Napisane przez: torlin | 19/11/2009

Korpus a sprawa polska

Dzisiejsza notka jest elementem składowym, a jednocześnie dalszą częścią, mojego wpisu na temat sprawy Polski w Rosji w marcu 1917 roku. Tak jak napisałem w notce „24 marca – powstaje w Piotrogrodzie pierwszy Związek Wojskowych Polaków” i od tego momentu do maja 1918 roku mamy w postępowaniu Polaków przekrój polskości, naszych narodowych zalet i przywar, wzniosłości i podłości, wspaniałej organizacji i niemożności się porozumienia, działania grupowego i secesji bez sensu.

Bardzo trudno jest określić ilość Polaków w wojsku carskim, bo czasami ciężko jest jednoznacznie stwierdzić (pokazywałem to na przykładzie „prawdziwych Polaków”), kto jest Polakiem, a kto Rosjaninem. Bagiński określał tę liczbę na 700.000, w tym 119 generałów i ok. 20 tys. oficerów, oprócz tego w obozach jenieckich było ok. 100.000 Polaków z armii austriackiej i niemieckiej.

I już od samego początku zaczęły się pierwsze spory. Czy w ogóle organizować polskie wojsko? Z kim ma ono walczyć? Z Niemcami? Z Rosją? Kto je będzie utrzymywał? Dozbrajał? Lewica była przeciwna, Stronnictwo Demokratyczne w zasadzie też, Komitet Narodowy się wahał. Na wieść o tym, że kierownictwo większości polskich ugrupowań politycznych jest przeciwna tworzeniu polskich oddziałów, wojskowi Polacy zaczęli samorzutnie organizować zjazdy, pierwszy odbył się z Rzeżycy w dniach 10 – 16 kwietnia 1917 roku V Armii Frontu Północnego, drugi w Mińsku w dn. 27.04. – 4.05 załogi tego miasta należącego do Frontu Zachodniego. I Ogólny Zjazd Wojskowych Polaków w Piotrogrodzie rozpoczął się 7 czerwca 1917 roku, z obszarów całej Rosji Związki Wojskowych Polaków, Dywizja Strzelców Polski i Pułk Ułanów wysłały na Zjazd 384 delegatów i 67 przedstawicieli z głosem doradczym. Na Zjeździe byli przedstawiciele wszystkich sojuszniczych armii. Na tym to właśnie Zjeździe nastąpiła secesja, część posłów związanych z lewicą demonstracyjnie opuściła obrady. Ale centrum nie wiedziało, co począć. Z jednej strony instrukcje otrzymane od Piłsudskiego mówiły o współpracy z Niemcami, z drugiej zaś bardzo silne było nastawienie antyniemieckie. A wszystko przez zły przepływ informacji, jak to pisze Melchior Wańkowicz do „Kultury Paryskiej”: „Inżynier Skąpski (działacz POW dop. wł.) widział się w Sztokholmie z przedstawicielami z kraju i został nastawiony „aktywistycznie” tzn. proniemiecko. Te anachronistyczne instrukcje, jakie przywiózł do Rosji, były zupełnie nie do przełknięcia w chwili, gdy upadek Niemiec rysował się tak wyraźnie”. Dowbór – Muśnicki to w tych latach nie był chyba piłsudczykiem: „Twierdzę stanowczo, że ogromna większość delegatów na ten Zjazd o Piłsudskim, albo nic, albo bardzo mało słyszała, bo i skądże?”.

Na Zjeździe powstaje Naczelny Polski Komitet Wojskowy (Naczpol), któremu mimo bałaganu kompetencyjnego udało się stworzyć Korpus Polski pod dowództwem ww. Dowbora (a wszystko to zawdzięczamy Korniłowowi). Aby być bliżej żołnierzy dowództwo I Korpusu i Naczpol przeniosły się do Mińska, gdzie specjalna komisja przeprowadzała mobilizację do I Korpusu na obszarach operacyjnych Frontów Północnego, Zachodniego i Południowo – Zachodniego. I jak to zwykle bywa, zwykła mała iskierka (skra bym wręcz rzekł) spowodowała konflikt wręcz międzynarodowy.

Zwykła kłótnia pomiędzy polskimi i rosyjskimi żołnierzami w gospodzie „Ignatycze” w Mińsku spowodowała, że armia rosyjska 4 grudnia 1917 roku zajmuje to miasto i usuwa z niego wszystkie oddziały polskie. Polacy biorą odwet w dn. 19 lutego 1918 na wieść, że 13 lutego wojska niemieckie przystąpiły do ofensywy. Na tajnym zebraniu u szewca Dobraszczyca zapadła decyzja o ataku na Mińsk – tak typowo po polsku, z 343 ludźmi i 27 karabinami przeciwko 13 tysiącom Rosjan. A jak to się skończyło? Polacy Mińsk zajęli, Dowbor chciał mieć kartę przetargową w rozmowach z Niemcami, dlatego Polacy nie sprzeciwiali się wejściu Niemców do Mińska.

W maju 1918 roku wojska niemieckie podeszły blisko terenów zajętych przez I Korpus Polski i generał Dowbór – Muśnicki miał trzy wyjścia: odpowiedzieć pozytywnie na łagodną propozycję kapitulacji wystosowaną przez dowództwo  Ober – Ostu, podjąć walkę z Niemcami albo wycofać się za Dniepr. Generał postanowił podpisać kapitulację, ale na to nie chciała się zgodzić POW w osobach kpt. Lisa – Kuli i Matuszewskiego, na spotkaniu z Generałem poinformowała go o swoim istnieniu i zażądała zmiany decyzji. Dowbór przyrzekł, że broni nie złoży, a w razie czego przejdzie za Dniepr. Cały obóz niepodległościowy parł na walkę z Niemcami, zdawał sobie sprawę, że Korpus skazany jest na zagładę. Aby wspomóc Lisa – Kulę, tuż przed upływem kategorycznego ultimatum niemieckiego, przyjechał do Bobrujska szef POW na całą Rosję płk Barthel de Weydenthal, a po odmowie generała skierowania Korpusu do walki z Niemcami razem z kpt. Lisem – Kulą i Matuszewskim aresztował go. Słynna w tamtych czasach „noc majowa” w Bobrujsku trwała rzeczywiście tylko jedną noc, nazajutrz rano po odmowie udziału walce z Niemcami większości oddziałów przywódcy buntu oddali się do jego dyspozycji. Generał najpierw chciał ich aresztować, ale później, za pośrednictwem swego adiutanta por. Szebeki, poprosił ich, aby opuścili Bobrujsk i nie utrudniali mu sytuacji.

Teraz po latach łatwo jest mówić, co należało w tamtych czasach robić. Ale czy ja tam będąc wiedziałbym, co czynić? Z kim walczyć? Kogo uważać za sojusznika? Taki Korniłow – jest dobry czy zły? Co zrobiłbyś na miejscu Dowbora? Czy Barthel miał prawo to uczynić? Czy w Polskim Wojsku powinny działać nieformalne organizacje wojskowe? To są pytania – moim zdaniem – na które nie ma prawidłowej odpowiedzi.

Advertisements

Responses

  1. Torlinie

    Piszesz:

    „…od tego momentu do maja 1918 roku mamy w postępowaniu Polaków przekrój polskości, naszych narodowych zalet i przywar, wzniosłości i podłości, wspaniałej organizacji i niemożności się porozumienia, działania grupowego i secesji bez sensu.”

    Na jakiej podstawie wnosisz Torlinie że była to POLSKA SPECYFIKA?

  2. Nareszcie ktoś się tym biednym wpisem zainteresował. A tak mi się podobał. Ja się zgodzę z Tobą na wszystko, taki jestem dzisiaj ugodowy.
    A ad rem – tak mi się po prostu wydaje 🙂

  3. Słusznie Torlinie ci się spodobał.

    Ale… sam odpowiedziałeś na ewentualne pytania i „niepokoje”.

    Tak mi się wydaje. 😀

    Z mojego punktu widzenia ważnym jest, że ludzie, o których piszesz stworzyli swym życiem opowieść czy opowiastkę.

    Oczywiście są to opowieści i opowiastki nieprzenoszące do wieczności (takich niema) nie mniej można taka opowieścią zabawić wnuka a jak się chce i potrafi można cos napisać. Może być zabawa na parę pokoleń.

    Prawdę powiedziawszy to zawsze mi żal takich, co mogli uczestniczyć w czymś ciekawym (nie musi to być polityka czy historia), ale z tego zrezygnowali.

  4. Że Lis-Kula gorączka i paliwoda, to półgębkiem i najżyczliwsi mu przyznawali, że onemu na pomniku najlepiej… Dla mnie ta rzecz się zdaje konfliktem niejakiem pomiędzy celami różnemi: Dowbór chciał armii czynić zalążka dla Polski przyszłej i nie wykrwawiać więcej i tak już skrwawionej nad miarę narodowej substancji. Osobliwie, że znać musiał, że się tereny te zapewne nijakim sposobem w Rzeczypospolitej nie znajdą, tedy walczyć by MUSIAŁ jedynie w zagrożeniu unicestwieniem Korpusu. Przyznam, że tu bym go i poprzeć był skłonnym. Co się tyczy wszelkiej maści organizacyj sekretnych, lóż masońskich czy sekt nawet we wojsku działających, tom temu generaliter w cyrkumstancyjach zwykłych przeciwny, bo żołnierz ma mieć jedną zwierzchność i ani cienia wątpienia komu służy i czyje wykonuje ordonanse!
    Tamten czas jednak extraordynaryjnie szczególny i pojmuję ja dążność obozów wszelakich, by swoich mieć wszędzie, by baczyli zali ów nie bolszewik aby, luboż agent inszy i czy aby na pewno z danem jenerałem po drodze… A piłsudczycy tu mieli aż nadto przykrego przykładu z 1914 roku z II Brygadą, gdzie wpływów nie mając, przetracili tej jednostki, to i nie dziw, że wtóry raz tegoż błędu uczynić nie chcieli…
    Kłaniam nisko:)

  5. Lusnia!!! A ty skad sie tu wziales!?

  6. Wpis jest dobry, ale trudny do komentowania. Postawy są zasadniczo do zrozumienia. Może problemem jest to, że z perspektywy czasu rzadko pamięta się o ograniczonej wiedzy uczestników wydarzeń.

  7. Edwarze!
    Szykuję już czas jakiś notkę biograficzną jednego z uczestników ww. wydarzeń, aby na kanwie jego życia pokazać, jak fascynujące życie wiedli ludzie żyjący na przełomie wieków do II Wojny Światowej. Ale nie teraz, nie chcę, żeby notki o podobnej treści były jedna za drugą.
    Dzięki Wachmistrzu, ale nie potrafię Twojego „skomentować komentarza”. Masz rację.
    PAKu!
    Wiesz, dramat tych ludzi polegał na tym, że nawet, gdyby nie mieli tak ograniczonej wiedzy, a znajomość rzeczy dzisiejszą, dalej nie wiedzieliby, co robić. Bo my nawet im nie możemy pomóc, znając przyszłość (z ich punktu widzenia). Cokolwiek by nie zrobili, to byłoby źle. Kłania się „mniejsze zło”, ale każdy je widział w innym elemencie, w innym fragmencie.

  8. Celem uatrakcyjnienia trudnego tekstu anegdota.
    Dowbór odczekał trochę i za Barthą, Lisem i Matuszewskim wysłał listy gończe. Jeden z nich złapał kapitana Matuszewskiego (jednonocnego szefa sztabu Korpusu) w drodze do Kijowa na stacji Żłobin. Komendant Żłobina porucznik Mosiewicz, u którego akurat spał kapitan, nie budził go, lecz zadepeszował do Bobrujska prosząc o rysopis zbiega.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: