Napisane przez: torlin | 29/10/2009

Geniusz a szaleństwo

gwiaździsta noc

Z cyklu „Moje ulubione obrazy” – Vincent van Gogh „Gwiaździsta noc”, czyli tak naprawdę widok z okna szpitala psychiatrycznego „Saint-Paul-de-Mausole” w Saint-Rémy-de-Provence (w Prowansji).

Przedwczoraj ukazał się bardzo ciekawy artykuł w „Gazecie Wyborczej”, oprócz linku postanowiłem dać całą treść w swoim blogu, gdyż GW uwielbia dawać stare artykuły do archiwum, do którego to wstęp jest płatny. Robię to z myślą o następnych pokoleniach :D.

„Węgierscy badacze znaleźli genetyczny związek między schizofrenią a kreatywnością. To może wyjaśniać, dlaczego na schizofrenię chorowało lub było o nią podejrzewanych wielu znanych artystów i uczonych, np. malarz Salvador Dali czy filozof Georg Hegel

Na schizofrenię statystycznie zapada co setny człowiek. Z badań wynika, że w dużym stopniu decyduje o tym nasz garnitur genetyczny, ale wciąż nieznany jest dokładny model dziedziczenia tej choroby. Przeważnie uważa się, że bierze w nim udział wiele genów, z których każdy ma relatywnie niewielki wpływ, ale ich efekt się kumuluje (tzw. polimorfizm genetyczny). Ich przetrwanie w toku ewolucji mogło wynikać z tego, że wpływają one korzystnie na jakieś inne pozytywne cechy, pozornie niezwiązane ze schizofrenią.

Na pewno jedną z takich cech, skorelowaną z tego rodzaju zaburzeniami psychicznymi, jest zdolność twórczego myślenia. Wymaga ona otwartości umysłu, gotowości do wyjścia poza utarte schematy myślowe, umiejętności tworzenia niekonwencjonalnych rozwiązań czy niezależności i nonkonformizmu. Jest jednym z najważniejszych źródeł wynalazczości – to cecha korzystna zarówno dla każdego z osobna, jak i całych społeczeństw. Związku pomiędzy kreatywnością a psychozą dowodzi wiele dotychczas przeprowadzonych badań. Na przykład Nancy Andreasen z Uniwersytetu w Iowa w 1987 r. zbadała 30 pisarzy, wykazując, że 80 proc. z nich doświadczyło co najmniej jednego epizodu depresji, manii lub jej lżejszej formy – hipomanii. Z badań psychologów wynika też, że osoby szczególnie twórcze uzyskują istotnie wyższe wyniki na skali psychotyczności w porównaniu z resztą populacji.

Na schizofrenię chorowało lub było o nią podejrzewanych wielu znanych artystów i naukowców, np. malarze Salvador Dali i Vincent van Gogh, pisarze August Strindberg, Stanisław Ignacy Witkiewicz i Virginia Woolf, filozof Georg Hegel, fizyk Isaac Newton czy też znany z filmu „Piękny umysł” matematyk John Nash Jr. Ze względu na bardzo różnorodne i bogate urojenia często tę przypadłość określano mianem „choroby królewskiej”.

Zależności pomiędzy schizofrenią a kreatywnością domyślano się do tej pory przeważnie na podstawie badań biograficznych. W końcu jednak udało się znaleźć taki związek na poziomie genetycznym. Badania przeprowadził zespół naukowców, któremu przewodniczył prof. Szabolcs Kéri z Uniwersytetu im. Semmelweisa w Budapeszcie. Wyniki publikuje ostatni numer amerykańskiego czasopisma „Psychological Science”.

Za pomocą ogłoszeń Kéri zwerbował ok. 200 dorosłych ochotników, którzy uważali siebie za kreatywnych i utalentowanych. Zostali przebadani dwoma testami twórczego myślenia, a potem poddano analizie ich genotypy, a konkretnie gen o nazwie neuregulina 1. Jak wykazały bowiem wcześniejsze badania, niewielka mutacja tego genu zwiększa ryzyko schizofrenii. Wiadomo, że blisko połowa Europejczyków ma jedną kopię tej mutacji, a 15 proc. dwie.

– Gdyby się udało ustalić taki związek, to mogłoby wyjaśnić, dlaczego mutacje, które zwiększają ryzyko rozwoju chorób psychicznych, takich jak schizofrenia i zaburzenie afektywne dwubiegunowe, są utrwalane, a może wręcz preferowane u ludzi przez ewolucję – wyjaśnia prof. Kéri.

Jak się okazało, osoby uznane za najbardziej twórcze miały dwie kopie zmutowanego genu neureguliny 1 (około 12 proc. badanych). Osoby z jedną kopią zmutowanego fragmentu DNA zostały ocenione również jako bardziej twórcze niż ochotnicy bez mutacji. W sumie mutacja tego genu wyjaśniła od 3 do 8 proc. zaobserwowanych różnic w kreatywności badanych.

Jednak relacje pomiędzy neureguliną a schizofrenią i geniuszem nie były jednoznaczne. Badani z dwiema kopiami zmutowanego genu wcale nie przejawiali w większym stopniu zachowań czy emocji świadczących o skłonnościach psychotycznych. – Sugeruje to, że sama mutacja genu wraz z chorobą psychiczną nie stanowi klucza do większej kreatywności – stwierdza Kéri. Przypuszcza on, że zmutowany fragment DNA może wpływać na funkcjonowanie kory przedczołowej mózgu odpowiedzialnej za nastrój i zachowanie. Spowodowane w ten sposób zmiany mogą u jednych ludzi stymulować twórczość, a u innych wywoływać psychotyczne iluzje.

Co jednak sprawia, że zmutowana neuregulina czasami zwiększa kreatywność, a innym razem przyczynia się do zaburzeń psychicznych? Czynnikiem decydującym może być inteligencja.

Osoby poddane badaniu charakteryzowały się przeważnie wyższym poziomem inteligencji od przeciętnego. – Mój eksperyment pokazuje, że ludzie ze skłonnością do zaburzeń psychicznych i zarazem wysokim IQ wykazują więcej umiejętności w radzeniu sobie z doświadczeniami psychotycznymi – mówi Kéri. Inne badanie rodzin z genetycznie przekazywaną skłonnością do schizofrenii dowiodło, że taka sama mutacja w połączeniu z niską inteligencją owocowała zaburzeniami psychicznymi.

Z tym wnioskiem zgadza się dr Jeremy Hall z Uniwersytetu w Edynburgu (Wlk. Brytania), który po raz pierwszy wykazał zależność między mutacją w genie neureguliny 1 a psychozą. I dodaje, że – wbrew romantycznemu wyobrażeniu, iż szaleństwo i geniusz to dwie strony tego samego medalu – to pierwsze często nie ma żadnego genetycznego związku z wynalazczością.”

My już kiedyś zażarcie dyskutowaliśmy w moim blogu na ten temat, zapraszam na krótką podróż do mojego starego blogu i szczególnie interesujące wpisy Dory (Doroty Szwarcman) i Zygmunta Drugiego. Z aktualnych moich komentatorów zauważyć można Nelę. Mnie się ciągle wydaje, że wielkim artystą może być tylko człowiek „szurnięty”.

Advertisements

Responses

  1. Kaczyńskiemu wydaje się, ze będzie premierem, Tuskowi – że nim jest, wszystkim się coś wydaje.
    Mnie się wydaje całkiem nieźle zarobione pieniądze… 😉

  2. Kochany Zeenie, ale tak po cichutku się pytam, jaki to ma związek z moją notką? Czy chcesz w ten sposób stwierdzić, że wszyscy właściwie w naszym Matriksie jesteśmy pensjonariuszami Jedynego Normalnego Domu w Tym Schizofrenicznym Społeczeństwie?
    Ale prawdy prawdy jest jednak troszeczkę inna, tak jak nie ma całkowicie normalnego człowieka na świecie, każdy ma swoją paranoję, tak i każdy chory na schizofrenię się różni od drugiego człowieka chorującego na tę samą chorobę. Odmian schizofrenii jest tyle ile chorujących. Robiłem kiedyś badania ankietowe wśród schizofreników i sam byłem tym zdziwiony.

  3. Nawiązałem tylko do ostatniego zdania wpisu.
    Artykuł w GW więcej zamieszania wprowadza, niż dostarcza argumentów. Aby zacząć dyskusję na ten temat, zacząć należałoby od definicji normalności. O przeprowadzeniu badań nie wspomnę, wszak przebadanie milionów przypadków kreatywności (nie tylko twórcy kultury – a biznes, a przemysł, a wojsko, itd) nie wydaje się możliwe…

  4. Oczywiście, że masz rację, ale w jaki sposób ostatnie zdanie tego artykułu wywołało u Ciebie takie skojarzenie – dalibóg nie wiem! Ale ja ciągle twierdzę to samo, i od lat to powtarzam – cytując powyższy artykuł: „jedną z takich cech, skorelowaną z tego rodzaju zaburzeniami psychicznymi, jest zdolność twórczego myślenia. Wymaga ona otwartości umysłu, gotowości do wyjścia poza utarte schematy myślowe, umiejętności tworzenia niekonwencjonalnych rozwiązań czy niezależności i nonkonformizmu”.
    Zawsze twierdziłem, że aby być wielkim artystą, przełamującym tabu i schematy myślowe – trzeba być „szurniętym”.

  5. Bo w tej materii to nie wiemy nic na pewno, tylko nam sie właśnie wydaje…
    A mnie nie wydaje się (sic!), by „zdolność twórczego myślenia, otwartość umysłu, gotowość do wyjścia poza utarte schematy myślowe, umiejętność tworzenia niekonwencjonalnych rozwiązań czy niezależności i nonkonformizmu”.
    była jednoznaczna z okresleniem „szurnięty”
    Znakomita większość twórców – w jak najszerszym znaczeniu tego słowa – była normalna wg ocen im współczesnych. Takoż znakomita większość „szurniętych” nie jest twórcami, zatem grzebać proszę, ale zbyt wcześnie wniosków wyciągać nie proszę… 🙂

  6. Ja tam wolę stanąć przez lustrem i spojrzeć sobie w oczy.

    I co wiedzę?

    Normalnie. Jak zawsze.

  7. … szurniętego twórcę… 😆

  8. Obiektywizm subiektywny i intersubiektywnie sensowny nakazuje mi odpowiedzieć:

    Normalnie, intersubiektywnie normalnie.

    A Wy?

  9. Geniusz z pewnością odbiega od średniej coby przez to nie rozumieć 😉

    Czyli „geniusza” od „wariata” różni „iloraz inteligencji”, bo tylko ten iloraz pozwala na tworzenie a nie tylko siedzenie w swoim wyimaginowanym świecie?..

    Jeszcze jedno – musi posiadać niezwykły , nazwę to hart ducha, czyli siłę przebicia, czy umiejętności marketingowe 😀

    Pozdrowienia przesyła osoba , niestety z ilorazem poniżej średniej ale jakoś radząca sobie w tym jakże niesprzyjającym świecie, chociaż bez szans na nieśmiertelność coby to nie miało znaczyć $(

  10. Mam życiowe doświadczenie z rozmów ze schizofrenikami w różnych wazach cyklu.
    Muszę przyznać że w fazie wznoszącej rozmawiało mi się dobrze. Oczywiście do granicy mojej inteligencji.
    Nie, nie jestem cyniczny, to introspekcja.

  11. zeen

    A propos

    Czemu czasem nie wpadniesz do mnie?

    Znamy się chyba od lat…(?)

    Może polityczny profil ci nie leży ale to bzdura.

    Innych też zaprosiłbym ale jestem nieśmiały.

  12. witam!!!

    artysta moze byc „szurniety” ,a i tez” nudny”,jak lubi

    moj ulubiony ostatnio Van Gogh

  13. Ja zas uwazam, że kazdemu brakuje piatej klepki. Oczywiscie kazdemu innej. Najgorszymi sa ci, którzy usiłuja się maskować.

  14. tak, Torlinie tym sposobem znalazles sie w mojej petli rozmyslan nad stanem psychicznym artystow. mam przeczucie, ze nigdy nie znajde sie na tym szurnietym panteonie. co mnie wcale nie martwi, choc artystka jestem bez watpienia. wielka pewnie nie bede, bo daleko mi do schizofrenii, fobii i urojen. zastanawia mnie, dlaczego wlasnie te przypadlosci sa postrzegane jako „artystyczne” dlaczego nie zdolnosc jasnego myslenia, racjonalizm i optymizm? spoleczenstwo daje swirom zielone swiatlo pod warunkiem, ze sa artystami. przymyka oko na wszelkie odchylenia od normy, pod warunkiem, ze to artysta. jesli alkoholik i artysta to ok, po prostu zbyt wrazliwy. swir artysta ok, ma widocznie nature ekshibisjonistyczna. normalny artysta=nudyyy! hipokryzja czy ki diabel? a propos artykulu nie doczytalam, zostawiam sobie na weekendowe czytanie:) milego weekendu!

  15. Dziękuję dana 1 🙂

    Nie mam potrzeby występowania pod różnymi pseudonimami czy nick-ami, zatem jeśli i Ty hołdujesz temu obyczajowi, to spotykaliśmy się…
    Dziękuję za zaproszenie, choć istotnie profil polityczny nie śni mi się po nocach 🙂

  16. 😦 Wylogowało mnie i muszę pisać od nowa…

    1) Dziękuję za artykuł. Chciałem go przeczytać, ale miałem jakieś problemy. Może komputer miał niewłaściwe geny? 🙂

    2) Mam wiele wątpliwości:

    a) Dlaczego wśród „kreatywnych” występuje mniej kopii genów sprzyjających schizofrenii niż w średniej europejskiej? (12 do 15%) To budzi we mnie wątpliwości, co do starannosci doboru grup badanych i oceny ich kreatywności.

    b) Jak to się ma do badań, z których wynika, że nie istnieje jedna choroba zwana schizofrenią, ale cztery choroby o podobnych objawach? Badań opartych w znacznej mierze na analizie genetycznych źródeł chorób psychicznych?

    c) Czy rzetelnie przebadano przypadki schizofrenii u nieżyjących ‚kreatywnych’? Przytłaczająca większość doniesień, że artysta, czy jakiś inny geniusz z przeszłości był chory na jakąś sensacyjną chorobę, które czytałem, nie tylko nie opiera się na badaniu żyjącej osoby, ale nawet nie analizuje sumiennie dokumentów związanych z ową osobą. Krótko mówiąc, to te doniesienia nadają się do jakiegoś historycznego tabloidu, między św. Kolumbą ścigającym się z Nessie, synem Stalina, który dostał się do niewoli, by wspólnie z Hitlerem planować atak na Wielką Brytanię 😉

    d) Wymienienie paru nazwisk znanych osób z przeszłości chorych na schizofrenię (załóżmy, choć nawet artykuł tego nie stwierdza) nie mówi nic o częstotliwości występowania tej choroby u osób kreatywnych, z bardzo prostej przyczyny — braku listy osób kreatywnych, wśród których analizuje się takie przypadki.

  17. zeen
    dana 1 to mój stary (jak Internet :D) Nick.
    W moim blogu używam innego z przyczyn technicznych i powstał kiedy wchodziłem do Kuczyńskiego (brak mi było kiedyś sprawności w rejestracji).
    Parę razy potwierdzałem tożsamość obu.

    PS
    Torlinie. Wybacz prywatę.

  18. Czy Torlin mnie ocenzurował, czy WordPress przyłączył się do Opery w blokowaniu mojego komentowania na tym blogu?

  19. (OK, rozumiem, proszę o wymoderowanie 🙂 )

  20. Witam Torlinie 🙂

    Nie dość, że przeczytałem już dziś 3 opinie lekarzy psychiatrów na temat oskarżonych, to jeszcze Torlin daje wpis o schizofrenii 😐 😆

  21. Wybaczcie wszyscy, nasza Telekomunikacja postanowiła mnie ukarać i zabrała mi Internet, na szczęście na 2 dni.
    Jestem pewien, że podobnie jak sądzi ShyJa jest mnóstwo ludzi szurniętych, którzy nie są artystami, i mnóstwo artystów, których normalność może być wzorcem z Sevres z zakresu psychiatrii. Ale wydaje mi się, że dokonywanie przełomów w epokach kulturalnych, odnajdowanie całkowicie nowych prądów – wymaga szaleństwa.

  22. Małe sprostowanie lub raczej uzupełnienie:
    zapewne posiadanie nereguliny1 x 2 już po samym przeczytaniu tego oraz kilku podobnych artykułów wraz z trudnym dzieciństwem oraz skomplikowanymi relacjami doczesnymi z otoczeniem lub może raczej nieradzeniem sobie w życiu codziennym mogłoby wywołać stan psychozy 😉 Na szczęście w testach na inteligencję wykazuję ponadprzeciętność, więc mogę być spokojny ?
    Dochodzę do wniosku, może raczej odczuwam, mam przeczucie lub raczej mam głęboko zakorzenioną myśl, że to właśnie inteligencja ratuje mi życie. Silna wola walki, umysł twórczy, chęć poznania oraz WIARA – o czym nikt nie wspomina – są murem dla szaleństwa.
    Każda z opisywanych osób geniuszy czy szaleńców (lub połączenia) miała silnie zachwianą RÓWNOWAGĘ i to stanowi przyczynę efektu końcowego.
    Niewłaściwe leczenie pogłębia zaburzenia, tak jak nierealizowanie pragnień, odbieranie marzeń, brak miłości i zrozumienia.
    Nie chcę tu rozwijać myśli, bo to ma być komentarz, a nie kolejny artykuł więc oddam w rozmyślanie sens mojej tezy:
    RÓWNOWAGA jest sensem, złotym środkiem, źródłem zdrowia, życiem…
    RÓWNOWAGA pomiędzy czterema współzależnymi czynnikami:
    C jak CIAŁO + U jak UMYSŁ + D jak DUSZA = CUD
    Jednak jest to równanie niepełne, bo każdy koń ma cztery kopyta, a świat ma cztery strony.
    Jest jeszcze czwarty element… A.
    C+U+D+A=CUDA
    … gdzie A jest na końcu według zasady: „ostatni będą pierwszymi”, gdzie A jest imieniem, którego nie wolno wypowiadać, imieniem, które znaczy tyle co: „JESTEM TYM, KIM ZECHCE BYĆ”…
    Chore i nieleczone Ciało zaraża pozostałe składniki życia i osłabia je.
    Chory umysł także niszczy pozostałe.
    Zraniona dusza potrafi zgnieść, przytłamsić, zepsuć.
    Brak Boga (w sercu) jest najgorszy w skutkach: stwarza pozory idylli, sielanki, szczęścia, życia… ale to tylko pozory.

  23. Witam Cię Dariuszu, ale słowa o skutkach braku wiary u niewierzącego wywołuje uśmiech.

  24. Nie jesteś „niewierzący”. Jesteś raczej „innowiercą”. Masz wielu własnych bogów, bożków…
    Zadam Ci pytanie:
    …jeżeli X% ludzi wierzy w Boga, a Y% nie… jest X% szansy, że Bóg istnieje, a w Y%, że nie… jeżeli druga grupa ma rację może to jedynie skutkować bezsensem istnienia, ale jeżeli pierwsza ma rację ? Pomyśl nad skutkami… dla Ciebie… Zaryzykujesz ?

  25. Dyskusje religijne są rozbrajające. Te Twoje X i Y są jak udowadnianie, że Achilles nie może dogonić żółwia Zenona. Żaden Bóg nie istniał nigdy, jest on tylko wymysłem ludzkim, który go sobie stworzył, i w niego wierzy.
    Nie mam żadnych bożków.
    Bezsens istnienia? Mnie się wydaje, że człowiek otwarty na nowoczesność, patrzący w przyszłość, lepiej spełnia zasadę „sensu istnienia”, niż średniowieczne umysły opanowane przez sektę, wierzące w anachroniczne zasady, które same powołały do życia i teraz zmuszają innych ludzi do ich przestrzegania.

  26. Lubię dyskusje, ale kiedy są twórcze, metodyczne, podparte argumentami, a nie prowadzące do wojny. Nie ten poziom 🙂 Pozdrawiam.

  27. Błagam. Jaki może być poziom dyskusji przy założeniu, że sprawy religijne „są twórcze, metodyczne, podparte argumentami”? Ja nie chcę wojny, tylko w jaki sposób mam dyskutować z człowiekiem, który uważa, że duch święty zapłodnił dziewicę, a ona urodziła syna? Mam wysłać go do podręcznika seksuologii, aby poczytał o zapłodnieniu, jajeczku, spermie czy plemnikach?

  28. Po poprzednim moim komentarzu zamiarowałem nie dać się wciągnąć w czcze dyskusje, ale może właśnie potrzebujesz, żeby ktoś Ci pomógł w spojrzeniu w lustro ?
    Jesteś książkowym ignorantem (bez obrazy), nie słuchasz, nie czytasz i nie rozumiesz co się do Ciebie mówi. Myślisz skrótowcami (cóż zrobić ? – jakich mamy wychowawców, takie pokolenie).
    Przeanalizujmy:
    1. nie pisałem, że sprawy religijne są twórcze, a dyskusje,
    2. nie chcesz wojny, a podchodzisz najeżony do każdego poglądu różniącego się od Twojego „widzi mi się” (wyrażenie celowo użyte, ponieważ „własne zdanie” trzeba po prostu mieć i potrafić je argumentować),
    3. co do Ducha Świętego – nie jestem nazbyt religijnym, a wiem o partenogenezie oraz apogamii, nie wspomnę, że kilkanaście już lat temu Anglicy ponad wszelką wątpliwość udowodnili spotykane u ludzi zjawisko dzieworództwa.
    Nie jestem ignorantem dlatego szukam odpowiedzi, zadaję pytania i słucham – z RÓŻNYCH ŹRÓDEŁ i nie tylko (chyba jakiegoś starego) podręcznika seksuologi. Nie wypowiadam się na tematy o których nie mam pojęcia.
    Twoje ostatnie pytanie to raczej zarzut lub nawet objaw czystej NIETOLERANCJI, która jak mniemam bierze się ze słabości i strachu przed chęcią poznawania (?)
    UWIERZYSZ, że Einstein nie wykluczał istnienia Boga, a chyba był ciut bardziej inteligentny… ?
    Czasami jego wypowiedzi były sprzeczne, ale ileż w nich mądrych przemyśleń.
    Jeżeli potrafisz choć przez chwilę skoncentrować się na niezbyt długim tekście, zapraszam do lektury:
    http://wyborcza.pl/1,75400,12641586,Czy_Albert_Einstein_wierzyl_w_Boga_.html
    Weź pod uwagę, że tytuł jest na korzyść „niewierzących”, ukazał się w ateistycznej GW, a mimo to proszę o chwilę zadumy…
    Wiesz co to zaduma ? (żart – nie mogłem się powstrzymać).
    Pozostawiam Cię już niestety bez kolejnych odpowiedzi. Podałem rękę i pokazałem lustro. Sam musisz nauczyć się z niego korzystać.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: