Napisane przez: torlin | 10/01/2010

Popularyzacja archeologii

Archeolodzy mają nie tylko obowiązek publikacji swoich badań, wyjaśniania tego, co robią i dlaczego, ale winni również propagować archeologię wśród ludzi, a szczególnie wśród młodzieży. W Polsce takim sztandarowym stanowiskiem archeologicznym był zawsze Biskupin, przez ortodoksów odsądzany od czci i wiary, przez mnie krytykowany za sztuczność, teatralność, muzealność, pozbawienie jakiegokolwiek ruchu (życia). A można inaczej.

W 1976 roku York Archaeological Trust rozpoczął pięcioletnie wykopaliska pod fundamentami zburzonej fabryki słodyczy z czasów królowej Wiktorii, mieszczącej się w Yorku na północy Anglii przy jednej z jego głównych ulic – Coppergate. York w języku najeźdźców brzmiał – Jorvik i był stolicą północnego królestwa wikingów w Anglii. Archeolodzy natrafili na szereg warstw archeologicznych o grubości 9 metrów, a ponieważ wszystko było nasączone wodą, odkryto mnóstwo drewnianych budynków mieszkalnych i  warsztatów (metalurgia, tkactwo, garncarstwo). Ponieważ wykopaliska odwiedziło w tym czasie pół miliona osób, stąd już było niedaleko do pomysłu utworzenia parku archeologicznego.

Otworzone w 1984 roku Jorvik Viking Center jest ulokowane pod kompleksem handlowym. Zwiedzający schodzą na poziom ulicy wikingów, wsiadają do elektrycznych wózków i … zmieniają epokę. Widzą ludzi z epoki wikingów, domy, warsztaty, statki przy nabrzeżu, słyszą gwar ulicy, dzieci mówiące w języku staronordyckim, a nawet czują zapach z chlewa i latryny. Zajrzyj też TU.

Ja jestem całkowicie „za” pomysłem Jorkijskiego Towarzystwa Archeologicznego, w Polsce naprawdę brakuje tego rodzaju stanowisk archeologicznych. Niby dużo się mówi na temat dymarek, przecież tereny dzisiejszej Polski to było zagłębie metalurgiczne na skalę światową (megalomańscy patrioci, błagam o litość, ani Biskupin, ani dymarki to nie są Polacy (Słowianie), my przyszliśmy tu przypuszczalnie dopiero w VI wieku), ale będąc w Ziemi Świętokrzyskiej trudno „załapać” się na jakikolwiek pokaz, chyba, że jest akurat Święto Dymarek. Drugim takim zagłębiem były okolice podwarszawskiego Pruszkowa, zrobić stałą ekspozycję, podobnie ją rozreklamować jak w Yorku.

Koszty stworzenia muzeum w Yorku zwróciły się w ciągu 5 lat, popularność napisanych w sposób fachowy tanich przewodników zwróciła uwagę archeologów, że zwiedzający to nie tylko ludzie przeszkadzający w pracy, ale że istnieje duży społeczny „apetyt” na dowiadywanie się o szczegóły dotyczące archeologii, wykopalisk, prac badawczych, datowania, konserwacji. W Japonii wykopaliska udostępniane są publiczności następnego dnia po zakończeniu prac, a dzień wcześniej w lokalnej prasie zawarte są wszystkie szczegóły zarówno odkryć, jak i odwiedzin.

A wszystkie te myśli naszły mnie, gdy posłuchałem o rewelacyjnym odkryciu polskich młodych uczonych śladów polskiego „warana”, dzięki któremu znaleźli się na okładce „Nature”. Otóż natychmiast stwierdzono, że w tym miejscu powstanie „skansen archeologiczny”. Już się boję.

Reklamy

Responses

  1. Pewno, że to można i zarzut czynić, że eksponować nie umiemy… Nawiasem Święto Dymarek w najmniejszej chyba mierze z jakiego publicznego tu grosza czerpie i effectem jest zapału ludzkiego poza instytucyjami k’temuż powołanemi… Jeno już ja effectu widzę inszego, a to jak się zwiedzą kmiotkowie, że w tem jaki grosz być może, to wraz się będzie archeologów o zapłatę cisło, nawet już nie za wykop, bo to by jeszcze zrozumiałem było, ale za tzw. „powierzchniówki”, czyli przejście po polu jesienią, by zobaczyć, czy co interesującego na wierzch nie wyszło (tak się zresztą więcej chyba jak połowę stanowisk później interesujących odkrywa)
    Kłaniam nisko:)

  2. Warana? Tetrapoda… Jedynie. (Owszem, waran też tetrapod, ale jak przejdę kawałek na czworakach może też na to miano zasłużę, a przecież nie napiszesz „o rewelacyjnym odkryciu polskich młodych uczonych śladów polskiego „paka”” 😉 ).

    Widzę różne inicjatywy. Owszem, od niektórych boli głowa i załamują się ręce. Ale taka wystawa w Krakowskim Muzeum Archeologicznym odnowiona została ślicznie — chodzi się między wkomponowanymi w podłogę i przeszklonymi grobami, itd. itp. Trochę dużo w tym błyskotek może, ale od strony popularyzacji to może być całkiem dobre. Sam przynajmniej polecam dzieciatym znajomym. Nie tak dawno na własne uszy słyszałem też prezydenta Majchrowskiego zapowiadającego udostępnienie Rynku.

    W stronę popularyzacji poszła odnowiona „Archeologia Żywa”. Wiem, czasopismo, a nie skansen. Ale świadczy o żywotności popularyzacji archeologii. Rosnącej żywotności. Wierzę głęboko, że i my się dobrych skansenów archeologicznych doczekamy. Hough!

  3. Z tym Wachmistrzu kłopot jest na całym świecie, wszędzie lokalni kacykowie wietrzą pieniądze. Święto Dymarek robione jest rzeczywiście przez zapaleńców, ale jest to raczej jednorazowa propozycja wakacyjna niż cel wyprawy samoistny. Tymczasem Pruszków leży blisko Warszawy…
    PAKu!
    Wyszło ze mnie moje wrodzone lenistwo. Ja wiedziałem, że ten zwierzak się jakoś nazywa, ale… nie chciało mi się szukać w Internecie i wiedziałem, że mnie ktoś poprawi.
    A ostatni Twój akapicik – cymesik – jedno wielkie Hough!

  4. archeologia to herezja…

  5. Liczyłam na zagadkę 😦

  6. Nietoperzyco!
    Ja nie mogę zamienić swojego blogu w studium zagadkowe. Wszystkiego po trochu.
    Napoleonie!
    Fascynujące jest we współczesnym świecie mieszanie się dyscyplin naukowych, o archeologii lotniczej mówiono już w Polsce w latach 60. ubiegłego wieku, teraz muszą współpracować genetycy, biolodzy i tak można wymieniać. Pięknym podsumowaniem jest tytuł książki, którą ostatnio czytałem, była to praca Krzysztofa Kowalskiego pt. „Archeologia moralności”.

  7. „Ja nie mogę zamienić swojego blogu w studium zagadkowe.”

    Dlaczego nie? 😉
    Mo, chyba że nie chcesz. To napisz – nie mam ochoty i po sprawie.

  8. Mam ochotę na zagadki, jak i na porozmawianie na szereg innych tematów. Usiłuję zachować jakieś proporcje.

  9. Tak też ogladałam tych chlopców w TV ;D

    A najciekawsze jest to, że w Chinach i nie tylko odkryto ,że smoki ziejące ogniem (nawet to jest wytłumaczono, cos na zasadzie jak obecnie skunks potrafi smrodem unieszkdliwić przeciwnika, to te „smoki” wydalały , co w zetknięciu z powietrzem sie zapalało .Hahahha )naprawdę istniały ?…
    To tak odnosnie legendy smoka wwawelskiego 😉

    Jakieś przedpotopowe dinozaury , czy insze przodki wspołczesnych gadów, w tym „waranów”, to jest chyba wspołczeny jaszczór jest wśród nich i najwiekszy równie grozny jak krokodyl !… ;D

    Tak ciekawa jestem , jak za parę miliardów , lat jak nas (ssaków) nie będzie , to co będzie?…

    I jak nas i na nas 😉 kolejne gatunki w łańcuchu ewolucji bedą odkrywały i przyglądały się .hihihi…

    Ps. mentalnośc człowieka o dziwo, jest ciagle taka sama, zmienia wszystko obok ale nie w nas ;D

    ps. jak weszło powójnie , to prosze skasować !

  10. Jula
    smoki , jakie legendy , to moi przodkowie kazdy to wie 😉
    a jak ssaków nie będzie to smoki bedą 😉 tylko czy o archeologii będą rozmawiać 😉

    Torlinie
    jakie proporcje , czy jak w bloody mary , e chyba nie 😉 następnym razem zagadka , hura 😀

  11. Torlinie
    Muszę z satysfakcją napisać, że byłem świadkiem wytapiania żelaza w dymarkach świętokrzyskich. Działo się to chyba ze czterdzieści lat temu – trafiłem na „dymanie” w trakcie wycieczki szkolnej i wywarło to na mnie silne wrażenie. Dowodem jest to, że o owym wytopie pamiętam. Poza tym w ubiegłym roku spotkałem w Hiszpanii chłopaka z wybrzeża pracującego w Szkocji, który pokazał mi foty z imprez archeologicznych na Wolinie w osadzie Wikingów. Z jego opowieści wynikało, że można tam wypożyczyć strój Wikinga, pomieszkać i oddawać się w tym czasie różnym rozrywkom typu tkactwo, strzelanie z łuku albo walce toporami. Tak więc nie było i nie jest tak źle co nie znaczy, że nie może być lepiej czyli ciekawiej
    Pozdrowienia

  12. Mówimy o dwóch różnych rzeczach – Kartko. Co innego są wspaniałe zresztą imprezy robione przez zapaleńców, kultywowanie zwyczajów przez grupy rekonstrukcyjne – pisałem o tym w swoim blogu
    https://torlin.wordpress.com/2007/12/15/grupy-rekonstrukcyjne/
    a zupełnie czymś innym jest stanowisko archeologiczne jako muzeum. To są – moim zdaniem – dwie różne sprawy. Taka ekspozycja powinna być stała, a nie organizowana ad hoc.
    Nietoperzyco!
    Dobrze, dam jutro rano zagadkę, ale naprawdę ostatnią na przestrzeni miesiąca. To nie wszystkich interesuje.

  13. Torlinie
    😀 😀 😀
    a ja myslę ,że kilku zapaleńców tu jest ……

  14. powinny być umieszczane godziny w których publikujesz zagadki 😛

  15. […] sobie może, jak pisałem o przepięknym stanowisku archeologicznym ukrytym pod centrum handlowym w Yorku, wymyślonym i zrealizowanym przez Jorkijskie Towarzystwo […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: