Napisane przez: torlin | 20/07/2009

Matematyka – moja miłość

matematyka

Zdjęcie stąd.

Bardzo się cieszę, że matematyka wraca na maturę, uważam, że wycofanie jej był to olbrzymi błąd zaniedbania.

Grałem kiedyś w scrabble z dwudziestoletnią dziewczyną i ona prowadziła zapisy. Z przerażeniem zobaczyłem, że aby dodać do siebie  dwie dwucyfrowe liczby zapisuje z boku „1 w rozumie”. Na pytanie, czy nie może po prostu dodać w pamięci padła odpowiedź, że się czepiam. A przecież matematyka jest wspaniałą rozrywką intelektualną, ja bardzo lubię wziąć sobie zestaw zadań maturalnych, szczególnie z geometrii i układu równań, i sobie porozwiązywać.

Ja nie idealizuję okresu komunistycznego, ale wtedy było chyba inne podejście do matematyki. Nawet w harcerstwie pamiętam, jak na obozie uczyliśmy się obliczać wysokość drzewa czy szerokość rzeki. Przez całe życie przydawała mi się umiejętność szybkiego dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia, jak również umiejętność zapamiętywania liczb. Pamiętam wszystkie swoje dane, począwszy od numeru dowodu osobistego, legitymacji, konta bankowego, PESELa czy NIPu.

Mamy nadmiar humanistów, brakuje nam techników, inżynierów, ludzi o technicznym zacięciu. Ale to powinno się zaczynać od najmłodszych lat, dzieci uwielbiają matematykę, dzielenie tortu, liczenie ptaszków na płocie, trzeba im tę miłość zaszczepiać od najmłodszych lat. Ale kto to ma robić? Rodzice, którzy z przerażeniem patrzą na mnie, bo im wypada raptem pomnożyć 66 razy 6? I następuje nerwowe szukanie telefonu komórkowego i pytanie do partnera również szukającego: „Nie wiesz, gdzie w mojej komórce jest kalkulator”? To oni mają zaszczepiać miłość do tego przedmiotu?

Ja powiedziałem, że ja swojej wnuczce Oli nie pozwolę na znienawidzenie matematyki. Bez żadnego zmuszania, tylko w zabawie, ale się będziemy uczyć – mam zresztą sojusznika, bo mój zięć, a ojciec Oli jest po Politechnice Warszawskiej i pracuje w „technicznej” firmie.

A tak nawiasem mówiąc – to w jaki sposób oblicza się szerokość rzeki? Zeen i Tes Teq – mostu nie ma. 🙂

Advertisements

Responses

  1. Nigdy nie miałam sukcesów w naukach ścisłych, nie chciało mi się uczyć, nad czym nie raz ubolewam. Widziałam kiedyś, jak pan po przedwojennej szkole handlowej podsumowywał kolumny cyfr w rejestrze sprzedaży… To była długa kolumna, z dwoma miejscami po przecinku. Taki rejestr sklep motoryzacyjny musiał prowadzić, zapisując każdą uzyskaną ze sprzedaży drobiazgów sumę. I ten pan robił to „na piechotę” prędzej od mnie – na kalkulatorku!!! Przykładał palec do pierwszej sumy u góry kolumny, jechał równomiernie do dołu i wpisywał wartość końcową. Przenosił tę wartość do górnego rzędu następnej kolumny i da capo… Nie zdarzyło się, aby zrobił błąd!
    Powiedział, że to w szkole handlowej tak go nauczyli…

  2. http://www.16wdh.pl/vademecum/v005.htm

    wygrałem?
    🙂

  3. Nie wiem jak to robią matematycy, ale wojskowi znają dwa sposoby. Pierwszy to zogniskować lornetkę na dowolnym punkcie na drugim brzegu i odczytać na podziałce, wieleż też wskazuje:) Koncept wtóry, krzynę bardziej pracochłonny to rąbnąć z moździerza na przeciwległy brzeg i jak przeniesie, to zmniejszać nastawy, aż łupnie na samym brzegu… i odczytać z podziałki celownika:))
    Kłaniam nisko:)

  4. Przedstawiony przez ze mnie wcześniej sposób jest beznadziejnie skomplikowany, jest oczywiście dużo prostszy sposób.
    Stajemy na brzegu rzeki w punkcie A, wbijamy kołek, do którego przywiążemy koniec sznurka. Ruszamy w kierunku najbliższego mostu na rzece, rozwijając sznurek. Po przeprawieniu się na drugi brzeg, stajemy naprzeciw kołka i ściągamy ubranie. Zaznaczamy na sznurku kolorem czerwonym brzeg przeciwległy do kołka. Przepływamy rzekę ze sznurkiem w ręku, odwijając stosownie do odległości. Po dopłynięciu do kołka, zawiązujemy sypeł na sznurku. Teraz już wszystko proste: odcinek od supła do czerwonego znaku to szerokość rzeki…

  5. Nelu!
    Naprawdę matematyka przydaje się w życiu codziennym, obeznanie z liczbami.
    Zeenie!
    I bardzo dobrze, tylko u nas punkt zastępował harcerz trzymający chorągiewkę.
    Wachmistrzu!
    Muszę przyznać, że sposoby znakomite, ale ten drugi troszkę głośny zanadto.

  6. Mówisz zeenie, że sprawnością harcerską winno być po prostu przepłynięcie rzeki z metrówką w zębach? 🙂

  7. Sprawność harcerza ocenia harcerka. Sprawdzian może się odbyć jak najbardziej w pobliżu rzeki.

  8. Zeenie!
    Wygrałeś!
    A to druga zagadka – w jaki sposób obliczyć wysokość drzewa w dzień pochmurny? Bez słońca!

  9. Wyjść na drzewo ze stoperem.
    Skoczyć mierząc czas spadania.

    Przyspieszenie i opór powietrza to wartości znane powszechnie.

  10. Torlin

    Matematyka na maturze ale jaka? gdzie skończyć ( przed maturą) od czego zacząć,nie biorce pod uwage dodawania i odejmowania mnożenia czy dzielenia.To powinno być koniecznością.Pamiętam jak mó wnuk gdzię I czy II klasa uczy sie o zbiorach,
    co ciekawe skonczyl studia i chyba mu te zbiory były zuopełnie nie potrzebne,ja tabliczkę mnożenia znałem i czasami szybciej liczyłem w sklepie gdzie liczono kalkulatorem i znając cenę i widząc odważona ilość podałem wartość patrzono na mnie z niedowierzanie później potwierdzano .
    Ponad to kiedyś postulowano wprowadzić na studiach coś w rodzaju roku zerowego (politechnika) ponieważ praktycznie studentów I roku trzeba uczyć
    matematyki na nowo,
    Torlin wysłałem na Twój adres mail-owy wiadomość
    Pozdrawiam

  11. Odszukać należy cytat: znaj proporcją mocium panie, stanąć z tym cytatem pode drzewem i podrzucać, aż zatrzyma się na wysokości czubka.
    Dalej to już proste: mierzymy odległość cytatu od ziemi miernikiem laserowym i podajemy wynik na blogu…

  12. Zapomniałem, że jest prostszy sposób: ścinamy drzewo i układamy w poprzek rzeki i mierzymy jak szerokość tejże….

  13. „Mamy nadmiar humanistów”

    Torlinie, sorry – nie mamy. Ja nie mam. Ty test nie masz.
    Nie jest bowiem prawdą, że każdy, kto nie odróżnia secansa od cosecansa i sądzi, że szereg Fouriera to formacja występująca w armii francuskiej staje się przez to humanistą.

    Tak samo, jak nieporozumieniem jest nazywanie „umysłem ścisłym” każdego matoła, który w swym umysłowym lenistwie sądzi, że oksymoron to gatunek wymarłego byka.

    Jakoś się utarła ta klasyfikacja w której matołectwo i brak kompetencji w pewnym obszarze wiedzy natychmiast nobilituje matoła do miana przedstawiciela „umysłów ścisłych” lub „humanistów”.

    Radość z powrotu matematyki podzielam.

  14. Torlinie drogi wiadomości matematyczne wymagane na maturze ludziska znaja od mniej więcej 2000 lat – politechnika to połowa XIX wieku. Brakuje nie „ścisłych”, ale ludzi logicznie myślących, ba w ogóle myśłacych. Ależ komu tacy potrzebni?
    Dana 1 nie potrafię się do Ciebie wpisać.

  15. Powrócę jeszcze. Pamiętacie może z Leibniza, że zdarzenia i ich przyczyny muszą się mieścić w obszrze konieczności fizycznych, a te z kolei w obszarze konieczności logicznych.
    Konieczności logiczne zaś są biczem na wszelkiej maści jasnowidzów. Umysł lekko sformalizowany (w formalinie :)) bez większego wysiłku zakreśla przestrzenie konieczności i prawie automatycznie eliminuje demagogów.

  16. Piotruś,
    a słyszałeś o logice kwantowej albo logice rozmytej? Konieczności logiczne też nie są żadnym absolutem.

  17. Piotruś
    Nie wiem czemu nie możesz. Blog jest otwarty.

  18. Hoko – słyszałem, ale percepcja nadal pozostała dyskretna.

  19. Do mierzenia wysokości drzewa jest odpowiedni przyrząd w postaci trójkąta prostokątnego, równoramiennego, z celownikiem. Można go naprędce sporządzić z „ekerki”, jeśli ktoś jest miłośnikiem MacGyvera i Słodowego. A, jeszcze powinien być doczepiony pion, żeb ytrzymać równo.

    STajemy w takiej odległości od drzewa, żeby przez muszkę i szczerbinkę na dłużczym boku widzieć czubek drzewa. Zgodnie z zasadami geometrii wysokość drzewa to odleglość od niego plus wysokość mierniczego.

    Można też wejść na czubek drzewa i spuścić linkę z miarką. Jeśli drzewo nie jest złosliwie zbyt giętkie.

    Oba sposoby zapożyczone z komiksu „Tytus, Romek i A’Tomek” Papcia Chmiela.

    Pierwszy sposób można, jak sądzę, zaadaptować do mierzenia szerokości rzeki.

  20. Pomysł Dana ze skokiem z drzewa i zeena, aby ściąć drzewo, położyć w poprzek rzeki i obliczyć obie wartości naraz – bardzo mi się podobał.
    Zdzisławie!
    Nic nie dostałem. A wysłałeś na ten adres z „Informacji o mnie”?
    A jeżeli chodzi o Twój podstawowy komentarz… Przecież w normalnym życiu nie są potrzebne całki czy pochodne, dla mnie najważniejsze jest zaznajomienie się, zaprzyjaźnienie z matematyką, sprawne operowanie cyframi i liczbami.
    Telemachu!
    Masz całkowitą rację, ja bym więcej powiedział, że jak ktoś nie ma umysłu ścisłego, to od razu zakwalifikowany jest do „humanistów”. Ale problemem polskim jest brak dobrego naboru na politechniki i brak prywatnych szkół technicznych. Takie studia psychologiczne założyć sobie może każdy, tymczasem tu są laboratoria i o wiele większe koszty.
    Piotrusiu! Ta odpowiedź jest właściwie i dla Ciebie. Mnie przerażenie ogarnia, że człowiek dodając do jakiejś liczby 20 %, a później od tego wyniku odejmując 20 % uważa, że mu wyjdzie ta sama liczba. Zgroza.
    Hoko!
    W pewnym momencie na pewno masz rację, ale na poziomie – rzekłbym – „ludzkim” matematyka jest nieprawdopodobnie logiczna. Przecież w sklepie nie będziemy operowali teorią chaosu.
    Jurgi!
    Ja byłem uczony z leżącym harcerzem (nogami w kierunku do drzewa). Miał oczy skierowane w stronę czubka drzewa, a drugi harcerz operował pionowym kijem tak długo, aż jego czubek dla leżącego harcerza zlał się z czubkiem drzewa.
    A kiedyś Papcio Chmiel to był KTOŚ.

  21. Telemach uprzedził mnie w rozszyfrowaniu rzekomych humanistów.
    Przypomniałem sobie, że wpis na ten temat spłodziłem.

    Krew mnie zalewa jak ktoś tonem proroka głoszącego prawdy objawione opowiada, że humanista nie musi znać matematyki. Kto wymyślił taką bzdurę?

    No ale moja siostra rozwiązywała kiedyś zadanie z matematyki, w którym nauczycielka „dla uproszczenia” wprowadziła dwie różne dane pod tą samą literą. Potem się dziwić, że dzieci się boją. Sposób nauczania matematyki polega na gnębieniu 90% dzieci i nudzeniu 10%. Kompletna porażka. O fizyce nawet nie wspomnę.

  22. Dru’!
    Teraz na serio. Czy Ty znasz sposób na zabezpieczenie Cię przed wpadaniem do spamu? Bo mnie jest głupio, ta cholera niby ma się uczyć moich zachowań, za każdym razem akceptuję, a jak zobaczę „spam – 1” to wiem, że to Ty. Może ja coś źle robię?

  23. Rzeka? Kiedyś wyznaczałem odległość do lecącego samolotu, bez drabiny by się do niego wspiąć 😉 😛
    Wystarczyło znać rzeczywisty wymiar obiektu (dowolny) — a potem wyznaczyć odległość w oparciu o znaną szerokość kątową.

    (Czyli dla rzeki — wielkość obiektu na drugim brzegu — zaparkowanego samochodu, zwierzęcia, budynku (drzwi, okien), nawet może drzewa, o ile jesteśmy je w stanie oszacować poprawnie.)

    Metod jest dużo, ale zależą od lokalnych warunków.

    (Co do metod Wachmistrza: najpierw strzela się co powiedzmy 200 metrów, potem bierze się właściwy przedział i strzela w środek, a potem środek pozostałego środka, itp. Byle rzeka nie uciekła ;D )

    Co do matematyki na maturze — lubiłem matematykę i sobie chwaliłem, więc podoba mi się ta idea, ale nie przeceniałbym znaczenia matematyki.

    Także w technice — tu czasem więcej robiła skłonność do majsterkowania. Za jedną z przyczyn sukcesu USA uważa się to, że prawie każdy farmer miał swój warsztacik. Oczywiście, dzisiaj techniki są tak wymyślne, że przydomowy warsztat/garaż to trochę mało, ale jednak — zawsze coś.

  24. PAKu!
    „To trochę za mało”? A gdzie W 1976 roku Steve Jobs wraz z Wozniakiem zbudowali pierwszy model komputera Macintosh – Apple?

  25. Ciekawe, że większości ludzi matematyka kojarzy się z sumowaniem słupków albo mnożeniem. To nie jest matematyka, to są rachunki! Można być wybitnym matematykiem kompletnie nieporadnym rachunkowo. Podczas moich studiów matematycznych bardzo rzadko miałem okazję coś OBLICZYĆ. Chlebem codziennym było dowodzenie twierdzeń i wyprowadzanie wzorów.
    Dziś tabliczka mnożenia jeszcze się w życiu codziennym przydaje, ale sądzę, że za jedno-dwa pokolenia może być tak potrzebna jak umiejętność używania hubki i krzesiwa.

  26. Torlinie:
    Czasy pionierskie tym się charakteryzują — bracia Wright także pierwszy model Boeninga — Flyer — opracowali w przydomowym warsztacie 😉 😀

    (No dobrze, nie będę się już wyżywał za wstawianie Macintosha przed Applem 😉 )

  27. Na konkurs nie załapałem się, ale w temacie wpisu mam do dodania uwagę, że po części edukacja matematyczna (nie tylko w Polsce) zabrnęła w ślepy zaułek. Zamiast uczyć dodawania, zaczynamy od nauki abstrakcyjnych działań na zbiorach, zamiast porządnego, życiowego wykładu na temat statystyki i prawdopodobieństwa, najpierw uczymy rachunku różniczkowego i całkowego. I potem ludzie gnają do kolektur Lotto, wierząc, że kumulacja to większa szansa wygranej!

  28. @Torlin: W 1976 roku w garażu powstał Apple I. Macintosh był projektowany w latach 1979-1984 (aż pięć lat!) w znacznie bardziej komfortowych warunkach – pewnie dlatego tyle to trwało. 🙂

  29. Nic Torlinie nie poradzisz. To kara za jakiś grzech, być może nawet cybernetyczny. Za kilka tygodni pokuta powinna się skończyć. :devil:

  30. Torlin
    wysłalem maila na Twój profil juz chyba 3-ci nie zrobie chyba wilkiego rabanu jeżeki powiem @gamail.com to koncowka i co ?

    Dostałes pozdrawiam

  31. Dostałem, wysłałem, ale u mnie końcówka jest @gmail.com, a nie @gamail.com.
    Również łączę pozdrowienia

  32. Dru’!
    Kara za grzechy cybernetyczne? Chyba coś w tym jest, bo to wyznanie również znalazło się w spamie. Od dzisiaj każde otwarcie komputera będę rozpoczynał od swoich stron administratorskich.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i proszę, nie załamuj się.

  33. Witaj Torlinie! ja z matematyki juz dawno zrezygnowalam za sprawa mojej nauczycielki w kiceum ogolnoksztalcacym. talentow wielkich wczesniej nie mialam, ale potrafilam myslec matematycznie, lubilam zagadki logiczne i czasem dla rozrywki rozwiazywalam zadania z matmy. coz, ta nauczycielka skutecznie postawila temu kres, zawziela sie, ze jestem matol i skutecznie mi to udowadniala swymi sposobami przez cale cztery lata, ledwo na mierna wyciagalam. stres mnie zzeral i myslec logicznie juz nie potrafilam. znienawidzilam matematyke. mam w rodzinie doktora matematyki stosowanej, jak widze czasem te wszystkie opracowania to mi sie slabo robi! rzeki ni drzewa bym nie zmierzyla, co najwyzej polozyla sie w cieniu drzewa sluchajac szmeru rzeki i poczytala co nieco. Moze troche z madrosci Papcia Chmiela:) pozdrawiam!

  34. Torlin
    Nie na temat,ale warte odnotowania.Co to znaczy sugestia odruch warunkowy czy jakkolwiek by nazwać.
    Twój adres najpierw przepisałem i dodałem to a napisałem w liście i poszło!!! zwykle gdy nie doszło. bylem zawiadamiany teraz nic więc myślę ok.A Ty nie dostajesz wróciłem do Twojego blogu i po literze kropce sprawdzałem ,ale to a pominąłem dopiero jak skopiwałem wyszło dobrze i jak tu ufać wzrokowi? co prawa mam wadę.
    pozdrawiam

  35. „Matematyk zrobi to lepiej”- to znaczy, że jeśli zleci się dwojgu ludziom rozwiązanie zadania z dziedziny w której żaden z nich nie jest specjalistą, to matematyk zrobi to lepiej. Nie pamiętam kto to powiedział, ale jestem pewna, że tak jest właśnie. Kiedyś powiedziałam to pewnemu profesorowi matematyki a on w zamian opowiedział mi historyjkę o Sherloku Holmsie. Otóż pewnego razu Sherlok Holms i doktor Watson wybrali sie w podróż balonem. Lecieli, lecieli aż tu balon utkwił w gałęziach drzewa, nie mieli pojęcia gdzie sie znajdują. Wreszcie zobaczyli jakiegos człowieka i Sherlok Holms zapytał go o to. „W balonie ” odpowiedział ów człowiek. „Ach- odpowiedział S.H.- zapewne jest pan matematykiem”.- „Tak, a skąd pan wie?” – „bo udzielił mi pan odpowiedzi prawdziwej, doskonale precyzyjnej i całkowicie nieużytecznej.” Zdaje sie, że to historyjka z repertuaru Hugo Steinhausa, napisana wypadła trochę ciężko. Pozdrowienia – JJ

  36. Joannoo.J

    Odpowiem Ci kto powiedział o tym „zrobi to lepiej”
    Otóż w zamierzchłych czasach pleban w malej wiosce zobaczył,jak taka mała moze 6 letnia Małgosia ciągnie opierając sie Krasule (bo to tu skubnie tam skubnie ) na sznurku. Zatroskany wysiłkiem Małgosi pyta gdzie ciągniesz ta krowę Małgosia zziajana odpowiada pse plebana do byka.
    Pleban w trosce o zbawienie Małgosi „zgorszeniem” Malgosiu a Tata nie mółby to zrobić? (czyli zaprowadzić krasule do byka”. na to rezolutna Małgosia odpowiada mógłby ale byk to lepiej zrobi.
    I masz odpowiedz kto to powiedział mała Małgosia.
    Pozdrawiam

  37. Jak to mawiano onegdaj: „każdy rolnik postępowy sam zapładnia swoje krowy”.
    A z Sherlockiem najbardziej lubię dowcip (w skrócie)
    – Watsonie – co widzisz?
    – Piękne gwiazdy.
    – Jaki z tego wysnuwasz wniosek?
    – Że jest piękna pogoda.
    – Udzieliłeś kochany odpowiedzi prawdziwej, doskonale precyzyjnej i całkowicie nieużytecznej. Namiot nam ukradli.

  38. Matematyka jest krolowa nauk i nia pozostanie.

  39. przykro trochę.

  40. Joasiu!
    Dlaczego Ci jest przykro? Mogę coś pomóc?
    Störungsquelle!
    Masz rację.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: