraina

Widok_Ostrogu

Akwarela Zygmunta Vogla „Widok Ostroga” ( oryginalny tytuł brzmiał „Widok Ostrogu” – kłania się dopełniacz) z Muzeum Narodowego w Warszawie. Ostróg wraz zamkiem nad rzeczką Wilią wpadającą do Horynia był od początku XV wieku stolicą udzielnych książąt Rusi – Ostrogskich, a na przełomie XVI i XVII wieku stanowił ośrodek życia kulturalnego Ukrainy.

Wielki bałagan panuje w kwestii nazwy Ukrainy. Należy sobie zadać pytanie, co wspólnego ma dawna Ruś, szczególnie Ruś Kijowska, z dzisiejszą Ukrainą? Czy to jest ten sam naród? Potomkowie tych samych ludzi?  Specjaliści twierdzą, że Ruś Kijowska do Rosji, Białorusi i Ukrainy ma się tak, jak Państwo Franków do Francji i Niemiec. Ale nie o tym dzisiaj.

Słowo Ukraina jest bardzo starej proweniencji, każde księstwo południoworuskie miało swoją ukrainę, czyli ziemię położoną na skraju, na kresach. Pierwsza wzmianka o Ukrainie ukazała się w latach 1111 – 1200 w „Latopisie Kijowskim”, anonimowy kronikarz opisujący śmierć księcia perejasławskiego Włodzimierza, bohatera walk z Połowcami, zanotował: „I płakali po nim wszyscy Perejasławianie,  za nim Ukraina wielce rozpaczała”. W 1189 r. Ukrainą nazwał kronikarz tereny między Bohem a Dniestrem, a w 1213 autor „Latopisu Halicko – Wołyńskiego” – ziemie nadbużańskie tego księstwa, a jeszcze później inny – środkowe Naddnieprze. Co ciekawe, w tym zrozumieniu wyraz ten pozostał jeszcze w języku rosyjskim, w którym „окраина” oznacza zarówno kresy, jak i przedmieścia miasta.

Przez pewien czas ziemie te nazywano Małą Rusią i jest to rzecz bardzo ciekawa. Wymyślił to patriarchat konstantynopolitański chcąc odróżnić nową archidiecezję moskiewską od dawnej kijowskiej. Zgodnie z przyjętym przez Greków systemem opisu przestrzennego „Mała Ruś” oznaczała pierwotne terytorium, a „Wielka Ruś” tereny nowe. Dokładną analogię widać w nazwie „Mała Grecja” (kontynentalna) i „Wielka Grecja” (Półwysep Apeniński oraz większość Sycylii). I tu nasuwa się pytanie, czy u nas było na odwrót (pierwotna Wielkopolska, a wtórna Małopolska), czy też nazwy te powstały pod wpływem Konstantynopola, dla którego ochrzczone ziemie Państwa Wiślan były terenami pierwotnymi (Małopolska), a Wielkopolska – wtórnymi?

Edycja poranna dla Wachmistrza, który niewątpliwie mi „łeż” zarzuci.

Ja wiem, że nazwy „Maior Polonia” i „Minor Polonia” są o wiele późniejszej daty, Maior po raz pierwszy w 1242 roku, a Minor o wiele później, właściwie dopiero za Jagiellonów. Ale teoria fajna – co?

Reklamy

Responses

  1. ” I tu nasuwa się pytanie, czy u nas było na odwrót (pierwotna Wielkopolska, a wtórna Małopolska), czy też nazwy te powstały pod wpływem Konstantynopola, dla którego ochrzczone ziemie Państwa Wiślan były terenami pierwotnymi (Małopolska), a Wielkopolska – wtórnymi?”

    Torlinie, ja bym tego pytania nie stawiał w Wielkopolsce. Może dojść do rękoczynów.

    A w ogóle to cała historia tworów poprzedzających łokietkową Polskę to grząski teren.
    Zbyt dużo legend i mitów, bajania kronikarzy obdarzonych bujną fantazją i pogłosek, które w czasach późniejszych uzyskały rangę faktów historycznych aby dojść do tego jak było naprawdę. Zapominamy o tym gdy kładzie nam się do łba (pokolenie po pokoleniu) np. granice z X lub XI wieku, które wytyczyli w swych atlasach dopiero XIX-wieczni historycy, gdy prezentuje nam się jako fakt wymyślone przez Kadłubka drzewo genealogiczne pierwszych Piastów lub przyjmuje za pewnik, że Chrzest Polski nastąpił w 966 roku.
    Źródeł bezpośrednich nie ma. Są fantazyjne interpretacje źródeł, w których na marginesach można znaleźć poddające się dowolnej interpretacji notatki.

    Tak że Twa teoria jest tak samo dobra jak każda inna.
    ——

    A Ukraina ma jeszcze trudniej. Tam narodowa historia powstała niedawno i w zasadzie jest jeszcze” in statu nascendi”.

  2. Teoria słuszna, bo fajna, choć może nieprawdziwa.

  3. Trzeba by na Ukrainie jakichś polskich lobbystów zainstalować, którzy mocnymi argumentami doprowadzili by do powstania „niezaprzeczalnych faktów” o wielowiekowej współpracy naszych bratnich narodów.

  4. Hmm.
    A może by tak przywrócić w jakiś sposób Ruś do współczesnego nazewnictwa . Może by województwo podkarpackie (nazwa wysoce myląca) nazwać województwem zachodnio- ruskim, albo czerwonoruskim.
    Było by to historycznie bardziej „słuszne” niż obecna wydumana i fałszywa geograficznie nazwa.
    Wiem, wiem.
    Pomarzyć nie można?

  5. Torlinie,

    W moim przekonaniu, granice północne Ukrainy są historycznie (co nie znaczy że naturalnie) jasno określone: Ukraina to tereny które po Unii Lubelskiej przypadły koronie, a Białoruś – te, które pozostały przy Wlk. Xstwie Lit. Że z praktycznym wyznaczeniem granicy może być gorzej, niech świadczy fakt, że do sporów (nawet w łonie KC KPZR) dochodziło jeszcze w latach ’60-tych. Problem leży głównie w tym, że granicach biegnie przez bagna nad Prypecią (sama rzeka już po stronie Białoruskiej), tereny zasadniczo bezludne.

    Ze wschodnią granicą Ukrainy problem jest dużo większy, bo im dłużej dane tereny nie podlegały rusyfikacji (tj. należzały do I RP, potem Austro-Węgier, potem II RP), tym bardziej są one – z dzisiejszego punktu widzenia – rdzennie ukraińskie. Donieck, Dniepropietrowsk, o Krymie nie wspominając – nigdy się w granicach Rzeczypospolitej nie znalazły, i w tym sensie rosyjskie pretensje do nich są mniej lub bardziej uzasadnione. Podobnie ma się sprawa z Zakarpaciem, należącym do Węgier od średniowiecza do 1918 roku. Jest to ziemia zamieszkała głównie przez Rusinów – ale czy są to naprawdę Ukraińcy, tego chyba nikt nie wie, włącznie z samymi zainteresowanymi.

    Pozdrawiam!

  6. Państwa Wiślan zdaje się nie było po prostu…
    http://pl-sci-historia.net.pl/?action=artikel&cat=11&id=14&artlang=pl

  7. Moje komentarze będą dopiero jutro po południu, ale teraz na szybko – Dru” wydobyłem jak zwykle ze spamu, a Woziwodę witam i jedynie stwierdzę, że artykuł solidny, ale w niczym nie podważający faktu istnienia Państwa Wiślan.

  8. Przepraszam, jakie fakty masz na myśli? Czyje źródła? Pytam bo już zgodziłem się z argumentami współczenych historyków alem zawsze ciekaw nowych wieści.

  9. Drogi Torlinie
    Wybacz prywatę, ale nie mogę nawiązać kontaktu ani z Bars, ani z Jasnąanielką. Potrzebny mi jest ich kunszt kulinarny. Dostałem bowiem onegdaj kurierem z Polski pakiet suszonych grzybów. Przesyłka pochodziła od osoby mi nieznanej lub dawno zapomnianej. Po nieznanym mi nazwisku nadawczyni odczytałem tylko dopisek: „Niezapominajka”.
    Grzyby, wedle opisu na opakowaniu, zebrano w lasach nad rzeką Ropą w pobliżu Jasła. Nie oparłem się pokusie, sam sobie zupę grzybową przyrządziłem i spożyłem.
    Był to błąd. Poczułem się źle i doznałem szumu i zawrotu.
    Nie rezygnuję jednak. Grzyby kuszą. Mam nadzieję, że nasze Panie znają jakiś nieszkodliwy przepis na zupę grzybową.
    Tyle prywaty Torlinie.

    Jeśli zaś idzie o meritum Twego wpisu i komentarzy to:

    Tuman gęstej mgły skrywa grodzisko w Trzcinicy nad Ropa. Z tumanu tego, jak się zdaje, wyłania się młody woj, a może i kniaź. Kniaź nie kniaź, woj nie woj, pyta:
    BYLIM, CZY NIE BYLIM?
    Kim jest mgliste widziadło? Zapewnie nie jest to Wysz – „książę pogański silny bardzo, siedzący w Wiślech” ten sam co, „urągał wielce chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał”.
    Wysz by nie pytał. On by wiedział, że był, jeśli był. To raczej jakiś neurotyczny potomek Wysza, jakiś Wyszetrop, Wyszeniega, Wyszesław……Czort jeden wie, bo podmiot pytający imion możliwych może mięć wiele, ale jego byt jest niepewny.
    Jest to bowim Niedobyt powiślański.

    Należy też postawić pytanie:
    Czy ten Niedobyt rzeczywiście pyta? A no, może i pyta, ale jakoś niewyraźnie jakby go tuman tumanił. Pyta wiec mgliście, iście tumanowato i zachodząc po omacku w głowę nie wie nasz Wyszetrop czy tez Wyszeniega, że jego pytania, łacno rozwiniętego w monolog, słuchają, skryci w maliniaku, dwaj Polanie, Dagome i Iudex.
    Dagome to uzurpator , a Iudex to uzurpatora majordomus. Obaj Polanie. Polanie, bo takie panuje dziś o nich mniemanie.

    Niedobyt monologuje:
    ”zamiary pełne
    Jędrności, zbite z wytkniętej kolei,
    Tracą nazwisko …..”

    Tu w monolog wchodzi córka Iudexa, zwiewna Niesiebądka…..

    Oczywiście, co będzie potem, wszyscy wiemy z teatru bądź z lektury, choć wiedza nasza nie jest ścisła. Nieprawda jest bowiem, że Niesiebądka utopi sie w stawie, a Niedobyt od trucizny umrze.
    O nie!
    Motyw skoku do wody wyraźnie wskazuje że Niesiebądka to nikt inny jak Wanda – ta Wanda co nie chcąc wskoczy do Wisły, a Wisłą, zamieniona w rybę, wejdzie na trwałe do tradycji anglosaskiej, jako A Fish Called Wanda (Rybka zwana Wandą).
    Niedobyt zaś nie umrze, choć zostanie przez zbirów Dagome zatruty muchomorem. On od muchomora czerwonego z dodatkiem szaleju tylko oszaleje.
    Opuści Trzcinicę, będzie błąkał się sie po puszczach i puszcie, aż pewne Serbskie plemię, skołowane jego szamańskimi tańcami, wyciągnie go z niebytu obierając władcą Zachumla jako Michała syna Wysza.
    To właśnie na podstawie jego relacji Konstantyn Porfirogeneta w „De administrando Imperio” napisze o Białej Chorwacji.
    Pytanie czy Biała Chorwacja zrodziła sie, jako wizja po spożyciu czerwonego muchomora wymaga dalszych interdyscyplinarnych badań, których motorem winny być śmiałe do szaleństwa hipotezy robocze, np. takie:

    ”Rus Czerwona była w białe Chorwackie kropki ”albo ”sowa była córką piekarza”.

    Kończę już, bo nie czuję się najlepiej. W oczach mi migają czerwone i białe plamy, jeszcze ten Porfirogeneta…
    Ech, chyba się położę na chwilę.

    Dana 1

  10. Po wypiciu setki nalewki na niedzwiedzim czosnku
    poczułem się znacznie lepiej.
    Przeczytałem zapis maligny i stwierdzam ze wszystkie imiona własne krain i ludzi są autentyczne, to znaczy oparte w zródłach.

    Cóż historię trzeba mieć w małym palcu a nie w krwi. Ha!

  11. dana1 – Przepis na zupę zamieściłam w twoim blogu, jednak sama nie wiem, czy dobrze uczyniłam…
    A jeśli ta Niezabudka przysłała ci grzybki halucynogenne? Opisane objawy /po spożyciu/ świadczą o możliwości takiej ewentualności.
    Ty się trzy razy zastanów, zanim zupę przyrządzisz, bo wprawdzie wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko jeden raz. 😥

  12. Odpowiedź wspólna Telemachowi i Woziwodzie.
    Oczywiście, podważyć można wszystko, historycy jednak kierują się nie tylko podejrzliwością, ale także prawie matematycznie obliczają „błędy i wypaczenia” kronikarzy. Otóż są tacy, których dotąd nie złapano na najmniejszym kłamstwie – mógł oceniać fakty nie tak, jak my uważamy za słuszne, ale co do faktów nie ma wątpliwości. W takim wypadku przyjmuje się, że fakty podane przez kronikarza, same w sobie nieweryfikowalne, uważa się za prawdziwe. Dotyczy to przede wszystkim Galla Anonima, biskupa Thietmara czy właśnie „Żywot świętego Metodego”.
    To byłaby za długa notka, ale w historii pewne założenia przyjmuje się „metodą nie wprost”. Bunt pogański w 1038 roku nie objął Ziemi Małopolskiej – uznaje się, że tradycja chrześcijańska była tutaj mocno zakorzeniona.
    A może w archiwach np. Watykanu jeszcze się coś znajdzie? Albo w jakimś klasztorze? Jakiś dokument rozszerzający naszą wiedzę?
    Geografie!
    Sorry, masz rację, ale ja nie pisałem o współczesnym narodzie ukraińskim i jego granicach występowania.
    Dana!
    Dzięki!

  13. Drogi Dana1- moim zdaniem, nie ulega wątpliwości, że Niezapominajka po dziś dzień czegoś tam Ci nie zapomniała i zapomnieć nie może, dlatego dobrze by było, gdybyś następ0nym razem, zanim otworzysz ewentualną kolejną przesyłkę od tej pani, zaprosił do wykonania rzeczonej czynności fachowca, czyli sapera… Może być ostatecznie także miner, na przykład ten z blogu pana Kuczyńskiego – tym sposobem i dobry uczynek spełniłbyś być może… ;D
    😆

  14. Bars
    Po znajomości Wujaszek Wania załatwił ekspertyzę grafologiczną.
    Nadawcą przesyłki była muza Klio która zrażona do polityki historycznej ukrywa się w Podkarpackiej Troi.

    http://www.muzeum.krosno.pl/skansen/index.htm

    Przyznaje, zdradzałem ją i zaniedbywałem już w Kraju, a ostatecznie porzuciłem na emigracji dla uroczej talii boginki Mamony.

  15. Dana1,
    Twój wpis wyjaśnia wiele, a nawet, powiedziałabym, wyjaśnia wszystko! Zaniedbywałeś i zdradzałeś Klio i to nie jeden raz! Przyznajesz się, że porzuciłeś ją dla uroczej talii boginki Mamony, ale ja sądzę, że to nie do końca prawda. No bo co też robi w Twoim tekście ta ewidentna freudowska pomyłka? Jestem pewna, że nie o talię Mamony tu chodzi, lecz o Talię, rozbrykaną, rozkoszną Taleję, rodzoną siostrę nieszczęsnej zdradzonej! O tempora, o mores… Wszak ta zdrada wcześniejszą i boleśniejszą dla nieszczęsnej była niźli zdrada z Mamoną! Nie dziw się więc, że tak przez Ciebie potraktowana i zostawiona sam na sam z historycznymi papirusami, Klio w końcu do papirusów zajrzała i z tego co tam wyczytała zaczęła wyciągać praktyczne wnioski… Na razie dostałeś prawie niewinne grzybki, ale jak sądzę już w najbliższym czasie możesz spodziewać się przesyłki zawierającej mannę… Drżyj Dana1 i powściągnij apetyt! Zacznij też się lękać, bo to nie będzie niewinna kaszka, lecz manna św. Mikołaja z Bari, innymi słowy mówiąc, słynna acqua Tofana…
    A kiedy w końcu dojdziemy do współczesności, czyli do Unibombera, to wzywaj w te pędy saperów Przyjacielu…
    No to masz przechlapane, Dana1 😦
    Współczująca Ci całym sercem przyjaciółka – Bars 😥

  16. I tu Cię mam Bars. „talia” to nie freudowska pomyłka. Zastanawiałem się czy ta „talia” jest do uchwycenia. Okazuje się że jest!

    😀

  17. A kuku, Dana1 – wcale mnie nie masz, bo mnie Freudowska pomyłka potrzebna była tylko dla skonstruowania udanej historyjki czyli dla dowcipu! Chciałam rzecz ciągnąć dalej i jeszcze tę Troję jakoś dospawać, co wcale nie byłoby trudne, ale temperatura wzrasta, a ja z każdym kolejnym stopniem staję się coraz bardziej śpiąca i leniwa, więc tym razem twórczość radosną ograniczyłam do tego, co powyżej. Ale sam powiedz, czy to zła opowiastka?
    😆

  18. Dana1
    Oczywiście od pierwszej chwili wiedziałam, choć zapomniałam o tym wspomnieć w powyższym wpisie, że ta talia czy Talia to nie przypadek 😀
    Ta pogoda mnie ukatrupi 😦
    Pozdrawiam.

  19. Troja?
    „Upadła Troja” w świetle rozważań o dżdżu to chyba będzie „udżdżawła Troja”

    Kroplówka – dżdżówka,
    kropidło – dżdżowidło,
    upadek – udżdżawek,
    padalec – dżdżalec,

    ale może być też
    dżdżownica – kropielnica lub padalnica, dżdżownik rzeczny – kroplownik wylewny


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: