Napisane przez: torlin | 13/12/2009

Bój o ruch

Jestem Warszawiakiem ze strony matki od ładnych kilku pokoleń. Kocham to miasto mimo jego niewątpliwej brzydoty i braku opieki magistrackiej (obojętne było dotychczas, jaka opcja polityczna wygrywała wybory). Jak widzę te krzywe, połamane chodniki, nieodśnieżane chodniki najważniejszych arterii miasta, wszędzie parkujące samochody, tłok w komunikacji miejskiej, to tak marzę, aby wreszcie Warszawa wypiękniała. Tak, jak to zrobiono z Krakowskim Przedmieściem, co widać na zdjęciu (wziąłem je STĄD). I podstawowym celem powinno być wyrzucenie ruchu samochodowego z centrum miasta.

Ja sobie zdaję sprawę, że nie można ot tak sobie wprowadzić takiego zakazu, przygotowania do tego ruchu wymagają milionowych inwestycji: linie metra, wielopiętrowe parkingi na obrzeżach strefy, silne służby porządkowe umiejące sobie poradzić z niesfornymi kierowcami.

Przepraszam za tak krótką notkę, ale idę do pracy na cały dzień, tak jak wczoraj, i nie zdążyłem niczego przygotować. Więc tak ad hoc, co mnie ostatnio dręczy. Poczytajcie sobie zresztą TU, nawet dobrze napisane.

PS. A może tak póki co wprowadzić rozwiązanie londyńskie? Za wjazd do centrum np. 20 złotych (ja mówię oczywiście o ścisłym centrum, a nie o całym Śródmieściu).

Reklamy

Responses

  1. Moje obserwacje z niewielkiego, szwedzkiego Lund…
    W centrum stoi ogromny, wielopoziomowy garaż, gdzie w dni powszednie, handlowe trudno o miejsce. Samochody krążą i albo coś znajdą, albo jadą dalej od centrum, aby gdzieś zaparkować. Parkomaty na każdym chodniku, gdzie nie ma zakazu parkowania. Bywa, że samochód musi parkować w znacznej odległości od centrum i po zakupy trzeba maszerować per pedes apostolorum 🙂
    Dobrze, jak jest komu stać potem w pobliżu sklepów z tobołami i czekać na własny transport 😀
    Nie ma możliwości zaparkowania bez opłaty!!!
    A na zakupy do Lund przyjeżdżają mieszkańcy licznych osiedli domków jednorodzinnych, rozsianych gęsto, pomiędzy morenowymi pagórkami, bo same osiedla są sklepów pozbawione. Można kupić podstawowe produkty, a i to dojeżdżając samochodem np 5 km, albo rowerem ~ 500 m 😉 bo tam samochód przez osiedle nie przejeżdża, tylko dojeżdża do domu… dalej jest placyk, na którym może sobie zawrócić do drogi głównej 😀 Mieszkańcy przed domem mogą zaobserwować jedynie samochód sąsiada, albo jego gości. Dzieci jeżdżą po ulicy na rowerach, każdy z wysoko powiewającą pomarańczową chorągiewką. Sielanka. 🙂
    Oczywiście w odpowiednich proporcjach i skali, co na jedno wychodzi można próbować takich rozwiązań w dużych miastach. Jest to z pewnością proces kosztowny, ale wart propagowania i poważnego potraktowania. Takie miasta, jak Warszawa, Kraków, Szczecin, Gdańsk, no i Wrocław – co oczywiste powinny mieć swoje piękne centra i starówki wolne od ruchu samochodowego. Tylko karetki, straż pożarna i stali mieszkańcy. U nas juś sporo w tym zakresie zrobiono, ale ciągle jeszcze zbyt mało. Jednak przebudowa tras przelotowych przez miasto postępuje w widoczny sposób, co cieszy każdego, lokalnego patriotę…
    Przyjdzie czas i na stolicę 😀

  2. Zacznijmy od egzekwowania prawa, które istnieje. Od bezwzględnego wywożenia źle zaparkowanych samochodów i od karania właścicieli psów za psie kupy.

  3. Ja właściwie Nelu musiałbym w komentarzu powtórzyć swój wpis. W mojej notce chodziło mi o centrum miasta, które powinno być wyłączone z ruchu samochodowego. Ale w tym, co napisał Tes Teq jest też bardzo dużo racji. Na mojej ulicy w centrum, na Chmielnej, parkują bez przerwy samochody mimo, że jest zakaz, a sama ulica jest deptakiem. Na warszawską Starówkę wjeżdża każdy kto chce mimo zakazu.
    Chodzi też o ścieżki rowerowe, bardzo często ich nie ma, a czasami są tak poprowadzone, że projektant ich za karę powinien non-stop nimi jeździć. Miasta muszą zacząć pozbywać się samochodów na rzecz komunikacji miejskiej, ale… (dalej tak jak we wpisie).

  4. Ja sobie piszę, a tu wsiadam do autobusu, wręczają mi „Echo miasta” i na pierwszej stronie jest o problemie
    http://www.echomiasta.pl/archiwum/warszawa/WAW_436_14.12.2009.pdf

  5. Torlinie, z tego dylematu nie ma dobrego i sensownego wyjścia. Gdy zaczniemy wyrzucać to może się zrobić strasznie bo każdemu przeszkadza coś innego.

    Niektorym np. przeszkadzają reklamy:
    http://slorker.com/sao-paulo-a-city-without-advertising/

    Innym psy, koty i gołębie (tak, gołębie)
    http://thresholdstl.com/apartments/pigeons-the-11th-plague

    jeszcze innym guma do żucia:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Chewing_gum_ban_in_Singapore

    Lista jest nieskończona.

    Ja sądzę, że czym innym są zabytkowe kompleksy zwartej zabudowy miejskiej, a czym innym obszary miejskie powstałe w XX-wieku. Wypędzanie się nawzajem prowadzi jedynie do nowych katalogów kar (ku uciesze biurokracji). Potrzebne są rozwiązania dostosowane do lokalnych potrzeb.

  6. Linku nie udało mi się otworzyć. Jak widać – główny problem leży w egzekwowaniu obowiązujących przepisów. Mamy w miastach policję i straż miejską. Sporym nakładem kosztów służby te zostały odpowiednio umundurowane i wyposażone. I nie uświadczysz ich tam, gdzie byłyby koniecznie potrzebne. Nie ma ich w parkach, gdzie właściciele pozwalają psom o gabarycie cielaka biegać bez kagańców i smyczy po alejkach, przeznaczonych dla spacerowiczów, częstokroć z małymi dziećmi. Czym to grozi, nie trzeba tłumaczyć. Straż wzywana na okoliczność zwykle się nie pojawia, choć meldunek przyjmują. Często można ich zaobserwować, zajętych przyjacielską pogawędką ze wspólnikiem na ławeczce. Konne patrole to już w ogóle czysta rekreacja. Próba zainteresowania straży, czy policji samochodem zaparkowanym na trawniku, czy chodniku jest z góry skazana na niepowodzenie. O problemie sprzątania po pupilach, szkoda klawiatury i czasu. Nie ma egzekucji prawa. Odpowiednie służby ożywiają się z okazji np świąt, czy dużych imprez, kiedy to z zapałem zakładają blokady na koła stojących na niedozwolonych miejscach aut. Nie próbują pokierować ruchem, bo blokowanie kół to czysty zarobek i o ile łatwiejsze.
    Myślę, że trzeba, aby dorosło młode pokolenie, które będzie prezentowało inne standardy i oczekiwania. My, marabuty musimy chyba wymrzeć 😦

  7. Torlinie wyjmij mnie z koszyka na spam.

  8. @NELA: Możemy też zmienić kraj. Wszędzie występują wypaczenia, ale nie wszędzie jest takie przyzwolenie na łamanie przepisów porządkowych i na obojętność służb.

  9. Nelu!
    Mnie się otwiera. To może tak
    http://www.echomiasta.pl/
    i następnie naciśnij „Archiwum”, „Warszawę” i dzisiejszy numer (z 14.12.2009). Artykuł jest w pdf na I stronie. Inna rzecz, że to mi się podoba – dzisiejszy numer i w archiwum 🙂
    Telemachu!
    Przepraszam, zapomniałem zajrzeć. Ale mnie to wszystko przeszkadza, o czym mówisz, centra miast ( a już szczególnie zabytkowe) powinny być dla ludzi, bez natrętnej reklamy, psich kup, srających gołębi i bez samochodów.
    A Tes Teq ma dalej rację. I Nela podążająca jego tropem.

  10. Podążam, jak zwykle tropem ludzi rozsądnych i odpowiedzialnych. 😉 Nie mam pojęcia, co naszym aktualnym turystom nie pozwala znieść ze sobą tego, co wynieśli w górach na szczyt. Przecież te opakowania już ciężkie nie są, miejsca zajmują znacznie mniej niż w drodze pod górę. W zespole, z którym chadzałam na liczne górskie wyprawy był żelazny obowiązek nie pozostawiania po sobie śladów w postaci butelek, puszek i papierów… no – z wyjątkiem toaletowego w nagłej potrzebie, ale i tak było to maskowane jakimś kamieniem, czy ściółką leśną.
    A przecież wychowywała nas szkoła bez lekcji religii (miałam tylko w pierwszych trzech latach i chyba pół roku przed maturą), nie było słusznego harcerstwa, więc powinno być dokładnie na odwrót. A tu właściwie oczekuje się ustawienia koszy na śmieci choćby na Rysach, a i tak rozrzucą dookoła i po drodze. O jeziorach i rowach melioracyjnych nie wspomnę. I nie ma mocnych na takie chamstwo i bezmyślność.
    A Tes Teq mówi, że możemy zmieniać ten kraj…
    A próbowałeś kiedyś zwrócić uwagę młodemu człowiekowi? Ja już swoje lata walki o lepszą przyszłość dla kolejnych pokoleń mam za sobą. Mogę sobie ponarzekać i to wszystko.
    Ale jeszcze mi się chce narzekać, więc całkiem nie spierniczałam.
    Dobranoc.

  11. Muszę powiedzieć, że przy takim natężeniu ruchu np. w Tatrach, to nasi turyści zachowują się jednak w porządku. Najgroźniejsi są właściciele gospodarstw i domków jednorodzinnych wywalających śmieci na skraj lasu (bo to niczyje).
    Dzień Dobry. I cały dzień praca do wieczora.

  12. @NELA: Niestety moje intencje były bardziej prozaiczne i pozbawione nadziei – pisząc „zmienić kraj” myślałem o wyjeździe z naszej ojczyzny…

    Z koszami na śmieci też jest w Polsce poważny problem. Służby i administracje bardzo często uważają, że kosz wystarczy postawić, a opróżniać będzie się sam. Na „moim” rogu stoi kosz i w każdą sobotę zostaje zapełniony, no ale kto będzie go opróżniał w dni wolne od pracy! Dlatego w niedzielę rośnie obok niego sterta śmieci rozwiewana przez wiatr.

  13. Tes Teq – Widać, jesteś młodym człowiekiem i masz jeszcze czas na zmianę kraju i odnalezienie swego miejsca na ziemi. Ja jestem krzak, nigdy nie miałam najmniejszej ochoty na zmianę kraju, choć przyjaciele, którzy to kiedy s zrobili namawiali mnie bardzo. Nie żałuję, choć moja sytuacja materialna byłaby nieporównanie lepsza, gdybym się jednak zdecydowała. Ale teraz oni tu przyjeżdżają od czasu do czasu w podróż sentymentalną, a ja i ci, co zostali przyjmujemy ich z radością. A oni mają do kogo przyjechać, choć mogliby w każde inne miejsce na świecie 🙂

  14. „Niewątpliwa brzydota”… fakt. I niewątpliwie to miasto nie ma szczęścia do inwestorów, którzy mają choćby odrobinę zmysłu estetycznego, za to ma ślepe szczęście do megalomańskich kiczolubów. Nie wiem, czy pomoże zamknięcie czegokolwiek dla ruchu pojazdów mechanicznych.
    Szkoda, w końcu – stolica…

  15. Defendo!
    „Odrobinę zmysłu estetycznego” to ma mieć Prezydent Warszawy i Rada Miasta Warszawy wprowadzając takie przepisy, aby inwestorzy mieli podane nawet wymiary okien – tak jak to jest w Belinie. A u nas w Warszawie pełne bezhołowie.
    Nelu i Tes Tequ!
    Jak pracowałem w Austrii w 1980 roku to pomyśleć, że Australia prosiła się o przyjazd. A ja miałem w Polsce żonę z półroczną córeczką.

  16. Nie za wiele żądasz od pani, która tak fatalnie się ubiera?:>
    Może i jest kompetentną itd. , ale powinna zatrudnić stylistę….

  17. defendo – Czy ty naprawdę uważasz, że kobieta, będąca na wysuniętej placówce koniecznie musi zatrudniać jakiegoś Jacykowa, żeby ją wystylizował? Popatrz choćby, jak ten stylista wygląda 🙂
    Pani HGW nie stara się o tytuł najładniejszej kobiety sukcesu, wygląda, jak widać a działa podobno zupełnie sprawnie. Z tego, co mi się zdarza usłyszeć i poczytać. Jakoś nie zdarza się, żeby komuś przeszkadzał wygląd, fryzura, czy stan uzębienia różnych panów na eksponowanych stanowiskach, więc bądź człowiekiem i się nie przyczepiaj.
    Napisz może, co mogłaby lepiej dla stolicy zrobić i czy to wyłącznie od jej działań jest zależne. 😉

  18. Zgadzam się z TesTeq-iem.
    Egzekucji prawa nikt – w sensie żadna władza – nie poświęcił uwagi, czasu i pieniędzy…
    W naszej naturze jest prawa omijanie i egzekutorzy to też mają 😉
    Problem nie tylko w tym, ale bez tego – dupa…

  19. Nie wiem, co mogłaby, Nelu.
    Kocham mój Wrocław, a tu jakoś potrafią.

  20. defendo!
    Ta ty z Wrocławia? I taki defetysta?
    To prawda, że we Wrocławiu potrafią, ale ja ciągle mam po remontowanych traktach, Co wyremontują już jakąś ulicę – to mnie się zmienia trasa przejazdu i znów trafiam na totalny chaos i kolejną przebudowę ulicy od dwóch metrów w dół 😦
    A Dutkiewicz mógłby sobie grzywkę przeszczepić.
    Byłby przystojniejszy 😀
    Dobranoc.

  21. Warszawa jest bardzo ładna … 😀

  22. @NELA pisze: „Widać, jesteś młodym człowiekiem i masz jeszcze czas na zmianę kraju i odnalezienie swego miejsca na ziemi.”

    W naszej tradycji nie leżą zmiany kraju, dlatego jest nam ciężko to sobie wyobrazić. Jednak, gdy widzę czyste chodniki w Niemczech, gdy słyszę nocną ciszę w Szwajcarii, gdy policjant w Stanach zatroskany pyta, czemu łamię przepisy i upomina mnie mówiąc, że drugi raz nie skończy się tylko na upomnieniu, to zastanawiam się, dlaczego tak nie może być nad Wisłą. A jeżeli nie może, to może nie warto się męczyć…

  23. TesTeq bez przesady … byłam w Niemczech i tam brudzą jak my albo jeszcze gorzej tylko sprzątaj dobrze … znajomy zapytany dlaczego rzuca papier po lodach na ulicę mówi, że jakby nie rzucał to ktoś by stracił pracę … byłam w tym roku w Szwajcarii i aż zrobiłam zdjęcie jak pijaczki szwajcarskie w centrum Bazylei na skwerku piją piwo i wódkę … w Stanach nie byłam ale tam też pewnie różnie bywa w zależności od stanu … sukces można osiągnąć tylko trzeba egzekwować prawo … np. w tym roku w Krakowie byłam kilka razy i widziałam jak tam każdemu za psie kupy mandat wlepiają …

  24. witam !!!!!

    nie tylko okien,Torlinie, bowiem mamy Bauamt

    i Baurecht i to wszystko jest RESPEKTOWANE

    🙂

  25. mysle Jolinku ze nawet w „brudnym” Berlinie

    jest czysciej bo brudzimy mniej,a ten znajomy to

    dziwak ❗

    pozdrawiam 🙂

  26. deptaki bez ruchu samochodowego z duza iloscia sklepow,kafejek to fajna sprawa

    osobiscie drepcze chetnie i powoli (szczesliwy brakiem spalin)

    pozdrowienia 😀

  27. żaden dziwak … rano wyszłam z hotelu w Hanowerze i szłam przejściem podziemnym … takiego syfu u nas nigdy nie widziałam … ale po dwóch godzinach jak wracałam było czysto i to bardzo …

  28. Ja nie twierdzę, że za granicą jest idealnie. Występuje jednak pewna różnica – zachowania niezgodne z normami porządkowymi rzadko są powodem do chwały wśród osób na poziomie.

  29. i tu masz rację … 🙂 …

  30. Nie chciałem przeszkadzać. 😀

  31. no widzisz Torlinie, i tu tez sie roznimy. jest z pewnoscia odpowiednie okreslenie na tego typu przewrotnosc milosna. w moim przypadku jest ona, az dziw bierze ze mnie to akurat dotyczy, zgodna z ogolnie przyjetymi normami. wiesz dokladnie jaki mam stosunek do miasta w ktorym zyje ( mieszkac? mieszka sie w mieszkaniu ) 😆
    no coz, ale ja jestem tu z wlasnego nieprzymuszonego wyboru od pokolenia jednego

  32. Arcadiusie!
    Kopę lat.
    A ja myślałem, że jesteś Berlińczykiem.

  33. naturalnie Torlinie. jestem berlinczykiem. widocznie i tym razem nie wyrazilem sie zbyt jasno. no coz, 😦 ale sie nie poddaje i dalej bede nad soba pracowal 😆

  34. Przeczytaj caly blog, calkiem dobry

  35. Online!
    Wszystkiego Dobrego, dzięki za wpadnięcie


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: