Napisane przez: torlin | 28/03/2010

Prawda w borowinie

Ja już nie czytam „Wprost”, nie poruszam w tym miejscu spraw politycznych, bo w moim blogu to nie uchodzi. Ale w wielu artykułach poruszających sprawy bliskie mojemu sercu redakcja bawiła się – moim zdaniem – w świadomego skandalistę, burzyciela, takim był artykuł – do którego na pewno nie będę się odnosił – jakoby jedzenie w McDonaldzie było zdrowe. Ale jeden z nich zapadł mi głęboko w serce, to był artykuł pt: „Kłamstwo sanatoryjne”. Trzeba go koniecznie przeczytać.

Ja się nie będę rozpisywał, bo się głęboko z treścią tego artykułu nie zgadzam, i nie ma dla mnie znaczenia, czy picie zażelazionej wody lub kąpiel w borowinie miałaby coś pomóc z punktu widzenia lekarskiego. Sanatoria to jest czysta woda i powietrze, odpoczynek, kąpiele, relaks, ludzie wracają ze wszelakiego rodzaju Badów odmienieni, uśmiechnięci, ze zdrową skórą. Wszelkiego rodzaju zabiegi powodują, że często schorowani ludzie młodnieją, odprężają się.

Mam pytanie do znających język angielski. Nie bardzo wiem, co oznacza słowo „wellness”, „tłumacz tłumaczy” mi, że „wellness” znaczy „wellness”. 😀 Będąc mu bardzo wdzięczny zapytowywuję się Was, co oznacza to słowo.

A o uzdrowiskach przyszło mi na myśl, bo wpadły mi po wielu latach w ręce wspomnienia Izabeli Czartoryskiej „Dyliżansem przez Śląsk czyli Dziennik podróży do Cieplic w roku 1816”, a w niej drobna uwaga, że najstarszym uzdrowiskiem w Polsce było Szkło. Przy pierwszym czytaniu tej drobnej książeczki doszedłem do wniosku, że w życiu o takim uzdrowisku nie słyszałem. A jednak to prawda, Szkło leży koło Jaworowa w ówczesnej Ziemi Przemyskiej tuż za dzisiejszą granicą Polski. Traktat pt. „Cieplice” o wodach w Szkle koło Jaworowa opublikował już w 1578 r. medyk królewski dr Wojciech Oczko, a kolejny, w 1617 r., („O cieplicach we Skle”) dr Erazm Sekst. Uzdrowisko to szybko jednak straciło na znaczeniu na korzyść Drużbaka, Iwonicza, a później Krynicy.

Dzisiaj jest to miasteczko bez żadnego znaczenia, z olbrzymim zanieczyszczeniem wody (rzeka Szkło), powietrza i gleby górnictwem siarkowym.

A wracając do mojego podstawowego pytania – sanatoria leczą czy bawią się w placebo?

PS 1 – 31 marca ciężka zagadka historyczna

Advertisements

Responses

  1. Witaj Torlinie. Cieplice były kiedyś pełnoprawnym i bardzo znanym uzdrowiskiem, a w okolicy było co zwiedzać np. starą zabytkową papiernię.
    Nie bywam w sanatoriach, ale wiem, że dzisiaj taką rolę spełnia i chętnie jest odwiedzane Busko Zdój. Ma wśród pacjentów dobrą opinię, a liczy się też to, co ma do zaoferowania okolica.
    Ponieważ wiem, że lubisz konkretne odpowiedzi na konkretne pytania myślę, że placebo, jak to nazwałeś, wchodzi w rachubę. Ale ogromna jest siła wiary i sugestii, czyli efekt placebo, co już dawno udowodniła medycyna.
    W kwestii tłumaczenia z angielskiego, najlepszy na te bolączki jest Komerski. Pozdrawiam.

  2. Wellness – „a healthy state of wellbeing free from disease”, inaczej po prostu: dobre zdrowie.

  3. Acha, to jest chyba „amerykański angielski”, dlatego może tego słowa nie być w wielu słownikach, a może i tłumaczach.

  4. Babko!
    Ale mimo wszystko coś w tym jest. Z córką jeździliśmy do Konstancina do tężni, kąpałem ją w domu w specjalnych solach. Mnie się wydaje, że przy tego rodzaju terapii trudno jest jednoznacznie napisać, czy to pomaga – nazwijmy to – chemicznie, czy tylko na psychikę.
    Jurgi!
    Współczesna polszczyzna ma kłopot z nowymi wyrazami, usiłuje je za wszelką cenę adaptować (adoptować 😀 ). We wszystkich przewodnikach masz – Bad taki to i taki Spa&Wellness. No i bądź mądry.
    W serialu „Klub Szalonych Dziewic” Rafał Królikowski występuje jako konsjerż. Słowo to jest spolszczone od wieków, ale teraz nasi domorośli artyści – językoznawcy zaczynają wymawiać to jako concierge. I jak jesteś bogaty i stać Cię na wynajęcie banku celem załatwienia biletów na samolot, na przedstawienie, na które nie ma już wolnych miejsc, albo umówienie się na kolację ze słynną aktorką, to zamawiasz wtedy usługi concierge. Ale nie konsjerżskie.
    W poprzednim odcinku nauczyliśmy się słowa „mareograf”, kiedyś tam „mural”. Same zyski 🙂
    Ps. Ale ja dalej nie wiem, co oznacza słowo „Wellness” w kontekście „Spa”.

  5. Moze to pochodzi od well-be-ing, wieloznaczne, ale w tym jest też „dobre samopoczucie”?
    ** nic mi tak dobrze nie robi, jak kąpiel w morzu, nawet w naszym Bałtyku , ponoć brudnym,może
    namiastka blota/ 😉
    To nawyk, w mlodości uprawiałam pływanie i żeglarstwo wyczynowo, konie znacznie później.
    ** to samo dotyczny spa, teraz do znudzenia powtarzane,za moich młodych lat to była jedna z najlepszych francuskich wód mineralnych i oczywiście miejsce jej pochodzenia.

  6. Zapomnialam dodać,że po takim wymoczeniu się w morzu- skóra na babce jest tak gładka,że musi zaglądać w pesel ,zeby wrócić do rzeczywistości 🙂

  7. Urodą nie grzeszę, więc kurortów – ośrodków dobrego samopoczucia unikam.

    Są to w sezonie festiwale brzydkich ludzi.
    Po co miałbym jeszcze bardziej obniżać średnią?

    To źle wpływa na moje samopoczucie.

  8. Odnośnie tłumaczenia ja jeszcze odszukałam takie ;

    Podaje link do tłumacza 😉
    http://www.tranexp.com:2000/InterTran

    No i niemieckim odpowiednikiem -słownik synonimów
    aut. Daniel Nader, (http://www.openthesaurus.de/) http://www.openthesaurus.de
    Wellness

    Wohlbefinden 😉

  9. Odnośnie samego słowa Spa , to miasto w Belgii 😉

    W Polsce , to ja myślałam, że najstarszym kurortem był Iwonicz Zdrój !…

    Tutaj link do tego uzdrowiska w SPA , gdzie leczono wodą 😉 http://pl.wikipedia.org/wiki/Spa_(miasto)

    Nie wiem , od jak dawna były znane uzdrowiska w Japonii?…

    😀

  10. Ja naprawdę nie mogę Babko powiedzieć, że to tylko sugestia. Często używam soli do zmęczonych stóp i zupełnie inaczej chodzę. Sugestia?
    A z drugiej strony… Czy chodzę po górach, czy biegam – tak jak dzisiaj – po Lesie Kabackim, czy marzę o Lizbonie i o Fado – zawsze w Peselu będzie na początku „51”.
    Julu!
    Od czego Internet i nasz Google. Według nich najsłynniejszym kurortem w Japonii jest Kusatsu na wyspie Honsiu
    http://www.japonia.info/Onsen.php
    Ale przede wszystkim kliknijcie ten poniższy link, niesamowite zdjęcie tych źródeł, jak syn wróci, to go spróbuję wrzucić na górę
    http://www.kusatsu-onsen.ne.jp/foreign/
    W Japonii liczne są źródła mineralne, przeważnie gorące, pochodzenia wulkanicznego (ok. 15 tys. na ogólną liczbę 20 tys. źródeł wód o właściwościach leczniczych). Wody te były podstawą powstania ponad 1800 uzdrowisk. Koncentracja gejzerów występuje zwłaszcza na Kiusiu i Hokkaido. Na wyspie Kiusiu w miejscowości Ibusuki reklamują kąpiele lecznicze w gorących piaskach wulkanicznych.
    To nie jest Edwarze konkurs piękności. Ja mówiąc skrótowo o uzdrowiskach traktuję problem szerzej, np. Bukowina Tatrzańska nie jest uzdrowiskiem, a ma nowopobudowany kompleks z wodami termalnymi.
    A tu są polecane uzdrowiska przez stronę Pompano, ale już znalazłem błąd, link do gruzińskiego kurortu Bordżomi prowadzi do słynnej wody o tej samej nazwie.
    http://uzdrowiska.turystyka.pompano.pl/

  11. Nigdy w życiu w sanatorium nie byłam, szkoda mi było urlopu, wolałam iść w góry.
    Jednakże po kilkuletniej, nieskutecznej kuracji lekami konwencjonalnymi, mój lekarz zapisał mi okłady borowinowe. Chodziłam na zabiegi do wrocławskich zakładów kąpielowych.
    Kuracja okazała się na tyle skuteczna, że choroba poszła w siną dal i nie wróciła.
    Nie zastanawiam się nad tym, czy to placebo, czy skuteczny w pewnych przypadłościach lek.
    Przypomina mi się tu scena z „Przystanku Alaska”…
    – Czym ty mnie okładasz?
    – Nie chciałbyś wiedzieć.

  12. Półbojkot, bo za mało rozebrana.
    A dawno temu wyprostowali mnie w sanatorium w Kamieniu Pomorskim.

  13. Dokładnym tłumaczeniem angielskiego „wellness” jest neologizm „dobrostan”, występujący w nowszej literaturze, zwłaszcza z dziedziny filozofii zdrowia. Oznacza pełnię dobrego samopoczucia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, co nie jest tożsame jedynie z brakiem choroby.
    .
    Nela: „Nie zastanawiam się nad tym, czy to placebo, czy skuteczny w pewnych przypadłościach lek.”
    .
    Rzecz w tym, że placebo to właśnie lek skuteczny przy pewnych przypadłościach natury psychosomatycznej.
    Co do uzdrowisk, to o ile mi wiadomo, korzystne fizykalne oddziaływanie pewnych cech mikroklimatu, wód mineralnych i rozmaitych zabiegów balneologicznych w przypadku pewnych schorzeń nie ulega wątpliwości. Sądzę jednak, że znacznie większe znaczenie ma sama zmiana otoczenia i sposobu spędzania czasu wiążąca się z pobytem w sanatorium.

  14. Pan Młody

    którego oryginał zmarł zreszą młodo.
    48, czyli dziś prawie dziecko.

    „Żyłem dotąd w takiej cieśni,
    pośród murów szarej pleśni:
    wszystko było szare, stare,
    a tu naraz wszystko jare,
    (…)

    od miesiąca chodzę boso,
    od razu się czuję zdrowo,
    chadzam boso, z gołą głową;
    pod spód więcej nic nie wdziewam,
    od razu się lepiej miewam.”

    Chyba na tym to polega.
    Tyle że Mikołajczykówny, wszyskie w miastach. Ech, żal.

  15. Ja tu już nic nie dodam – Czytelnicy Torlina świetnie znają angielski. Wellness to ten stan, kiedy człowiek jest zdrowy i zadowolony. Taki „dobro-byt”, czy jak ładnie i po słowiańsku oddał Paweł Luboński – „dobrostan”.
    A sanatoria? Przecież od dawna wiadomo, że to wyrafinowana odmiana agencji matrymonialnych, tudzież rubryk ogłoszeń towarzyskich 😉

  16. No to proszę mi powiedzieć, czemu mi ta borowina radykalnie pomogła bez sanatoryjnego sztafażu, pijalni wód, spacerów po parku i tańców w białej sali?
    Po prostu pomogła.
    Kilka lat leczył mnie ten sam lekarz wszelkimi, dostępnymi lekami. Zadek miałam skłuty, jak rzeszoto 😦 Aż pewnego dnia powiedział, że nie ma na mnie sposobu i posłał na te borowiny.
    I jak ręką odjął 😀
    Minęło i nie wróciło. Cud czy co?

  17. @Julu faktycznie- SPA w Belgii, dałam plamę.
    Trzeba mi wybaczyć.
    Skoro o naprawianiu ciala mowa.Taka informacja:
    Koło mnie jest wspanialy Zakład Rehabilitacyjny zalozony jeszcze za gierkowskich czasów ,którego inicjatorem była śp.dr. Titz-Kosko, żona znanego Kapitana Żw.
    Do dzisiaj wspaniale egzystuje, organizacja i personel wspaniałe.Drugi tej rangi jest w Gdyni-Orłowie.Watpię , czy dzisiaj miasto zdobyłoby się na taka inwestycję.Ośrodek położony w lesie pewnie by odrazu został sprzedany developerom.
    Sopot ma też bardzo dobre Sanatorium, a dla ciekawości miasto uruchomiło solankę z ktorej można czerpać do woli.Wspaniale się w niej kisi ogórki, a tonik(prod.Ziaja) do twarzy nie ma sobie równych.
    @Dana co Ty wypisujesz?:smile:
    Pan, jak diabła nie przestraszy to już sobie zapewnia ten „dobrostan”, zapewniam!Nie w tym sedno!!:wink:
    @ komerski- odwiedzałam kiedyś moją Mamę w sanatorium na Dolnym Śląsku(k.Kamiennej Góry), gdzie stawiali Ją na nogi po ciężkim wypadku lotniczym.Przyjechała tam na noszach , a wróciła po pół roku już chodząc o kulach.Tam byli tacy połamańcy,że nikomu figle nie były w głowie.teraz może jest inaczej.
    Wywieźliśmy

  18. Wywieźliśmy stamtąd Mamę chodzącą i stale wdzięczne myśli kierujemy w tamte strony.
    Przepraszam za przedwczesne kliknięcie, przez co post się urwał .-(((

  19. Dzięki wszystkim.
    Czyli można powiedzieć, że konkretne zabiegi po prostu leczą, są naprawdę pomocne, cały sztafaż sanatoryjny jest świetnym uzupełnieniem – powiedziałbym – psychicznym, w celu osiągnięcia dobrostanu. Napisałem kiedyś notkę na temat „Promocji Zdrowia”, wielkiej akcji światowych organizacji, jak ktoś ma dużo czasu i dotąd nie czytał – zapraszam.
    https://torlin.wordpress.com/2007/12/21/heath-promotion/
    A ja lubię sanatoria, te wypielęgnowane alejki, stare pijalnie, lubię jeździć na rowerze do Konstancina, a Park Powsiński ma coś takiego w charakterze – sanatoryjnego – muszę porobić zdjęcia i pokazać.

  20. Torlinie, ale skąd ten temat?
    Czyżbyś się wybierał do „wód”?

    A „wellness” dobrze się kojarzy z „goodness” 🙂

    PS. Czy przypadkiem nie przeceniasz „Wprost” nazywając tę gazetkę „skandalistą”, „burzycielem”?
    A może to po prostu mała fabryczka sensacyjek?
    (Chociaż nie wiem, co się tam teraz dzieje, bo przestałem kupować/czytać ten tygodnik dobre 5 lat temu.)

  21. Logosie!
    Też mniej więcej przestałem kupować „Wprost” w tym czasie, a przecież byłem czytelnikiem wyszukującym tygodnik w kioskach, jak jeszcze miał mało stron i był drukowany na makulaturowym papierze.
    Skąd temat? To proste – piszę o wszystkim, co mnie cieszy, denerwuje, siedzi jak zadra. I ten artykuł tak tkwił jak cierń.
    Czy się wybieram do wód? Przewrotnie powiem Ci, że chyba tak – do Świeradowa Zdroju, ale celem moim nie będzie leżenie w borowinie, tylko chcę pochodzić po Górach Izerskich. Mam zaległy urlop z ubiegłego roku – 11 dni i muszę go wykorzystać do końca kwietnia.

  22. Ha! To ja wychodzę na weterena ‚nieczytania’ Wprost. Mnie porazili, jako tania fabryka sensacji, chyba już w 1994 😉
    (A i potem się nasłuchałem… I nie chodziło tylko o politykę!)

    O sanatoriach słyszę różne opinie. Ale właśnie — wysiłek i obcowanie z przyrodą pod potencjalną opieką lekarską — to może być wcale dobry pomysł.

  23. Torlin – kiedy będziesz po Izerach chodził, to będziesz miał możliwość dokonania oceny stanu szaty roślinnej tego rejonu. To były nie tak dawno martwe wiatrołomy, zatrute całe połacie lasu i katastrofa ekologiczna.
    Bardzo jestem ciekawa, jakie będą twoje wrażenia.
    Życzę dobrej pogody 😀

  24. Nela
    Mogę Ci napisać – klęskę ekologiczną powstrzymano.
    Podejrzewam, że wymuszona likwidacja przemysłu poprawiła czystość powietrza i robali zżerających drzewostan już nie ma. Są nowe nasadzenia i nie ma na co marudzić. Mamy to za sobą dzięki Bogu

  25. Torlinie
    Oczywiście daj znać kiedy będziesz w Świeradowie. Może skoczymy przez góry do Czech na kufelek Koźlaka ze sztywną białą pianką.
    Pozdrawiam

  26. Kartko! – ja to wiem, bo się interesowałam – oglądałam zarówno tamto nieszczęście, jak i odbudowę zieleni, nowe nasadzenia.
    Ale Torlin tak szybko chodzi, że mógłby nie zauważyć, więc mu przypominam, aby popatrzył na okoliczności przyrody 😉

  27. Nelu
    Torlin dopiero gdy się wody opije w tej świeradowskiej secesyjnej pijalni a potem Koźlakiem poprawi to będzie chodził! Chodził mało powiedziane – będzie gnał prze te góry jak Stinger. Szedłem jesienią z Harrachova do Świeradowa. Super trasa przez polanę Izerską, co kilka kilometrów schronisko z czeskim piwem. A klimaty jak z „Bazy ludzi umarłych”.Można tak chodzić parę miesięcy. Torlin zapomni, że ma tylko 11 dni urlopu.
    Pozdrawiam

  28. Kartko! Jak on już w jakieś uroczysko, albo torfowisko zapadnie, to może spotkać kogokolwiek… choćby oboje Gwiazdów…
    Oni też chodzą po górach bez kalendarza.

  29. Nelu
    Nie strasz – Gwiazdów w pustych górach spotkać … Na torfowiskach … Załamać się można. No ale o polityce nie wolno
    Pozdrawiam

  30. O przepraszam!!! To nie było o polityce!
    Proszę nie kojarzyć, jak ten rekrut!
    To było o niekonwencjonalnym chodzeniu po górach!
    Dobranoc!!!

  31. Dobranoc Nelu

  32. @ Paweł Luboński
    Rzeczywiście, dobrostan to świetne tłumaczenie. Ale co do definicji, to jeśli dobrze pamiętam, tak właśnie brzmi definicja zdrowia wg WHO. 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: