Napisane przez: torlin | 25/03/2010

Przełęcz Jałowiecka w EVS

Mareograf w Amsterdamie, wielkie zwycięstwo Holendrów.

Wysokość nad poziomem morza jest sprawą umowną, morza i oceany są w gruncie rzeczy na różnych poziomach, falują, są poddawane przyciąganiu księżyca, mają na nie wpływ trzęsienia ziemi, tornada, prądy. I tak jak umowny jest południk Greenwich, tak umowne są wszystkie  punkty mareograficzne w Europie. W tej materii jak dotąd to każdy sobie rzepkę skrobał, każdy wyznaczał własne punkty mareograficzne, w Polsce (pod rozbiorami) stałe pomiary prowadzone były od początku XIX wieku, kiedy to uruchomiono stacje mareograficzne w Świnoujściu, Kołobrzegu i Gdańsku.  Jednym z najsłynniejszych, i najbardziej prawdziwych był mareograf w Amsterdamie zwany Normaal Amsterdams Peil (NAP, skąd zdjęcie), który to okazało się pokazywał najwłaściwsze dane. My mamy niestety spuściznę socjalistyczną i podlegamy mareografowi w Kronsztadzie w Rosji. Każdy kraj inaczej obliczał poziom morza, niektórzy podczas największego odpływu, jak Belgowie w Ostendzie, ale najpierw Prusy w 1879 roku przyjęli system holenderski pod nazwą „Normalnull”, a od 1955 roku właściwie cała Europa Zachodnia doszła do wniosku, że Amsterdamski NAP jest najwłaściwszy. Powstanie GPSu zrewolucjonizowało sytuację, powstały dwa wielkie europejskie projekty unifikacyjne – nie będę podawał szczegółów, bo nie wszystkich to interesuje. Sieć EUVN składa się z około 196 punktów, w tym z 66 punktów sieci EUREF, 13 permanentnych stacji GPS, 54 punktów sieci UELN i sieci UPLN3 oraz 63 stacji mareograficznych. Obecnie w Europie istnieje około 80 permanentnych stacji GPS. Dokładność ich wysokości z dobowych obserwacji waha się w granicach od 7 do 9 mm. W Polsce nad tymi zmianami bardzo ciężko się pracuje, zajmuje się tym  Zakład Geodezji Planetarnej Centrum Badań Kosmicznych PANu. Muszę tylko podkreślić i przypomnieć, że ma się to wahać w obrębie 7 – 9 mm.

A teraz zejdźmy na ziemię. Oto wpis z serii „Z Torlinem po kraju”, jesteśmy na granicy polsko – słowackiej na Przełęczy Jałowieckiej. Jak to zwykle bywa, w tym samym miejscu, w odległości ok. 2 metrów od siebie stoją dwie tablice: polska i słowacka.

Stoją, a se tak stoją.

A jak człowiek wybałuszy gały i się przyjrzy, to mu się projekt Europejskiego  Wysokościowego Systemu Odniesień (EVRS) i jego praktycznej wersji, Kinematycznego Wysokościowego Systemu Odniesień (EVS) coraz bardziej podoba.

Advertisements

Responses

  1. Ooo! Nowy wpis!
    Jeszcze nie przeczytałam, ale będzie o górach, więc trochę na temat – jak mi się wydaje…
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7699151,Snowboardzista_chcial_zjechac_ze_Swinicy__ratowal.html
    !
    !
    !
    Jeśli są jakieś granice głupoty, matołectwa, idiotyzmu i skrajnej nieodpowiedzialności, to chyba zostały osiągnięte i wzięte szturmem 😦
    Kolejny przyczynek do dyskusji o finansowaniu takich eskapad.
    Czy TAKIE przypadki TOPR również musi obsługiwać za darmo?
    Czyli za pieniądze podatnika.
    Zdjęcie tego matoła powinno zawisnąć we wszystkich górskich schroniskach w złotych ramach.
    Zdenerwowałam się!

  2. Przeczytałam… niekoniecznie jest to o górach 🙂
    Ale miałam już gotowy tekst w głowie, kiedy wpadłam tu z rozwianym włosem 😀
    Temat bardzo ciekawy, ja w nim zupełnie bez wiedzy, jednak liczę na innych, co takową wiedzę mają.

  3. Bardzo zabawne te dwa graniczne słupki Torlinie!
    Trochę chaosu tu wprowadzam.
    GPS już niejednego wywiódł w pole i do rowu.Leninowska zasada, jakże dzisiaj by się przydała:”ufać, ale kontrolować” 🙂
    A tu stara, jak świat bajka:
    Żył sobie w Beskidzie w zgodzie z mieszkańcami smok Kicek.Ale we wsi było mało potoków, a smok pił, jak smok i wyżłopał wszystko co było mokre.Rada w radę- mieszkańcy Suchej postanowili wypędzić niesfornego smoka.
    I od tej pory miejscowość nosi nazwę:
    SUCHA BEZ KICKA! Pozdrawiam i uciekam do pracy.

  4. Babko
    ja nie znosze GPS , gada to cholerstwo 😦 a i tak nie można mu wytłumaczyć ,ze nie ma racji , to tej drogi już nie ma -zamkneli 🙂 Wole wierzyć sobie .
    Torlinie
    co to dla matematyka róznica 122 , mały pikuś ( pan pikus 🙂 ) .Nie będż drobiazgowy jak ksiegowa dla któresj „1” w liczbie 1000000, 000001 jest równie ważna po lewej i prawej stronie .Żartuję , wiem ,ze nie jesteś 😉

  5. Jednym słowem w Polsce wyżej !

    I z tego należy być dumnym !

    Polska górą ! (a raczej przełęczą…)

    GPS…fajny gadżet, bez którego życie jest znacznie weselsze.

    Pozdrawiam.

  6. Nelu!
    Dzięki za link, u mnie była kiedyś olbrzymia dyskusja na ten temat. A co do tablic – czy naprawdę potrzebna jest tu jakaś wiedza? 😀
    Babko!
    To jest tak, jak ze wszystkimi urządzeniami, są niesamowicie potrzebne, ale trzeba umieć się tym posługiwać. Mój syn za granicą był zachwycony, pokazywał mu najbliższy kemping, drogę do autostrady.
    To jest żartobliwa etymologia ludowa, tak jak „Częstochowa”, bo się pątnikom „często chowa”, czyli „pojawiam się i znikam”. A etymologia Suchej jest rzeczywiście taka 🙂 – od suchych łożysk rzek.
    Nietoperzyco!
    Ja po prostu byłem wstrząśnięty, ale nie zmieszany, że nie wiem, na jakiej ja wysokości jestem.
    Jacobsky!
    Zawsze mile jesteś widziany. Mnie rzeczywiście to samo wpadło na myśl, jak widziałem te tablice – w Polsce wyżej 😀
    Pozdrowienia

  7. Małe sporostowanko Torlinie 😮 Suchej bez Kicka- to ja pisałam, a obie z nietoperzycą – o GPS.
    Ona zresztą wie,że ja mam podobne problemy z komórką :muszę biegać do stacjonarnego,żeby się dowiedzieć, gdzie leży aktualnie .U mnie to może być na posłaniu psów i jak już wspominałam na blogu Hoko- kiedyś miałyśmy z kumą obawy, czy nie jest zaszyta w faszerowanym kurczaku. 😉

  8. Torlinie, tylko ten cały wykład o różnych punktach odniesienia nie ma nic wspólnego z tablicą na Przełęczy Jałowieckiej, tylko się jakiemuś działaczowi PTTK z Suchej Beskidzkiej popieprzyło. Radziłbym wysłać im to zdjęcie.
    .
    O Kicku z Suchej Beskidzkiej jeden mój znajomy ułożył całkiem niebrzydką balladę.
    .
    A co do GPS, to powinien pojawić się zdrowy snobizm na chodzenie w góry bez niego. I bez komórki w kieszeni. Jak ktoś się boi, to nie ma przymusu.

  9. Coś mi się plącze z Moimi Komentatorami!
    Toż Babko o Częstochowie i Suchej piszę pod słowem „Babka” – więc nie wiem, o co chodzi.
    Pawle!
    1. Przecież to jest dla mnie wspaniała sprawa połączenie niesłychanych dokładności XXI wieku z różnicą drobną 122 metrów. Przecież ja o tym wiem, że to jest wina naszych, bo to Słowacy mają rację. Ale dla mnie porównanie XXI i XIX wieku wydawało się znakomitym pomysłem. Szkoda, że nie utrafiłem w Twój gust.
    2. Chodzenie z komórką w wysokie góry jest absolutną koniecznością, w wypadku jakiejkolwiek akcji ratowniczej zmniejsza niesamowicie czas operacji – powie Ci to każdy ratownik.
    3. Jak już mówimy o Suchej Beskidzkiej, to będąc w Zawoi pojechałem zwiedzić to miasto, byłem w zamku – pałacu, jak to było – pamiętacie? „Kupiłem Zorkę – 5 i zrobiłem kilka zdjęć”.

  10. Torlinie
    nie tłumacz sie tak , bo jeszcze troche i pomysle ,ze sie nas boisz 😆
    ale z tą autonomia banków to troszke pojechaleś po bandzie 😳

  11. Torlin!
    Taż mnie nie chodziło o te dwie tablice – bardzo fajne! ale o wyznaczenie poziomu morza!!!
    Nigdy nie mogłam zrozumieć, jak to można wyznaczyć. Teraz też się wiele nie dowiedziałam, Czechom zaś nie ufam, bo oni morza w ogóle nie mają, więc jak to wyliczyli?

  12. No i znów palnęłam! Granica jest ze Słowacją!. Ale Czechom i tak nie dowierzam.

  13. Dobry wieczów
    Z racji mego konserwatyzmu włóczęgowskiego nie mogę się zgodzić z Tobą Torlinie. Z komórki i GPS rezygnuję w trakcie wojaży – nawet górskich. Po pierwsze takie zabezpieczenie pozbawia wędrowca niezbędnego w górach smaku ryzyka. Po drugie człowiek podswiadomie uwalnia się od niezbędnej czujności- jest po prostu mniej uważny. Powinniśmy się wzorować na Otzim – on szedł bez komórki i GPS.
    Natomiast jesli chodzi o różnice wysokości to wcale nie jest czasem zabawne – nawet taka niewielka różnica która jest na zdjęciu. Zwykle korzystam ze szkiców wysokościowych trasy i zdarzyło mi się, że mylnie podano wysokość – zaniżono ją. W Estramadurze, na sam koniec 30 km etapu przez wyschłe pustkowie trafiłem na nieujęte na szkicu wzniesienie o nazwie Kalwaria. No i to była moja Kalwaria – myślałem, że zdechnę. Dwie godziny na tę Kalwarię wpełzałem.
    Pozdrawiam

  14. Wojtku
    a nie było tam porterówki;)

  15. Trochę się Was boję, bo się nie rozumiemy, ja piszę coś innego, a Wy odpowiadacie obok.
    1. Bardzo Was proszę o niełączenie moich wpisów w blogach politycznych z moim blogiem (vide banki),
    2. Góry są w końcu liczone od poziomu morza, obojętne, czy są w Austrii czy we Francji. Czy ma to znaczenie, czy góra jest we Francji, która ma własne wybrzeża, czy tuż obok w Szwajcarii, która swego morza nie ma?
    3. Nie pisałem ani słowa na temat GPS w górach, pisałem o komórkach. Nie zgadzam się, ze komórka pozbawia czujności, przecież to nie ma związku. Jeżeli są to doświadczeni górale, to wiedzą, jak nawet samotnie czuć się bezpiecznie w górach, osoby niedoświadczone chodzą najczęściej szlakami wyznaczonymi. reasumując – komórka nie ma wpływu na zachowanie się ludzi (ja mówię tylko o lecie, w zimie to co innego).

  16. „Chodzenie z komórką w wysokie góry jest absolutną koniecznością.”
    .
    Jasne. Jak komórek jeszcze nie było, to nikt w góry nie chodził.

  17. Faktycznie- nieporozumienie,coś pomyliłam Torlinie i nie sądzę,żebyś się bał „zbłąkanych wędrowców na szlaku”( czyt.babki z nietoperzycą).
    **
    @Paweł Luboński chętnie poczytam balladę Twojego kolegi 😉

  18. Babko!
    Nie ma sprawy.
    Pawle!
    Przecież napisałem dlaczego.

  19. A to Babka z Gdyni napisała o GPS! I na Torlina poszło.
    Ale ja spotkałem piechurów z GPS. Mieli schorowane kręgosłupy i nie mogli nosić plecaków więc bagaż osobisty ciągnęli za sobą w wózku. Tak więc za pomocą porad GPS znajdowali dogodną drogę dla wózka. Start mieli co prawda fatalny bo maszyna ich skierowała na autostradę ale policja ściągając ich z niej odstapiła od wymierzania mandatu – rozbroili ich po prostu tym wózkiem
    Pozdrawiam

  20. Widać nie po to Pan Bóg Ziemię stworzył okragłą, by Ją ludziska spłaszczali poziomami.

  21. Nietoperzyco
    Tam się nie pija porterówki. Z tego typu trunków pija się hierbas
    http://www.marimayans.com/hierbas_i.htm
    To jest likier na ziołach, który kończy imprezę bo się po nim dobrze spi. Więc po dwie lufy i nyny.
    Ale sprawdza się po wysiłku w upał wódka, bo się organizm po niej nie poci. W duży kieliszek ledwie mieszczący się w dłoni sypią lód w kostkach i zalewają czystą. Stoi się przy barze, rusza dłonią z kieliszkiem, lód o szkło brzęczy, rozpuszcza się i człowiek powolutku to wypija – bardzo cucące wrażenie. Oczywiście o ile się skończy na dwóch kieliszkach.
    Pozdrawiam

  22. Przecież wiadomo, że Ziemia jest płaska, tylko nie wiadomo, na czym wsparta. Są trzy teorie:
    – na grzbiecie żółwia,
    – na grzbietach słoni,
    – na grzbietach krokodyli.
    Dobranoc.

  23. Babka z Gdyni: Proszę bardzo. Mam też płytę z nagraniem w wykonaniu autora, ale nie mam pojęcia, jak z niej zrobić plik MP3.
    .
    Historię tę zaśpiewam wam – kto zechce, niechaj słucha.
    Gdzie Skawy nurt, u Karpat bram leży miasto Sucha.
    Lecz nie brak wody troską był i trwożył mieszczan lice,
    Lecz smok, co pod Magurką żył – bestia zwał się Kicek.
    Imć Komorowski, zamku pan, by sprawie tej zaradzić,
    Rzekł – trzeba śmiałka, który sam zechce Kicka zgładzić.
    Heroldów słać do wszystkich ziem, na cztery świata strony.
    Manifest mój rycerstwu wszem niech będzie ogłoszony:

    Refren:

    Bierzcie wszyscy miecze, włócznie ze stali,
    Halabardy, pałasze, rusznice,
    Ten, kto Kicka zabije, miasto ocali
    Oraz pojmie mą córkę dziewicę.
    Wieczną chwałą okryje swą siłę i męstwo
    Ten kto Kicka pokonać potrafi.
    Lud w legendzie czcić będzie odtąd jego zwycięstwo
    W nazewnictwie i w topografii.

    Ciągnęli więc okuci w stal rycerze zbrojni sławą,
    A Kicek ich na strzępy rwał, krew spłynęła Skawą.
    Chociaż nie brakowalo im ni męstwa, ni oręża,
    Komorowszczanka roni łzy – ciągle nie ma męża.
    Aż przybył raz ni kniaź, ni kiep – Wołoch gdzieś spod Suczawy.
    Kicka toporem zdzielił w łeb, szybko się z nim sprawił.
    I aby się nie trwożył lud i spokój był na wieki,
    Za ogon wywlókł go za gród,
    Prasnął nim do rzeki.

    Refren:

    Rzućcie wszyscy miecze, włócznie ze stali,
    Halabardy, pałasze, rusznice,
    Bo już Kicek zabity, Wołoch miasto ocalił,
    Starościankę pojął dziewicę.
    Wieczną chwałą okrywa swą siłę i męstwo
    Ten kto Kicka pokonać potrafił.
    Lud w legendzie czcić będzie odtąd jego zwycięstwo
    W nazewnictwie i w topografii.

    Historia ta, jak innych sto, szczęśliwy miała finał,
    Komorowszczankę Wołoch wziął, spłynęło morze wina,
    Choć na wspomnienia tamtych burz niejedna trwoży licka,
    Dziś w Suchej Kicka nie ma już, więc Sucha jest Beskidzka.
    Z miasteczka nazwa w ciągu lat przeniosła się na wzgórza
    I tak objęła Karpat szmat – Wołochów to zasługa.
    Wędrowcze, nić, że siarki swąd i wycie pośród stoków,
    Wszak Beskidami odtąd zwą góry, gdzie nie ma smoków.

    (słowa i melodia: Stanislaw Figiel)

  24. Torlinie, wiem dlaczego. Burzę się tylko przeciwko słowom: „absolutną koniecznością”.
    .
    Nasza współczesna cywilizacja ma obsesję bezpieczeństwa. Hasło naczelne: maksimum przyjemności, minimum ryzyka. Ludzie chcą chodzić w góry, ale żeby w razie czego pomoc przybiegała na pierwsze gwizdnięcie. Chcą jeździć po wariacku na nartach, ale nie ryzykując złamania nogi. I tak dalej.
    Moim zdaniem jest to uzasadnione w przypadku zajęć, na które człowiek jest skazany. Nie mam na przykład nic przeciwko surowym normom bezpieczeństwa w ruchu lotniczym czy przy budowie wysokościowców. Ale do chodzenia w wysokie góry nikt nikogo nie zmusza. Dla mnie świadomość, że jestem daleko od ludzi i żaden śmigłowiec nie przyleci wyciągać mnie z opresji, jest częścią przyjemności z turystyki górskiej. GPS i komórka w kieszeni niszczą tę przyjemność.
    Nikomu nie bronię posługiwać się technicznymi gadżetami, wkurza mnie jednak, kiedy mi ktoś wmawia, że ja też powinienem.
    Ostatnio znajomy żarliwie przekonywał mnie, że koniecznie powinienem jeździć na rowerze w kasku. Żeby było pikantniej, tenże znajomy uprawia sporty ekstremalne, na które ja bym się nigdy nie zdecydował, m.in. spadochroniarstwo.

  25. @Paweł!Wielkie dzięki za balladę o Kicku, gratulacje dla autora.
    W kasku na rowerze górskim trzeba jednak jeździć !
    Pozdrowienia Wszystkim i Torlinowi.

  26. Widzisz Pawle – będąc pełen szacunku dla Ciebie – widocznie nie wiesz dlaczego. Obsesyjnie wracasz do – Twoim zdaniem – gadżetów, że Ty ich nie potrzebujesz. I dlatego się nie rozumiemy, bo ja uważam, że są one niezbędne osobom prowadzącym akcję ratunkową. I o to mi chodziło, machać rękami można przy ładnej, słonecznej pogodzie, a nie we mgle i deszczu.
    Zresztą, wszystko zależy od gór. Jeżeli chodzę po Tatrach, to to jest gadżet, jest taka kupa ludzi, że w przypadku wypadku nawet nie musiałbym wyciągać telefonu komórkowego. Ale w Alpach, przy wielodniowych turach „von Hütte bis Hütte” człowiek znajduje się czasami w środku gór po horyzont bez człowieka. Pzdr.
    Ps. Też jeżdżę bez kasku. Ale dzieciakowi bym założył, mój kolega w szkole podstawowej zginął, kiedy uderzył tyłem głowy o krawężnik.

  27. Torlin ja też bez kasku jeżdżę. Nawet chciałem tobie i sobie zadedykować piosenkę „Kwiaty we włosach potargał wiatr …” ale nie ma youtube
    Pozdrawiam

  28. Z tymi włosami, które potargał wiatr – w moim przypadku – nie przesadzajmy. 😀

  29. W moim też Torlinie. Niespecjalnie jest co rozwiewać a i kwiata trudno by było wpleść. Ale co tam – żyjmy wspomnieniami
    Pozdrawiam

  30. Nie przejmujcie się panowie!
    Spróbujcie przymierzyć jakieś gustowne wianki 😀
    Z polnego kwiecia oczywiście 😆
    Można nazbierać przy drodze.

  31. Wojtku
    likier na ziołach , tylko dwa kieliszki , pomyslę , a nie mogłyby być dwa kieliszki calvadosu
    specjalnie dla Ciebie i Jacka

    a jesli nie wianki Neli to moze Rys Wam załatwi gustowne sombrero , które sam nosi 🙂
    Miłej soboty, odfruwam do Przyjaciół

  32. Bojkotuję wpis. Bo bez zdjęcia ładnej dziewczyny.

  33. A mi się wydaje, że tak jak po morzu , oceanie czy innym akwenie raczej samodzielnie mogą pływać osoby które ukończyły kurs żeglarski i przynajmniej mają patent żeglarza , co ogranicza chyba do jeziora ewentualnie członka załogi na większym akwenie ;D))) Tak i chodzenie po górach zobowiązuje , ludzie którzy chcą się wspinać też powinni mieć jakieś uprawnienia, bo potem ciągle się słyszy; młodzi nieodpowiedzialni gdzieś tam zawędrowali i szukaj wiatru w polu?… Potem na koszt państwa ciąga się różne służby do poszukiwań.
    Odnośnie uprawiania sportów ekstremalnych typu szybownictwo, skoki spadochronowe, to też są organizowane kursy , badania zdrowia i etc…
    Piloci maja zabezpieczenie w formie spadochronu i naprawdę ,jeżeli nie zdobyli tych papierów za duuuże pieniądze , to sa ludzmi bardzo odpowiedzialnymi w przeciwieństwie do tych piechurów , błądzących po górach, czyli w 50% samobójców 😉

    Ps.1.
    Miałam kiedyś górala za sąsiada , który mi powiedział,że jak góralowi ktoś podpadnie , to go wywlekają w góry i strącają w przepaść. I nikt nie dochodzi przyczyny, bo zginął w górach!…
    Już się nie dopytywałam , czy kogoś , znaczy jakiegoś swojego wroga unieszkodliwił. ;D)))

  34. Nelu!
    I pomyśleć, że na wakacjach człowiek czesał się a la Winnetou, długie włosy, z przedziałkiem pośrodku + opaska. Został jedynie przedziałek. 😀
    Nietoperzyco!
    Za calvadosem nie przepadam, ale za wermutami i likierami a i owszem.
    Julu!
    Już wszystko na ten temat napisaliśmy – ostrzegam – literatura jest obszerna, acz wyczerpująca.
    https://torlin.wordpress.com/2007/11/07/wedrowka-gorska-a-ubezpieczenie/
    Pozdrowienia dla wszystkich.

  35. Torlinie
    pozostanę przy calvadosie ,może nie piłeś dobrego .Żadnych wermutów , jesli juz to reńskie białe oczywiscie wytrawne , na zdrowie 🙂

  36. Torlin! Ty to sobie możesz pozwolić na totalne dolce far niente, skoro przedziałek od rana zrobiony 🙂
    Mój tata mawiał, że na mądrej głowie włos się nie utrzyma… czy ja przypadkiem trociczki jakiejś nie rozpalam? A niech tam! 😀

  37. Zeenie, Ty zbojkotowałeś mój wpis, a Łotrpress zbojkotował Ciebie poprzez wrzucenie Cię nie do oczekujących, a do spamu. 😀
    Ten przedziałek to ja mam dość szeroki 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: