Napisane przez: torlin | 29/08/2009

Ludwig i Bernhard

Neuschwanstein Castle_ Bavaria_ Germany

Jak moi Starzy Komentatorzy wiedzą, stworzyłem w swoim blogu dział nazwany przeze mnie „chwile”, są takie momenty w historii, które mnie fascynują i moim marzeniem jest znaleźć się tam wtedy i widzieć na własne oczy, co się tak naprawdę wydarzyło. Wersja państwowo – oficjalna mówi, że w dniu 13 czerwca 1886 roku o godz. 23.30 utopił się w jeziorze Starnberg władca Bawarii Ludwik II (Ludwig II. von Bayern), ratując lekarza psychiatrę Bernharda von Guddena. I od stu kilkudziesięciu lat nic się nie zgadza, a mity i plotki krążą jak sójki nad moim domem.

Szalony Ludwik, romantyk i mitoman, twórca nieprawdopodobnie pięknych zamków i pałaców z Neuschwanstein na czele, pacyfista, wielki miłośnik i mecenas Wagnera, przyjaciel Sissi, człowiek, który powinien być „normalnym” arystokratą a nie władcą państwa. Człowiek, który z jednej strony tworzył rzeczy piękne i osobliwe, z drugiej strony zniszczył swoje własne państwo, nieprawdopodobnie je zadłużył, uzależnił od Prus – nie wiadomo, czy Bawaria nie byłaby dzisiaj niepodległym państwem, gdyby nie on. Znalazłem przez przypadek cudowną rzecz w YouTube, pooglądajcie i posłuchajcie, szczególnie, że jest to Wagner z jedną z niewielu kompozycji, które lubię – opery „Tannhäuser”, a i wszystkie pałace i zamki można sobie zobaczyć.

http://www.youtube.com/watch?v=6ACKNvOoPNU

W dniu 9 czerwca 1886 r. w wyniku spisku zawiązanego przez wuja, księcia Luitpolda i  wrogich mu ministrów Ludwik II został oficjalnie uznany za niepoczytalnego i pozbawiony tronu. W dn. 12 czerwca 1886r. do zamku Neuschwanstein przybyła z Monachium specjalna komisja wysłana przez gabinet ministrów, na jej czele stał znany w owych czasach lekarz psychiatra – Bernhard Aloys von Gudden. Komisja uznała króla za niepoczytalnego i siłą wywiozła do zamku Berg nad jeziorem Starnberg niedaleko Monachium, gdzie miał przebywać w areszcie domowym. O 18 wieczorem władca i psychiatra poszli na spacer nad jezioro, znaleziono ich martwych o 23.30, Gudden miał liczne zadrapania i urazy, Ludwik II miał – zdaniem Komisji – się utopić w jeziorze. Wyniki sekcji jednak utajniono, do opinii publicznej przedostała się jedynie wiadomość, że nie znaleziono wody w płucach, a po wtóre, jak Ludwik mógł się utopić w wodzie po kolana znakomicie umiejąc pływać. Po co zabijano króla, skoro wystarczyło uznać go za nienormalnego, tak zresztą jak i jego brata Otto?

Osoba, która mnie najbardziej zastanawia, to jest słynny psychiatra niemiecki Bernhard von Gudden. To nie była tuzinkowa postać, słynny profesor, ale z naszego punktu widzenia człowiek XX wieku. Gudden był jednym z pierwszych psychiatrów w Niemczech prowadzących kampanię na rzecz humanitarnego traktowania chorych umysłowo, zamiast łańcuchów i tortur proponował i  praktykował podejście do chorych bez użycia przemocy i przymusu. Gudden musiał zdawać sobie sprawę, że Ludwik nie był nienormalny, tylko nadwrażliwy, mówiła na ten temat Sissi, a plotka głosi, że Gudden w ogóle nie zbadał pacjenta. Dlaczego poszedł na spacer nad jezioro z Ludwikiem? O czym rozmawiali? Czy może był potrzebny tylko podpis Guddena?

Co się stało nad jeziorem? Chciałbym tam być i zobaczyć to na własne oczy.

PS. Osoby zainteresowane tematem zapraszam do „Wprost”, tam sobie można trochę poczytać. A tak nawiasem mówiąc – jego bajkowe zamki są obok Oktoberfestu  i Pinakoteki największą atrakcją turystyczną Bawarii, wydatnie zasilającą dziś jego skarbiec.

Advertisements

Responses

  1. Bawaria jest piękna. I jest rodzaju żeńskiego 😆

  2. Bawaria to dla mnie taka Kalifornia Niemiec

  3. Baśniowy ten zamek, a Ta cała historia , to raczej – na powieść kryminalną z wątkiem politycznym , czy odwrotnie ;D
    Myślę ,że tylko geniusz Herkulesa Poirota, Agathy Christie dałby radę rozwiązać tę zagadkę ! :O

  4. Julo! Zeenie! Napoleonie!
    O! To! To właśnie!

  5. Dżentelmeni schodząc na brzeg jeziora zeszli na temat bawarki i popadli w sprzeczność. Ich spór dotyczył wiecznych pytań.

    Czy bawarka powinna być z rumem czy z koniakiem?

    Czy najpierw dodaję się cukier, czy żółtko?

    Jak to często z psychiatrą z pacjentem bywa Psychiatra się rozindyczył, a Pacjent w imieniu żółtka rzekł: Kukuryku. I tak od słowa do czynu…

    Nie ma spraw niewyjaśnionych. To tylko detektywom i historykom brakuje fantazji w kojarzeniu przepisów babci z czynami wnuków.

  6. @dana1: wielce wątpię. Bawarka – wierz mi – w Bawarii jest zupełnie nieznana. Nikt nigdy w Bawarii o żadnej bawarce nie słyszał. Szczerze mówiąc – nie dziwi mnie to. Słynny w polsce „szwedzki stół” też jest w Szwecji nieznany.

    Pomijam już chorobę francuską będącą wymysłem złośliwych Niemców na użytek łatwowiernych Polaków. 😉

    Trzeba będzie wymyślić coś innego.

  7. Telemachu. 😀

    Nie namawiam cię na wyprawę szlakiem ruskich pierogów, bo na pewno filologicznie dawno ją odbyłeś. Jest to, bowiem popularna, odbywana w pewnym stadium rozwoju erudycyjnego, podróż edukacyjna podobnie jak wyprawy szlakiem syfilisu.

    Proponuję ci jednak wspólne prześledzenie głębokich związków „stołu kanapkowego”, nie z kanapą, lecz z Niderlandami.

    Pod Zamościem odbyło się ponoć (doceń to „ponoć”) przyjęcie na stojąco, którego celem było upokorzenie zaproszonego gościa. Był to Szwed. Może to na tym przyjęciu padła propozycja, aby Gość przyjął od gospodarza – Sobiepana Niderlandy. Jest to wersja równie prawdopodobna jak ta, którą puścił w obieg W. Kochochowski.

    W świetle powyższego oczywistym się wydaje, że współcześni Szwedzi nie znają pojęcia „szwedzki stół”. Któż, bowiem lubi ciągłe przypominanie o doznanym upokorzeniu? 😀

    Nie ma, ach nie ma, bawarki w Bawarii, piszesz. Wierzę chętnie. Idę w tym względzie na ustępstwo.

    Nie da się, bowiem wykluczyć, iż spór dżentelmenów dotyczył problemu:
    Czy do Semelknödel powinno dodawać się dodać pokrojony w kostkę boczek, może szpinak, a nawet…? Żółty, twardy ser. 😀 😀 😀

  8. Idzie oczywiście Wespazjana Kochowskiego a nie jakiegoś „Kochochowskiego”

    Chociaż? Nigdy nic nie wiadomo „na pewno”.
    😀

  9. A Francuzi ta przypadlośc nazywaja choroba Hiszpańska.Ciekaw jestem jak rosjanie ja nazywają?
    Pozdrawiam

  10. Zdzisławie!
    W moim ulubionym programie, który już niestety nie istnieje, w „Europa da się lubić” występowała Martina Karlová i opowiadała, jak zaskoczeniem dla niej było polskie powiedzenie „czeski film”. U Czechów mówi się wtedy „hiszpańska zagroda”.

  11. Rosjanie zwali ją chorobą polską i jest to generalnie rzecz biorąc raczej dowód na geograficzną onej francy proweniencyję z Hiszpanii (z Indii Zachodnich?) poprzez Francję, Niemcy i Rzeczpospolitą do Rusi…
    Kłaniam nisko:)

  12. Pewnym pocieszeniem może być w takim razie, że dla Tadżyków jest to zapewne choroba ruska,

    @dana1: mogli pokłócić się ewentualnie o zawartość leberkäs, to potrafie sobie wyobrazic. 😉

  13. Wachmistrzu!
    Nie wiedziałem.
    Telemachu!
    Ciekaw jestem, które państwo sobie Chińczycy wybrali!

  14. Jak zaspokoić Torlina Nienasytca?

    Można na temat chińszczyzny pofantazjować udając, że myśli się ściśle.
    Szlak Jedwabny zamiera na dobre dopiero w XVII wieku. Wtedy dopiero zaczyna się wymiana z Chinami drogą morską. Więc chyba jednak syfilis przyszedł z Zachodu.
    Patrzymy na atlas historyczny. Szukamy pasującego imienia. Jest!!!

    To CHIWA.

    Patrzcie. Czy jest potrzeba by uczyć się Chińskiego?

  15. @dana1: fascynujące. Przyjmuję na wiarę.

  16. Współczesna kronika ruska pisze: “W lieto 7001 [czyli roku 1493]. Jawsia w Polszczy nowaja niemoszcz, błaholemaja Franca, juże nikaja żena, chodiszczaja na odpusty, priniesie z Rimu do Krakowa.” Polscy dziejopisarze to potwierdzają: jakaś kobieta przyniosła z rzymskiej pielgrzymki odpustowej syfilis, zwany wtedy francą, “która niemoc w Polszcze jako osobliwa plaga Boża za wszeteczeństwa ludzi swawolnych prętko sie rozmogła”, a przebieg miała ostry, gwałtowny, zbierała ludzi szybko (“a naprzód – dodaje jeszcze kronikarz – nasz ksiądz miły, kardynał Fryderyk kredencował”).
    (Z dawien dawna czytanego Jasienicy.)

    Oj, spiski historyczne skrzeczą nad domem Torlina 😉
    W 1886 dałoby się jeszcze utopić nie zostawiając śladów, gdyby się chciało. Chyba…

  17. Chińczycy? samych siebie- w końcu to państwo środka 😉

  18. PAKu!
    A inna sprawa, ilu znakomitych polskich artystów zabrała w młodym wieku.
    Napoleonie!
    Wątpię, aby nazwali tę chorobę chińską, raczej ujgurską.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: