Napisane przez: torlin | 23/08/2009

Nienawiść wieczysta

john_lennon-paul_mccartney

Surfowanie ma to do siebie, że raptem zaczynasz w pewnym momencie sięgać po strony zbliżone do siebie tematycznie. Tak było ze mną ostatnim razem – postanowiłem sobie w YouTube przypomnieć stare piosenki Bitelsów; i jedna rzecz zwróciła moją uwagę – Paul McCartney śpiewając i grając zawsze patrzył (lub spoglądał) na Johna Lennona. Oni byli w młodości nieprzytomnie w sobie przyjacielsko zakochani (b. proszę bez podtekstów), stąd pomysł, że zawsze będą sygnować piosenki we dwójkę – Lennon/McCartney.

Ono i Lennon

Twierdzę, że większych twórców muzyki młodzieżowej nie było, nie ma i – wydaje mi się – że nie będzie. Ich nieprawdopodobna łatwość w pisaniu melodii wpadających do ucha powodowała, że po kolei wszystkie ich największe hity lądowały na szczytach list przebojów. Świat ich kochał, uwielbiał. Chłopcy przysięgali sobie, że muzycznie nigdy się nie rozstaną, żadne osoby bliskie nie będą wprowadzane do grupy i …

Mniej więcej w 1964 roku Lennon poznał Yoko Ono, zakochał się w niej i coraz częściej przebywał w jej towarzystwie. Yoko Ono była znana jako artystka niezmiernie awangardowa, niezależna, feministycznie nastawiona, nigdy nie była delikatną i wiotką istotą.

mucha

Wywiad z artystką wystawiającą swoje prace w Warszawie

Ale to, co ją spotkało od 1970 roku po odejściu Johna Lennona z zespołu przechodzi ludzką imaginację. Cały świat znienawidził tę kobietę, do dzisiaj ludzie pamiętający tamte czasy nie potrafią obiektywnie jej ocenić, bo niechęć i oburzenie przełamują jakąkolwiek racjonalność. Ludzkość zna takie wybuchy, jak po śmierci Jacqueline Kennedy, Marilyn Monroe czy Księżnej Diany. Ale tak długotrwała niechęć do jednej kobiety, która trzyma od tylu lat  miliony ludzi – przechodzi ludzką możliwość pojmowania.

Mnie też trudno jest na nią obiektywnie spojrzeć. Zniszczyła Bitelsów. Ot co.

Sami zobaczcie:

a później „Love me Do” z 1962 roku.

Reklamy

Responses

  1. Wow, Beatlesi, jak miło:)

    Uwielbiam ich, ostatnio jakos jak pisałem notki o dniach tygodnia w muzyce, to zachwycał mnie ten utwór:

    Pozdrówka i idę czytać dw aczy trzy zaległe twoje teksty.

  2. Ponoć niedawno jakieś stowarzyszenie brytyjskich prokoholików 🙂 wystąpiło do ministerstwa kultury z wnioskiem o uznanie wokalu Gary’ego Brookera za brytyjskie dobro narodowe… Kto wie, może gdyby fani Beatlesów przed 40 laty wystapili z podobną inicjaywą (aby uznać ten zespół za dobro wartościowe a niepodzielne), udałoby się rozpadu uniknąć na drodze stosownej ustawy 😉

    A tak na serio – nie bardzo wiem za co możnaby obecnie Yoko Ono lubić. Piosenki Beatlesów sa wieczne, jej happeningi (z paleniem Biblii włącznie) dość tandetne, i na nikim już dzisiaj nie robią wrażenia.

  3. Grzesiu!
    Z piosenek mniej znanych, a dla mnie naj, naj, naj – „Across the univerce”

  4. Ja pisałem Geografie o przedziwnym nastawieniu wielu zwykłych, normalnych ludzi. Przecież wiadomo, że Lennon ewoluował, odchodził od grupy, interesowała go walka o pokój, ludzkie swobody i wolność, zespół go ograniczał. Yoko jest tylko pretekstem, ale Świat właśnie ją obciążył tym i zastanawia mnie ta jednoznaczność w ocenach. Tak wielka, że ja od czterdziestu lat twierdzę, że to Yoko Ono wykończyła najfajniejszy zespół świata.
    Z serii piosenek mniej znanych, ale dla mnie naj, naj, naj: „Oh! Darling” (Niedźwiecki zrobił kiedyś w Trójce listę przebojów zespołu The Beatles, to ten przebój nie zmieścił się na liście

  5. Mówisz, Torlinie, że „Across The Universe” jest nieznaną piosenką? Szkoda, bo ja też uważam ją za superprzebój. No i ma niesamowity tekst, w którym można się zatopić.

    A znasz „You Know My Name (Look up the Number)”? Wielostylową, jazzującą humoreskę muzyczną?

  6. Dla wszystkich nieznających angielskiego tutaj jest tłumaczenie, o którym mówi Tes Teq
    http://www.thebeatles.art.pl/content.php?page=tlumaczenia&id=24
    A tutaj jest wspomniana piosenka

    W dzisiejszych czasach trudno jest zauważyć nowatorstwo niektórych artystów, bardzo często później powstają rzeczy o wiele lepsze i nowocześniejsze. Ale Ci byli pierwsi, odkrywczy. Takim był John Ford ze swoim „Dyliżansem” – zmieniając western do niepoznania, takim był „Swobodny jeździec” („Easy Rider”) Dennisa Hoppera, a dla rock ‚n’ roll a kamieniem milowym był Elvis. Nie zdajemy sobie sprawy, ile nowych nurtów muzycznych potworzyli Beatlesi, ile nowych form zaproponowali. Ten kolaż dźwiękowy zaproponowany przez Ciebie jest tego najlepszym przykładem.

  7. moja ulubiona „bitelsow”(wiem,wiem po,ale ulubiona)

    pozdrawiam 😀

  8. Ja wiem, że to strasznie brzmi, ale nie mogę lubić tej piosenki, bo ona tam jest. Ja wiem, że to jest chore.
    Rysberlinie!
    Naprawdę, wierz mi, oczekiwałem Twojego komentarza pod poprzednim wpisem i się nie doczekałem. A tak mi zależało.

  9. Zastanawiałem się czy pisać. Powodów tego jest aż nadto: sposób zaprezentowania tematu, powtarzane stereotypy, pomieszanie z poplątaniem i pewna emocjonalność tego wpisu…
    Poruszę tylko niewielką część, która mnie najbardziej prowokuje.
    Piszesz: „Twierdzę, że większych twórców muzyki młodzieżowej nie było, nie ma i – wydaje mi się – że nie będzie.”
    Zgodzić się można tylko ze zwrotem: wydaje mi się, reszta jest mocno polemiczna.
    Twórców muzyki kierowanej do młodzieży było i jest ogromna ilość.
    W czasach Beatlesów byli twórcy nie gorsi (nie mniejsi) od nich. Pomijając solistów i zespoły tworzących znakomite przeboje – nie gorsze od spółki Lennon/ McCartney – tworzyli wtedy muzycy wytyczający nowe kierunki rozwoju muzyki – ogólnie nazwijmy: rozrywkowej. Poczynając od Bacharacha, którego kompozycje są niedościgłym wzorem a w wykonaniu Dionne Warwick były perełkami, poprzez zespoły także seryjnie produkujące świetne piosenki : Steve Winwood, Kinks, Rolling Stones, Beach Boys – żeby podać namiastkę – do twórców mających ambicje penetrowania nowych kierunków, którzy na Beatlesów wywierali wpływ, skąd oni czerpali inspiracje, do czego się przyznawali: James Brown, Presley, Cream, Vanilla Fudge, Jefferson Airplane, Frank Zappa…
    Na każdy przykład piosenki Beatlesów znaleźć można odpowiednik (stylistyczny) nie gorszy a często lepszy. Twoje twierdzenie, wydaje mi się, wynika nie z obiektywnej oceny dzieł a ze zjawiska, któremu wszyscyśmy ulegli: masowej, globalnej komunikacji, umożliwiającej przenoszenie mód z kontynentu na kontynent w ekspresowym tempie. Do tego doszedł czas młodości, buntu, rewolucji obyczajowej, budzenia się globalnego rynku rozrywki, masowych koncertów, identyfikacji młodych w opozycji do pokolenia II w.św.
    To tak w skrócie. Czas ten odbieram także w kategoriach emocji przeżytych i pięknych, beztroskich lat młodości, ale wytrzeźwieć kiedyś trzeba 😉 Wyjątkowość pozycji w sercu dla Beatlesów właśnie na tym polega. Mechanizmy wskazałem, nie zamierzam twierdzić, że byli słabi, wręcz przeciwnie, byli świetni, ale nie jedyni i nie zgodzę się, że najwięksi, co najwyżej: wielcy.

  10. Nieczęsto mi się zdarza, że pragnąc pozostawić komentarz stwierdzić muszę, że już jeden taki jest i nie ma sensu się powtarzać.

    Dziękuję Zeen

  11. ostatnio dyskutowalam o beatlesach z przyjacielem, skonczylo sie na nocnym wyciu, czyli karaoke do ich piosenek na you tube, a ja wcale karaoke nie lubie! ale B. owszem. uwazam ze yoko Ono faktycznie jest nudna jak flaki z olejem i jakas taka odpychajaca, wiec wcale sie nie dziwie, ze ludzie za nia nie przepadaja.
    jako nastolatka solowa plyte Lennona kochalam bardziej niz wszystkie Beatlesow razem wziete, no moze oprocz „magical mystery tour”. wspaniale wspomnienia.
    tak samo jak beatlesami mozna zachwycac sie stonesami, led zeppelin czy frankiem zappa! kazdy ma jednak swego bzika, ja osobiscie za wlasny zespol wszechczasow niezmiennie uwazam The Doors:) i jakbym napisala co nich naprawde mysle, to komentujacy tez by mi powytykali to i owo;P pozdrawiam Torlinie.

  12. Niczego by Ci nie powytykali, masz prawo do Doors, jak wielu innych. Ich The end cudownie wykorzystany w Apokalypse now jest czymś przewspaniałym. Nikt Torlinowi nie wytyka bzika, ma prawo do niego jak każdy z nas…

  13. Dla prawdziwej miłości warto poświecić i setki beatlesów…o ile to była prawdziwa miłość

  14. Napoleonie – nigdy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: