Napisane przez: torlin | 13/02/2010

Atrakcyjne muzeum z głębokiego PRLu

Wszystkie zdjęcia z linków umieszczonych w tekście (powyżej „Salonka Bolesława Bieruta”).

Nie jesteśmy państwem mającym mnóstwo zabytków, atrakcji i miejsc nieprzyrodniczych, które warto odwiedzić. Dlatego szlag mnie trafia, że jeżeli już zostało coś mądrego zrobione, to ludzie nawalają.

Mamy w Warszawie Muzeum Kolejnictwa mieszczące się na terenie dawnego Dworca Głównego, najdłuższej prowizorki chyba w PRL (z Wiki: „Do 1944 roku najważniejszym dworcem Warszawy był Dworzec Główny, który został zniszczony przez Niemców po powstaniu warszawskim. Po zakończeniu wojny, do funkcji centralnego dworca dla stolicy postanowiono zaadaptować dawny dworzec towarowy Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Przystosowano go pospiesznie do funkcji czołowego dworca pasażerskiego, budując perony i wiaty oraz wznosząc w latach 1945-1946 prowizoryczny budynek dworcowy według projektu W. Bollogha. Rozwiązanie to pomyślane było jako tymczasowe, jednak brak perspektyw szybkiej budowy Dworca Centralnego spowodował, że Warszawa Główna pełniła swoją rolę przez ponad 20 lat. Dopiero w 1967 roku, dzięki rozbudowie warszawskiej linii średnicowej, część pociągów dalekobieżnych zaczęła ponownie kursować z pominięciem Warszawy Głównej. Pociągi te ostatecznie opuściły dworzec dopiero w czerwcu 1976 roku, a więc w kilka miesięcy po oddaniu do użytku Warszawy Centralnej”).

Po wejściu do środka człowiek czuje się jak za czasów PRLu, wszystko szare, zgrzebne, turysta czuje się jak niepotrzebny intruz, wszystko beznadziejne swoją beznadziejnością. A przecież wszelkie muzea techniczne cieszą się wielkim zainteresowaniem, nasza parowozownia w Wolsztynie wśród amatorów kolejnictwa cieszy się wielką renomą. Szkoda, że marszałek województwa, właściciel Muzeum, wybrał tak nieciekawego człowieka na dyrektora, pierwszą jego decyzją było wyprowadzenie najstarszej w Polsce spalinowej lokomotywy zbudowanej w latach 20. w Niemczech pod chmurkę (patrz zdjęcie poniżej).

Strona Muzeum. I bardzo ciekawy artykuł w GW.

Dlaczego momentami jesteśmy tak beznadziejni? Tam nic się nie dzieje, w tak atrakcyjnym miejscu Muzeum to powinno tętnić życiem i rozbrzmiewać śmiechem dzieci i młodzieży. Zobaczyć niemiecki pociąg pancerny Pm3?

Bezcenne. Za to wszystko inne…

Advertisements

Responses

  1. Witaj
    Faktycznie smutne a raczej smętne wrażenie robi to muzeum. Podobnie zresztą jak polityczno – biurokratyczne powody jego zapaści. Ile razy ja już coś takiego widziałem i czytałem. Na stronie internetowej muzeum zaskoczył mnie zwrot -„usługi przewodnickie w języku angielskim”. Ile się trzeba nagłówkować, żeby taki nowotwór językowy wymyśleć. Zafrapował mnie też konkurs na miss lokomotyw, bo jednak jest w tym jakiś głęboki podtekst seksualny. Od razu mi się przypomina „Lokomotywa” Tuwima –
    ” Stoi na stacji lokomotywa,
    Ciężka, ogromna i pot z niej spływa –
    Tłusta oliwa.
    Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
    żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:

    Puff, jak gorąco!
    Uff, jak gorąco!
    Puff, jak gorąco!
    Uff, jak gorąco!

    Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
    A jeszcze palacz węgiel w nią sypie”
    Przyznam, że można dokonać analizy tego wiersza w kontekście erotycznym. Niestety w tym kontekście zdjęcia z muzeum też rozczarowują.
    Również widok lokomotywy pod niebieską plandeką głęboko dołuje zwiedzającego – nic dziwnego, że ludzie tam nie zachodzą. Tutaj, na terenie dawnej jednostki wojskowej zorganizowano „skansen militarny”. Wygląda to podobnie jak spalinówka pod plandeką na zdjęciu. Nawet ciekawe uzbrojenie, bo jest katiusza, armaty i czołg ale wszystko to tak podane (uzbrojenie stoi w błocku), że szkoda pieniędzy na bilet. Zresztą po co wydawać na bilet skoro płot ukradli i można wejść bez problemu. Mam nadzieję, że płot do muzeum kolejnictwa też ukradli i można tam zajść nie płacąc.
    Pozdrawiam

  2. Torlinie
    a może warto obejrzeć to 🙂
    http://www.wkraj.pl/index.php?page=vr&start=25059

  3. Ale fajnie Nietoperzyco!

  4. doprawdy,nietoperzyco,fajne 🙂

    pozdrawiam kazdego

  5. No chyna nie jest tak zle z zabytkami kolejowymi. Co nie znaczy, ze jest dobrze. Parowozownia w Wolsztynie (http://www.parowozowniawolsztyn.pl/) to mekka milosnikow „pary” z calej Europy, a organizowane tam parady parowozow, w tym zaproszonych maszyn z Niemiec sa fantastyczne. Byc moze probemem jest rozproszenie dawnego sprzetu kolejowego po wielu lokomotywowniach, gdzie owszem – robi sie z niego pomniki (np. w Zajaczkowie Tczewskim, gdzie stoi dawna niemiecka BR 024 – polska Oi2). Owszem, Muzeum Kolejnictwa nie robi najlepszego wrazenia, ale sa rowniez inne muzea tego typu, jak np. muzeum w Jaworzynie Sl. czy w Chabowce.

    Lokomotywy wymagaja specjanej konserwacji. Nie kazde muzeum na to stac. W Polsce parowozownia w Pile specjalizuje sie w restauracji lokomotyw, zarowno na zamowienia krajowe (o ile takowe istnieja), jak i zagraniczne. Byc moze lokomotywa pod niebieskim brezentem tez czeka na swoja kolej (ale zabrzmialo…), z tym ze nawet transport do miejsca koncerwacji moze byc klopotliwy. Nie wystarczy starej lokomotywy pociagnac za sprawna lokomotywa – to nie jest takie proste.

    Wiecej o zywych parowozach w Polsce np. tutaj:
    http://parowozy.net

    lub tutaj, gdzie mozna zobaczyc ile zachownych parowozow wciaz znajduje sie w Polsce:

    http://www.holdys.pl/tomi/index.php?wykaz=1435

    Pozdrawiam.

  6. moze mnie kiedys Torlin wymoderuje…

  7. A gdzie Gospodarz – goście się plączą a Gospodarza nie ma. Jakiejś pigwówki by polał
    Pozdrawiam

  8. Kartko
    ja nigdy pigówki nie smakowałam , straciłam coś 🙄 ale porterówkę to sama niezgorszą robię 🙂

  9. http://www.konradus.com/forum/read.php?f=1&i=125034&t=125034&filtr=0
    Witaj Torlinie, za nietoperzyca podsyłam linka do strony Mariusza- znajomego hobbysty.

    Istnieją jeszcze podobno takie miejsca, jak choćby zabytkowa ciuchcia na Żuławach, nie wiem czy istnieje jeszcze wiodąca z Proszowic do Kocmyrzowa(Malopolskie).
    Szkoda, a wiem,że Francuzi przed laty bardzo zabiegali o kupno starej lokomotywy do swoich zbiorów, ale nie umialam Im pomoc.Pozdrawiam.

  10. Przy okazji zdybałam nietoperzycę w gościnie !:wink:

  11. Babko
    w gości też trzeba chodzić i gości zapraszać 🙂 teraz już biegnę na nalewkę do nas

  12. Nietoperzyco
    Porterówka to na porterze? Niezły kaliber – nelewka na mocnym piwie. Gdy byłem młody zdarzało mi się spirytus popijać piwem – nie pamiętam co prawda czy porterem. Ale tak razem w postaci porterówki nigdy nie piłem. Mogła byś opisać nutę smakową. Jakaś goryczka lekka, leciutki ślad karmelu może …?
    Pozdrawiam

  13. Kartko
    oczywiscie ,że porterowka jest na porterze , ale po kolei .Najpierw robisz karmel na patelni , bardzo umiejętnie , potem dodajesz porter i powoli mieszasz , nie wolno zagotować .Następnie wlewasz do spirytusu i odstawiasz butelkę na trzy dni , aż się „przegryzie”.Potem przecedzasz by zlikwidować osad i …..stawiasz kieliszki .Tu zaczyna się zabawa .Porterówka dobrze zrobiona to trunek , który się bardzo dobrze pije , a pijący sądzi ciagle ,że jest w formie .Głowa delikwenta jest w formie , ale ……jego nogi nie i dojscie do miejsca na spanie jest możliwe jedynie przy pomocy innych ( nie pijących).
    a teraz poprosze o rewanż , co to jest pigówka , nie kosztowałam

  14. Gospodarz był na gościnnych występach i dopiero teraz wrócił do domu. Nietoperzyco – pigwówka, a nie pigówka, z owoców pigwy, ja mimo wszystko obieram pigwę, dzielę ją na części, zasypuję cukrem, a potem zalewam spirytusem. Dodaję też miodu lipowego. I miałem rację – komentarze są niesterowalne, od pociągu pancernego do pigwówki.
    Jacobsky!
    Szczęśliwy jestem, że jesteś u mnie w blogu. Strasznie dziękuję Ci za wpis, ale mój dotyczył konkretnie muzeum warszawskiego, a to jest wstyd.
    Babko z Gdyni!
    Będę wpadał.
    Wojtku!
    Mówisz, że wszystko, co ma procenty, jest właściwe? Chyba masz rację.

  15. Koledzy byli (ja nie) na komputerowym zlocie w Opalenicy (to chyba jakoś niedaleko od Wolsztyna?) i bardzo chwalili pokaz starych parowozów, jaki miał w tym samym czasie miejsce. Nie wie, czy czasem nie organizowało tego właśnie wolsztyńskie muzeum?
    Tak czy siak – ludziom się takie rzeczy podobają, tylko trzeba trochę nagłośnić, dotrzeć. Jeździłem do Opalenicy wiele lat i nie miałem pojęcia, że jest w pobliżu coś takiego.

  16. I to jest właśnie Jurgi to, o co mi chodzi. mamy bezcenne zabytki w centrum miasta, a w środku jakieś przerażające zakurzone gabloty…

  17. Nietoperzyco
    To jest podobny przepis do klasycznej przypalanki. Z tym, że zamiast wody do rozcieńczenia karmelu używa się portera co czyni wódkę wyrafinowaną. Mieszałem spirytus z rozcieńczonym wodą karmelem ale na pomysł zastąpienia wody porterem bym nie wpadł. Gdzieś pod kopułą lata mi myśl – ktoś mi opowiadał, że można cukier roztopić na karmel w wydłubanej przylepce od chleba rozgrzewanej (z cukrem w środku) nad ogniem. Podobno dodaje to wódce fajny chlebowy posmak. Ale nie dam za ten przepis, bo może coś poplątałem albo przyśniłem.
    Wracając do tematu. A propos komentarza Jacobskyego – ciekawe, że są jeszcze faceci, którzy potrafią takie stare cacka naprawiać. Ja mam wielki podziw dla takich ludzi, którzy w głowach przechowują taki zanikające umiejętności. mało się o tych ludziach pisze a ja uważam za zasługują na wielki szacunek i pamięć. Tak jak reperowane przez nich parowozy.
    Pozdrawiam

  18. Torlinie
    komentarze nie maja być sterowalne , a temat pociagu i pigwówki tylko z pozoru odległy , w końcu jak się podróżuje to trzeba w koncu jeśc i pić ………a taka podróz kiedyś z Zakopanego do Gdyni to ho, ho 🙂
    Nie zgadzam się z Tadkiem , rozmowa o 1$ to nie polityka i może jakąs nagrodę dostaniemy 😉

    Kartko
    chyba we wszystkich zawodach ginących są pasjonaci .Przypomniałam sobie kuznie przy drodze do , której często wstępowalam z moim dziadkiem , powinno juz jej nie być , kto dziś ma konie , a jednak istnieje i ma się dobrze , głównie dlatego ,że z pokolenia na pokolenie przekazywalo się nie tylko wiedzę , ale pasję do zawodu , to ważne .Czytałam gdzieś ostatnio ,że na Mazurach ( może Tereska Stachurska będzie wiedziała) w malutkiej miejscowości za unijne fundusze ludzie wlasnie uczyli sie zanikających zawodów a teraz wycieczki tam przyjeżdżają by ogladać to

  19. Ja w podziękowaniu Jacobsky’emu i w odpowiedzi Nietoperzycy i Wojtkowi napiszę, że jestem pełen szacunku dla tych wszystkich ludzi kręcących się wokół takich tematów. Wspaniali są ci, co remontują stare parowozy, ci, którzy ochraniają je przed zniszczeniem (bezmyślnością), ale cudowni są również zapaleńcy prowadzący działalność w sieci. Jacobsky dał nam link do spisu starych lokomotyw, rok produkcji, oznaczenie, jego stan, lokalizacja – i tylko człowiek prowadzący tego rodzaju inwentaryzację wie, ile w tym jest logistyki (gimnastyki), starań, grzebania, niejasności. A taka jasna tabelka, wynik ciężkiej i żmudnej pracy, jest jednocześnie wspaniałą ochroną tych, po których pot spływał jak tłusta oliwa. Trudniej jest ją bezmyślnie zezłomować, bo to od razu widać, po cichaczu nie da się tego zrobić.

  20. Torlin,

    Moja przyjemnosc. Kolej to moja pasja z dzicinstwa. Moja Osobista Kanadyjka obudzila stare demony kiedy latem 2008 pojechalismy do tutejszego Muzeum Kolei. Bardzo sie ciesze, ze takm sie stalo, zwlaszcza ze epoka, ktora interesuje mnie najbardziej to tzw epoka II i III, a wiec zlota epoka pary.

    Niestety, ale wiekszosc lokomotyw parowych idzie „na zyletki”. POdobnie jest zreszta ze statkami. Jednak nad niektorymi lokomotywami czuwa kolejarska muza:

    http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,37650,5071849.html

    Juz nie pamietam gdzie w Polsce znajduje sie potezne cmentarzysko parowozow. Chyba gdzies na Mazowszu, chyba na linii Nasielsk – Sierpc, ale nie dam sobie uciac glowy.

    Pozdrawiam

  21. Jak słowo daję, w lecie pojadę na rekonesans na tę linię i zdam sprawozdanie. Ale nie w śniegi – błagam.

  22. Dwa filmiki, dwie rzeczywistosci:

    smutna:

    weselsza:

  23. Sorry, smutna to miala byc ta:

  24. Mam w ogóle wrażenie, że zabytki techniki traktuje się jak trochę zbędny bagaż. Niby zabytek nie wypada zniszczyć, ale nic, co by porywało serca urzędników do tworzenia nowoczesnych ekspozycji wokół.

    Dobrze, że Muzeum Lotnictwa Polskiego się w Krakowie budowało. Może coś się zbuduje.

  25. PAKu!
    Jeżeli chodzi o Muzeum Lotnictwa Polskiego, to oni mieli trochę ułatwione zadanie – kolekcję Hermana Göringa – i trochę byłoby głupio wobec Niemców.

  26. Witajcie.Zima temu zbytnionie sprzyja.Mieszkam w takiej dzielnicy Gdyni otoczonej morenowymi wzgórzami, gdzie pełno urokliwych przedwojennych domkow(już zmodernizowanych) i powinnam odwiedzić z aparatem pewną uliczkę, gdzie w ogrodzie właściciel trzyma przecudny maleńki parowóz- cuchciowy.Całe wycieczki tam chadzają.
    Mariusz, do ktorego linka podałam -swoje mini-parowozy wytwarza z tektury i spinaczy biurowych.Zdobył już mnóstwo nagród.Hobby go naszlo nagle i niespodziewanie.Pozdrawiam

  27. Zapomiałam dodać,ze tu lasy ogromne i pigwa sama rośnie w miejscach, gdzie niegdyś były gospodarstwa, więc pędzę pigwowkę i dereniowkę co roku i czasem dolewam nietoperzycy.

  28. Ja na blog tego Mariusza to wpadałem już kilka razy w życiu, z różnych powodów.
    Ech, mieć taką autentyczną ciuchcię w ogrodzie…

  29. […] ale przede wszystkim bałem się o wnętrze, myślałem, że zrobią trochę nowocześniejsze Muzeum Kolejnictwa, o którym też pisałem. Ale nie! – na szczęście. Już sam tytuł artykułu z GW mówi sam za siebie „Nowe Muzeum […]

  30. […] czy to będzie pusta placówka jak Muzeum Kolejnictwa chcę uspokoić, Piknik Naukowy i Festiwal Nauki sprawdza się co roku w sposób wspaniały, na […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: