Napisane przez: torlin | 04/11/2009

Gdzie są blogi z tamtych lat?

Pierwszy zauważył to u siebie Wachmistrz, ja teraz. Pusto się robi wokół mnie, nie mam gdzie wchodzić. Pozostały niedobitki (jakże wspaniałe, ale jednak), większość jednak nic nie pisze. Komerski zamilkł całkowicie, Dru’ nie pisze, Napoleon coś tam bąknie raz na miesiąc, Hoko raz na 2 – 3 tygodnie, Defendo zamilkła, Geograf zlikwidował swój blog, Jacobsky się nie odzywa (obraził się?), Quake’a „Elektroniczny protokół” był z 6 października – i tak mógłbym wymieniać.

Zarozumiale sobie myślę, że może jest ktoś, komu zależałoby na pojedynczych moich wpisach i chciałby mnie zaprosić do swojego jako komentatora od czasu do czasu. Piszących blogi chcę zapewnić, że będę dalej uczestniczył w Waszych notkowych przedsięwzięciach.

A może trzeba zupełnie zmienić formułę. Może ja jestem po prostu nienowoczesny i oni wszyscy odeszli na jakiś wyższy poziom, o którym ja nie wiem.

———————

Dodatek (do Miłych Komentatorów)

Ja się głęboko zastanawiałem, w którym miejscu umieścić swoje wynurzenia: w komentarzu w swoim blogu, w blogu Edwara odpowiadającego mi u siebie czy też jako załącznik do podstawowego mojego wpisu. Wybrałem to ostatnie.

Tematem mojej notki było właściwie coś innego – zanik działalności ludzi, których tak bardzo lubiłem. Tęsknię za stanami Komerskiego, bardzo mądrymi notkami Dru’ czy opowieściach kanadyjskich Jacobsky’ego o Jego MOK. Ale jak to zwykle bywa, dyskusja w blogu zeszła na inny, ale nawet nie wiem, czy nie ważniejszy – tor.

Pod tym względem moja notka i komentarze są zgodne, gospodarz i blogowicze stanowią jakby rodzinę (może za dużo powiedziane – sorry 😀 ), ale w każdym razie grono bardzo dobrych znajomych. Ich wizyty są dobrowolne, nikt nikogo nie zmusza – ale powiem więcej – wymaga to jednak trochę czasu, skupienia, chęci i zainteresowania. I dlatego tęsknię za członkami tej grupy, z którymi się tak dobrze czułem. I poczułem to, o czym pisał Zeen, że niektórzy goście przyjęcia raptem wstali od stołu i bez słowa wyjaśnienia wyszli domu.

Ja też jestem w wielu blogach gościem jedynie czytającym, takim doskonałym przykładem są blogi Telemacha i Simon  Café, ja je czytam, są bardzo fajne, ale bardzo rzadko się wpisuję. Zupełnie czymś innym są blogi polityczne (Kuczyński, Szostkiewicz, Passent czy Paradowska), a jeszcze czymś innym blogi – ja je nazywam kawiarniane. My próbujemy chociaż dyskutować na temat wpisu, w tamtych temat jest absolutnie zbędny, już w pierwszym komentarzu jest podana ważna informacja, że dana osoba wstała, przeciągnęła się, robi śniadanie (i z detalami – co robi) i że zaraz pójdzie po zakupy (z detalami – co kupi). Dla osób postronnych jest to trochę nudnawe, ale dla uczestników – fascynujące.

Ja ze swej strony już pisałem, że moim marzeniem było założenie czasopisma kulturalnego. Zawsze wyobrażałem sobie, jakie to ja bym zamieścił w nim artykuły, miałem tyle przemyśleń. Ale przez 1.000 dni, jak prowadzę blog (najpierw w Interii, teraz w Łotrpressie), dając notkę co 3 dni, to się pewnie ukazało około 300 notek – ja mam wprawdzie mnóstwo jeszcze obrazów, które lubię, muzyki, której słucham, architektury, którą kocham oglądać; chociaż – jak mówi Wachmistrz – póki jedna osoba czyta (czy komentuje) – warto. Czy ja to robię dla siebie? Na pewno częściowo tak. Czy ja to robię dla poklasku? Chyba nie, chociaż przyznaję, że co pewien czas zaglądam do ilości oglądających,  z jakich blogów do mnie przybyli i po wpisaniu jakich słów mój blog najczęściej jest wyświetlany w Google.

Z drugiej strony jestem człowiekiem systematycznym, moja ciocia mówiła, że ludzie dzielą się na żyjących z otwartą i zamkniętą szufladą (co robisz z szufladą rano po wyjęciu z niej skarpetek?), ja nawet SMS piszę z polskimi końcówkami. Jeżeli się podjąłem jakiejś pracy (obojętne, czy to jest z obowiązku, czy z przyjemności) staram się ją wykonać jak najlepiej.

Ale mam czasami wątpliwości.

Reklamy

Responses

  1. odszedłem w meta świadomość gdzie metafora nie jest już „spięciem trywialnych nieporównywalności z nietrywialną porównywalnością” 😉
    tak serio to po prostu jesteś wzorem bloggera dbającego o swych czytelników i zamieszczających naprawdę interesujące posty(wazelina ;)).

    mam świadomość swej winy ,lecz tłumaczy mnie to że sobie próbuje ponownie porządkować życie no i cóż muszę przyznać że dotychczasowa formuła mego bloga czyli pisanie o polityce – dla mnie się wyczerpała.
    nota bene czas iść spać 🙂

  2. Ale bardzo miło mi, że wpadasz

  3. Przeczytałem „Dip” Godina, czytam „Ignore Everybody” MacLeoda, zabiorę się za „Crush It!” Vaynerchuka. Każdy z nich podkreśla, że sukces odnoszą tylko wytrwali. Ale – cóż to jest sukces? Dla tych,dla których blog jest tylko notatnikiem własnych myśli – istnienie bloga. Dla tych, których blog jest przekaźnikiem własnych myśli – jak największa liczba odbiorców tych myśli. Porzucając regularność wybieramy tę pierwszą definicję sukcesu.

  4. Motywy blogowania mogą być różne, można wszelako przyjąć, że łączy je wspólny mianownik, którym jest chęć zaistnienia publicznego. Oczywiście, że są formy inne takowego zaistnienia, blog jest jednak i łatwo dostępny i wygodny.
    Wielu blogerów zaczynając swoja przygodę w sieci, nie zdaje sobie sprawy, ze wiąże sie to z odpowiedzialnością wobec zgromadzonych bywalców. Od lat wielu obserwuję zanik odpowiedzialności za słowo, za ludzi, za siebie, za swoje czyny i bedąc człekiem całkowicie pozbawionym zasad, pozostaję jednakowoż zdumiony…
    Przestali przywiązywać wagę Torlinie, nasycili się i zajęli czym innym. Ot, kaprys został zaspokojony.

  5. Torlin.
    Pisałem na temat blogów u EDD.
    Moja opinia jest za koniecznością utrzymania blogów.ZEEN napisał ze to wynika z zaspokojenia swego ja ja jednak tak nie uważam .Blogi maja swoje wielkie i małe dni,spełniają duża funkcje społeczna,przez sam fakt że można cos mądrego lub nie powiedzieć napisać a przede wszystkim czegoś sie dowiedzieć,nie koniecznie to co media tzn ktoś sie powiesił ,ukradł zamordował, brak szczepionek,jednym słowem same straszenie, i „krew” w wiadomościach.
    A na takich blogach to mam i politykę i sztukę historię która powiedzmy ze cos tam wiem (jak i ze sztuką czy jakimś innym zagadnieniem ale nie jestem alfą i omegą) i zawsze cos znajdę co uzupełni moja wiedzę.
    A pamietaj że nie zawsze sie pisze ale prawie zawsze sie czyta. Bo ja czy inni nie na wszystkie zagadnienia mam cos do napisania.
    Trzymaj sie Torlin mowi to prawie Twój dziadek

  6. Torlinie, to chyba niezupełnie tak. Jeśli chce się coś robić dobrze (z szacunku do samego siebie i innych) to jest to praca. Samo nie przychodzi. Tzn. na początku każdy ma do opowiedzenia pewien zasób historii, ten jednak w pewnym momencie się wyczerpuje. Inaczej się nie da. Potem rozpoczyna się tyranie. W momencie powstania blogosfery mechanizmem motywującym było namacalne świadectwo recepcji (piszący czytali i pisali dla piszących – dawało to złudzenie rzeszy odbiorców i napędzało). Teraz ten sam mechanizm prowadzi u wielu do nieuniknionej frustracji. Po dwóch (średnio) latach widać że krzywa osiągnęła plateau i że można się spiąć inwestując masę pracy w tekst a potem licznik pokaże (jak co dzień) te 300 odwiedzin. I co i nic. Bo będą to ci sami znajomi co zawsze w liczbie 15, plus 20 sympatyków plus, plus 5 co sprawdzili czy jeszcze jesteś, plus 260 gimnazjalistów których gugiel zwiódł na manowce gdy szukali czegoś z czego można odpisać na jutrzejsze wypracowanie. Taka świadomość na dłuższą miarę dołuje.

    Myślę że jest to dobry i konieczny proces selekcji. Myślę też, że doprowadzi do tego, że pozostaną tylko Ci co lubią i nie mają złudzeń.

  7. Torlinie, nie marudź, nie marudź… 🙂
    (Choć i ja mógłbym podobnie 🙂 )

    Zapraszam w takim razie do mojego nowego locum, może tam Ci się coś spodoba?:

    http://wizjalokalna.bloog.pl

    (Weź jednak tę poprawkę, że to jeszcze na rozruchu.)

    PS. Prawdę mówiąc Wirtualnej Polski miałem już dość (a zapisałem się tam w wielkiej swej naiwności i nieświadomości!).
    Poszedłem więc za dobrą radą kilku znajomych i przeniosłem się na WordPress.
    Jeśli więc będziesz miał ochotę na dyskusję ze mną na jakiś temat, to chętnie z Toba pogadam.
    Pozdrawiam!

  8. Telemachu, wrzuciliśmy Torlinowi komentarz DOKŁADNIE w tym samym czasie – co do minuty (a może i sekundy 🙂 )

    Jakiś omen, czy coś?

  9. Odpowiedziałem wszystkim w dodatku do notki – popatrzcie do góry.
    Logosie Amicusie!
    Nie omieszkam oczywiście.

  10. Torlinie, w sprawie wątpliwości, warto:)

    Znaczy warto, byś ty pisał blog, acz nic na siłę.

    Ale ja czytam np. zawsze, nawet jak nie komentuję i jak z opóxnieniem czytam 9zaraz zabiorę się do twoich 2,3 ostatnich notek, których nie czytałem jeszczo)

    A blog jesli chcemy go traktować poważnie, to praca jest poważna i o na (prawie) pełny etat.

    Jako człek, który na TXT w swoim blogu przez prawie 2 lata napisał ponad 200 tekstów, dokładnie 230 z kawąłkiem (jak łatwo policzyc wychodzi, to w sumie tekst na 3,4 dni) a wcześniej w S24 około 100.

    I nie chwaląc się kilkadziesiąt tych tekstów wymagało i tzw riserczu i dokształcania się i przemyślenia i ślęczenia nad formalną stroną teksu.

    Więc jako człek z takim blogowym bagażem moge powiedzieć, że to ciężka praca jest:0, acz jednocześnie i nałóg (w moim wypadku, choć nie taki jak komentowanie:)) i przyjemność.

    A twoje wpisy w porównaniu z moimi to w ogóle wyższa szkoła jazdy, więc podziwiam, że ci się chce i że tyle piszesz.

    A i zgodzę się z telemachem, że po pewnym czasie człowiek czuje się wyprztykany, wypisany, pusty, bez pomysłów, bez inspiracji, bez weny:)

    Choć ile razy tak się czułem a szczególnie jak o tym pisałem, to później jakis świetny tekst mi się zdarzał albo nadaktywność.

    teraz znowu tkwię od dluższego c zasu w blogerskim kryzysie, choć piszę ciągle:)

    Zapraszam w weekend do mnie do bloga, będzie o Turyngii, a po weekendzie będzie pewnie o filmach.

    Chyba.

  11. Sorry, Torlinie…
    Z rozpędu i z przyzwyczajenia podałem ten ciągnący się za mną bloogowy ogon 🙂

    Oczywiście powinno być:

    http://wizjalokalna.wordpress.com

    (No, teraz już nie będziesz miał wymówki, że Twoje komentarze u mnie nie przechodzą! 🙂
    Jak wiemy Wirtualna Polska traktowała domeny „.com” jako spam! Dlaczego?! Nikt mi do tej pory tego nie wyjaśnił).

    Przy okazji wtrącę kilka swoich uwag do tematu, który tym wpisem porzuszyłeś (i to nie tylko dlatego, że wypada napisać coś w meritum 🙂 ).

    Dla mnie prowadzenie bloga jest jednocześnie przygodą, zabawą, dokształcaniem się, a także realizowaniem się w kontakcie z innymi ludźmi (poznanymi głównie w blogosferze, bo z moimi nie-wirtualnymi zanjomymi, przyjaciółmi – o Rodzinie nie wspominając 🙂 – mam kontakt na codzień).

    A jeśli chodzi o – tak często w tym kontekście poruszaną – próżność, czy też zaspakajanie własnego ego?
    Ależ oczywiście!
    Każdy z nas potrzebuje afirmacji samego siebie w świecie i wśród ludzi; każdy chce aby go – i to co robi – doceniono, każdy z nas lubi pochwały, a nawet odczuwa potrzebę brylowania… etc.
    To takie ludzkie!
    Tylko nie każy chce się do tego przyznać… nawet przed samym sobą, więć się kryguje na różne sposoby.

    Chodzi jednak o to, by nie mieć na każdym kroku gęby wypełnionej samym sobą, by to ego przy każdej okazji nie rozdmuchiwać, a co najważniejsze – by rzeczywiście, ponad siebie, strawiać temat, jakiego człowiek – z różnych względów – się podejmuje.
    Chodzi o to, aby mając jakąś pasję – czy choćby tylko sprawy, którymi się człowiek interesuje – starać się tym wszystkim podzielić z innymi.
    To jest bowiem najważsza wartość, jaką może mieć blog (abstrahując od samego autora).
    Nasze blogi warte są więc tyle, ile porafią dać drugiemu człowiekowi (czyli tyle, ile ten człowiek dzięki nim może zyskać, czyli wzbogacić się intelektualnie i duchowo).
    Może to brzmi nieco górnolotnie, ale ja naprawdę tak uważam.

    Dla mnie ważny i istotny jest kontakt z Czytelnikami. To całe podniecanie się jakimiś statystykami to jednak dziecinada. Dla mnie ważniejszych jest tych kilku uważniejszych czytelników, z którymi mogę wejść w jakąś emocjonalno-intelektualną relację, niźli całe rzesze obojętnych, przypadkowych, skaczących z „blogaska” na „blogasek” surferów, gości, których „attention span” jest krótsze niż jedno ziewnięcie z nudów.

    Dlatego wszystkich swoich komentatorów (naturalnie tych, których cenię za konkretne i ciekawe wypowiedzi) staram sie traktować indywidualnie i z uwagą, poświęcając im czas na w miarę wyczerpującą odpowiedź.

    No coż… Jak widzę, jakiś elaborat mni z tego wyszedł, co – mam nadzieję – będzie mi wybaczone.
    (Podobnie jak zareklamowanie mojego nowego miejsca na Twojej stronie.)

    Pozdrawiam!

  12. A ja czytam podziwiam i cieszę się,że piszesz.Swój blog piszę z potrzeby serca i nawet nie wiem czy bym chciała by był oceniany.Na pewno chciałabym by czytano to co piszę ale najważniejsze Torlinie,że masz tyle ciekawych rzeczy do opowiedzenia. Będę tu zagladać. Pozdrawiam.Ulka

  13. Wszystkim bardzo dziękuję za miłe słowa. A teraz do nowych moich partnerów:
    Eryko (Ulu)!
    Będzie mi bardzo ciężko komentować Twój blog, bo w większości są to wiersze. Po drugie – nie mam możliwości wpisania swojego nicku, adresu swojego blogu, w końcu wystąpiłem u Ciebie jako Jacek.
    Julu!
    Jaki jest Twój nowy adres, bo nigdzie go nie podajesz?
    Logosie Amicusie!
    Wpisałem się i będę zaglądał. Póki co mój komentarz czeka na moderację, ale jest to zrozumiałe.

  14. Hmm… Przy okazji dnia blogera bo taki podobno istnieje 😀

    Nawet są dwie daty;
    14 czerwca i 31.08 .

    W związku z powyższym poszukałam w sieci i oto co znalazłam;
    Pomysłodawcą Dnia Blogera jest Izraelczyk Nir Ofir. Zachęca on autorów internetowych dzienników, aby tego dnia przeczesali sieć w poszukiwaniu ciekawych blogów i zamieścili linki do nich na swoich stronach. Wszystko po to, aby zintegrować środowisko blogowiczów i ułatwić im poznanie nowych ciekawych stron 😉

    Jednocześnie wyszukałam i takie informacje;
    Na świecie jest ponad 90 milionów blogów i liczba ta szybko rośnie. Jednak, zdaniem ekspertów, większość amatorów internetowych dzienników czyta cały czas te same blogi i nie korzysta z bogactwa blogosfery.

    Czyli co?… Tak jak w życiu , kręcimy się ciągle w małej społeczności , dobrze nam znanej , czy to z racji języka , czy innych ?…
    Tak grupka oscylująca miedzy 2-1O osób.
    Tak , jak w pracy, w naszym miejscu zamieszkania.
    Pozostali przypadkowi to też , jak w życiu przypadkowi ludzie , na których trafiamy gdzieś po drodze przypadkiem ;D

    Pozdrawiam !
    Ja czasami wpadam i czytam z ciekawością :>

  15. Nie umiem poruszać się w obcych blogach, nie umiem zainstalować nicku, swojej strony (blogowej), wszystko jest jakoś strasznie pogmatwane. Ja nie rozumiem, dlaczego nie można tak jak w „Polityce” czy u mnie mieć odpowiednie rubryki i wpisać to, co się chce.
    Ja przez dwa lata bawiłem się w Blogday, ale w tym mnie to znudziło.
    Taki właśnie jest mój cel, poszerzenie znajomych.

  16. Torlinie,
    ja wcalę nie chcę być „szerszy” 🙂

    A ta moderacja na moim nowym blogu to tylko dlatego, że Twój komentarz zamieściłeś tam po raz pierwszy.
    Odtąd nie powinieneś już mieć u mnie żadnej „moderacji”, więc możesz pisać, co tylko chcesz 🙂

  17. Blogowanie wciąga, ale i trochę z czasem męczy. Stosunkowo długo pisałam o polityce i bieżących wydarzeniach na wordpressie (http://elenoir.wordpress.com), ale stwierdziłam w końcu, że to i tak niczego nie zmienia i teraz zaglądam na ten blog raz na parę miesięcy. Zrobiłam sobie dłuższą przerwę i przerzuciłam się na tematy bardziej neutralne – książki. Lubię czytać i lubię dzielić się wrażeniami z lektur.

    A jeśli chodzi o polskie znaki w smsach – nie używam ich zawsze, ale czasami tak – tylko gdy chcę podkreślić wagę mojej wiadomości:)

    Życzę wytrwałości w blogowaniu i pozdrawiam:)

  18. Witam Cię Elenoir. Dałaś zły link do siebie, niepotrzebnie z nawiasem – to jest Twój
    http://elenoir.wordpress.com/
    W Twoich książkach bywam, ale nie komentuję, bo najczęściej żadnej z nich nie czytałem. Do kiedy pracowałem w domu, to pochłaniałem jedną książkę za drugą, teraz nie mam czasu przeczytać tygodniowo nawet „Polityki”, „Newsweeku” i „Przekroju”.
    LA
    Nie omieszkam.

  19. A to przepraszam za niepoprawny link:)

  20. witam!!!

    gospodarzu jak wiesz jestem obowiazkowym „czytaczem-zagladaczem”, ale bardzo chimerycznym
    „pisaczem” i nich tak pozostanie 😀

    ale Ty trwaj prosze 😀

  21. Torlinie,
    Lubię sobie zakpić, pożartować, ale czasem bywam poważny. Teraz zupełnie poważnie piszę, że jesteś jednym z nielicznych blogerów, traktującym swoich gości poważnie, z odpowiedzialnością. To jest godne szacunku, którym Cię obdarzam. W Twoich sporach z innymi, które miałem okazję obserwować (np. basia, Pani Kierowniczka), obserwowałem Cię uważnie i zauwazyłem, że jesteś przede wszystkim uczciwy do bólu. Choć podzielałem w większości ich argumenty, to widziałem powstające nieporozumienia, wynikające z – chyba – lekceważenia Twoich argumentów. Podajesz je w sposób szczególny, czasem trudny do zaakceptowania, ale uczciwy. Traktujesz rozmówców serio, co oczywiście nie wyklucza poczucia humoru, i to jest ujmujące. Jesteś jednym ze stałych punktów, które znajduję w blogosferze i do tego facetem z sercem. Zostań, bo jesteś potrzebny, nie zważaj na innych, którzy zaczynają i przerywają, nie kończą, udają, bawią się – nie zwracaj na to uwagi, to Ty jesteś człowiekiem, który stworzył to miejsce i ono jest przyjazne ludziom, tak jak Ty. Nie musisz pisać regularnie, ale pisz, bo jesteś czytany, akceptowany i potrzebny. Nawet gdy się nie wpisuję, to czytam. Wybrałem sobie najwygodniejszą z form: gościa, który niczego nie musi, ale staram się być uczciwy w tym, co piszę, nie zmieniam nicków – i to jest również Twoja zasługa. Fajnie, że jesteś, dzięki.

  22. O jejku Zeenie, ja chyba muszę natychmiast dać nową notkę, bo mnie zawstydzasz. W takim razie jutro nowy wpis.
    Dziękuję

  23. Torlinie pisz proszę!!!!!.
    Ja tak nie potrafię, ale czytam regularnie. Często nie mam odwagi napisac, bo jedyne co mi przychodzi do głowy to -no tak, no tak, no tak – więc nie zamieszczam tak głębokiego efektu przemysleń.

  24. A szkoda Piotrusiu 😀

  25. Kiedyś żeś się dziwił, Torlinie, że ja kilkadziesiąt blogów „monitoruję”… Prawda, że bez RSS by to zgoła niemożliwem było. Prawda, że dzięki onemuż RSS-owi mogę czasem pod tytule i zdaniach dwóch pierwszych osądzić, zali mi czas tam mitrężyć wchodząc warto… Bywa i po wielekroć, że wszedłszy, noty poczętej poniecham, bo mi czasu szkoda… Przecie dzięki temu wyłowiłem ja i dla siebie owych blogów kilkanaście gdzie wchodzę „w ciemno” jeno widząc na RSS-ie, że co nowego jest… Tak jest i z Twoim i to, że nas coraz mniej, nie powód, by rzeczy poniechać… To jak z winem: prawdziwie dobrego nigdy za wiele, to i szkoda się niem z gminem nierozumnem dzielić:)
    A że Twoich fascynacji malarskich i muzycznych nie podzielam i te noty często i daruję sobie, to jak mniemam, przebaczysz?:)
    Kłaniam nisko:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: