Napisane przez: torlin | 01/11/2009

Moja Natura

slonsk

Zdjęcie z rezerwatu „Słońsk” przypomina moją notkę na temat Ramsar.

Rzadko piszę na tematy aktualne, ale rzecz wydarzyła się bez precedensu i trzeba to koniecznie podkreślić. Nasze władze wyznaczyły granice prawie 1.000 obszarów chronionych „Natura 2000”, zajmujących ok. 21 % powierzchni kraju. Od dawna na to czekałem.

Ja szczerze mówiąc z podziwem patrzę na Unię. Europa pod względem przyrodniczym jest jednym z najciekawszych kontynentów Ziemi, najbardziej urozmaicony, o niesłychanie ciekawej linii brzegowej, ale jednocześnie z dużą ilością zwierząt, którym grozi wyginięcie ze względu na brak miejsca do życia. Dotychczasowy tradycyjny podział na parki narodowe, rezerwaty czy parki krajobrazowe jest utrzymany, ale tak jakby ochrona przyrody przeszła na wyższy poziom.

Już za czasów komunistycznych padła propozycja stworzenia tzw. „zielonych płuc Polski”. Pięciu wojewodów dawnych województw: białostockiego, łomżyńskiego, olsztyńskiego, ostrołęckiego i suwalskiego podpisało w Białowieży w dniu 13 maja 1988 roku porozumienie na mocy którego 19,4 % powierzchni Polski została otoczona opieką i kontrolą. Niby wszystko jest w dokumentach, są odpowiednie ustawy, regulacje, ale „to Polska właśnie”. Dopóki Unia się za to nie zabrała, to w Zielonych Płucach Polski można było zauważyć wzrost zanieczyszczeń, a nie spadek.

Ludzie niechętni Dyrektywom straszą, że nie będzie można na tych terenach inwestować, budować dróg czy prowadzić własnej działalności gospodarczej. To nieprawda. Całą zasadę można sprowadzić do słowa „rekompensacja”. Cały teren powinien mieć utrzymaną co najmniej dzisiejszą sytuację biologiczną – każda inwestycja jest związana z równoległymi działaniami rekompensującymi, aby „bilans wyszedł nam na zero”. Jeżeli jakiekolwiek działania rekompensujące w wypadku jakiejś inwestycji nie zwrócą poniesionych strat – inwestycja jest uznana za bezprawną. Tak właśnie było z Rospudą, utraty torfowisk nie można było zrekompensować żadnymi działaniami.

wodniczka

Moim zdaniem przyszłością Unii jest objęcie takimi regulacjami 100 % powierzchni Europy. Ja w każdym razie swoje 1 % podatku dałem na ochronę ptaków. I z chęcią bym się dowiedział, co robi Polska w sprawie wodniczki, która została naszemu krajowi „przypisana” do ochrony gatunkowej.

Reklamy

Responses

  1. dobre wiesci:) ja z kazdym pobytem w PL ze smutkiem patrze jak zmienia sie jura krakowsko-czestochowska. jak zarasta krzaczorami, bo nikt juz nie wypasa owiec i koz. jak niszczone sa skaly przez amatorow wspinaczki. ile smieci na pieknych lesnych polanach, pod kazda skala. ustawa wszystkiego nie rozwiaze. potrzeba dzialan. dotacje na hodowle koz, zakaz dla alpinistow, niech sie wspinaja na sztuczne sciany jesli nie potrafia po sobie posprzatac. i kogos kto bedzie sprzatal, niech mu dobrze placa, by robil to dokladnie.

  2. Czas na moje działanie na rzecz ptaków. Lada dzień rozsiądą się na kracie przed moim oknem i narobią hałasu, dopominając się o otwarcie gospody…
    Przylatuje ptasia hołota, bo to środek miasta. Są sikory, wróble, trznadle, trafia się dzięcioł.
    Trzeba wyjąć z szafy dwa kokosowe orzechy, wypełnić je treścią… smalec, słonecznik, mak, sezam, siemię lniane, dynia, płatki owsiane górskie.
    Smalcu tyle, żeby całość utrzymać w formie… i jeszcze powiesić i niech się cipirytki cieszą przez całą zimę. Na razie jeszcze mają co jeść, bez mojej pomocy, ale niech no tylko się zgłoszą, to dostaną, co się im od lat należy. 🙂

  3. A może by tak cały kraj zamienić w torfowisko ❓
    Uniknęlibyśmy w ten sposób wielkiego bagna! 🙂

  4. ShyJo!
    Ja jednak widzę wiele pozytywnych zmian, szczególnie poprzez działanie samorządu terytorialnego. Jest wiele rzeczy do zrobienia, ale ja zawsze twierdzę, że tego rodzaju tereny trzeba koniecznie ucywilizować, muszą być kosze na śmieci, ławki, Toytoyki.
    Nelu!
    Ja pozornie mam łatwiej, bo mieszkam w ptasim ogrodzie. Ale moim kłopotem są wielkie ptaki: gawrony, wrony, sroki, kawki, a ostatnio i sójki. Nie można nic wyrzucić na zewnątrz, bo zlatuje się tego setka, wszystkie małe ptaki uciekają. Najczęściej wystawiam jedynie skórkę ze słoniny grubo oskrobaną na sznurku dla sikorek. Bo wiewiórki to mają taką ucztę u mnie że hej. Drzewo przed domem daje mnóstwo nieładnych i nieciekawych orzechów włoskich, tak że ich nie zbieramy. No i non stop pasą się bażanty, one są tak bezczelne, że w ogóle nie zwracają uwagi na szczekającego psa.
    Tes Tequ!
    I jaki od razu zysk 😀

  5. Torlin! W bażanta celuj z dubeltówki! ❗
    Pieczony bażant – cudo!
    Rosołek – sama rozkosz!
    Ja ci to mówię. Wiem z doświadczenia, bo nie jednego oskubałam i upiekłam.
    Z gawronem i sójką gorzej… 😦 Ani tego włożyć w garnek, ani nie da się wydoić.
    Dobranoc.

  6. Z ptakami można różne fajne rzeczy robić: całować się z dubeltem z dubeltówki, sformować batalion z batalionów, puścić bąka wolno, poderkaczyć z derkaczem, pokazać pliszce swój ogonek, wybrać się z sójką do USA – do wyboru, do koloru.

  7. Ptak ptakowi nie jednaki Torlinie.

    Takiego ptaka odratować to by była sztuka!!!

    Starożytni słowianofile wierzą, że wystarczy żeby człowiek posiedział 9 dni na jajach a pisklęta raroga – żar ptaka się z nich wylegną.
    Problemem jest gdzie tych jaj szukać.

  8. Żar Ptak

    http://www.filestube.com/1dc3cfdde5bd980103e9/details.html

  9. Znów niebezpiecznie blisko jestem ciągot TesTeqowych, ale i tym razem się powstrzymam, zaapeluję tylko do Twojego racjonalizmu: dyrektywy bywają mądre i dobre – i one sprawiają dobro na skalę europejską.
    Ale bywają też mniej mądre i nieudane – i one czynią szkody też na skalę europejską.
    Dlatego warto zawsze się im przyglądać, jednakowoż z chwaleniem wszystkiego europejskiego bym był ostroźny…

  10. Edwarze!
    Jak mawiał poeta (Torlin – nie Poeta, a Czepiec)
    „Ptak ptakowi nie jednaki,
    cłek cłekowi nie dorówna —
    dusa dusy zajrzy w ocy
    nie polezie orzeł w gówna.
    Pan jest taki, a ja taki”
    Zeenie!
    Przewaga rozsądnego ustawodawstwa unijnego dla mnie nie ulega wątpliwości. Jestem nieuleczalnym europofilem.

  11. Akurat w Anglii jada się gawrony.

  12. Ja też uważam że Unia czyli Zachód w swej grupie da więcej dobrego niz zlego Polsce. Pamiętam jak gdzieś w roku 77-go pierwszy raz wyjechałem na zachód i jadąc samochodem zatrzymałem sie na jakimś parkingu leśnym i wręcz oniemiałem ( to bylo w górach nie zbyt wysokich) liście drzew były tak zielone ,a woda w strumyku przepływająca obok tak czysta ,ze nie chcialo mi się wierzyć ze to nie dziki strumyk a jakaś oczyszczana.
    I to chyba była najlepsza lekcja o wyższości ustroju kapitalistycznego nad socjalizmem.

  13. Woziwodo!
    I za to chyba też angielska kuchnia cieszy się w całym świecie zasłużoną sławą 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: