Napisane przez: torlin | 10/12/2009

Akt powtarzający się

A mówi się, że historia niczego nie uczy. I mówi się również, że jeżeli historia się powtarza, to jako farsa.

Historię impresjonizmu znamy wszyscy, w 1863 roku na polecenie Napoleona III powstaje Salon Odrzuconych, salon, na którym zaprezentowano prace odrzucone przez oficjalny Salon Paryski, istniejący od 1667 roku. Po tym buncie następuje rozkwit chyba najbardziej kochanego przez nas kierunku malarstwa (mów za siebie :D). Rok później, jako konkurencja dla Salonu Paryskiego powstaje Salon Niezależnych, Nowy Salon – w przeciwieństwie do oficjalnego – miał nie mieć ani jury, ani nagród; dzieła miały być poddane osądowi publicznemu.

I w 1912 roku 25-letni  Marcel Duchamp postanawia wstawić do tegoż Salonu swoją pracę pt. „Akt schodzący po schodach nr 2”. Już po zawieszeniu, na kilka dni przed otwarciem, poproszono Duchampa o zdjęcie obrazu, gdyż „„Akt” nie zgadza się z linią, jaką sobie wytyczyli”.

W odpowiedzi na to wydarzenie powstaje Section d’Or, ugrupowanie artystyczne, które jeszcze tego samego roku zorganizowało własną wystawę kubistyczną.

Dla mnie osobiście „Akt schodzący po schodach nr 2” jest dziełem futurystycznym, a nie kubistycznym, ale tak został zakwalifikowany i nie mam nic w tej kwestii do powiedzenia. Ale widać zafascynowanie artysty fotografią, poszukiwaniami możliwości przedstawienia ruchu (o Futurystach pisałem obszernie TU). Bardzo lubię ten obraz, w ogóle dzieła futurystyczne działają na moją wyobraźnię.

A sztuka się powtarza, jak Uroboros połyka własny ogon.

Ale tak często bywa z dziełami odrzuconymi, że tworzą nową historię 😉

Reklamy

Responses

  1. Podobno salony w Paryżu wciąż funkcjonują, ale nikt, z artystami na czele, nie przykłada do nich wagi… Sit transit gloria mundi. (To też jakaś powtarzająca się historia, nieprawdaż?)

    Jak dla mnie ten obraz to jednak przykład kubizmu, ale kto powiedział, że kubizm nie może próbować uchwycić ruchu???

  2. Dzięki za wpadnięcie. Rzeczywiście, podziały w sztuce są szalenie nieostre, a i sami malarze przechodzili od jednej grupy do drugiej.
    Paku! Ja Cię czytam, ale nie potrafię wielokrotnie wydobyć z siebie czegoś interesującego. Ale czytam.

  3. impresjonizm tak .. kubizm i futuryzm tylko czasami …

  4. Pozdrawiam Cię Jolinku 😀

  5. tak się spytam Torlinie czy Ty biegasz dalej w tym lasku Kabackim bo jakoś ostatnio się nie chwalisz … też pozdrawia … 🙂

  6. a tak a propos odrzuconych .. czy ten przypadek też do tej linii odrzuconych Torlinie zaliczysz ??

    „Zbigniew Libera. Prace 1982–2008

    1 grudnia 2009 – 7 lutego 2010

    Zachęta Narodowa Galeria Sztuki zaprasza na wystawę retrospektywną Zbigniewa Libery, połączoną z publikacją obszernej monografii artysty w języku polskim i angielskim. Będzie to pierwszy tak obszerny przegląd twórczości artysty w Polsce i druga po amerykańskiej (Ann Arbor, 2006) retrospektywa twórczości autora prac „Lego. Obóz koncentracyjny” i „Pozytywów”.”

    muszę to zobaczyć i Nowy Świat ustrojony w światełka … 🙂

  7. Biegam dalej, nawet dzisiaj biegałem dwie godziny. Ale ja mam tak wyczerpującą pracę, że nie chcę się za bardzo forsować.
    Podziw dla nowoczesności sztuki i niektórych jej aspektów nie jest jednoznaczne ze zgodą na wszystkie pseudonowatorstwa, i pozwolę sobie zachować prawo do określenia definicji tego zjawiska. Jestem absolutnym przeciwnikiem pseudosztuki typu „Piramidy zwierząt” Kozyry, perfum Rajkowskiej, „Pasji” Nieznalskiej czy właśnie obozu koncentracyjnego Libery. To nie jest dla mnie sztuka, więc nie protestuję, jeżeli będą oni odrzuceni. Na dowód, że nie jestem jednostronnie negatywnie nastawiony do tego typu artystów świadczy fakt mojego np. podziwu dla Rajkowskiej za projekty warszawskie.

  8. witam !!!!

    a ja bardzo lubie sztuke wychodzaca poza

    „ramy ram”

    Kozyry „piramida” jest moim zdaniem swietna,a

    „koncentracyjne lego” Libery to REWELACJA.

    mamy szczescie,ze internet ta studnia bez dna jak

    nigdy jeszcze dotychczas daje szanse odkrycia

    roznorodnosci sztuki

    pozdrawiam Was 😀

  9. no comment
    Pozdrowienia

  10. pójdę na wystawę Libery by chyba się trochę pokatować .. sama się chcę przekonać czy to co odczuwam jest brakiem wyczucia sztuki czy negowaniem takiej sztuki … mam chyba podobne do Ciebie Torlinie w tej sprawie zdanie ale się trochę podłamałam jak na TVKultura krytycy prawie jednogłośnie uznali wystawę Libery jako wydarzenie roku …

  11. Oni może rozumieją tę sztukę, ja nie. I nie masz się co podłamywać, nie są żadną wyrocznią.

  12. Lubię Duchampa, nie przepadam za futurystami, od impresjonizmu zaczęła się moja miłość do malarstwa, (w którym mam wiele respektu dla tradycji, a nawet klasycyzmu).

    Masz rację Torlinie, ten akt również i mnie nie wydaje się zanadto kubistyczny (no czy widzi tam ktoś jakiś sześcianik? 🙂 )

    A o gustach w sztuce i wojnach w paryskich salonach pisałem nie tak dawno tutaj:

    http://logosamicus.bloog.pl/id,4672016,title,CO-TO-JEST-SZTUKA-z-listu-do-przyjaciela-cz-II-De-gustibus,index.html

    Torlinie, to może Cię zainteresować… może innych Twoich Czytelników także?
    Zapraszam.

  13. Pisząc „lubię Duchampa” miałem na myśli jego malarstwo…
    Trochę mniejszym entuzjazmem darzę bowiem jego „ready made” w rodzaju „Fontanny” (będącej, jak wiemy, ordynarnym pisuarem), czy zawykłych kół rowerowych ze szprychami.

    (Zresztą, mało kto o tym pamięta, że ów kibel to była tylko taka jego prowokacja, mająca na celu przetestwanie wielce liberalnych deklaracji organizatorów pewnego „salonu” (właśnie – to a propos Twojej notki) w Nowym Jorku. Dopiero póżniej zaczęto przypisywać „Fontannie” Bóg wie jakie, wydumane znaczenia (to jest zresztą pasjonujące i pouczające doświadczenie, które sporo mówi o zawirowaniach i nieporozumieniach wokól sztuki współczesnej).
    Koniec końców, pisuar Duchampa został uznany (przez jakieś tam legiony europejskich krytyków) za najważniejsze dzieło sztuki XX wieku! )
    A niech im tam! 🙂

  14. Przeczytałem cały Twój wpis i właściwie podpisuję się pod każdym prawie słowem. Zrewanżuję Ci się swoim wpisem sprzed 2,5 roku, jeszcze w poprzednim blogu, na temat futurystów włoskich. Przeczytaj i obejrzyj, warto.
    http://torla.blog.interia.pl/?id=1169725
    Ja mam ciągle wrażenie, że w wielu wypadkach wyjdzie jakieś dziecko i krzyknie: „Król jest nagi”, po prostu są granice określania jakiejś czynności czy tworu sztuką i artyzmem. Jedna pani obierała już ziemniaki w „Zachęcie”, małpa rzucała farbami, inny namalował biały kwadrat na czarnym tle. Widziałeś mój wpis o „Genitivie”? Wprawdzie notka dotyczy języka polskiego, ale pokazany jest tam szalenie nowoczesny i pasjonujący obraz, który można kupić za 25 dolarów.
    https://torlin.wordpress.com/2009/07/09/1025/

  15. no, mow za siebie:) mnie ostatnio, a dokladnie dzisiaj, zafascynowala silnie postac Richarda Wrighta, tegorocznego zdobywcy Nagrody Turnera. Artysta tworzy, po czym niszczy, zamalowuje wszystko, co stworzyl. wystawia sie obecnie w Tate Britain, mam zamiar pojsc zobaczyc jedno z jego dziel, ktore przestanie istniec 3go stycznia. Antyartysta? sprzedac nie chce. Salon na wystawe jednak byc musi.

  16. Ależ Droga ShyJo, ja mówię za siebie. Na tym polega prowadzenie blogu, że człowiek się odsłania, odkrywa, stoi nagi przed Wami (mówię cięgiem o poglądach). Bo sprawa zamyka się w końcu w kilku wyrazach: „Moja percepcja sztuki”. Tak nosi tytuł jednego z moich wpisów jeszcze w Interii
    http://torla.blog.interia.pl/?id=932212
    Tak szczerze mówiąc sztukę dzielę na taką, która mnie fascynuje, porywa, zaciekawia, interesuje, i na taką, na którą wzruszam ramionami. Nic nie poradzę na to, że prace Abakanowicz
    http://chicagoist.com/2005/01/10/headless_in_grant_park.php
    na mnie nie działają, są puste jak filmy Kieślowskiego, a Amanda Levete
    http://bryla.gazetadom.pl/bryla/1,85298,6547877,Amanda_Levete___budynek_jak_rzezba.html
    tak. Każdy ma własną percepcję sztuki. I nic się na to nie poradzi.
    Pozdrowienia ShyJo, trzymaj się dzielnie.

  17. Torlinie, dziecko nie przyjdzie i nie powie że król jest nagi bo:
    1. dziecko przestało się interesować odzieżą królewską
    2. król przy pomocy krytyka (żyją z siebie) zawsze potrafi wyczarować jakieś slipy
    3. nie ma istotnego znaczenia czy król jest nagi czy nie. Dopóki uznajemy że jest królem może wyczyniać co chce.

    GENITIV jest doskonałą ilustracją zjawiska. Sztuka nie posiada żadnych atrybutów per se. Jest nią bo ją za taką uznano. Fakt uznania wystarczy. Percepcja jest wtórna do kreacji.

  18. To może by ją uznać za „celebrycką sztukę”? „Jest nią, bo ją za taką uznano”?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: