Napisane przez: torlin | 13/11/2009

Muzyka odśrodkowa

Euterpe

François Voucher „Euterpe” (Chciałem zaprotestować, że nie ma osobnej muzy muzyki, ułatwiłoby to mi wybór :D) (TU można ten obraz obejrzeć dokładniej).

PAKu Drogi, słowami Wachmistrza „…począłżem już rankiem responsu pisać na Twój wpis, aliści rozrastać mi się począł nad miary kommentarza, tedym póki co poniechał i notą własną odpowiadam”.

Segregacja muzyki postępuje w szaleńczym tempie, nowopowstałe rozgłośnie z góry zakładają, jaką muzykę będą grać i z góry zakładają typ słuchacza jej programów. Niewątpliwie jest to związane z projektowaniem akcji reklamowych, reklamodawcy nie lubią dawać pieniędzy w ciemno, chcą znać grupy docelowe.

To, co już dawno temu na ten temat pisałem, że ja (i podobni do mnie) nie jesteśmy atrakcyjną grupą docelową. Inteligencja nie ma za dużo pieniędzy, nie wydaje ich na głupstwa, a przede wszystkim podchodzi do reklamy jak pies do jeża. Dlatego tak jasnym światłem (i to nie odbitym) świeci Trójka, ciesząca się niesłabnącym powodzeniem od początków lat 70. Rozgłaszane mity, jakoby była ona popularna w latach 60. trzeba zapisać na karb pamięci i pragnień (słuchano wtedy właściwie wyłącznie Radio Luxemburg i Rozgłośnię Harcerską). Ona jedna nadaje zróżnicowaną muzykę, można posłuchać i beatu, i jazzu, i muzyki poważnej, ale jest i rap, techno czy disco. Pozostałe, albo cięgiem nadają muzykę poważną, albo – znienawidzoną już przeze mnie – muzykę środka. Specjalizują się w niej dwa kolosy: Radio Zet i RMF FM, nadające na okrągło te same utwory, słodkie i melodyjne aż do przesady.

Ale czy tak nie było przez cały okres historii? Czy zawsze muzyka była zróżnicowana we wszystkich grupach społecznych? Mnie się wydaje, że chyba najbliżej tego ideału były chyba lata 40. ze swą muzyką taneczną, w takt której bawiono się i na wielkich rautach i na deskach podmiejskiej gospody. Teraz drogi poszczególnych warstw społecznych i wiekowych rozchodzą się. Takim pięknym przykładem jest rap, ja żyję i pracuję wśród młodzieży, mamy wiele wspólnych zainteresowań, ale dwóch rzeczy nie mogę pojąć – miłości do rapu i gier „strzelankowych”. Muzyka ta działa mi w niepojęty sposób na nerwy, nie mogę jej po prostu znieść, budzi we mnie furię i nie mogę zrozumieć, jak czegoś takiego można godzinami słuchać. Mogąc wybierać, to ja już wolę Disco Polo.

Advertisements

Responses

  1. Hmmmm… Może dlatego ,że obecnie Rap, to cała ideologia!…

    to wykrzyczenie swojego, „Ja” z anonimowego tłumu i beznadziei.

    Porównałabym to do ideologii „hipisów”, która też była zupełnie nie do przyjęcia przez starsze pokolenie, które celebrowało inne wartości ;D

    PA! :/

  2. Torlin pisze: „Inteligencja nie ma za dużo pieniędzy, nie wydaje ich na głupstwa, a przede wszystkim podchodzi do reklamy jak pies do jeża.”

    To daje do myślenia, jak to jest z tą intelignecją u inteligencji… 🙂

  3. Wiesz Julu, ja też potwierdzam, że jest to muzyka buntu wobec świata, beznadziei, bloków, starszego pokolenia, bezrobocia. Tylko to dla mnie nie jest muzyka. Muzyka lat 60. miała mimo wszystko swoją melodię, tutaj, gdybyśmy odarli piosenkę z tekstu i zostawili samą muzykę, przypuszczalnie nikt nie mógłby powiedzieć, co to jest za utwór. To są muzyczne recytacje, a nie par excellence muzyka.
    Tes Tequ!
    Literówka rozumiem była zamierzona 😀

  4. Może o to chodzi!…

    Muzyka poprzez recytację!..

    Taka swojego rodzaju współczesna, wykrzyczana mantra 😉

  5. Przepraszam Cię Julu, ale Łotrpress wrzucił Cię do spamu. Tak, to o to chodzi, ale ja wiem, czy jak Tybetańczycy melodyjnie recytują swoje mantry, czy nazywają to muzyką? Pewnie na swój sposób. Bez poł litra nie razbieriosz.

  6. Torlinie, czyżbys lubił techno? (chyba, że nie zakwalifikowałeś tego gatunku do muzyki)

  7. Piotrusiu!
    Naprawdę, nie wiem, co Ci odpowiedzieć

  8. Przede wszystkim należy zauważyć rewolucyjną zmianę – dostępność muzyki. W Polsce stała się się na większą skalę w latach ’60 i choć wcześniej przez radio, to jednak gramofon i koncerty nie były powszechne. To jeden aspekt. Drugi to zmieniająca się rola muzyki, raz jako dzieła artystycznego, raz jako zjawiska socjologicznego, związanego z przemianami społecznymi. Dziś coraz mniejsze niesie atomy buntu młodych, ostatni raz to chyba punk był takim ruchem – zjawiskiem związanym z przemianami społecznymi. Rap już ma inne podłoże, choć też społeczne, to w większym stopniu rasowe.
    Globalizacja w muzyce była chyba najpierwsza. Dziś dzięki rewolucji technologicznej (zapis cyfrowy, Internet) mamy tę szczęśliwą sytuację, że dostęp jest na wyciągnięcie ręki, zniknęła odświętność kontaktu z muzyką, możnaby rzec: desakralizacja niemalże 😉 Jak złożyć wszystko do kupy, dodać do tego nowoczesne sposoby sprzedaży – to wychodzi, co mamy: muzyka jest i dziełem, i narzędziem. Różnice percepcji społecznej muzyki były zawsze i to się utrzymuje, choć dawno się zdemokratyzowało, tzn. dostęp do muzyki dworskiej ma dziś gmin bez trudu…
    No i doczekaliśmy czsów terroru muzycznego. Te wszystkie muzaki…
    Obszerny to temat, nie sposób go w notce objąć, a co dopiero w komentarzu, zatem tak sygnalnie wywołuję 🙂

  9. Bardzo ciekawe, co napisałeś Zeenie, w sumie masz rację, ale tak nie do końca. Piszesz „dostęp do muzyki dworskiej ma dziś gmin bez trudu…” – ale czy z tego dostępu korzysta? Czy „plebs” ta muzyka przyciąga, intryguje? Wszystko pozostaje jedynie w sferze możliwości – „on ma możliwość”. Ale najczęściej z niej nie korzysta, tak jak pisałem, że 5 – 10 % ludzi przez stulecia interesowało się sztuką wyższą, to te proporcje nie uległy zmianie, i można je również przenieść w sferę muzyki.
    Co do rapu – masz rację, ale na terenie USA. W Polsce wśród młodych jest on w dalszym ciągu bardzo popularny, i na pewno nie ma podłoża rasistowskiego, a jedynie społeczne.
    Powstanie techno przewidział Hendrix, muzyka jego zdaniem po osiągnięciu apogeum wirtuozerii zmierzać będzie w kierunku źródeł, czyli przewagi rytmu nad melodią i tekstem. Przecież takie monotonne powtórki widać w wielu słynnych utworach, w pierwszej chwili na myśl przychodzi mi „Whole Lotta Love” LZ i „In-A-Gadda-Da-Vida” IB.
    A w sprawie terroru muzycznego – ja w pracy muszę słuchać głośnej muzyki wielokrotnie przez 12 godzin. W domu do mnie „Cisza krzyczy” (maluteńka zagadka, do jakiego utworu jest to aluzja?).

  10. Nie lubię określenia sztuka wysoka, ale cóż, skoro funkcjonuje, widać jest potrzebne.
    Zgadzam się, że zainteresowanie s.w. przejawia niewielki procent społeczeństwa, nie o tym wszak pisałem, tylko o rewolucyjnych zmianach w dostępie do muzyki.
    Wydaje mi się, że raczej Hip-hop w Polsce stał się muzyką popularną, nie rap, przy czym nie podejmuję się wyjaśniać różnicy.
    Współczuję z powodu pracy – przed laty pracowałem nad warsztatem, w którym ryczało cały dzień szowinistyczne radio z discopolo – horror…
    Starego wielbiciela Skaldów nie wypada pytać…

  11. 1) Spotkałem się z tezą, że muzykę rozbiło radio. Piszesz o latach 40-tych, jako ideale — ale wcześniej było ‚jeszcze lepiej’ — muzyk ludowy, wywodzący się kręgu z wiejskich potańcówek mógł zrobić karierę w dworskiej kapeli (nie pamiętam nazwiska, ale był taki kapelmistrz u samych Habsburgów). Zapewne już przed radiem drogi się zaczęły rozchodzić — to by muzyka była „poważna” (w sensie: ambitnie traktowana) postulować miał Beethoven. U romantyków coraz dalej się odchodzi od muzyki dla zabawy, choć wciąż jest wiele wyjątków na potwierdzenie tej reguły. No a wiek XX… To juz prawie znamy 🙂

    2) Co do rapu — też się skłaniałem do twierdzenia, że to zemsta Afroamerykanów za niewolnictwo 🙂 Ale jakiś czas temu wpadła mi w ręce (tak się nazywa otrzymanie płyty z serii jazzowej Polityki) płyta Us3. Tak, to acid jazz, a nie rap, ale blisko. Słuchałem jak urzeczony. (Fakt, dwa, trzy razy, potem zaczęło mnie nudzić. Ale co się urzekłem, to się urzekłem…)

  12. ja także nie potrafię zrozumieć zainteresowania hip hopem ale w „strzelanki” czyli fpsy uwielbiam sobie pograć 😉

  13. Do Zeena i PAKa.
    Mówiąc o latach 40. bardziej chodziło i o to, że był to okres, w którym muzyka popularna była najbliżej sztuce wysokiej. Nie chodziło mi o pojedyncze awanse człowieka z gminu, bo takich przykładów można dać dziesiątki od starożytności, ale o muzykę, która brzmiała jednakowo dobrze w sali koncertowej i na potańcówce w remizie. Do takich przede wszystkim należały orkiestry jazzowe (lub parajazzowe jak Glenna Millera), później rock&roll. Ciekawostką jest również popularność muzyki jazzowej w filmie polskim lat 60., grono znakomitych kompozytorów i wykonawców, co zaowocowało wdzięcznością kolejnych pokoleń kinomanów.

  14. TORLINIE

    URODZINOWE ŻYCZENIA
    …………………………
    ………………………..
    ……………………….
    do wypełnienia przez Solenizanta

    😀

  15. Ale wcześniej, w takim XVIII wieku, w ogóle nie było podziału na muzykę popularną i wysoką. W XIX zaczął się tworzyć, ale i on był niekonsekwentny — wystarczy przypomnieć Tańce Węgierskie Brahmsa. Zresztą wówczas opera była tym, czym dzisiaj jest film.

    To co piszesz o latach 40-tych, to raczej efekt ‚awansu’ jazzu w ocenie ‚wysokości sztuki’.

    Ale, ale, nie wiedziałbym, gdyby nie dana1:
    Wszystkiego najlepszego: gór, przyrody, muzyki, obrazów, architektury, pieniędzy i zdrowia 🙂

  16. Bardzo dziękuję, wypełniam tym, co wypunktował PAK. Z całego serca. Ale to dopiero jutro.

  17. nie wiem jak to bylo w przeszlych czasach, ale obecna „muzyka srodka” tez mnie wkurza. ogolnie mam w sobie bardzo malo tolerancji dla muzyki. Rapu tez nie znosze. nie potrafie zrozumiec tego blihtru popularnosci towarzyszacej ludziom, ktorzy soba absolutnie nic nie reprezentuja, wybecza jedynie cienkim glosikiem napisane przez kogos innego slowa o nic nie znaczacej tresci do skomponowanej przez kogos innego tzw: „muzyki” nie ma w tym nic. no moze tak tez bylo kiedys. tlumy potrzebuja igrzysk i wina, tylko tyle. to maja jakies umcy umcy koncerty i kolorowe obrazki w telewizji z puszacymi sie panami i porozbieranymi panienkami. Muza muzyki chyba chetnie by sie przebranzowila, widzac takich „natchnionych”. Pozdrawiam cieplo, Torlinie.

  18. doczytalam, ze masz urodzinki. Wszystkiego najlepszego, spelnienia marzen duzych i malenkich:) i tego wszystkiego co Ci zostalo wypunktowane:)

  19. Życzyłam już u Kuczyńskiego, ale oczywiście, szczerych życzeń nigdy dość, więc szczerzę się szerze jeszcze raz 😀 😀 😀
    Tej nowomuzyki zupełnie nie przyswajam. Nie potrafię jej słuchać i nie chcę się zmuszać. Wystarczy, że w autobusie usiądzie młody ze słuchawkami w uszach, jakieś straszliwe trzaski i miarowe brzdękolenie przewierca uszy na wylot.
    Aż się dziwię, że delikwentowi łba nie urwie przy samej rzyci!
    Jeśli mam możliwość, to idę w najdalszy kąt, aby się nie katować. 😦

  20. Nie tak dawno usłyszałam w radiu, że Jan BO – jakiś wielki idol i szaman nowoczesnych brzmień, miał swój kolejny solowy i całkiem niekonwencjonalny występ w jakimś lokalu. Zwyczajnie, wziął z półki w barze flaszkę 18/letniej whisky, wprawnie wyjął korek i napił się z gwinta, po czym stwierdził, że jest to paskudztwo i on za to nie zapłaci. Przy okazji zwyzywał najordynarniejszymi słowy kelnerkę i barmana. Na odsiecz przybyła ochrona i policja.
    Ja idolę takich idoli.

  21. Nie jestem, Torlinie, taki pewien tego, że „drogi poszczególnych warstw społecznych i wiekowych rozchodzą się”. (Rozumiem, że masz na myśli drogi muzyczne).
    Ja jednak widzę (i słyszę) małolatów słuchających „naszej” muzyki (czyli muzyki starych zgredów 😉 ).
    Mody przemijają, fale przepływają, a prawdziwa muzyka, czyli taka, która ma w sobie pasję i prawd dośiadczenia – pozostaje, broniąc się dość skutecznie przed upływem czasu i starzeniem. Wystarczy wspomnieć Presley’a, Beatlesów, Led Zeppelin… (to z podwórka pop-music i rocka); nie mówiąc już o muzyce klasycznej (Mozart, Bach, Haendel, Beethoven, Czajkowski…)

    Ja też nie lubię rapu, ale kiedyś – tak z ciekawości – przysłuchałem się tej muzyce bliżej i odkryłem tam jednak sporo rzeczy ciekawych, intrygujących – również pod względem muzycznym (choć jest to głównie jednak – moim zdaniem -zjawisko socjologiczne).
    Być może zrobiłem tak dlatego, że pamiętałem jakie gromy sypały się ze strony tzw. establishmentu choćby na Hendrixa, muzyka przecież genialnego.
    Śmiem przypuszczać nawet, że i w kręgu rapu znaleźć można jakiegoś muzycznego geniusza.
    Nie powielajmy błedów (i braku wyobraźni) naszych rodziców.

  22. Ach, i jeszcze jedno: to, czy damy się zamknąć w jakiejś niszy (klatce, szufladzie) muzycznej, zależy tylko od nas.

  23. Torlinie, czy Ty widziałeś to zbliżenie obrazu Bouchera?
    Zgroza!

    PS. Przepraszam za te komentarze na raty.

  24. Bywając w filharmonii i w operze /nie tak często, jak bym chciała!!!/ widzę, że większość na widowni stanowią ludzie młodzi, czasami bardzo młodzi.
    To mnie utwierdza w wierze, że ta prawdziwa muzyka przetrwa nasze i kolejne pokolenia.
    Mnie nie przeszkadza, że znam libretto i zwykle nie jest ono wysokich lotów. Idę posłuchać znanej mi muzyki w zbudowanej dla tego celu sali. To coś więcej, niż odtworzenie sobie utworu z płyty.
    Jestem może nieco staromodna, ale lubię tę szczególną oprawę do pięknej muzyki.

  25. To i ja się do życzeń, choć spóźnionych dołączę… Nawiasem, to całkiem udatnie Ci ten styl „parawachmistrzowy” wychodzi…:)
    Kłaniam nisko:)

  26. Wszystkim bardzo, ale to bardzo dziękuję za życzenia.
    Wachmistrzu!
    Jakie spóźnione, toż one będą dopiero jutro (15 listopada).

  27. Rugasz mię, Waćpan, cięgiem, że późno przychodzę, tom i zrazu miarkował, że już i po świeczkach i torcie, a co najpryncypalniejsze: po toastach!:))
    Zdrowia zatem raz jeszcze i kłaniam nisko:)

  28. A to i ja dołączę się do życzeń i Życzę Ci SZCZĘŚCIA, bo:
    szczęście to uśmiech, który rozwesela,
    szczęście to mieć przyjaciela,
    szczęście to śpiew i muzyka
    szczęście to umieć patrzeć i dotykać. 😀 😉

    8)

  29. No to wszystkiego najlepszego 🙂

  30. I ja też z życzeniami dołączam 😉
    Życzę Ci SZCZĘŚCIA, bo:
    szczęście to uśmiech, który rozwesela,
    szczęście to mieć przyjaciela,
    szczęście to śpiew i muzyka
    szczęście to umieć patrzeć i dotykać .
    A co za tym idzie , chętnie napiję się z takiej okazji wina. 😀

  31. No to widzę, że impreza na całego!
    Przyłączam się w takim razie, ale do… życzeń.
    Wszystkiego najlepszego.

    PS. Ale dlaczego Torlinie z Bouchera zrobiłeś Vouchera? 🙂
    (To w meritum wpisu 😉 )

  32. LA
    Literówka (bo „B” jest obok „V” :D)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: