Napisane przez: torlin | 28/05/2010

Siła argumentacji w interpretacji.

Jedną ze słynniejszych kwestii interpretacyjnych w historii sztuki, a dokładniej mówiąc malarstwa, była sprawa obrazu Gerarda ter Borcha. I od razu mówię, już przy samym tytule jest problem. Dawniej ten obraz miał dwa tytułu, synonimiczne, „Ojcowskie napomnienie” i „Rodzicielskie napomnienie”, później obraz nazwano „Towarzystwo we wnętrzu”. Dzieło stworzone w 1654 roku, znajduje się aktualnie w Rijksmuseum  Amsterdam.

Borch (lub Terborch – jak kto woli) namalował sporo tych samych obrazów, i są one porozrzucane po wielu muzeach, traf chciał, że Gemalde Galery w Berlinie postanowiło swój (mniejszy) egzemplarz oddać w ręce konserwatorów obrazów. I po zdjęciu zanieczyszczeń oraz przebadaniu go okazało się, że domniemany ojciec trzyma w ręku monetę. Co najciekawsze, monetę tę nie zasłonił tylko brud, ktoś ją pracowicie z obrazu zeskrobywał.

I tu nasi kochani interpretatorzy natychmiast krzyknęli: „Wszystko jasne”, to nie jest surowy ojciec, który ruga swoją córkę w obecności matki, a to jest żołnierz płacący za usługi seksualne kobiecie w obecności stręczycielki. Gdzie my mieliśmy oczy, przecież to od razu widać, że to nie jest ojciec, matka jest za stara za matkę, pies jest wychudzony, a obok stoi łóżko. Przecież to jest jasne, że to jest burdel.

Hola, hola, Panowie (a może i Panie) – przechodzicie z jednej skrajności w drugą, tak jak poprzednio nie zauważyliście tych wszystkich „nienormalności”, tak teraz apriorycznie zakładacie, że to jest dom płatnej miłości. A ja mam w dalszym ciągu wątpliwości, a przede wszystkim zastanawia mnie łóżko. Nie znam się tak dokładnie na wieku XVII, ale takie łóżko w burdelu? Aż niewiarygodne. A może to jest propozycja narzeczeńska?

Dla ciekawostki podaję, że obraz powyższy należy do mojej serii „Obrazów w obrazach”, a interesujące mnie dzieło namalował w 1660 Samuel van Hoogstraten – nosi ono nazwę „Widok korytarza” i wisi w Luwrze.

I dla ciekawostki również podaję, że Muzeum Narodowe w Warszawie ma obraz Borcha „Oficer piszący rozkaz”, ale jaki jest poziom polskiego wystawiennictwa internetowego, że ja tego obrazu nie mogłem znaleźć nigdzie, a ten, który mam w domu, nie nadaje się do skanowania.

Aneks po komentarzu Hoko – wersja z Muzeum Narodowego w Warszawie (ja pisałem, że moja wersja nie nadaje się do skanowania)

Advertisements

Responses


  1. 🙂

  2. Ej, gdzie mój komcio??

    To jeszcze raz:

  3. Hoko! Wpadłeś w spam, ale Ciebie u mnie nigdy za dużo, tak że zostawiam obydwa komentarze „ku radości” i „dla przyjemności”.
    Na Ciebie to ja zawsze mogę liczyć. Dzięki wielkie. Ponieważ nasz bohater malował obrazy (jak mawiał mój syn, jak był mały) „takie same, ale inne”, to mamy tutaj różne wersje i różne muzea. Hoko przedstawił obraz drezdeński z wyraźnym podpisem „briefschreibende” – „piszący list” – a polski obraz ma w tytule słowo „rozkaz”. Ja mówiłem, że obraz nie nadaje się do skanowania, ale Hoko mnie do tego zmusił, pokazuję go u góry w formie aneksu.
    Ale bardzo Ci dziękuję za „wpadunek”.

  4. No, tego w sieci nie widzę. Może jakaś podróba… 🙄

  5. Torlinie

    Już Fryderyk Engels wykazał (jak to on, niezbicie), że granica między prostytucją a małżeństwem w społeczeństwie klasowym jest cienka jak powabna bielizna.

    Oczywiście może być też tak, że to wuj daje siostrzenicy, córce dawno owdowiałej siostry złotą monetę. Gulden sierocy?

    Przy odrobinie dobrej woli dałoby się prawie ustalić ile to było w dzisiejszej walucie. Choć wdowiej biedy raczej nie widzimy.

    Ale czy siostrzenica sierotka nie może być powabna, a może coś wujowi, młodszemu bratu mamusi zaśpiewała? Może i co innego umie?

    Łoże? Mogło być tak, że ówczesnej Holandii łoże pokazywane było jak pianino za PRL, a teraz bywa fortepian. Tyle, że łóżko było do użytku a fortepian często jest na pokaz (dla dzieci, dla wnuków).

    Ale ta czerwień?

    Złota moneta to nie mało. Patrząc na wyposażenie wnętrza i na satynę sukni dochodzimy do wniosku, że moneta to mało na małżeństwo. Tu panna też coś powinna wnosić poza wiankiem.

    Wykluczasz burdel Torlinie.

    Ale czy naprawdę bywamy tylko w supermarketach i na bazarach. Twój obraz oprawy usług seksualnych jest oparty, nie wiadomo dlaczego, na obrazie konsumpcji masowej.

    To może być średniej klasy kurtyzana lub wyższej klasy prostytutka i jej Mama.

    Chyba są w fazie początkowej targów. Strojny obiekt pożądania raczej chce podbić cenę. Mama się zastanawia. Ma minę jakby sącząc wino przeliczała zysk.

    Łóżko i to, co na stoliku – lustro i przybory kosmetyczne….Tak, czy inaczej. Mogą być różnie użytkowane.

    Należy domniemywać, że sprawa zakończy się dobrze. Ze zostanie dokonana wymiana wartości komplementarnych jakiekolwiek one są.

  6. Edwarze!
    Właśnie mi o to chodzi. Piszesz: „Wykluczasz burdel Torlinie”, a ja tymczasem ani wtedy nie uważałem (nie byłem pewien), że są to ojcowskie połajanki, tak i teraz nie jestem przekonany, że to jest w 100 % bordel, jak mawiała kochana Angoulême.

  7. Kluczem jest ówczesna wartość monety. Chodzi mi o to czy wartośc monety określa klasę burdelu i kurtyzany. W ten sposób analizując obraz możemy uznać bądź wykluczyć czy scena ma miejsce w burdelu. Sądząc po stroju dziewczyny i wyposażeniu wnętrza jeśli miałby to być burdel to nie byle jaki. Niestety nie mogę określić wartości monety.
    Pozdrawiam

  8. Interpretacyj mogą być tysiące… To może być grosz od ojca dawany córce z napomnieniem, by nie przetraciła jako zwykle na szatki i fatałaszki. To być i może pieniądz lichwiarzowi zwracany i wyrzutów moc, że rata niepełna… To może być i indagacja skąd moneta fałszywa… A względem łoża, to w Paryżu tamtego czasu stały zamtuzy, co alkówek miały urządzanych, jak to dziś byśmy rzekli „klimatycznie”: byłyż sypialnie odalisk z haremów arabskich, byłyż i niby cele zakonnic, które się niemal takiem samem cieszyły wzięciem jak „sypialnie dziewic młodziutkich”… Ergo znów wszystko możliwe… Co pewnie znów piszę sobie a muzom, bo cóś mię ostatniemi czasy Twój blog, Torlinie Miły, postponować ulubił…:((
    Kłaniam nisko:)

  9. Biję się w piersi.
    Biję pokłony.
    Po pierwsze – ta cholera wsadza moich Przyjaciół do spamu, ja nie mogę siedzieć bez przerwy przy komputerze i pilnować. Po drugie – zdarzyła się dziwna rzecz w moim komputerze, wysadziło większość programów dodatkowych jak Adobe, Java, Sage, zostałem golutki, bez wywiadów, zdjęć w Youtube, a do blogów musiałem wchodzić okrężną drogą. Stąd moja mała aktywność. W Twoje teksty Wachmistrzu ja muszę się wczytać, poczytać sobie, ja nie mogę po jednej minucie strzelić celną (lub niecelną 😀 ) uwagą. Mam weekend wolny, to się zmieni.
    Bardzo Wam obydwóm dziękuję, czekałem z utęsknieniem na takie uwagi.
    Dzięki wielkie i przepraszam.

  10. Interpretacji może być wiele, jak słusznie zauważyli Przedmówcy. Główka skromnie spuszczona utrudnia doszukiwanie się prostytucji, z drugiej strony alkohol, swobodna poza żołnierza, sam fach żołnierski… No i typ przedstawienia, który kojarzę właśnie z propozycjami niemoralnymi u dawnych Holendrów.

    PS.
    A cholerę się leczy. Co ma brać przyjaciół? 😀

  11. Jak ja mam leczyć WordPressa? On się miał uczyć sam 😦

  12. A może ojciec łaje córkę z monetą w ręku, by powiedzieć jej „Póki nie zdobędziesz męża, który na ciebie zarobi takie oto pieniądze, nie masz pojęcia ile pracy trzeba włożyć w dobre życie?”

    Ech, kto z nas nie słyszał „Póki nie zaczniesz zarabiać, nie masz pojęcia o wartości pieniądza” (w rozmaitych wersjach), niech podniesie rękę…

  13. Drogi Komerski!
    Zupełnie nie wiem dlaczego, ale kojarzysz mi się z etymologią wyrazów, to trochę poszperałem sam. Przed zamtuzem używano nazwy zantuz, wg Brücknera „zantuz, zamtuz, ‘dom nierządu’, od XV wieku; z niemieckiego Schandhaus”. I tu trochę mnie ruszyło, bo „dom nierządu” nie brzmi tak źle, tylko ja znam wyraz „die Schande” po niemiecku (hańba, wstyd), i nieobcy jest mi czasownik wyprowadzony od tego rzeczownika – „schänden” (zbezcześcić, zhańbić), a zwrot „eine Frau schänden” oznacza „zbezcześcić kobietę”. Trochę to silniej brzmi niż „dom nierządu”.

  14. Witam, na maturze ustnej z języka polskiego podobno pojawił się ten obraz. Tematem była relacja Ojciec-Syn jego podstawie. Co można powiedzieć na ten temat? Dla mnie to kompletnie bez sensu…

  15. Propozycja narzeczenstwa ?..
    Widać, że to dom mieszczański. Być może, choć nie wiem jak w tamtej kulturze ale w społeczeństwie polskim drobomueszczanie , nie wpusciliby do sypialni gościa, było coś w rodzaju saloniku. Może się mylę, może to dopiero w 18 i 19 wieku. Należałoby tę społeczne zwyczaje wygooglac gdzieś.
    Hmmm, ten obraz na maturze. To chyba oficjalna wersja , o ojcu. A jeżeli nie, to wersja” prostytuowania się ” , to dopiero mocny temat na ” egzamin dojrzałości „. 😁


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: