Napisane przez: torlin | 31/03/2010

Zagadka historyczna z tajemniczym Panem Y w tle

Bardzo trudna zagadka, dla ludzi świetnie znających historię, ale do rozwiązania. Jak poprzednio mamy tajemniczego Pana Y, w stosunku do którego znów wymieniane są pisma, rozkazy, listy i oświadczenia. Osoby je piszące dla wielbicieli historii są świetnie znane, dla ludzi niepałających miłością do tego działu wiedzy zagadka może być za trudna.

  1. „My prawowierni chrześcijanie katolicy rzymscy, naród polski, wierny Bogu i Kościołowi, wolnym królom i kochanej ojczyźnie; uważając koniec nieszczęśliwych i strasznych środków, gwałtownie przeciwko wszystkiemu prawu uczynionych, nieomylnie wynikający a przynoszący niemylne nadwątlenie i prawie powszechną zgubę na wiarę ś. katolicką rzymska; widząc oziębłość w duchowieństwie wyższym, a w głowach większych świeckich obojętność, tudzież w obywatelach bezwstydną bojaźń i pomieszanie, a co najnieszczęśliwsza: że żadnej dotkliwości nie czując, nachylają swe niegdyś niezwyczajne głowy wolnego narodu pod jarzmo niewolnicze syzmatyków, lutrów i kalwinów, któreśmy krwią Chrystusa najdroższą i własną naszą odkupione bezpiecznie przed narodami nosili, nie dbając na tureckie, tatarskie, Szwedów, Kozaków hufce, które jak cień jeden od zaciągającego słońca, tak oni od znaku krzyża św. nikli przy heroicznym naszym orężu.” – co to za oświadczenie podpisał nasz bohater 29 lutego 1768- ja zdaję sobie sprawę, że w dobie Internetu to pytanie jest bez sensu, ale wydawało mi się to dobrym rozpoczęciem,
  2. Kto napisał te słowa? „zdaje mi się, przystępując do Pana Y, wziętego do niewoli w Berdyczowie (…), że wypuszczając go, postępowanie to nasze skłoni ich do pewnej wdzięczności. Wziąwszy od niego zwykły rewers i reces, przychylnie i łaskawie się z nim rozstać. Wyprawić go proszę do ojca i innych naczelników wichrzycieli”. – 28 czerwca 1768 r. ,
  3. „Hrabia Y z Polski, oficer słynny w całej Europie z odwagi i postępowania swego, podczas obrony wolności kraju przeciw trzem potęgom: Rosji, Austrii i Prus, będzie miał zaszczyt doręczyć Panu ten list. Dwór tutejszy zachęcał go do wyjazdu i popierał go w przekonaniu, że może on być wysoce użytecznym w naszej służbie” – 29 maja 1777 roku – Do kogo skierowany jest list i przez kogo napisany?
  4. Z kim Pan Y przeprowadził tę rozmowę? Nazwijmy go Panem D

„Pan D – Masz wielmożny panie dużo sławy w obcych krajach. Na kogo liczycie?

Pan Y – Mamy niewinność i sprawiedliwość sprawy naszej, mamy błogosławieństwo od głowy najwyższej kościoła katolickiego, mamy wreszcie krajową sposobność i ludzi do wojny z Moskwą zgodnych

Pan D – Czy to jednak nie za mało? Musicie wejść w trwały sojusz z taką potencją europejską, która w sojuszu tym znajdzie własną korzyść.

Pan Y – Bóg, który z niczego wszystko stworzył jednym skinieniem i momentem, wszystko może zmienić. Nie tylko Polska zagrożona jest od rosnącej potęgi Rosji i Prus, które w niedawnej wojnie zagarnęły Austrii Śląsk. Gościna, którą udziela Austria „Generalności” powinna doprowadzić do ściślejszych związków naszych państw. – czerwiec 1770.

Advertisements

Responses

  1. 1. Kim był mistyk i prorok którego torlinowy bohater mógł spotkać w twierdzy częstochowskiej i porozmawiać o Polsce, Matce Bożej i ewentualnej roli Polski i Madonny Częstochowskiej w Bożej autorealizacji.

    2. Z kim grywał w szachy na emigracji? Oczywiście idzie tu o powszechnie znane postacie historyczne.

  2. Poczucie lojalności wobec współzawodników nakazuje mi przyznać że odpowiedz jaką przesłałem Torlinowi mailem była nieprawidłowa. 😀

  3. To znaczy nieprawidłowa w drugim i czwartym punkcie, w pierwszym i trzecim była ok. A ja myślałem, że trzeci punkt będzie najtrudniejszy, szczególnie kto wysłał ten list. Sądząc po odpowiedzi Edwara treść punktu drugiego jest myląca, ale nie bardzo chcę podpowiadać, bo za bardzo ułatwię.

  4. Ja także postanowiłem przesłać odpowiedź mailem by nie psuć nikomu zabawy, bądź ewentualnie nie naprowadzać na zły trop 😉

  5. Ja nie wiedziałem, że daję tak trudną zagadkę. O punkcie drugim już pisałem, w punkcie czwartym odpowiedź jest w dialogu, konkretna. Teraz idę do pracy, wracam o w pół do jedenastej, to mnie przez dłuższy czas nie będzie. Hulaj duszo – piekła nie ma.

  6. Torlin przygotował ciężką zagadkę, a ja się pacnąłem z Czartoryskim który w tych okolicach się dopiero narodził 😛

  7. Torlinie. Nie podawaj rozwiązania. Czekaj do skutku pisząc następne wpisy. 😀

    Za godzinę, za tydzień, za miesiąc ktoś sobie przypomni lub trafi przypadkiem na właściwą lekturę.

    A co do moich pytań. Znasz Torlinie odpowiedz?

  8. Mnie te konskie towarzystwo nie interesuje.

    Moja uwage przykul ow tajemniczy pan na drugim planie. Ten pan z twarza wprasowana w grunt, z rekami rozkrzyzowanymi, z glowa pomiedzy kopytami koni. Nie wiem kto to jest, ale to moglbym byc ja.

    Pamietam z moich ostatnich polskich, studenckich wakacji na Mazurach. To nie byly konie ale kajaki i splyw na Krutyni. Biwak nad jesziorem Gant: dluga kiszka wody wsrod sosnowych lasow. Wieczor przy ognisku po naszej stronie, zakrapiany piwem kupionym hurtem i wlanym do dwoch 20-litrowych bidonow. Po drugiej stronie jeziora (c.a 200 m) drugi biwak, drugie ognisko, gitary, Cohen, itp.

    I ta decyzja z naszej strony: na kajaki ! No i poplyneli my na druga strone, a jakze !

    Tam, bratnie dusze. Biwak. I bidon bimbru.

    Przyjeli nas jak trzeba, po staropolsku. Chleba co prawda nie pamietam, soli takze, ale bimber – tak. Albo tak mi sie wydaje. Tego, co potem – nie pamietam. Nazajutrz koledzy opowiadali mi, ze po wypiciu szklanicy bimbru padlem na kolana, wznioslem glowe ku niebu, rozlozylem rece na znak krzyza i w ten sposob runalem twarza w piaszczysty grunt mazurskiej ziemi, tak mi drogiej i kochanej, i ktora wiele widziala i pamietala, a wiec pewnie i mnie sobie zachowala w pamieci. Och, ukochana ziemio mazurska ! Tyzes nie takie bimbry widziala, ale ja ? – nie widzialem. I dlatego poleglem tamtego pamietnego letniego wieczoru. Jesli mnie pamiec nie myli, to moj zgon mial miejsce okolo 22-go lipca 1987 roku.

    Pozdrawiam jako zmartwychwstaly. Zdaje sie, ze to teraz sezon na zmartwychwstancow.

  9. Jacobsky!
    Różnica aczkolwiek jest pewna, nie przejeżdżała nad Tobą kawalkada jeźdźców 😀
    Edwar!
    Ja poczekam na Wachmistrza, niemniej dziś wieczorem dam pewną podpowiedź. Nie wydaje mi się jednak prawidłowe nie podawać rozwiązania.

  10. slonecznych,wesolych swiat zycze Wam 🙂

  11. Jakobsky 😆

    wytrzepales dobrze piasek ?

  12. Torlin,

    Różnica aczkolwiek jest pewna, nie przejeżdżała nad Tobą kawalkada jeźdźców

    Gwarantuje Ci: nazajutrz mialem wrazenie, ze po mojej glowie jezdzila cala brygada kawalerii.

    Ciezkiej…

    rysberlin,

    wytrzepales dobrze piasek ?

    zalezy skad…

  13. Jacobsky
    Mogę sobie wyobrazić tę kawalkadę jeźdźców w głowie – bimber z piwem to nie przelewki. Mam nadzieję, że kanistry nie były po benzynie. Miałem podobne objawy po imprezach z geologami na uniwerku. Oni pili dużo, podobnie zresztą jak archeolodzy – myślę, że ich styl picia wynikał z silnego poczucia samotności, którego doświadczali na różnych pustkowiach gdzie odbywali praktyki zawodowe. Moi znajomi geolodzy pili tzw „śmierć wiertacza”. To była wieloskładnikowa mieszanka alkoholowa – składająca się z dwóch butelek wiśniówki słodkiej, butelki czystej (bodajże Vistula)i jakiś win tanich. Oczywiście przed spożyciem należało to wymieszać. Pamiętam, że to była ciężka próba.
    Pozdrawiam

  14. Chyba moje wspomnienie o „śmierci wiertacza” trafiło do spamu
    Pozdrawiam

  15. Cóż, poza oczywistościami, że to idzie o Pułaskiego, akt konfederacyi samej i list Franklina do Waszyngtona pewnie wniosę niewiele… Listu z punktu drugiego nie kojarzę, ale zda sie to być pisanem od osoby zdolnej rozkazy dawać i bliskiej obozowi królewskiemu, ale Repnin się tu zda zbyt nachalnym wnioskiem. Dysputa w punkcie czwartym jeśli nie z królewiczem Karolem saskim i nie z de Saint-Priestem, ambasadorem francuskiem przy Porcie, to nie wiem z kim… Chodził mi po łbie Klaudiusz Rulhier, ale to chyba nadto mało znana persona, by tu do zagadki służyć mogła…
    Kłaniam nisko:)

  16. wesolych Torlinie!

  17. Dzięki ShyJo!
    Przepraszam Kartkę i Wachmistrza, Łotrpress wsadził ich do spamu.
    Że chodziło o Pułaskiego i Akt Konfederacji Barskiej, to wiedziało wielu.
    Na drugie pytanie prawidłowo odpowiedział Wachmistrz – mogę Cię tylko przeprosić za banał – był to Repnin.
    Na trzecie prawidłowo odpowiedział Edwar w e-mailu do mnie, był to list Benjamina Franklina do Jerzego Waszyngtona.
    Najbardziej zdziwiłem się, że nikt nie znał odpowiedzi na czwarte pytanie, była to autentyczna rozmowa naszego Kazimierza z Józefem II.

  18. Bo rzecz w rzeczy samej mało znana. Wskazówką, której żem wczoraj prześlepił, tu data, po której w biogramie szukając, winno prosto wyjść spotkanie z Józefem w Pryszowie…
    Kłaniam nisko:)

  19. OK.

    Mój dodatek:

    1.W twierdzy Częstochowskiej jednocześnie „bawili”:
    Kazimierz Pułaski i Jakub Frank
    2. Szachiści:

    Przy szachach spotykali się:

    Franklin, Pułaski, Beniowski.

  20. Torlinie, wpadam tylko by Tobie i czytelnikom Twoim życzyć Spokojnych, Pogodnych Świąt!

  21. Kartka z podróży,

    mysmy pili chyba nie gorzej niz inni, choc rozumiem, ze aspiranci do zawodow prawniczych nie nalezeli do ekstraklasy w podnoszeniu ciezarow – wersja 100g. Problem w tym, ze wydzialy prawa byly na ogol bardzo liczne, a wiec trudno bylo o samotnosc i o wynikajace z niej nawyki.

    Tak wiec robilismy co moglismy zwazywszy na okolicznosci.

    Z rodzimych koktajli pamietam tzw. fikolki bialostockie. Bardzo wyrafinowany napitek robiony z zimnego piwa, ktore lalo sie najpierw, a potem dodawalo sie ostroznie, zeby nie zmieszac (he he !) ciepla, koniecznie ciepla ! wodke. Jesli fikolek byl dobrze zrobiony, to dwa plyny pozostawaly odseparowane.

    Urok picia fikolka polegal na tym, ze najpierw ciepla wodka zdzierala gardlo, a zaraz potem lecialo zimne piw, ktore dzialalo na gardlo jak balsam.

    Generalnie, to odpadalem po piatym fikolku (mowa tutaj o wysokich, w miare pojemnych szklankach), choc z pewnoscia nie byly to tak spektakularne upadki jak ten opisany na Mazurach.

    Pozdrawiam.

    PS. Karnistry byly na wode pitna, z plastiku. Z tym ze na splywie malo kto przejmowal sie woda pitna kiedy go lokalnego GS-u dowiezli swieze „Warminskie”. Wode pitna zapewniala Krutynia…

  22. Miło mi, że wzięliście udział w moim konkursie. Bardzo dziękuję.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: