Napisane przez: torlin | 07/11/2009

Czy Kamień ma wrócić?

Kamień z Rosetty

Wiecie świetnie, że jestem wielbicielem CSI. W ostatnim oglądanym przez mnie odcinku Nowego Jorku Nasza Greczynka odnajduje w medalionie przemycaną złotą monetę z czasów Filipa II (przypominam – twórca potęgi Macedonii) i mówi słowa, które mną – no, może nie wstrząsnęły – ale mnie oburzyły i zastanowiły: „Jej miejsce jest w Muzeum Archeologicznym w Atenach”. Pierwsze co mi przyszło na myśl, że przecież Filip II nie był Grekiem, więc jeżeli już, to Macedonia powinna się upomnieć (co też nie jest prawdą, bo Macedonia Filipa to przede wszystkim Macedonia Grecka). Ale to jedno zdanie wywołało u mnie skojarzenia o wiele głębszej natury.

Czy rzeczywiście skarby archeologiczne i architektoniczne koniecznie muszą się znaleźć w miejscach, skąd pochodzą? Ja nie mówię o kradzieży Rubensów czy Rembrandtów (o sztuce malarskiej czy rzeźbiarskiej), ale o wywożonych skarbach właśnie przede wszystkim archeologicznych. Czy dla ogółu ludzkości, dla turystów, dla ludzi interesujących się tematem lepiej jest, gdy wszystkie skarby są na miejscu swojego odkrycia? Melina Kanakaredes grająca rolę Stelli Bonasery dała właśnie wspaniały przykład. Muzeum Archeologiczne w Atenach.

Muzeum Archeologiczne w Atenach. Budzi przerażenie turystów swoim ogromem, raduje ilością skarbów o absolutnie nieweryfikowalnej wartości, jest tego tak dużo, że właściwie nie można się na niczym skoncentrować. Ja nie jestem za nielegalnym wywożeniem zdobyczy archeologicznych, ale po co ta mała moneta w zbiorach numizmatycznych w Muzeum? Pewnie ma ich kilka. A nawet, jak jej nie ma, to wobec takiego nagromadzenia skarbów i tak zniknie w tłumie.

Mnóstwo państw żąda zwrotu zagrabionych dzieł, specjalizują się w tym państwa arabskie, takie jak Egipt, Liban, Syria. Te zabytki były rzeczywiście wywożone, ale czy lepiej, żeby one wróciły na miejsce? Kradzież miała miejsce 150 – 200 lat temu, czy to nie jest przesada? Mnie się wydaje, że o wiele mądrzejsze jest podzielenie się zbiorami z innymi muzeami, aby i inne narody (jak również turyści) mogli spotkać dawne skarby np. kultury cykladzkiej, minojskiej czy mykeńskiej nie tylko będąc w Atenach. Dałem u góry słynny Kamień z Rosetty, jeden z najsłynniejszych zabytków kultury europejskiej, dlatego europejskiej, bo odkryli go Europejczycy, oni również docenili jego znaczenie i odczytali hieroglify. Tymczasem Egipt żąda zwrócenia kamienia wywiezionego – ich zdaniem – nielegalnie z Egiptu. Mam jakieś dziwne wrażenie, że jest to po prostu chęć posiadania słynnego zabytku, ale rzeczywiście, czy fakt posiadania na swoim terytorium miejsca jego odkrycia jest wystarczającym powodem do żądania zwrotu dóbr kultury?

Reklamy

Responses

  1. Hm, to jest również pytanie o ciągłość państwowo-terytorialną. Która często jest, hm, mocno naciągana i nieraz sprowadza się jedynie do nazwy.
    Ciekawe zagadnienie i jak większość takich, nie da się pewnie jednoznacznie odpowiedzieć.

  2. Po pierwsze, to chyba częściowo tak jest — a przynajmniej kiedyś było, że istniają umowy między władzami państw, w których dokonuje się archeologicznych odkryć, a odkrywcami, według których, część uzyskanych eksponatów można wywieźć. Owszem, to głównie ‚gospodarze’ decydują, co wywieźć można, ale nie jest to jednak bezwzględny nakaz zatrzymywania zabytków na miejscu.

    Po drugie, czy Rembrandty i Rubensy to inne przypadki, to mam wątpliwości… Przynajmniej, czy tak rażąco inne, by zupełnie od tego przypadku się odcinać.

  3. Zgadzając się z Pakiem, tego dodam, że dawszy raz, choćby nie wiedzieć jakim wyjątkiem przyzwolenia, stwarzamy precedens, którym zasłaniać się będą w przyszłości wszyscy rabusie z krajów zamożnych, silni mocą swoich ambasad, pieniędzy, czy nawet armii wobec wszelkich drobin państwowych, mogących (przynajmniej dotąd) liczyć na oparcie jedynie w prawie. Kraj nasz jako szczególnie doświadczony, winien tu być przykładem szczególnym… I nie idzie mi o to, co nagrabili Niemcy i Rosjanie za dwie ostatnie wojny. Już nie pomnę kto, ale bodaj Gieysztor stwierdził ongi, po słynnej szwedzkiej wystawie „Skarby Wazów”, że w zasadzie bylibyśmy w prawie całej tej wystawy zatrzymać i nie oddać, bo lwia część pokazanego dobra opuściła nasz kraj z żołnierzami Karola Gustawa i Gustawa Adolfa…
    Kłaniam nisko:)

  4. Torlin i Wachmistrz
    Mój wpis jest w zasadzie poparciem Waszych ,przemyśleń.
    Ja uważam ze zabytki kultury powinny byc jakoś udostępniane wszystkim.
    Racja że np. muzeum w Atenach oglądać może praktycznie Grek i to ateńczyk Lub turysta ale tych turystów co chodzą po muzeach to na palcach liczyć.
    Co starłoby si po Polskich zabytkach gdyby Szwedzi nie zagrabili ? Pewnie juz by śladu po nich nie było.Co byloby po kamieniu z Rossetty pewnie by byl w murowany w jakiś dom lub coś kolo tego.
    A wracając do Polskich zabytkow rozsianych po świecie są i jest też dla tamtych tubylców Polska. Moze oglądająć jakiś zabytek z Polski dowiadują sie ze taki kraj istnieje i nie jest to „prymityw”.
    Zabytki w Rosji może kiedyś ten kraj dojdzie do tego ze będzie też eksponował Polskie zabytki..
    U nas te zabytki przez koleje losów Polski i Polaków zginęły by .
    A los Polski np. biblioteka Stanisławowska stala sie zalążkiem chyba biblioteki Królewskiej w Londynie (jeżeli coś poprzeplatałem poprawcie) .Takich wkładów Polskich w światowych galeriach jest chyba więcej (jakaś Galeria obrazów chyba tez krola Stasia)
    Tylko gdyby informacja na ten temat była pełna, np. początek tej galerii to wykupiony dłg czy jakos tam
    Pozdrawiam

  5. Dobrze jest, jeżeli taki zabytkowy KAMIEŃ ZNAJDZIE SIĘ W MUZEUM 🙂 $)

    Bo gorzej gdy zniknie gdzieś w prywatnej kolekcji, powiedzmy jako „lokata ” :D, lub to już najgorsza opcja , jak to miało miejsce z kilkoma cywilizacjami zostanie po prostu zniszczony , lub w przypadku metali szlachetnych przetopiony 8)
    😦
    Ps.1.
    Co się stało z insygniami królewskimi na Wawelu, czyżby Austriacy przetopili?…

  6. Za parę lat ludzkość wymyśli skanery atomowe i w ten sposób będzie można zeskanować każdy kamień i umieścić jego zapis w Internecie. Za pomocą przeglądarki internetowej będzie można obejrzeć sobie taki kamień na ekranie komputera, a za pomocą GMW (Generatora Materii Wszelakiej) „wydrukować” własną wierną w stu procentach kopię.

  7. Julia 1

    Ano właśnie co sie stało z insygniami królewskimi. Ja znam dwie wersje
    Jedna że to Prusacy przetopili druga ze insygnia sa schowane bo gdy prusacy zajeli Wawel i weszli do skarbca zastali skarbiec bez koron bereł. Jakieś tajni opiekunowie wcześniej ukryli i do tej pory nie zostały odnalezione.

  8. Po 12 godzinach pracy – „lekko” zmęczony. Zgadzam się całkowicie z Julą, Tes Teqiem, Zdzisławem i Jurgą. Absolutnie nie zgadzam się z PAKiem i Wachmistrzem.
    1. Po to właśnie mówiłem na temat Rubensów i Rembrandtów, że to jest zupełnie inny rodzaj „kradzieży”. Obrazy, insygnia, rzeźby, porcelana, mapy nie są przywiązane do miejsca, nikt ich nie odkrywa (a jak odkrywa, to w starych domach, muzeach, klasztorach, bibliotekach) i są one czyjąś własnością. To nie jest rzecz znaleziona, wykopana, odkryta w ruinach. Tak PAKu, to są inne przypadki, to jest kradzież. Nie, Wachmistrzu, nie piszę o skarbach np. Wazów, gdzie wszystkie te rzeczy były czyjąś własnością i zostały zagrabione.
    Mówię o rzeczach wykopanych, przypadkiem czy w działalności archeologicznej, bezcenne znaleziska znajdowane w opuszczonych murach, na dnie zatok lub jezior, właściwie bezpańskie.
    2. Tak, istnieją takie umowy, ale właściwie dotyczą jedynie okresu po II Wojnie Światowej, nawet w Międzywojniu takie rzeczy się zdarzały. Tymczasem problem dotyka dzieł wywiezionych w połowie XIX wieku, a wielokrotnie też wcześniej. Dlatego dałem przykład Rosetty, gdyż Egipcjanie w tych latach (początek XIX wieku) w życiu nie doceniliby odkrycia, że o odczytaniu hieroglifów nie wspomnę. Polacy z Farras mają legalne zabytki dzięki Michałowskiemu.
    Ale np. w czasie wykopalisk na wzgórzu Hisarlik Henryk Schliemann odkrył olśniewający zbiór złotej biżuterii, srebrnych pucharów i waz, a także broni z brązu, który błędne uznał za skarb trojańskiego króla Priama. Działając na własną rękę, wykopał te kosztowności i przekazał swej żonie Zofii, która zawinęła je w szal, po czym wyniosła z wykopalisk, nie pokazując ich tureckim władzom. Opinia publiczna uznała prawa, jakie Schliemann rościł sobie do tego skarbu, zwłaszcza po opublikowaniu zdjęcia Zofii w efektownym diademie „Heleny trojańskiej”. (ze strony http://www.zamoyski.edu.pl/troja/troja.htm ).

  9. A w czymże, Torlinie, różnica, czy Napoleon i sługusi jego zabytków nawieźli, czy gdyby złota lub węgla nakopali i ku sobie uwieźli? To drugie niechybnie byśmy uznali za grabież bogactw narodowych, nieprawdaż? A że ich Egipt naówczas przebadać nie umiał, to i może podziękować za trud badaczy wypadnie, a i za przechowanie przez lat dwieście, ale poza dyskursem dla mnie, że zwrócony być winien. Kamienia się to po prawdzie nie dotyczy, ale jest i rzecz insza, że zabytków część niemała powstaje w korelacyi ścisłej i z czasem, a i z miejscem… A gdybyż tak przyjąć, że Angielczyki niedojdy i Stonehenge obadać nie umieją, a za jaką wojną przegraną, gdybyż tego dajmy na to Niemce wykopały i przewiozły do siebie? Albo piramid egipskich? To że ich Napoleon nie zabrał to pewnie tylko kwestia braku sił i środków…
    Co się insygniów tyczy koronacyjnych, to owych, niestety ponad wątpienie wszelkie z Wawelu w 1796 uwieziono i zbankrutowany kontrybucjami i wojną Fryderyk Wilhelm Anno Domini 1809 przetopić kazał, co wykonano… Są w tej sprawie i dokumenta, a i świadkowie, a i dowód pośredni, jako to w 1815, po Kongresie Wiedeńskim chciał się Aleksander na króla polskiego koronować, to i do króla pruskiego o to pisał, by mu insygniów zwrócił…
    Małoż w dziejach chwil takich i cyrkumstancyj jako króla pruskiego w owym czasie, który by mógł, by zbawicielowi swemu od Napoleona bez wazeliny by wlazł wiadomo gdzie… Skoro zaś naówczas bezradnie rąk rozłożył i przyznał, że oddać nie ma czego, bo kamienie przedane, a złoto przez mennicę przeszło, to znak, że tak być prawdziwie musiało… Inszym może czasem, inszy król inszemu carowi by i może co kluczył, kręcił… Jeśli jednak insygniów nie oddano wtedy, znak że ich już prawdziwie nie było…
    Kłaniam nisko:)

  10. witam !!!!

    ciekawy temat,ciekawe opinie!

    co ukradzione nawet w” dobrej” wierze oddac

    co uzyskane przez umowy dobrowolne pozostawic

    pozdrawiam

    p.s 9 listopada 1989 roku mieszkancy DDR
    „obalili” Mur Berlinski

    „Solidarnosc”, Berlinski Mur,Europa bez granic
    i ja bylem(jestem)tego uczestnikiem 😆

  11. Torlinie:
    1) Dla obrazów wywiezionych, czy odzyskanych z dala od miejsca ich utracenia wyciągano dokładnie identyczne argumenty, jak te, które przytoczyłeś we właściwej notce (tj. że ‚u nas, są one szeroko dostęone dla zwiedzających, a w miejscu pochodzenia, na jakiś peryferiach*, będą dostępne tylko dla nielicznych miejscowych, być może nie potrafiących dobrze zadbać o stan zabytku’).
    * przypominam o względności podziału na centrum i peryferia.
    2) Ze Schliemannem to niezupełnie tak było… on miał umowę z Turkami, którą złamał, tłumacząc się obawą przed turecką korupcją. Może i słusznie, ale uznanie dla jego racji wynikało także z przekonania opinii publicznej, że Turcja nie bardzo potrafi się rządzić, oraz wciąż mentalności, która mniej była na tego typu kwestię wyczulona.
    Na kamień z Rosetty zresztą też są umowy, tyle że podpisane bez udziału Egipcjan.

  12. PS.
    Żeby być dobrze zrozumianym — nie uważam, za konieczne ‚oddawanie’ kamienia z Rosetty. Nie tyle ze względu na ówczesną umowę, ile raczej na fakt, że do pewnych zaszłości się nie sięga, także w przypadkach, które, Torlinie, uważasz za oczywiste kradzieże i rabunki. Czy Polska stara się wyśledzić losy skarbów zrabowanych po śmierci Zygmunta Augusta (podobno trochę można znaleźć w skarbcu królów angielskich…)? Albo o zwrot mienia zagrabionego przez Szwedów? To raczej II wojna światowa stanowi cezurę — raz, bo jest najważniejszym wydarzeniem sprzed kilkudziesięciu lat, dość naturalnego czasu takiej pamięci, dwa — bo zakres rabunków (i połączenie ich ze zbrodniczą ideologią) sprawiły, iż na kwestię własności świadectw dziedzictwa zwrócono szczególną uwagę i szczególny nacisk etyczny.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: