Napisane przez: torlin | 16/03/2010

Zestresowany jeden procent

Pozazdrościłem Edwarowi i nowy wpis postanowiłem napisać w formie nowelki. Generalnie odbyło się dokładnie tak, jak napisałem, zmieniłem trochę słowa i charakter postaci, bo relacje rodzinne nie byłyby zrozumiałe dla osób postronnych.

Uroczysta kolacja, większość po pięćdziesiątce, znamy się od urodzenia (jak łyse konie). W pewnym momencie temat rozmowy zszedł na rozliczanie podatków, usiłowałem im wytłumaczyć, że naprawdę warto posługiwać się płytkami, a następnie PIT wysłać pocztą mailową. W tym momencie pewna pani spytała się jednej z osób, komu dała swoje 1 procent. Ta zgodnie z prawdą odpowiedziała, że na fundację Anny Dymnej. Ale drugie pytanie zostało skierowane do mnie…

Po mojej odpowiedzi, że na ratowanie kraski zapadła głęboka cisza. Tak straszna, że słyszałem łomot mojego serca, gdyż zdałem sobie sprawę, że powiedziałem niewybaczalne faux-pas. Po przedłużającej się ciszy pierwsza przerwała ją pewna pani. Zdołała wystękać jedynie: „Jacku, nie sądzisz, że są potrzebujące dzieci w Polsce?”. „Albo zwierzęta” – dodała druga.

Po cichu powiedziałem, że kraska to również zwierzę, ale świetnie sobie zdałem sprawę, że jestem na przegranej pozycji. Przecież to chodziło o burki i kotki w schroniskach. Wszyscy niesłychanie się ożywili, nie zwracając już na mnie najmniejszej uwagi zaczęli opowiadać o różnego rodzaju fundacjach ratujących dzieci a to z taką chorobą, a to z inną. Druga pani opowiadała o schroniskach przepełnionych biednymi zwierzętami, ona sobie nie wyobraża, że można tego nie zauważać.

I ta pierwsza pani, chcąc pewnie pomóc mi w naprawieniu błędu, spytała: „A w tym roku na co dasz swój jeden procent?” I wiedząc, co mnie spotka odpowiedziałem po cichu: „Na fundację Polskich Kolejek Wąskotorowych”.

Jak myślicie, czy ja w tym towarzystwie mogę się jeszcze pokazać?

Reklamy

Responses

  1. To Twoja sprawa, na co dajesz swoje pieniądze.

    Jeśli towarzystwo myśli inaczej, to się myli i tyle.

    A fundację Anny Dymnej chciałem kiedyś zasilić w znaczący sposób (znacznie większy niż ten 1%), ale tam nikogo nie obchodzą maile od potencjalnych darczyńców.

  2. Torlinie
    jeśli tylko chcesz …..

  3. Na dniach mnie ktoś przekonywał, że nie należy dbać o emisję CO2, bo bandyci chodzą na ulicach i to jest pilniejszym celem rządu. Wybrałem szlachetne milczenie w odpowiedzi 😦

    PS.
    Najlepsze jest w tej historii to, że popierając kolejki wąskotorowe lepiej wpisujesz się w ideę 1% 😉 Bo chodzi właśnie o zaistnienie małych, lokalnych i bliskich sercu fundacji. A że giganci ‚rynku charytatywnego’ biorą prawie wszystko… Ważne by się pieniądze nie marnowały.

  4. Nietoperzyco, PAKu, TT!
    Widać za słabo dałem do zrozumienia, jakie są fundamenty mojego wpisu. W Polsce jest w pewnych środowiskach moralny szantaż, jak należy postępować. Bo inaczej nie wypada. Tak samo było w ciągu kilku dni po śmierci Papieża, gdzie w Warszawie o konkretnej godzinie stawały prawie wszystkie osoby na chodnikach. Na mnie idącego sypały się gromy.

  5. Czyli tradycyjnie „na pokaz” ;D)))

    Ja co do tych fundacji , to mam obiekcje – na co te pieniądze faktycznie ida ?…

    Sądząc po wyczynach jednej z pań prowadzących taką fundacje o nazwie ” stokrotka” , czy jakoś tam. To chyba 90 % idzie na alkohol!…hihihi…
    Oczywiście nic nie daje i nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów , bo i tak przynajmniej kilka razy do roku chodze na „darmowe” koncerty, znaczy się ja płacę, tyle że podobno artyści nic nie biorą ;D

    Podobno to na jakies cele , nie wiem na jakie, bo do tej pory zanim te pieniądze zostały zebrany a ciągle brakowało, na leczenie ciężko chorych dzieci ,które i tak umierały , 😦

    Na fundacje Anny Dymnej , moja firma dało coś tam darmo, kosztem mojej pensji, więc też czuje się niejako „darczyńcą” ;D)))

    Pozdrawiam wszystkich i myślę ,że problem leży głównie w dobrej organizacji a te liczne fundacje , to taaaakie pokazówki!!!!

  6. Jula
    powiedziała, to co i ja myslę , na pokaz 😉
    jeśli chcesz płynąc z prądem , ale chyba bliższe Ci to co pisze Pak

  7. No nie! Na pokaz! A fe!

    Dlaczego fe? Czy to źle?

    Oczy innych są instancją dobrze wspierającą porządek społeczny. Wrażliwość na cudze oczy jest niczym innym jak uznaniem więzi społecznej. Oczywiście jak wszystko inne nadzór ten może przybrać formy i intensywność patologiczną.

    To, co Cię Torlinie – Tolinie z anegdoty – spotkało to klasyczny ostracyzm, oczywiście łagodny prawie pieszczotliwy.

    Jednak jak inaczej, w łagodnej formie, społeczność może kontrolować zachowania swoich uczestników?

    Taka kontrola jest kontrolą niezbędną, choć w tym wypadku duperelną.

    Prawdę powiedziawszy nie bardzo lubię przesadnie okazywany bunt przeciw ogólnemu ponoć konformizmowi.

    Po pierwsze konformizm nie jest ogólny.

    Nie brakuje nam okazji do zadziwień nad ludzkimi minami i postępkami. Potrzeba takich instytucji jak policja, prokuratury i sądy wynika ze skrajnego nonkonformizmu części ludzkości.

    Po drugie obserwuję w czasie pobytów w Polsce nadreprezentację postaw, które trudno inaczej nazwać jak cyganeryjne. Za wielu, wydaje mi się, jest w Polsce nonkonformistów. Jest to zwłaszcza popularne wśród humanistów i ludzi z wykształceniem w dziedzinach społecznych.

    Mogłoby się wydawać, że jest to reakcja na silniejszy w Polsce niż gdzie indziej konformizm. Tyle, że ja nadmiaru konformizmu tam nie dostrzegam. Jego intensywność i represywność jest podobna do konformizmu Francuzów, Hiszpanów, Brytyjczyków czy Grenlandczyków.

    Oczywiście treści mogą się różnic, co innego wypada tam, co innego tu.

    Dostrzegam za to u licznych chęć bycia innym, innym dla samej przyjemności, jako daje odmienność.

    Chwilami, kiedy w Kraju zasiadam wśród znajomych wydaje się, że nonkonformizm jest tam „najwyższą formą konformizmu”.

    Tyle nonkonformistycznych uwag do bardzo celnej anegdoty nonkonformisty słusznego, naszego Gospodarza Torlina.

    😀

  8. Żałuję Torlinie z anegdoty, że nie było mnie na Twoim miejscu. Mnie takie sytuacje podniecają. Zwykle w przypadku rzewnych, moralnych dyskusji o wartościach dosypuję coś „do pieca”. Nie mogę się powstrzymać, bo psucie obłudnej atmosfery mnie bardzo cieszy. Mam tę skłonność od małego – co dziwne z wiekiem sprawia mi to coraz większą przyjemność.
    Pozdrawiam
    Ps. A 1% chyba w tym roku przeznaczę na fundację helsińską, jesli oczywiście przyjmują datki.

  9. Witaj Torlinie!To bym dopiero wywołała konsternację i niesmak przy Twoim Rodzinnym stole, bo ja daję na coś zupełnie nikomu z pozoru niepotrzebnego i robię to od lat:
    Na Gdyńskie Towarzystwo Hippiczne, które niegdyś wymyśliłam, zakładałam, prezesowałam mu nawet i które dzięki temu pozwala zdolnym młodym zawodnikom i ich koniom startować w różnych zawodach, gdzie opłaty za starty, paszporty koni są znaczne.I wcale się nie wstydzę moich inklinacji.
    Na szantaż moralny, czy emocjonalny udało mi się raz błyskotliwie odszczeknąć , a było to w momencie, kiedy jakiś pan, prawie denat z przepicia widząc mnie z dwoma psami( nie wykluczone,że widział ich więcej, ale były dwa)
    Rzucił mi w twarz:”Dwa psy , ile dzieci można za to wykarmić ,a i adoptować”!
    Postawiłam najpierw oczy w słup, na takie proste porównanie,a potem chyba ze złości odzyskałam tupet i odpaliłam:
    „-Myślałam o adopcji,ale w obawie,że mi wyrośnie taki… (tu niestety epitet) jak pan- zrezygnowałam”( W mojej Rodzinie jest sporo adoptowanych dzieci, już dziś dorosłych.)
    Podsumowując:
    Na kraskę bym dała.
    *
    Kartko z podróży- też mam takie, jak Twoje skłonności.Pozdrawiam.:wink:

  10. Też lubię wsadzić patyczek w mrowisko! Bardzo lubię.
    Torlinie – towarzystwo będzie miało o czym plotkować przez jakiś czas, adrenalina im wzrosła i już się szykują na rozmowę i przepytywanie za rok o tej samej porze 😀
    Nawet nie wiesz, jak jesteś atrakcyjny 😉
    O fundacji Anny Dymnej obiecała coś napisać Joanna Szczepkowska i nie będzie to panegiryk, niestety. Tak zapowiedziała.

  11. Nie pozostaje Ci nic innego, jak wybrać towarzystwo koni. Łysych oczywiście 🙂

  12. Co ja mam napisać? Wszystkim strasznie dziękuję i pozdrawiam.

  13. Torlinie,
    ni pisz, zarżyj…
    😆

  14. Tak a propos wpisu Zeena
    Kto wie, czym się kończy autentyczna wersja „Konika na biegunach” Urszuli?

  15. Zgaduję, że upadkiem na cztery litery… 😉

  16. Torlinie,
    wcale nie dałeś słabo do zrozumienia. Choć ja bym postawił na coś innego — nie tyle na moralny szantaż, co faktyczne uznanie pewnej hierarchii — fundacje na rzecz chorych, a zwłaszcza chorych dzieci, są na samej górze — OK, nikomu tego nie bronię, ale nie tylko są na górze — to co wyższe w tej hierarchii ma przesłonić wszystko, co niższe. A sam przyznasz, że koleje wąskotorowe są mniej ważne 😉
    No właśnie — poniekąd cała jakość życia wynika z tego, że te różne racje potrafimy jakoś godzić, że nie dajemy się podporządkować jednej — jest miejsce i na ratowanie życia, i na kolejki, i na parę innych rzeczy 😉 Postawa, którą przytaczasz, a którą także spotykam, unicestwia takie myślenie — wszystko, albo nic. Albo daje się pieniądze na chore dzieci, albo ‚marnuje się je’ i równie dobrze można było przepić, przepalić, przećpać, czy przejeść.

    PS.1.
    Znam też ludzi, którzy mówią: „To jak, pamiętałeś o tym, że ustawodawca przewiduje 1% dla Caritasu?” 😉
    PS.2.
    „Konik na biegunach”? Odgłosem paszczowym, z tego co pamiętam 😉

  17. Nelu!
    Niestety, to PAK ma rację (ale kto wie, jak było w rzeczywistości?) 😀
    Brawo PAKu, nie tylko masz rację w komentarzu dotyczącym wpisu, ale i w rozwiązaniu mojej mini-zagadki. „Konik na biegunach” kończy się autentycznym fragmentem filmu „Rejs”, w wersji fonicznej.

  18. Zeen tak podpowiedział, że tylko taka gapa, jak ja mogła nie zauważyć 😀
    Brawo pak4!!!!!

  19. Torlinie, Ty się nie pytaj, czy w tym towarzystwie możesz się jeszcze pokazać.
    Ty się zapytaj, czy to towarzystwo może się jeszcze pokazać u Ciebie 🙂

  20. Odpowiedź dla Torlina:

    „Konik na biegunach”
    Dziecięce marzenie,
    zwykle tak się zaczyna.
    Kupujesz na biegunach
    konika- dla syna.
    Chłopiec ujeżdża, buja ,
    na koniku się bawi.
    Aż pewnego dnia..
    Dorośnie.
    Konika się
    na strych wystawi,
    gdzie z czasem
    pajęczyną obrośnie.
    Z dziecięcych marzeń
    nowe kiełkuje:
    Konia!Konia do jazdy
    niech Tato kupuje!
    Do niego siodło, rząd,
    rajtrok, toczek, bryczesy,
    nauka jazdy,
    pierwsze upadki,
    skoki, wreszcie
    pierwsze sukcesy.
    Pierwsze zawody.
    Tato na trybunie
    młodzieniec
    na parcourze!
    Bezbłędny przejazd
    i czas w normie
    zaliczony.
    Zawodnik dumny!
    Koń lekko spieniony!
    Tato dumny z syna!
    Bo to się zwykle
    tak zaczyna….

  21. To jest to

    Ja muszę kiedyś napisać o filmie „Rejs”, był to najbardziej niesamowity film Polski Ludowej.

  22. Ale się uśmiałem. Niesmiertelny film – dzięki Torlin
    Pozdrawiam

  23. Późno włączam się do rozmowy, i w zasadzie wszystko warte powiedzenia już padło. Może jeszcze dorzucę nieśmiało, że pieniądze z tego słynnego 1 procenta wypracowałeś sobie sam, są twoje i nawet gdybyś przeznaczył je na Kościół Latającego Potwora Spaghetti, to nikomu nic do tego.

  24. I o to właśnie chodzi! Pan komerski podsumował dyskusję idealnie, zatem Torlinie – do nowego dzieła! 🙂

  25. Nowe dzieło, Miła Babko, będzie jutro około 6. Ale boję się, że będzie bardzo trudne i nie wszystkich zachwyci. 😦

  26. Powodzenia Torlinie!Nigdy nie mów, ani nie pisz:
    „Boję się,że nie wszystkich zachwyci”.Pamiętaj: jednemu przypadnie do gustu, inny się z tym zgodzi, jednego zachwyci, innego nie.Banalnie podsumowuję „jeszcze się taki nie urodził” itd.
    Żeby zatem to byLo przedostatni raz!!
    Do roboty!!
    Ostatnio tak tyram,że mnie diabli biorą na samo wyobrażenie,że ktoś może się obijać 🙂
    **Komerskiemu też by się przydało popracować nad nową wielkanocną golonką 😉

  27. Hm, a ja chyba zgadzam się głównie z wpisem Dany 1, trochę mam wrażenie, że nie tylko charytatywność i dobroczynność moga byc na pokaz, ale i ten nonkonformizm taki na siłę i na pokaz.

    Znaczy jakoś mnie śmieszy chwalenie się tym, że dąło się na psy czy konie czy kolejki (acz wpis Torlina zgrabny i zabawny) i że przeciwstawiliśmy się wszechobecnemu szantażowi moralnemu i nie dalismy na fundację Anny Dymnej.

    Trochę to dla mnie dziecinne chyba i kojarzy mi się z tymi bohaterskimi wpisami co roku, gdzie głównie prawaccy autorzy sie chwala jak to terrorowi WOŚP i Owsiaka nie ulegli albo inni się chwala, jk nie obchodzi darfur, Tybet czy co tam jeszcze.

    taki pseudononkonformizm to.

    A i oczywiste jest, że każdy daje swoją kse na co chce i nie powinien przez swój wybór ani czuć się lepszy ani gorszy.

    Pozdrówka.

  28. Grzesiu!
    Najpierw w ogóle nie chciałem odpowiadać, później doszedłem do wniosku, że powinienem. Mylisz się głęboko, nie interesuje mnie żaden bunt, niczemu się nie przeciwstawiam, ja daję na fundacje autentycznie mnie interesujące. Wydaje mi się, że wynika to z moich przekonań, że każdy odpowiada za swój los i jest jego kowalem. A kraska i kolejki nie są.
    Muszę Was przestrzec, że takie obdarowywanie wszystkich łatkami „konformisty” i „nonkonformisty” doprowadzi do tego, że Was zaczną obdarowywać podobnymi określeniami.

  29. Nie no ja wiem, troszkę się czepnąłem, bo w komentarzach (nie w notce), wyczułem tę nutkę wyższości u kilku osób: jaki jestem fajny, daje na psy, koty itede i jaki zbuntowany:)

    Ale mogłem wyczuć błędnie, spadam jeść a później poczytać najnowszą twoją notkę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: