Napisane przez: torlin | 19/03/2010

Czy rap jest jazzem?

Wspaniała Ladybug Mecca, „Boża Krówka” z zespołu Digable Planets.

Te wątki przewijają się od dłuższego czasu – czy rap należy do jazzu, względnie – czy jazz może współtworzyć z rapem. Na te nasze rozważania nakłada się mnóstwo wątków pobocznych, ale jakże ważnych w „życiu osobistem”.

Bardzo lubię jazz. Może w mniejszym stopniu współczesny, awangardowy, chociaż się przed nim nie bronię, ale słucham wszystkiego. Nie będę ukrywał, że najwięcej płyt mam z muzyką do końca lat 50, dla mnie taki najwspanialszy jazz skończył się ze śmiercią Dinah Washington. Ale jak pisałem, lubię wszystko, lubię również, jak lekka muzyka jazzowa stanowi podkład muzyczny mojego krzątania się w domu. Od tego było „Radio jazz”, radio miałem na stałe nastawione albo na tę stację, albo na Trójkę.

Pewnego razu w grudniu 2008 roku poszedłem do operatora przedłużyć abonament na telefon i zażyczyłem sobie aparat z radiem, bo „będę słuchał Radia Jazz”. Wracam sobie do domu z fajną Nokią, a tu telefon od mojego kumpla z gór – Marcina: „Ty wiesz, że zlikwidowali Radio Jazz?”. A dokładniej mówiąc zostało ono wykupione przez Eurozet, właściciela m.in. Radia Zet. Od tej chwili nadawana jest w Chilli Zet muzyka bezczelnie przez nich nazywana jazzową, ale są to utwory z cyklu „lekkie, łatwe i przyjemne”.

Ale w okresie trzynastoletniej działalności Radia Jazz, a szczególnie pod koniec, autorzy nadawali mnóstwo rapu. Nie wiem, czy wynikało to jednak ze wspólnych korzeni murzyńskich obu gatunków muzycznych, czy z osobistych preferencji prowadzących, ale tego było aż za dużo. Autorzy obiektywnie mówili o tym na antenie, że są zasypywani protestami, ale nazywali nas konserwatystami muzycznymi – dla nich rap był częścią jazzu.

Chyba najciekawsze projekty powstały w 1993 roku, wtedy to tworzył człowiek – legenda jazzrapu – Guru ze swoją serią płyt „Jazzmatazz„.

http://www.youtube.com/watch?v=jTG1CFOIPO4

Drugą propozycją jest grupa Digable Planets, która za płytę “Reachin’ (A New Refutation Of Time And Space)” dostała nagrodę Grammy w 1993 roku – to jedna z piosenek z tej płyty – Rebirth of Slick (Cool Like Dat). Posłuchajcie sobie tego, mimo że nie trawię rapu ta muzyka ma swój urok.

http://www.youtube.com/watch?v=ZY0c2ZAeMK4&feature=fvst

Nie chcę przesadzać z dawaniem linków, więc już ostatni. Od razu mówię, nie ma tam w ogóle rapu, jest tylko improwizacja jazzowa. Ale zwolennicy jazzrapu pokazują właśnie ten utwór jako doskonały przykład pochodzenia rapu, cała baza, podstawa tej muzyki jest – ich zdaniem – widoczna w tym utworze. Muzyka jazzowa bez rapu, ale nim przesiąknięta.  The Liquid Crystal Project.

http://www.youtube.com/watch?v=D8cT2wNXsOs

Dla mnie osobiście musiało dojść do wspólnych nagrań muzyków z obydwu gatunków muzycznych, ale mimo wspólnych korzeni są to gatunki odrębne i całkowicie sobie obce.

Reklamy

Responses

  1. Jest „Back on the Block”. Album Quincy’ego Jonesa. Rocznik 1989 – podoba mi się. A JAZZ kocham wprost śmiertelnie, i to bardzo szeroko pojęty. Rap jest rap – mnie nie przeszkadza.

  2. O w mordę…
    Noooo,
    Niespecjalnie lubię etykietki przypinane muzyce, chociaż zdaję sobie sprawę z ich przydatności. Sam korzystam z nich przy wyszukiwaniu rzeczy mnie interesujących, ale nie przepadam za nimi…
    Rapu generalnie nie lubię. Próby połączenia jazzu z rapem znam z Urbaniaka – i to nieliczne, mnie nie przekonały. Ale ja właściwie wyśmiać chciałem…
    Zwróciłem uwagę na zdanie: „… wtedy to tworzył człowiek – legenda jazzrapu … ”
    Po pierwsze: pierwsze słyszę taki termin, po drugie: jak to dzisiaj łatwo stać się legendą 😆 jak niewiele czasu trzeba, by ktoś stał się legendarny 😆
    Myślę, że poczytałes troche na ten temat i powtórzyłeś zwrot po kimś, bo nie wierzę, że sam wymyśliłeś.
    Może nieprzytomny jesteś, ale taki, to już nieeeee… 😉

  3. W sumie masz rację. Ja o tym człowieku słyszałem wcześniej i znałem jego muzykę, chociaż traktowałem to jako ciekawostkę (Radio Jazz), ale określenie rzeczywiście jest na wyrost. Ale już nie będę poprawiał, niech to będzie jako dowód trzech rzeczy:
    1. Że Torlin nie jest doskonały,
    2. Że Torlin potrafi przyznać się do błędu,
    3. Że Torlin jest człowiekiem
    😀

  4. Torlin!
    Przemówiłeś, jak po rekolekcjach 😀
    Nie mam nic do powiedzenia. Rap jest dla mnie zupełnie nieprzyswajalny. Nie lubię go i nie chcę polubić.

  5. Dodam jeszcze… tak, jak i bluesa :()

  6. Ja teraz dopiero zauważyłem, że Temp siedzi w poczekalni. Witam Cię serdecznie, każdy miłośnik jazzu jest mile widziany.
    Nelu – a Tadeusz Nalepa Ci się nie podobał?

  7. Nalepa… się podobał, ale bez przesady – to nie moje klimaty. No i chyba nie był takim klasycznym bluesmanem… Muzykę albo się lubi, albo nie – to sprawa indywidualnych upodobań.
    Dla mnie blues to ciągnąca się bez końca nuda, zaś rap – brak mi dość kulturalnego określenia.
    Nie słucham, przechodzę na inny program.

  8. Torlinie, ni ma tak łatwo…
    skłonny jestem uwierzyć, że nie jesteś doskonały, nawet w to, że potrafisz przyznać się do błędu (choć nie ma do czego) ale w to, żeś Ty człowiek -nieeeee, taki naiwny to ja już nie jestem….

  9. Nelu!
    „Kiedy byłem małym chłopcem” i wiele innych. On był wspaniały.
    Komerski!
    Dzięki za US3, zaraz potem puściłem sobie oryginał Herbie Hancocka „Cantaloupe Island” i ze zdziwieniem spostrzegłem, że wersja US3 bardziej mi utkwiła w pamięci, lepiej ją znam.
    Zeenie!
    Bo tak naprawdę jestem zwierzę torlinowe, paraczłowiek (tak jak parapetówka lub paragon), potomkiem ósmej Ewy, bo obok Ursuli, Xeni, Tary, Heleny, Katrine, Valdy i Jasmine była jeszcze Torlinia.

  10. O ile nie powiedziałbym, że rap „należy do jazzu”, to z pewnością można go współtworzyć z jazzem – efekty bywa różny. Osobiście nie przepadam za projektami jazzmatazz. Bardziej podoba mi się „instrumentalny jazzujący rap” (wybaczcie określenie) np. Buckshot Lefonque

    O wiele ciekawszymi dla mnie są podkłady rapowe tworzone przez producentów mniej lub bardziej inspirowanych jazzem, jako przykład niech posłuży El-p i jego Raspberry fields

    Warto dodać, że El-p (raper i producent) ma swoim koncie (wraz z The Blue Series Continuum) album stricte jazzowy – moim zdaniem bardzo dobry.

    Myślę, że rap i jazz są łączone ze sobą bardziej ze względu na „podobne korzenie” czy też krąg kulturowo-etniczny (o ile w ogóle można tak to ująć) niż na faktyczne podobieństwa. Spójrzmy prawdzie w oczy – rap w zestawieniu z jazzem wypada raczej kiepsko.

  11. Torlin… ja ci w tajemnicy powiem, że nie byłam małym chłopcem niestety…
    Byłam dziewczynką 🙂

  12. Moje spotkanie z jazzem zaczęło się od Zbigniewa Seiferta. Ktoś mi bliski wlókł mnie przez pół Polski, żebym posłuchała co on robi ze skrzypcami. Seiferta już dawno nie ma, mojego bliskiego też, ale jazz został.
    Do rapu pewnie się już nie przekonam. Może to sprawa za starej metryki. 🙂

  13. Witam Fren i Mita w swoich niskich progach. Obszerniejsza odpowiedź późnym wieczorem, teraz cały dzień praca.

  14. Jazz – owszem w dobrym tego słowa znaczeniu, ale rap mnie nie bierze.Istotnie Torlinie zapowiedziałeś trudny temat- słowem nie rzucasz
    słów na wiatr. 😉
    Mam w domu wszechstronne wykształconą muzyczkę,ale rozmowa jest zerowa.Z muzyczką się nie da rozmawiać o malarstwie, ze mną o muzyce.Chyba,że barok , w tym jestem niezła.
    Nic tu po mnie- wrócę na posumowanie.

  15. Przyznam, że trudny temat bo nie jestem znawcą muzyki. Ale znalazłem ostatnio rapowy kawałek ze Śląska, ktory zainteresował mnie i ze względu na słowa jak i przekaz, który z filmu emanuje. Niecodzienny kawałek i chyba pokazujący nieznane szerzej emocje

    Pozdrawiam

  16. Torlinie
    zdecydowanie rap do jazzu jak dla mnie nie pasuje , ale już do rocka owszem , szczególnie lubię to w wykonaniu Linkin Park , jak choćby to

    lub

    ten drugi utwór moze Babka posłucha , jest tam element plastyczny 😉

  17. 😉 Kartko-pieronie- świetne!Dzięki!!

    Nietoperzyco, ja za rocka oddam i to !
    Pozdrowienia! 🙂

  18. Ja nie na temat: mam pytanie dlaczego komerski
    z 19.03.2010 ok.godziny 19.00 jest taki blady,że nic przeczytać nie można?:wink:

  19. Babka z Gdyni
    Ja nie pieron, raczej kosmopolita a pogranicza. Ale ten kawałek mnie ujął, bo w końcu krztyna prawdy w tym naszym rozchichotanym, infantylnym pop-życiu
    Pozdrawiam serdecznie

  20. Hm, nie znam się za dobrze, ale rapu w większości nie trawię, zresztą nowoczesnego jazzu też nie znam.

    Ale z takim klasycznym jzzzem to rap mi się nie kojarzy, w ogóle rap i do rocka mi nie pasuje (tu ktoś podrzucał Linkin Park), jakos rapowe klimaty to nie dla mnie zupełnie.

    pzdr


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: