Napisane przez: torlin | 26/07/2009

Lubię Niemców

Deutschland

Zdjęcie stąd

Ja wiem, że to wyznanie nie jest popularne w Polsce, Niemcy raczej służą do anegdotycznych żartów, a jaki Niemiec jest, każdy widzi, że sparodiuję nieśmiertelnego Benedykta Chmielowskiego, musi być poważny, w okularach, bez poczucia humoru i przestrzegać wszystkich przepisów. My uwielbiamy przykładać łatki poszczególnym narodom, pokazaliśmy to doskonale w „Jak rozpętałem II Wojnę Światową”. A ja tymczasem w Niemczech bardzo dobrze się czuję.

Jestem w tym kraju jedynie jako turysta, ale ci z Was, którzy ze mną są dłużej wiedzą, że jestem turystą kulturowym, włóczącym się z miejsca na miejsce, jadającym w małych knajpkach, nocującym na kempingach lub w zimmerfrei’ach, zwiedzającym lokalne zabytki, których czasami nie ma w żadnym przewodniku, robiącym zakupy w sklepikach i supermarketach i uwielbiającym wszystkie lokalne festyny i uroczystości.  I muszę powiedzieć, że nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość, nieuprzejmość, na odwrót, zawsze po powiedzeniu, że jestem Polakiem był uśmiech i kilka miłych słów, np. „A ja mam kolegę w Katowicach”. I tak podróżując mam 1000 razy większy kontakt z tzw. „przeciętnymi” Niemcami niż uczestnicy zorganizowanej wycieczki.

Ja właśnie uwielbiam ten porządek, Ordnung w Niemczech, profesjonalizm widać począwszy od urzędników, policję po ekspedientki. Postawiłem źle samochód – podszedł policjant i poprowadził mnie na miejsce, gdzie mogłem zaparkować. Spytałem się o stację napraw na stacji benzynowej, pani z kasy zadzwoniła do stacji obsługi i po chwili przyjechał pracownik „bo tam ciężko jest trafić”. Na skręt w lewo z dwupasmówki w mieście do supermarketu wystarczy wjechać, kiedy to obydwa pasma w przeciwną stronę natychmiast stają, aby przepuścić (bez żadnych świateł).

Niemiec-na-Mlocinach_Steffen-Moeller,images_big,3,PRCD1019

Niemcy naprawdę bardzo odstają od naszych wyobrażeń.

Möller

Muszę powiedzieć, że bardzo dużo dla „promocji” Niemców w Polsce zrobił Steffen Möller. Ja szczerze mówiąc go bardzo lubię, podoba mi się jego dowcip, zasłuchany jestem w jego opowieściach. Żałuję, że została zlikwidowana „Europa da się lubić”, bo można było się dużo dowiedzieć o narodach europejskich.

Reklamy

Responses

  1. Torlinie, i znowu piszesz to co ja myślę:)

    mam tak samo, znaczy się.
    Lubię i Niemców i Niemcy.
    Poczynając od tego, że w Niemczech czuje się bezpiecznie, wygodnie i w ogóle komfortowo.
    ten porządek i ta przewidywalność ułatwiają znacznie życie.
    Szczególnie jak się pórówna z innymi krajami i nie chodzi tylko o Polskę, ale np. z Włochami, w których byłem tydzień i chaos mi się wydawał duży tam panować.
    Niemcy poza tym to kraj ciekawy i piękny.
    Ludzie?
    Nie zdarzyło mi się ni prywatnie ni na stopie urzędowej spotkać z niechęcią czy agresją czy nawet lekceważeniem.
    Aczkolwiek po pewnym czasie to że wszyscy są mili wydaje się lekko sztuczne.

    A Stephen jest świetny, niestety ksiązki ni w wersji polskiej ni niemieckiej jego autorstwa nie czytałem (podobno niemiecka jest ciekawsza)

    A w Niemczech będę już od 6 sierpnia na chwilę, nie mogę się doczekać:)

  2. http://wyborcza.pl/1,75248,6858400,_Mazury_Cud_Natury____prawa_zastrzezone.html

    Niby wszystko w porządku w sensie formalnym, ale jakoś głupio.

    Właśnie wysłałem do opatentowania:
    „Kocham Anielkę”
    Każdy, kto zechce takie hasło wypisać, albo wydłubać, musi mieć moją zgodę.

  3. Ups!
    To powino być pod poprzednim. Przepraszam Torlinie.

  4. Grzesiu!
    Włosi są cudowni, ale czasami niezmiernie denerwujący. Zjeżdżam z Alp Szwajcarskich do jeziora Como, jadę absolutnie cudowną szosą wzdłuż jeziora, w wiecznych zakrętach, wzniesieniach, przez miasteczka wąskimi uliczkami, napawam się pięknem. I po chwili w tylnym zderzaku siedzi Włoch i trąbi, że za wolno jadę, a ja jechałem – moim zdaniem – i tak z za dużą prędkością. Jak tego przepuściłem natychmiast odnajdował się z tyłu następny.
    Niemcy są piękne, ale tak poprowadzonych szlaków wysokogórskich nie widziałem nigdzie w Europie.
    Moim marzeniem jest pojechanie do Rothenburga nad rzeką Tauber, nigdy tam nie byłem, a słyszałem, że jest to miasto żywcem wyjęte ze średniowiecza.

  5. Torlin

    Ho,Ho,
    ile tu kryje się odpowiedzi,mogę coś lubić co znam.Ja akurat znam Niemców jako „całość” i mogę napisać, że ich podziwiam „w duchu”, zazdroszczę” bogactwa, charakteru, pewnych cech, pewne odrzucam i każda z tych rzeczy jak to się mówi jest z innej bajki. Czy ja „dziecko” wojny dorastałem by pod koniec wojny być młodzieńcem,mogę powiedzieć lubię Niemców? Znałem osobiście tylko jednego Niemca, ale to szczególny Niemiec. Kończył studia we Francji, mieszkał i mieszka (przypuszczam) w Augsburgu, ożeniony z Francuską i by było śmieszniej, rodzice tej Francuski to Polacy, co oczywiście wiedział nawet jak starał się o tę pannę. Stosunek pozytywny, ale znałem i miałem do czynienia z innymi Niemcami też. Tu mógłbym powiedzieć – strach, nienawiść, żądza zemsty i to do Niemców, choć wiedziałem, że jeden był Austriakiem. Bo było ich coś kolo 10-u; przyszli, aresztowali Ojca i w moim domu urządzono tzw.kocioł. Widziałem Niemców po przegranej wojnie i nawet znałem.
    O których Niemcach pisać ,mówić że lubię lub nie. Myślę że tak jak Ty napisałeś lubię to miasteczko w Aragonii i piszesz dlaczego. Na tym poprzestanę, a jak nadarzy się okazja w dyskusji, bo przypuszczam że oddźwięk będzie duży, to postaram się przedstawić swój punkt widzenia na poszczególne wątki. Generalnie jak napisałem ich podziwiam i nawet teraz nie czuję nienawiści i chciałbym zbliżenia (nie lubię tego słowa w tym kontekście) obu nacji, sąsiadów.
    Pozdrawiam

  6. Zdzisławie!
    Kiedy się przeżyło traumę, trudno o obiektywizm. Ja już jestem pokoleniem powojennym (chociaż tuż powojennym), a co dopiero mówić o młodych. Oni powinni mieć świeże spojrzenie, nieobciążone stereotypami. Musimy oprócz tego pamiętać, że Niemcy to jest najważniejsze państwo świata dla Polski, ważniejsze nawet od Stanów Zjednoczonych. To Niemcy popierają Polskę politycznie, a ekonomicznie – wystarczy spojrzeć na obroty (a najlepiej procentowe), jaki jest udział Niemiec w eksporcie i imporcie polskim.

  7. Torlin

    Tak w zupełności sie zgadzam co do wagi i znaczenia Niemiec,dla Polski i tez uważam,że sa najważniejsi nie tylko teraz,ale w aspekcie 1000 lat bytu Państwowości Polski(nie biorę wcale pod uwagę „ekspansji” wschodniej Państwa niemieckiego bo go nie było,ale właśnie stosunki gospodarcze kulturalne itp.Prawo Magdeburskie wpływ techniki itd.i w tym ten podziw .Ile jest tych epizodów w dziejach Polski ,choćby ten rzeczony Hoffman urzędnik w Płocku i Warszawie i Jego jakże duży udział w nazwiskach Polskich (i nie tylko Polskich )żydów,po prostu musimy o tym mówić i pisać,ja akurat o tym wiedziałem ale personalnie nie. a teraz wiem.Przydałby sie udział jakiegoś Niemca na tym blogu(znający na tyle język Polski by móc przeczytać i napisać coś.Ile to jeszcze wymaga pracy by zmienić właśnie te stereotypy Polaka i Niemca.Ja już napisałem, moja nienawiść wywietrzała.Ale jak czytam wypowiedzi tej pani Steinbach to mogę zapomnieć?
    Pozdrawiam

  8. Steinbach jest demonizowana w Polsce, czytałem wywiady z nią, są bardzo rozsądne. My powinniśmy brać udział w jej przedsięwzięciu i pokazywać swoje racje, a nie obrażać się jak Szurkowski na Szozdę, że zacytuję „40-latka”. Nieobecni nie mają racji.

  9. Torlin

    Ale jaka Ona jest wypędzona? Rodzice „wyjechali” na rozkaz Władz niemieckich,mieszkali w mieszkaniu wypędzonego Polaka,mnie o to chodzi nie polemizuje z Jej wywiadami tylko uzurpacja do roli wypędzonej bo jednak wyjechać a wypędzeniem jest różnica. Nie zajaknie sie nad tą Polska rodzina wypędzona.

  10. Ja powiem inaczej: moje lubienie lub nielubienie innych nacji zależy od okoliczności.
    Jeździłem dawniej na zloty komputerowe (miłośników starych komputerów), również za granicę. Za granicą było szczególnie dużo różnych narodowości: Niemców, Słowaków, Czechów najwięcej, ale i Rosjan, Węgrów, czy Izraelczyków (plus zawsze wielu Polaków). Zdecydowanie wszystkich ich lubiłem, bo co barzdziej zbliża, niż wspólne zainteresowania?

    Niestety, jak mnie w nocy budzi banda wrzeszczących kibiców, to nikogo nie lubię, nawet Polaków. A może przede wszystkim Polaków, bo to oni niestety mi wrzeszczą. Każdy by nie lubił.

  11. Jurgi!
    Ja się tak nauczyłem niemieckiego, jak w latach 70. wyjeżdżałem do m.in. Budapesztu byłem tak zawstydzony zachowaniem Polaków, że cały czas mówiłem po niemiecku udając, że nie znam polskiego.

  12. Zdzisławie
    To jednak trochę (podkreślam, trochę) przypomina sytuacje Polskich kolonistów wojskowych na Kresach a raczej częste pretensje ich potomków. Oczywiście kolonistów pochodzących z Królestwa, z Poznańskiego czy Galicji Zachodniej.

  13. Dana1
    Masz na myśli przyznanie gospodarstw wysłużonym żołnierzom w II rzeczpospolitej czy tak?
    Oczywiście, przypomina.Ale szczerze powiem ze nie wiem jak to sie odbywało czy usuwano kogoś z gospodarstwa by dać innemu?
    Było mi wiadomo że przyznawano ,ale nie zastanawiałem się jak to formalnie bylo.Może wykupowano ? wiesz cos na ten temat bo mnie zainteresowałeś.
    Mimo ze juz spotykaloiśmy sie wirtualnie ale pozdrawiam

  14. Torlinie, w Rothenburgu byłem raz cąły dzień, fakt, miasteczko piekne totalnie, ale chyba zdjęć nigdzie nie mam to nie wkleję, zresztą nie umiem.

    W ogóle tamte okolice (2 razy byłem w Retzbach k. Wuerzburga, za każdym razem około tygodnia) są piekne.
    Piękna jest też Turyngia (Erfurt, Weimar, Jena trochę mniej, ale okolice ciekawe, Eisenach, zamek Wartburg itd)

    Mniej podobały mi się pólnocne Niemcy (Dortmund czy Bielefeld, gdzie chwilkę też spędziłem, ale już takie Muenster (miasto rowerów) ciekawe jest)

    A w sierpniu będę Wiesbaden i okolice poznawał, więc raczej Hesja, ewentualnie o pólnocna Bawarię zahaczę, więc fajnie pewnie będzie:)

  15. Zdzislawie
    Działki przyznawane kolonistom wojskowym na kresach pochodziły z parcelacji dużej własności ziemskiej. Dlatego szlachta kresowa nie kochała kolonistów.

  16. Torlinie i Dana1

    ale pracowita była ta niedziela i co ważniejsze jak ze edukacyjna, jednak ten internet to potęgą bez specjalnego wysilku zawsze sie znajdzie kogos co wie i podzieli sie wiadomoscia.Pozdrawiam wybywam mam goscia

  17. Ja jeszcze nawiążę do tematu wpisu. Otóż sądzę, że nasze lubienie lub nielubienie innych narodów opiera się w dziewięćdziesięciu procentach przypadków na powierzchownych wrażeniach lub wręcz fałszywych stereotypach. Według mnie, żeby mieć prawo do deklarowania sympatii lub antypatii, należałoby w danym kraju spędzić przynajmniej kilka miesięcy, znać język, pracować tam, obcować na co dzień z miejscowymi. Ja na przykład takich doświadczeń nie mam. W szerokim świecie bywałem tylko na krótkich wyjazdach turystycznych lub służbowych, a jedyny język, w którym jestem w stanie prowadzić swobodną konwersację, to rosyjski. Również jednych lubię, a innych nie, ale zdając sobie sprawę z przypadkowości tych emocji, wolę ich nie deklarować.

  18. Mam do Niemców pozytywne nastawienie.

    Ostatnio słyszałem przykład odwrotny (a raczej półodwrotny 😉 ) — stary niemiecki ksiądz co wakacje miał pomocników — najczęściej Polaka i Hindusa. Zawsze traktował ich trochę z góry. W tym roku przywitał jednak Polaka z otwartymi rękami i zaczął opowiadać, że w Polsce są kościoły, nowe kościoły, a w Krakowie nawet stare 😀

    Co się okazało — otóż ktoś go po raz pierwszy wybrał się do Polski na pielgrzymkę, między innymi do Lichenia (w każdym razie jeździli po Polsce). I okazało się, że jego wyobrażenia o Polsce, zwłaszcza o Polsce po 45 latach komunizmu, okazało się niezupełnie prawdziwe 🙂

  19. Rozmawiałem kiedyś z czarownikiem z Rwandy. On też lubił Niemców Jak się przedstawiłem, że z Polski, to powiedział, że takiego smaku nie zna.
    Szybko zakończyłem pogawędkę i się oddaliłem.

  20. dana1 – Zamurowało mnie na amen 😯 😎
    No ale jak już, to już…
    Ja ciebie też 😀

  21. Jasnaanielko
    A co? Mam być gorszy niż Warmińsko Mazurski Urząd Marszałkowski?

  22. Ja odpowiem przede wszystkim Lupinowi, dziękując wszystkim za wpisy.
    Masz rację, ale przecież całe nasze życie odczuciowe (że tak powiem) jest uzależnione od li tylko fragmentów, na których możemy opierać swój osąd. Jeżeli mówię, że kocham impresjonistów nie muszę znać wszystkich obrazów i nie muszę studiować historii sztuki. Więcej Ci powiem, mogę powiedzieć, że lubię Faith No More, chociaż całej ich twórczości nie znoszę, a za jedną z najlepszych piosenek w historii muzyki uważam jedną jedyną – „Easy” (wiadomość dla Grzesia – z muzyki popularnej lubię takie utwory).

    Byłem po 15 razy i w Czechach i w Niemczech i przy każdej wizycie spotykam się albo z chamstwem Czechów albo ich pogardą. Zawsze spotykają mnie przykrości, niemiłe słowa, niesprawiedliwość. Doszło do tego, że w Alpy jeżdżę tylko przez Zgorzelec i Norymbergę, aby tylko nie wjeżdżać na terytorium Pepiczków. Mam prawo powiedzieć, że nie lubię Czechów.
    A lubię Niemców i Węgrów.

  23. dana1 – Jak to gorszy? Czemu gorszy?

  24. No jeśli oni sobie zarezerowali „cud natury” to czemy ja bym nie miał?
    Ale to wszystko powinno być w poprzedniej sekwencji blogowej.

  25. dana1- o osadnictwie wojskowym na Kresach, w tym na Wolyniu pisal niegdys moj dziadek Jerzy Bonkowicz-Sittauer dzialacz (i pracownik ?) Centralnego Zwiazku Osadnikow Wojskowych oraz sam posiadacz dzialki, takze starosta w kilku miastach wolynskich. W ksiazeczce: Osadnictwo Wojskowe na Wolyniu jego przedwojenna analiza stanu osadnictwa. W swoim artykule dziadek nie ustosunkowuje sie do jakichkolwiek niesprawiedliwosci zwiazanych z nadawaniem tej ziemi. Wydaje mi sie, znajac jego sylwetke, ze gdyby mial jakiekolwiek to cos by napisal, chocby tytulem usprawiedliwienia.

    W tej samej ksiazeczce pan Stanislaw Siemaszko (nie znam, nigdy nie slyszalam)
    pisze:
    Przeznaczone na rzecz osadnictwa wojskowego ziemie, to w 77% ziemie bedace w prywatnym posiadaniu rosyjskim, kiedys skonfiskowane Polakom oraz wykupione z rak polskich przez Rosjan po niskich cenach na podstawie ustawodastwa rosyjskiego.

    Jesli w wyniku parcelacji na osady majatku ziemskiego tracily prace rodziny sluzby forwarcznej, tak Polacy jak i Ukraincy rowniez oni otrzymywali dzialki (dwu do czterohektarowe) na zasadach reformy rolnej.

  26. Wanda TX
    Dziękuję za podanie interesującego źródła.

    Ja także, podobnie jak Pani dziadek, nie pisałem o jakiejkolwiek niesprawiedliwości czy też sprawiedliwości.

    Parcelacja dotyczyła głównie ziemi będącej własnością rodziny carskiej (II Rzeczpospolita wywłaszczyła rodziny panujące w krajach zaborczych) oraz ziemi będącej uprzednio w posiadaniu rosyjskiego skarbu. Były także ziemie klasztorne i opuszczone.

    Część pochodziła z parcelacji dużej polskiej własności. Ta właśnie część (może właśnie te 33%) były przyczyną niechęci do kolonistów ze strony konserwatywnej części kresowego ziemiaństwa.

    Co do stosunku do nich miejscowej ludności to wiemy jaki był. Nie musiał nawet wynikać z niechęci narodowej czy wyznaniowej, była to niechęć do obcych.
    Przez środowiska Ukraińskie akcja ta była odbierana jako element polonizacji Kresów.
    Dochodziło do napadów i podpaleń.
    Ale to inna historia….
    Pozdrawiam

  27. I jeszcze jedno. Napisałem:

    „To jednak trochę (PODKREŚLAM TROCHĘ) przypomina sytuacje Polskich kolonistów wojskowych na Kresach”.

    Sytuacja Steinbach przypomina raczej sytuację mego znajomego urodzonego w 1938 w kresowym garnizonie syna podoficera WP.

    Bardzo tęskni za Kresami i nie cierpi Ukraińców :D. Dochodzi miedzy nami zwłaszcza po alkoholu do ostrych spięć. Ja przyszywany syn Rusi Czerwonej nie mogę znieść jego, Kongresowiaka sentymentalnych roszczeń. 😀

  28. Witam Cię Wando!
    Jakie to jest dziwne Edwarze. Można wymienić analogiczne historie. Przecież podobne sprawy dzieją się w środowisku żydowskim. Największymi polonofobami, ludźmi oskarżającymi Polaków o wszystko zło w czasie II Wojny Światowej byli amerykańscy Żydzi, dzieci ludzi, którzy uciekli przed wojną do USA.
    Bardzo podobną sprawą był konflikt w latach 60. pomiędzy ludźmi przybywającymi do Polski razem z armiami, a tymi, którzy przeżyli gehennę okupacji. Symptomatyczny był atak ludzi dawnego PPRu i PPSu na Zbigniewa Załuskiego za jego książkę „7 polskich grzechów głównych”, twierdzili, że człowiek, który nie przeżył okupacji, nie powinien wypowiadać się na ten temat. A Załuski, wywieziony do Kazachstanu, przyszedł z I Armią i walczył pod Kołobrzegiem

  29. Dyskusję po „7 polskich grzechów głównych” pamiętam trochę inaczej.

    Załuski wystąpił w niej przeciw „prześmiewcom”. Dostalo sie Wajdzie i Munkowi. W ówczesnym kontekście politycznym odczytano go jako promoczarowca.
    To było dawno. Trzeba by to jeszcze raz przeczytać bez kontekstu.

  30. Torlinie – zadziwiasz mnie. Ja również lubię Niemców. Nie wszystkich – ale generalnie lubię. Lubię ich za to, że na przekór rozpowszechnionym w Polsce stereotypom są jacy są. Ani krwiożerczy, ani pedantyczni, ani pozbawieni poczucia humoru i wyobraźni.

    Nie mogę mówić o wszystkich. W przeciągu niespełna trzydziestu lat które przeżyłem w Niemczech moje nastawienie zmieniało się. Początkowo, ot po roku, dwóch wydawało mi się, że wiem jacy są. Ze przejrzałem ich na wskroś. Potem, z każdym rokiem byłem mniej pewny siebie. Teraz już sam nie wiem. Tak że owiedzmy że niektórzy dadzą się lubić. Inni nie. Podobnie jest z mieszkańcami Gdyni, Rzeszowa lub Pcimia Dolnego.

    Ta początkowa jednoznaczność ocen powtarzała mi się wielokrotnie. W Szwajcarii już po pół roku wiedziałem, że nie lubię Szwajcarów. Kudy im tam do NIemców, myślałem. A potem przeniosłem się z Bazylei do Genewy i okazało się że nic, zupełnie nic o tych nowych Szwajcarach nie wiem. Jacyś pod każdym względem inni byli.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: