Napisane przez: torlin | 19/05/2010

Czarno-biała fotografia

Mój przyjaciel w okolicach przełomu wieków kupił sobie aparat fotograficzny. Drogi. Duży. Bardzo dobry. Na wszystkie wyjazdy zabierał pudełeczko, musiał nosić go osobno, bo nigdzie się nie mieścił, taki był nieporęczny. Minęło kilka lat, a teraz młode panienki w sklepach fotograficznych mówią: „Wywołanie błony? Nie, u nas tego się nie robi, może w jakichś sklepach fotograficznych na obrzeżach miasta, może na Pradze”. Tak się zmieniły czasy.

Ale trzeba przyznać, że dawna fotografia miała swój czar, swój urok. Każde zdjęcie było cyzelowane, nad każdym się człowiek zastanawiał, miał „w oczach kadr”. Zabierając dwie rolki filmów na wakacje wiedzieliśmy świetnie, że stać nas na 72 zdjęcia, trzeba było się oszczędzać i nad każdym pstryknięciem się zastanowić. A później cały proces wywoływania, czerwone światło w łazience, koreks. Czy ktoś z młodych wie, co to było za cudo – koreks?

Dzisiejsze czasy są jednocześnie i rewelacyjne, i straszne. Wspaniałe, bo można pstrykać bez opamiętania, bez nastawiania, aparaty są malutkie, zręczne. Inna rzecz, że wsadzanie do Internetu 1.000 fotografii z jakiejś wyprawy zniechęca do oglądania po czterdziestu zdjęciach. Spotkałem ostatnio kumpla, zawodowego fotografa, powiedział mi, że posługuje się już tylko cyfrówką, ale jak chce zrobić dobre zdjęcie artystyczne, to jednak sięga po aparaty klasyczne. No ale on ma 60 lat i może cierpi na nostalgię. Ja nie używam już dawnych swoich aparatów, bo miałem (mam!) Kodaka, a on miał nietypowy rozmiar błony.

Jestem wielbicielem czarno-białej fotografii (pamiętacie „Powiększenie” Antonioniego?), robią na mnie zawsze wielkie wrażenie. Mało kto się w to bawi, ewentualnie poprzez zabawę w Corela, a nie robiąc bezpośrednio zdjęcie w tym kolorze. Bardzo podobają mi się zdjęcia Leszka Paradowskiego, trzy daję „na spojrzenie”. Fotografia się zbanalizowała, jak powiedziałem – z jednej strony dobrze, z drugiej – no może nie „źle” – ale szkoda.

Reklamy

Responses

  1. W sprawie „powiększeń” często poraża mnie ciemnota wciskana w filmach akcji, że z każdego zdjęcia można wydobyć dowolnie szczegółowe powiększenie. Wystarczy jeden ruch myszą i już pojedynczy punkt zmienia się w twarz kochanki prezesa. Jeszcze jeden ruch myszą i widzimy, że w okularach kochanki odbija się twarz mordercy prezesa. I tak dalej, i tak dalej, na przekór prawom fizyki…

  2. Po tym, co ja wiem, można na przekór prawom fizyki powiększać poszczególne punkty, mimo braku pikseli, poprzez automatyczne uzupełnianie braków (brakujących elementów). Po każdym kroku powiększającym program sam uzupełnia brakujące fragmenty i tak ciągle. No, może twarzy prezesa – mordercy nie pokaże, ale np. jajo wielkanocne?
    A tak w tej konkretnej sprawie- interesuje mnie Tes Tequ Twoje zdanie na temat:
    a/ nowoczesne aparaty – dawne aparaty,
    b/ fotografia czarno – biała.

  3. czy „błona” to klisza? 🙄

  4. Hoko!
    Za moich czasów to były synonimy, teraz język szuka jednoznaczności, to może jest inaczej. Tak jak dawniej naciskano guzik, dzisiaj koniecznie to trzeba robić z przyciskiem.
    Hiperdokładność? 😀

  5. Naleze do lokalnego klubu fotografii czarno-bialej i osobiscie wole te forme przekazu od koloru. Dzis fotografia czarno-biala jest nadal dosc popularna, czy to w wersji tradycyjnej (film – papier), czy tez cyfrowej. Papier, filmy i chemikalia wciaz sie sprzedaja, aparaty sredniego i wielkiego formatu sa ciagle w cenie, wciaz wychodza ciekawe ksiazki na temat fotografii cz-b, w tym adaptacji strefowego systemu naswietlania Adamsa do potrzeb nowoczesnej fotografii cyfrowej.

    Moze i fotografia zbanalizowala sie w tym sensie, ze dzis zdjecia robi kazdy nawet za pomoca komorki lub zegarka, jednak co innego pstrykac fotki, a co innego tworzyc obrazy o pewnej wymowie. POd tym wzgledem nic sie nie zbanalizowalo, fotografia pozostaje sztuka lub zàrzemioslem artystycznym, zas nowe techniki wcale nie zastepuja starych, ale raczej je uzupelniaja. Przejscie z koloru do cz-b to nie tylko odbarwienie zdjecia w fotoszopie, ale dosc zlozona manipulacja majaca na celu wydobycie wszystkich odcieni szarosci tak, zeby obraz mial pelna palete tonow.

    Jednak przede wszystkim trzeba miec obraz w glowie zanim nacisnie sie na wyzwalacz migawki.

    I ta zdolnosc wcale nie jest tak bardzo rozpowszechniona, przez co fotografia nie banalizuje sie.

    Pozdrawiam.

  6. Hoko – to nie to samo.
    Klisza jest na szkle, błona na celuloidzie. 😀
    Asystowałam swemu bratu przy obróbce zdjęć od wywołania do suszenia na specjalnej uszarce.
    To było bardzo interesujące. W ciemni obserwowało się powstawanie negatywu zarówno na kliszach, jak i błonach. Kręciłam zawartością koreksu łapałam szczypcami wywoływane odbitki zdjęć, układałam na błyszczącej metalowej płycie, potem się to wałkowało przez białą flanelę, dociskało ramką z naciągniętym płótnem i suszyło. To były czary ❗
    Mój brat mawiał, że nie wystarczy stanąć, rozkraczyć się i pstryknąć, aby mieć pamiątkę.
    Potrafił się długo do zdjęcia przygotowywać, zapisywał, kiedy słońce pada na obiekt pod odpowiednim kątem, czekał na odpowiednią pogodę, wychodził „na przepustkę” /miał nie normowany czas pracy/ aby zrobić fotkę jakiegoś detalu architektonicznego; fotografował wrocławską architekturę i jej detale. Podobnie też fotografował góry, które kochał ogromnie.
    Zostawił ogromne ilości pięknych zdjęć.
    Robił je najchętniej aparatem lustrzanką „Praktisix”. Ale starym Kodakiem na szklane klisze też. Portrety.

  7. Światłomierz był też potrzebny. I takie coś… Nie wiem jak to nazwać – takie okręgi z tektury się przekręcało, żeby zgrać czas naświetlania z czułością filmu i chyba światłem. Przepraszam ale mialem chyba z dziesięć lat gdy to robiłem i już nie pamiętam. O! Tabela naświetleń!
    Pozdrawiam!

  8. Dzięki Wam obydwojgu. O Nelę to już zacząłem się martwić, bo dawno nigdzie Cię nie czytałem. Dla mnie fotografia czarno – biała jest piękna

  9. O mnie się nie martw!
    U ciebie pisuję i w blogach „Polityki”.
    Troszkę się skurczyłam kurcze blade 🙂
    Entuzjazm mi się troszkę wypalił jakby…

  10. O!!! I jeszcze sobie przypomniałam, że posłałam ci mail z załącznikiem… Dotarł?
    To było już jakiś czas temu.

  11. Dotarł, wielkie dzięki. Wojtku, Tobie też bardzo dziękuję.

  12. Torlin
    Załączniki dotarły?

  13. Kartko!
    Nie dotarły, nie mam nic w skrzynce.

  14. Mój tata też wywoływał zdjęcia. Ja sentymentu nie mam chyba od czasu jak dostałem w przysłowiową „dupę” za zniszczenie zdjęć z wakacji jednym pstryknięciem światła. 😀

    Dobre zdjęcie i dziś trudno zrobić. Aparat z zestawem obiektywów nie pomoże gdy ktoś nie ma pomysłu co chce wyrazić.
    Ale klisza, koreks i czerwone światło to już chyba zbędne utrudnienie dla przeciętnego fotografa 😀

    Poza tym z tego co zauważyłem to przy kolorowej fotografii wywoływanie klisz sprawdzało się słabo. Kolega wiecznie narzekał, że kolory są nie takie jak być powinny.

  15. Torlinie
    Popakowałem i wysłałem noca. Puść mi jeszcze raz swój adres
    Pozdrawiam

  16. Dostałem Wojtku, dostałem po 14, byłem już poza domem, dziękuję bardzo.
    Dru’!
    Ja pamiętam, że my się bawiliśmy w slajdy, a nie w fotografie kolorowe.

  17. To jeśli pozwolisz resztę przyślę Ci w niedzielę
    Pozdrawiam

  18. Torlinie, tak wielki temat poruszyłeś, że nawet nie wiem, z której strony go „ugryźć” 🙂

    Tak, zgadzam się, fotografia czarno-biała ma (może mieć) w sobie magię, której pozbawiona jest fotografia barwna.
    Często się zastanawiałem nad tym, z czego to wynika:

    http://logospictura.wordpress.com/2009/10/31/pare-slow-o-fotografii/

    PS. A doczekamy się kiedyś jakichś Twoich nowych zdjęć? Chętnie bym obejrzał 🙂

  19. Bardzo fajny wpis w Twoim blogu Amicusie. A zdjęcia – perełki, ślicznie uchwycone. I tekst!
    Ja uwielbiam oglądać piękne zdjęcia, ale sam w duszy jestem raczej dokumentalistą – reportażystą, moje zdjęcia – jak pewnie zauważyłeś, są wyłapywaniem bzdur, niekonsekwencji, niejasności, zaniedbań. Stąd mój cykl „Z Torlinem po kraju”, stąd zdjęcia z Chmielnej. Jak wiesz, zgubiłem aparat fotograficzny, a miałem tam zdjęcie pasujące do ww. cyklu – z dworca Szklarska Poręba Górna (jak wysiadaliśmy tam z Geografem), gdzie na zelektryfikowanej linii skład ciągnie lokomotywa spalinowa.
    Kupiłem sobie kamerkę z aparatem fotograficznym w jednym, to będę teraz pstrykał, ale muszę skończyć robótkę, wstaję o 4 rano, piszę, później na 15 do roboty, wracam o 22 i tak ciągle. Padam z nóg, ale to się kończy, będę miał więcej czasu i na swój blog, i na zajrzenie do przyjaciół.
    Kartko!
    Będę Ci bardzo wdzięczny i z góry dziękuję (ale inna rzecz, że e-mail szedł 12 godzin – może jechał koleją? 😀 )

  20. Znam taką galerię w Katowicach, która pokazuje niemal tylko zdjęcia czarno-białe i tylko ‚analogowe’ 🙂
    Raz, brak koloru pozwala tworzyć nastrój wyciszenie, pustki.
    Dwa, odnoszę wrażenie, że niedoskonałości tej techniki mają dla fotografów-artystów swój powab.

    PS.
    Znajomy zaczynał od cyfrówki. Potem poszedł na kurs ‚kreatywnej fotografii’. Teraz kupił klasyczny aparat i na dniach wywoływał pierwszą rolkę czarno-białego filmu.

  21. Mnie również skradziono kiedyś aparat fotograficzny (więc znam ten ból). Lecz wyobraź sobie, że mimo iż sam sprzęt wart był sporo, to najbardziej szkoda mi było zdjęć, które wraz z nim zginęły (a ich wartości nie sposób ocenić w jakiejkolwiek walucie).

    PS. Tym, którzy poważnie zajmują się (interesują) fotografią, polecam zbiór esejów Susan Sontag, który wydano niedawno w naszym kraju (w tomie pod tytułem „O fotografii”).
    Mimo pewnego przeintelektualizowania tematu (jak to zwykle u tej Pani ; ) ) książka wydała mi się niezmiernie ciekawa, a miejscami wręcz pasjonująca. Jednym słowem, dla miłośników fotografii: „a must”.

    PS2. Do „klasycznych” technik fotograficznych mam wielki sentyment (jak i poważanie) – analogiczny jest mój stosunek do płyty winylowej (czyli do tzw. „czarnego krążka”). Niemniej jednak nie byłbym już w stanie zrezygnować z wygody i z możliwości, jakie niesie ze sobą fotografia cyfrowa.

  22. Nie ulega wątpliwości, że bieg w worku jest o wiele bardziej interesujący niż bieg bez worka. Różne jaja po drodze mogą zajść.

    To fajnie jak robi się metafizykę z niedoskonałości.

    To łatwe.

  23. Prościej:

    Czy ten „czarno-biały” fałsz nie bije was po oczach?

    Czy nie prościej dostrzec dziwność świata w maksymalnie na nasz czas doskonałym odbiciu?

  24. Na fotografice nie znam się zupełnie. Tak tylko, ot tak sobie, ta uwaga przyszła mi do glowy

  25. Czysta, nieretuszowana fotografia nigdy nie jest fałszem bo być nim nie może. Każdy ma prawo inaczej widzieć rzeczywistość, a klisza (a teraz dysk) jedynie to utrwala. To – czyli rzeczywistość.

  26. Istotne jest oddzielenie fotografi artystycznej od pamiątkarstwa i reportażu. W tej pierwszej czarnobiała fotografia będzie wciąż w użytku, w pozostałych już raczej nie. A magia nie zależy od bezbarwności, znajduję ją tak w monochromie jak w kolorze.
    Anologowa fotografia jeszcze długo będzie lepsza od cyfry, szczególenie dla dużych formatów. Obróbka jest trudniejsza, ale obraz pełniejszy.
    W chwili kiedy nie ilość informacji się liczy a jakość – O.K., cyfra się nadaje.
    Łatwość, z jaką dziś pstrykamy, nie przeszła w jakość, jednakże umożliwiła dostęp do zabawy milionom ludzi. Analogia z czarną płytą całkiem słuszna – dźwięk wciąż lepszy od cyfrowego.

  27. Wybacz Torlinie, ale nie mogę się z Tobą zgodzić, że „klisza utrwala rzeczywistość”.

    Moim zdaniem klisza nie utrwala rzeczywistości, tylko jej odbcie (zresztą: my również nie postrzegamy rzeczy takimi jakie one , ale takimi, jakimi się one nam jawią, czyli wydają.
    Sposób, w jaki postrzegamy świat jest więc jedynie naszą jego interpretacją.
    Stąd taka wieloznaczność fotografii – bo w swojej istocie jest ona niejako przedłużeniem naszych procesów interpretacyjnych rzeczywistości.

    Być może to właśnie dostarcza nam odpowiedzi na pytanie dlaczego fotografia – w tym także fotografia b&w – sprawia nam przyjemność (i to nie tylko estetyczną).
    Otóż możliwe, że dzieje się tak dlatego, że patrząc na fotografię (ale też i kreując ją) mamy poczucie panowania nad rzeczywistością (chociaż niekoniecznie jest to związane z narzucaniem tej rzeczywiatości „naszego” ładu).

  28. Absolutnie nie Amicusie!
    Miałbyś rację, gdybyś mówił o malarstwie realistycznym lub magicznym, względnie retuszowanej fotografii. Fotografia odzwierciedla rzeczywistość w stopniu maksymalnym, oczywiście mamy nieskończoną ilość „spojrzeń” na rzeczywistość, jeden stół można sfotografować na dziesiątki sposobów, ale pozostanie on stołem takim, jakim był w danym momencie. Możemy wybrać jeden ze sposobów oglądu rzeczywistości, ale ona jest praktycznie, wizualnie, dokładnie, wiernie odzwierciedlona, odwzorowana, utrwalona na błonie czy dysku.
    Można sparafrazować powiedzenie z „Małżeństwa z rozsądku”, że fotografia jest odzwierciedleniem rzeczywistości, ale można na nią spojrzeć pod różnymi kątami”.
    Ale to cięgiem będzie rzeczywistość.

  29. Pytasz: „A tak w tej konkretnej sprawie- interesuje mnie Tes Tequ Twoje zdanie na temat:
    a/ nowoczesne aparaty – dawne aparaty,
    b/ fotografia czarno – biała.”

    Nowoczesne aparaty są wygodniejsze, więc mój głos oddaję na nowoczesność. Oczywiście przede wszystkim liczy się jakość optyki.

    Fotografia czarno-biała to dla mnie zabieg artystyczny – taki, jak i inne sztuczki kolorystyczne.

  30. Fajnie poczytać o czymś w czym sie pracowało 40 lat
    .W końcowej części,mego zawodowego życia przeszedłem na kolor. Ale zawsze miałem ustawiony na ststywie aparat na błony (jak to fachowo wyjaśniła Nela) czarno-białe.
    Zdjęcia podobnie sie pstrykało tylko praca najważniejsza to laboratorium,też mozna było otrzymywać efekty przez nakładanie fragmentów innych negatywow (efekty np, chmury ) podobnie dodanie ujęcie strumienia swiatła przez negatyw itp.
    Więcej mozna i trzeba bylo pracować manualnie.
    Choc przy obecnej cyfrówce też można.
    Już są aparaty cyfrowe które uzywają obiektywów wymiennych a tylko „stary negatyw (czyli klisze lub błony) zastąpiono zapisem elektonicznym. I tez można tworzyć.Kolor czy ta cz.biała to różne techniki w obróbce ale reszta to to samo.
    Z czasem z pstrykania monie fascynacja i zacznie sie szukanie tematu,
    Czyli praktycznie „nic nowego”
    Pozdrawiam

  31. Nie jestem specem od fotografii, aparatów mam kilka , drzemią w szufladzie czekając
    chyba na Godota, bo stale czasu brak.
    Niedawno porżądkowałam swoje archiwum i stwierdziłam,że najlepsze czaro-białe fotki (zwierzaki)wykonałam „Zenitem”.
    Pozdrawiam speców.

  32. Boję się Babko, że jak wyjmiesz aparaty, to obudzisz się w nowej rzeczywistości 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: