Napisane przez: torlin | 17/08/2009

Kilka kontrowersyjnych pytań bez odpowiedzi.

pieprzona-dyskryminacja

Rysunek pobrałem stąd.

Czy sprzedawanie biletów ulgowych do Muzeum Narodowego dla osób powyżej 60. lat jest dyskryminacją ludzi mających lat 50?
Czy tworzenie Klubu Wysokich jest dyskryminacją mężczyzn niskich?
Czy istnienie Klubu Tylko Dla Kobiet jest dyskryminacją mężczyzn?
Czy istnienie Klubu Tylko Dla Mężczyzn jest dyskryminacją kobiet?
Czy napisanie w dokumencie ”rasa biała” jest dyskryminacją białego człowieka?
Czy napisanie w dokumencie „rasa czarna” jest dyskryminacją człowieka posiadającego ten kolor skóry?
Czy mnisi z Athos mają prawo nie wpuszczać kobiet?
Czy KK ma prawo nie dopuszczać kobiet do kapłaństwa?
Czy mężczyzna może zostać członkiem zakonu żeńskiego, np. Nazaretanek?
Czy ja mam prawo założyć restaurację tylko dla palących?
Czy ja mam prawo założyć kawiarnię tylko dla kobiet ubranych jedynie w sukienki, żakiety i spódnice, a kobiety w spodniach nie będą wpuszczane?
Czy ja mam prawo założyć Bar Jedynie Dla Łysych?
Czy mężczyźni mają prawo zażądać parytetu w Partii Kobiet?
Czy mężczyźni mają prawo założyć Partię Mężczyzn?

Quake (pozdrowienia) kiedyś tak napisał: „A w ogóle to w tle dyskusji o feminizmie pojawia się pytanie o zakres uprawnień podmiotu prywatnego, Czy właściciel nieruchomości może wprowadzić ograniczenia odnośnie korzystania ze swojego gruntu? Oczywiście może, nie ma przecież obowiązku wpuszczania kogokolwiek. No ale okazuje się nagle, że mnisi z Athos mają jakby mniej praw. A czy właściciel baru może wprowadzić zasadę, że lokal jest wyłącznie dla kobiet? A gdyby ten sam właściciel wprowadził zasadę, że wpuszcza do lokalu jedynie murzynów – czy to byłoby jeszcze OK? A jeśli tak to dlaczego, skoro zabroniona jest dyskryminacja zarówno ze względu na płeć jak i kolor skóry? Eh, można by tak jeszcze długo pytać ”.

Zastanawiając się nad tymi pytaniami przypomniałem sobie słynną wypowiedź Briana Scotta, jak dostał nowy dowód osobisty z wpisem „znaków szczególnych – brak” – „to ja się niczym nie różnię od prawdziwego Polaka”.

Ale tak na serio czuję się podle, że nie mogę wziąć osobistego udziału w spartakiadzie sportowej dziewcząt z czwartych klas szkół podstawowych z powiatu ciechanowskiego. Czuję się pognębiony, poniżony i zdyskryminowany.

Advertisements

Responses

  1. A nie porusza Cię, drogi Torlinie, fakt, że mniej więcej połowa publicznych toalet jest dla Ciebie niedostępna? W końcu – nic, co ludzkie, nie jest nam przecież obce!

  2. wiele jest takich absurdów i politycznych poprawności typu afroamerykanin zamiast murzyn, homoseksualista zamiast…no właśnie strach powiedzieć ;P

  3. A murzyn może powiedzieć,białas,a żyd goj na nie żyda?

  4. Takie marnotrawstwo, 15 wpisów by z tego zrobił.

  5. Ty Tes Tequ żartujesz, ale to jest właśnie zapomniana prawda. Ludzie się od siebie różnią: wyglądem, pochodzeniem, płcią, kolorem skóry, religią, przyzwyczajeniami, hobby. Dzisiaj w imię poprawności politycznej Brian Scott, którego zresztą bardzo szanuję, „niczym się nie różni od prawdziwego Polaka”.
    Wiesz co Napoleonie, jeżeli ja powiem, że Brian Scott ma czarną skórę natychmiast jestem obwołany rasistą. Za samo wspomnienie. Ja mogę go szanować, lubić, ale jestem rasistą.
    Zdzisławie!
    Bo Amerykanie i Europejczycy do tego doprowadzili i dopuścili. Na Allacha i Mahometa nie można słowa powiedzieć, bo cię wysadzą w powietrze, w najlepszym wypadku zastrzelą, na temat papieża oni mogą wszystko. Jak to, im ktoś zabrania budowy meczetu? A sami nie dopuszczają do budowy kościołów katolickich. Ale co ja mówię o mahometanach. Popatrz na prawosławie.
    Zeenie!
    I co do tego masz rację. Co ja biedny pocznę później? 😀

  6. W kwestyi parytetozy zakaźnej: http://my.opera.com/Jurgi/blog/kongres-walczy-kongres-radzi-parytetoza

  7. Torlin.

    Mimo,że starasz się by Twój blog,ustrzec przed polityką,jednak wydaje mi ie,że to daremny trud.Bo nawet te Twoje pytania chcąc nie chcąc ,zahaczają o politykę.Masz tule pod blogów od historii literatury, malarstwa, powinieneś wprowadzić cos co będzie o życiu współczesny gdzie zmieści się i społeczeństwo, i ideologie i temu podobne. Bo jak tu ominąć to co sam poruszyłes np. te meczety i kara śmierci za wwiezienie na teren Arabii Saudyjskiej Biblii.
    Pozdrawiam

  8. Przecież wiadomo, że od całej polityki nie da się uciec. Ja swój blog założyłem w Interii we wrześniu 2006 roku zapisując jedno zdanie: „To ja jestem Torlin”. Pierwszy prawdziwy wpis miałem 6 stycznia 2007 roku. Przypomnij sobie, co to był za okres w polityce polskiej, czym zajmowaliśmy się wtedy wszyscy, czego pełne były blogi m.in. w „Polityce” i u Pansa Waldemara. Chciałem tego uniknąć i wydaje mi się, że mi się udało.

  9. Jurgi! Bardzo ciekawy wpis i fajne komentarze. Ja wiem, że ten tekst z 1012 roku jest żartem, ale tak jak w wypadku Tes Teqa niesie za sobą poważne pytanie: „znaczna część wyborców celowo i świadomie nie głosuje na kandydatki”. Pytam się więc, czy wyborca ma prawo świadomie nie głosować na kandydatki? A jeżeli nie ma prawa – to co z art. 96 pkt 2 Konstytucji?

  10. >>Dzisiaj w imię poprawności politycznej Brian Scott, którego zresztą bardzo szanuję, “niczym się nie różni od prawdziwego Polaka”.

    Torlinie, tak i nie. Ostatnio Brian opowiedział mi cudowną historię. Otóż przeprowadzono z nim wywiad, dłuższą rozmowę. W trakcie tejże interlokutor gimnastykował się niebywale mówiąc np. ” A pan, jako afroamerykanin” lub „człowiek z pańskim kolorem skóry”. Brian, zdenerwowany przerwał w końcu słowami: „a jaki tam ze mnie Afroamerykanin, ja jestem MURZYN. Słyszy Pan: MURZYN!!!”

    I tu dotykamy istoty problemu. On może. Dresiarz spotykający go na ulicy – w żadnym wypadku. I nie jest to kwestia poprawności politycznej lecz kontekstu, empatii, tolerancji i wyczucia. Jeśli znany aktor powie z uśmiechem na ustach: jestem pedał, to jest to coś innego niż gdy ktoś obcy zaryczy do niego to samo pod wpływem. Jeśli pozbawiony nóg powie o sobie: jestem kaleką – to jest to coś innego niż gdy nauczyciel zwróci się do ucznia w szkole: Te, kaleka!.

    W gruncie rzeczy czujemy gdzie powinny przebiegać granice pomiędzy tym co dopuszczalne a tym co nie.

    A co do reszty tu zgadzam się z zeen: zahaczyłeś tym postem kilkanaście tematów.

  11. I tak i nie Telemachu. Bo Ty generalnie masz rację, ale nie o to mi chodziło. Chodziło mi właśnie o kłamstwo w imię poprawności politycznej. I tylko o to. Żeby nikt Brianowi nie wpisał „znaków szczególnych brak” – bo to jest nieprawda. On ma czarną skórę i to jest znak szczególny. Ze jeżeli są taksówki dla kobiet, aby mężczyźni mogli mieć również taksówki dla siebie. Jeżeli są lokale tylko dla niepalących, to dlaczego nie może być lokali tylko dla palących. Jeżeli kaleka może startować razem z pełnosprawnymi, to dlaczego pełnosprawni nie mogą startować w zawodach dla niepełnosprawnych. Nie zahaczyłem kilkunastu tematów, one wszystkie łączą się w jedną całość – w prawo obywatelskie nazywania rzeczy po imieniu, obiektywizmu i sprawiedliwości społecznej

  12. „(…)prawo obywatelskie nazywania rzeczy po imieniu, obiektywizmu i sprawiedliwości społecznej”

    Torlinie, to nie jest takie proste jak się z pozoru wydaje. Byłoby -gdybyśmy wszyscy byli uczestnikami tej samej przestrzeni społecznej i tej samej rzeczywistości. Nie jesteśmy. Zyjemy w światach równoległych pozbawionych jednoznacznych i powszechnie obowiązujących definicji dotyczących tego co prawdziwe, normalne, rzeczywiste, pożądane, dopuszczalne. Możemy mieć co prawda – obcując na co dzień z ludźmi nam znanymi – złudzenie że tak jest. Ale z tego nie wynika jeszcze że tak być musi. I tak, młodzieniec wszechpolski spotkawszy Adama Michnika może poczuć potrzebę zwrócenia się doń per „ty parchu”, wychodząc z założenia że prawo do nazywania rzeczy po imieniu jest prawem niezbywalnym, a w jego rzeczywistości akurat ten kwalifikator się przyjął jako normalny. Możesz naturalnie zacząć protestować przeciw „normalności” młodzieńca i wykazywać wyższość Twej normalności, która wydaje Ci się normalniejsza – prawdą jednak jest, że będzie Ci trudno przeprowadzić logiczny dowód przekonywujący młodzieńca że tak właśnie jest. Analogicznie ma się rzecz z murzynem,pedałem, gojem – ostatecznym kryterium czy są dopuszczalne czy nie jest kontekst i weryfikacja w tym kontekście – wszelkie próby odgórnego uregulowania są skazane na podobne fiaski jak powszechny permissywizm aby każdy uznawał i definiował dla siebie co jest dopuszczalne a co nie.

    Byłbym też ostrożny z tą sprawiedliwością społeczną. Może się okazać że dla młodego oszołoma urodzonego dajmy na to przed 18 laty, jej przejawem jest prawo do nazywania mnie lub Ciebie komuchem bo w końcu skończyliżmy peerelowską szkołę, nie walczyliśmy w lesie z komunistami i braliśmy jako uczniowie udział w pochodzie pierwszomajowy a może nawet w akademii z okazji 50 rocznicy rewolucji październikowej który była w jego oczach początkiem największej zbrodni w historii ludzkości.

    Nie zrozum mnie źle, ja widzę wokół siebie tylu ludzi wyznających prawdy, które nie są moimi, że nawoływanie do mówienia i postępowania „zgodnie z prawdą” pwoduje u mnie odruch pytania o czyją prawdę chodzi. Widzę ortodoksyjnych katolików pragnących przekonać mnie do tego że w 1921 roku zwycięstwo odniosła najświętsza panienka ( i domagających się nazywania rzeczy zgodnie z prawdą), widzę posłów na sejm próbujących (znów zgodnie z ich prawdą) intronizować Jezusa jako króla Polski, widzę palących opony domagających się aby Balcerowicz oddał im zagrabiony (każdy to wie) przezeń majątek narodowy, widzę Wildsteina Bronisława domagającego się w imię nazywania rzeczy po imieniu i na podstawie kwitu zrobienia z Wałęsy, Szczypiorskiego i Baumana kapusiów bezpieki.

    Ładny postulat Ci wyszedł. Dla mnie jednak jest on tak samo ogólny jak domaganie się od polityków aby wszystkim było lepiej. Wszyscy są za. Do czasu, gdy trzeba zajmować się szczegółami.

  13. Torlinie,
    emigruj do Zambezi. Tam Ci wpiszą zgodnie z Twoim postulatem: znak szczególny – zwyczajny inżynier…

  14. Telemachu!
    Masz rację. Sam jestem wielokrotnie oburzony… No ale w końcu po to jest blog, aby można było sobie podyskutować. I przyznać interlokutorowi rację. Pozdrawiam Cię serdecznie
    Zeenie!
    Zambezi to rzeka, mam emigrować do rzeki? Nie pomyliło Ci się z Zambią? No ale tam chciałbym, aby mi wpisano: „Bwana Kubwa” 😀

  15. Nie dokończyłem:
    zwyczajny inżynier a smakował jak magister…

  16. Dzięki za pozdrowienia 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: