Napisane przez: torlin | 04/12/2009

Miasteczko Galicyjskie

Jestem takim dziwnym facetem, że uwielbiam starocie, a jednocześnie w ogóle mi nie przeszkadza, że taka „staroć” jest współczesna. W Anglii wystawiona jest dokładna kopia Kamienia z Rosetty, każdy go może dotknąć, poczytać sobie „rękami” i nikomu do głowy nie przyjdzie jakakolwiek wątpliwość bez przeczytania napisu, że jest to „autentyczna kopia”*. Mnie nie przeszkadza, że np. w Lęborku odbudowując Starówkę z rozpędu odbudowano o jedną ulicę więcej (której nigdy nie było), bo ludzie chodzą deptakiem tej uliczki, zachodzą do knajp i nic ich nie obchodzi, czy to jest autentyk, czy nie. Mnie się wydaje, że jest to sugestia. I że najważniejsza jest sugestia.**

I możemy w Polsce zaobserwować nowy typ – ja wiem, jak to nazwać – skansenu, wystawy, odbudowy, przedstawienia architektonicznego, miasteczka dla turystów (???). Najlepiej, jak żywcem zerżnę ze strony Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu (stamtąd nie tylko tekst, ale i zdjęcia): „Miasteczko Galicyjskie to nowy sektor Sądeckiego Parku Etnograficznego. Rekonstrukcja  fragmentu zabudowy małomiasteczkowej obejmuje niewielki plac rynkowy i pierzeje z kilkunastoma domami. Już można oglądać pięć budynków – starosądecki ratusz, remizę strażacką, dwór szlachecki  z Łososiny Górnej i dwa domy mieszczańskie  ze Starego Sącza. Rynek i okalające go od południa, wschodu i północy domy powstaną w ciągu najbliższych kliku lat. Miasteczko jako „żywy organizm” (funkcjonujące w codziennym rytmie sklepiki, pracownie, restauracje, kawiarnie) będzie przybliżać  realia  Galicji, dawnej prowincji monarchii austro-węgierskiej z przełomu XIX i XX wieku”. TUTAJ można sobie obejrzeć panoramę.

Nie pamiętam, w jakim to czytałem piśmie (teraz nie mogę znaleźć, a ja tego czytam mnóstwo), że starówki we wszystkich miastach i państwach są żyłą złota dla samorządu, rzemieślników, restauratorów, kupców i wszelkiego rodzaju dziwaków (sorry, chciałem napisać artystów :D). Ludzie po prostu uwielbiają się włóczyć po Starówkach, mówi się, że miały one „ludzkie” rozmiary. Ale mimo wszystko należałoby się zastanowić, gdzie jest tego granica. Odbudowa Starego Miasta w Warszawie – zgoda, dobudowa nieistniejącej ulicy w Lęborku, czy wybudowanie „sztucznej” (elewacja w starym stylu, wnętrze nowoczesne) w Kołobrzegu czy Elblągu – zgoda, kopia kamienia z Rosetty – zgoda. Ale ten eksperyment nowosądecki!!! (Że też ten Nowy Sącz ma ciągle tendencje do eksperymentów). Strasznie ciężko mi wydać ostateczną (swoją) opinię, jestem – jak mawiał mój ulubiony Klasyk – „za, a zarazem przeciw”. Zauważyłem, że już dużo działów Muzeum przeniosło się do Miasteczka Galicyjskiego (Kochanych Moich Cyników proszę o niepisanie, że po to właśnie Muzeum wybudowało to miasteczko). Bardzo ciekawy artykuł na ten temat znajduje się w „Tygodniku Powszechnym”.

* „autentyczna kopia” – wbrew potocznym sądom nie jest to oksymoron, mamy w domu zaświadczenie Muzeum Narodowego w Warszawie, że obraz będący w naszym posiadaniu (ówcześnie) jest oryginalną kopią obrazu znanego twórcy, sporządzoną przez jego ucznia.

**  Przykładem z innej beczki jest wspomnienie jakiegoś filmu sprzed lat, w którym na wielkim koncercie rockowym w jakiejś sali gitarzysta solowy roztrzaskał swoją gitarę i rzucił ją w tłum. Ten oszalał, rzucił się na te resztki, bohater filmu po wielkich bojach zdobył gryf i zdołał wyjść z nim na zewnątrz. Tam go rzucił na ziemię, jakiś facet podszedł, podniósł, obejrzał i wyrzucił go do kosza.

Reklamy

Responses

  1. To dobry pomysł – odbudowywać stare miasta, których nigdy nie było. I najlepiej robić to pod dachami wielkich galerii handlowych – wtedy można kontrolować „pogodę”.

  2. Opatrzność czuwa Torlinie i dzięki niej nie doszło do sytuacji opacznej.

    W szkicu do ostatniej mojej notki wstawiłem te same co ty w swojej ilustracje. W ostatniej chwili nie zaglądając do ciebie przywróciłem te pierwotne z brudnopisu. 😀

  3. Komu jednak uda się przywrócić historyczny zapach kiszonej kapusty, końskich odchodów i wędrujące po rynku kury?

    Kury na rynku miasteczka? Sam takie widziałem na rynku w Iłży.

    Ile to juz lat mineło?

    Rynek w Iłży dziś (?)

  4. Torlinie, nie bardzo chwytam powód twojego zakłopotania.
    Moja żona – architekt z zawodu – twierdzi, że według obecnych poglądów w branży nie zaleca się odbudowywania obiektów, o ile oryginały pozostają poza horyzontem pamięci obecnie żyjących ludzi. Z tego punktu widzenia odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie była w porządku, natomiast finalizowana obecnie prywatna odbudowa zamku w Bobolicach (Jura Krakowsko-Częstochowska) już nie. Podobnie jak odbudowa (chyba już ukończona) zamku w Tykocinie, zniszczonego podczas potopu szwedzkiego.
    Wszystko to jednak dotyczy obiektów in situ. Dlaczego mielibyśmy mieć zastrzeżenia do takiego Disneylandu, jak w Nowym Sączu, stworzonego na pustym miejscu w kształcie, który nigdy nigdzie nie istniał? Ma to walory dydaktyczne, a i finansowo się muzeum opłaci.

  5. Edwarze, co tam kury na rynku! W Ploieşti widziałem kilka lat temu kierdel owiec pasący się między pięciopiętrowymi blokami współczesnego osiedla mieszkaniowego.
    .
    VISITARE ROMÂNIA!

  6. Pawle

    W czasie pierwszego pobytu w Kamieńcu Podolskim widziałem kozę pasącą się na rynku.

    Co roku jak od wieków przepędza się owce przez Madryt.
    Stary, ładny obyczaj. Ale to już chyba tylko jako atrakcja turystyczna

  7. „Jakiś film” to „Blow up” Antonioniego.
    A oksymoronowatość oksymoronów nie jest – jak sądzę kwestią uznaniową lecz wynika z analizy fleksji zlepu. „Autentyczna kopia” jest oksymoronem niezależnie od poziomu analfabetyzmu pracownikąw muzeum wydających zaświadczenia. Sądzę.
    Ładny wpis.

  8. Życzenia dla Bars wszystkiego najlepszego.
    Tes Tequ!
    Inna rzecz, że ludzie uwielbiają tereny przykryte. Spytaj kogokolwiek, czy wolą pasaże uliczne w deszczu. Jak postęp techniczny dopuści otwierane dachy na pogodę takich miejsc jak pasaże, rynki, to zmieni styl życia ludzi.
    Edwarze!
    Dzięki. Gratulacje za tekst Bałuckiego. Rarytas.
    Pawle!
    Bo wydaje mi się to trochę sztuczne, ale być może, jak będą knajpki, sklepy, turyści, to to „miasto w mieście” nabierze życia. Ale przekonany to tak na 100 % nie jestem.
    No widzisz Telemachu, i mam czelność nazywać się wielbicielem Antonioniego i innych Wielkich. Nie pamiętałem tego filmu.
    A co do „oryginalnej kopii” – to jak nazwać ten obraz namalowany przez ucznia pod okiem mistrza, jeżeli powstał on przed wiekami? Wyraz „kopia” jakoś podświadomie utożsamiane jest ze współczesnością.
    Dzięki za wiecznie miłe słowa. Ja jestem „czytatielem” u Ciebie, mnie jest strasznie trudno cokolwiek komentować. Ale wzmogę wysiłki poprzez zwielokrotnienie 🙂

  9. A może by tak wprowadzić na tę okoliczność takie oto określenie:

    nowa starówka ?

    To tak a propos oksymoronów 😉

  10. L.A. 😀
    „Agorafobiczny trekkingista”
    „klaustrofobiczny górnik”
    „hemofobiczna pielęgniarka”
    „mizofobiczny śmieciarz”
    Fajne 😉

  11. o a skąd Torlinie wiesz o tej nowej uliczce w Lęborku? … nie byłam już tam z 4 lata … muszę pojechać do rodzinnego miasta chociaż rodziny już nie ma … a propos tematu to np. w Lęborku tej nowej „starej” starówce w Lęborku nadaje ten dobry nastrój fakt, że stare cukiernie i piekarnie dalej tam są …

    pozdrawia 🙂

  12. Wiem to Jolinku od pewnej swojej znajomej, która też urodziła się w Lęborku, ale nie będziesz mogła zweryfikować swojego przypuszczenia, że się znacie, gdyż jej istnienie jest moją prywatną tajemnicą. 😉

  13. mizoginiczny kobieciarz
    homofobijny gej
    sceptyczny fanatyk
    hedonistyczny asceta
    wierzący agnostyk
    towarzyski odludek
    wojowniczy pacyfista
    głupi mądrala
    (…)
    🙂

  14. L.A.
    Ale przecież czasami, w pewnych sytuacjach sami używamy tego rodzaju sformułowań:
    „śliczna brzydula” lub „przystojny brzydal”,
    „strasznie mi się podoba”,
    „uczciwy złodziej”.
    Polemizowałbymże ze zwrotem „głupi mądrala”, bo w tym wypadku słowo „mądrala” nie jest synonimem wyrazu „mądry”
    pzdr

  15. no tak tajemnica obowiązuje … 🙂

  16. „Śliczna brzydula”… no może… ale to trudno mi jest sobie wyobrazić.
    Ale „brzydka ślicznotka” to byłaby już przesada, nieprawdaż? 😉
    Chociaż… nie brakuje przecież „ślicznotek”, które się „brzydko” zachowują 🙂

    PS. Zgadzam się co do „głupiego mądrali”.

  17. witam !!!!!!!

    jestem przeciw!!!!!!!!!

    to „miasteczko galicyjskie” udaje miasto i jest tak prawdziwe jak Cepelia

    jezeli juz to TAK
    w autentycznym miejscu

    pozdrawiam

  18. ???????????????????????????????????????????????

  19. zapomnialem 😳

    Frauenkirche Dresden

    🙂

  20. Jolinku!
    Słodka tajemnica 😉
    L.A.
    Bardziej się używa „przystojny brzydal”, za moich młodych lat tak mówiło się o Belmondo i o Olbrychskim.
    Rysberlinie!
    Wielkie dzięki. Ale pozostajemy przy takich Twoich poglądach przy dodatkowej uliczce z Lęborka – to jest Cepelia czy nie. Nie stoi na starym miejscu.

  21. Są i wina podróbki amatorzy, czegóż ma ich na podróbki zabytków nie być? Tego bym jeno wymagał ściśle, by to sążnistemi głosić literami, że to autentyk nie jest i ani mu doń aspirować… A że profesyja moja wymaga częstokroć przy zabytkach cosi tam gmerać, to i wiem, jakiem one utrapieniem dla chcącego tam cobądź pomontować z rzeczy dziś ludziom pono niezbędnych… I nie tyleż tu o samą idzie budowlę, jako o przepisy durne, luboż ich przez urzędników interpretacyje podłe… Może i zatem budowanie „a’la” jest tu jakiem z tejże matni wyjściem?
    Kłaniam nisko:)

  22. To jest o wiele bardziej skomplikowane Wachmistrzu, niż sądzisz. Dam Ci kilka przykładów.
    1. Ludzie chodzą deptakiem pełnym knajpek, sklepów i napotykają na wielki baner „To jest ulica sztuczna, jej nigdy nie było”. To mieliby dopiero ludzie ubaw.
    2. Wszystkie nasze zabytki były właściwie przebudowywane, czyta się wielokrotnie: „Pałac (zamek) wybudowany w XIV wieku, gruntownie przebudowany w XVII”. I czy on jest z XIV czy XVII wieku?
    3. Uliczkę wybudowano jako starą (udającą starą). A dawniej tak nie robiono? Ja pamiętam, jak zacząłem się zamieniać w Encyklopedię, jak nie mogłem uwierzyć, że Kościół Zbawiciela w Warszawie jest z 1905 roku, wyglądał na znacznie starszy pod względem architektonicznym. I teraz to komukolwiek przeszkadza?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Naj%C5%9Bwi%C4%99tszego_Zbawiciela_w_Warszawie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: